„Dziedzictwo” – Odcinek 679 – Streszczenie
Ferit odbiera telefon — wyniki analizy jego krwi są już gotowe. Nie zwleka ani chwili. Zabiera Ayşe do szpitala, gotów raz na zawsze udowodnić, że został odurzony w parku i padł ofiarą intrygi. Jednak gdy laborantka wręcza mu dokumenty, jego pewność siebie gaśnie. W wynikach nie ma żadnego śladu środka nasennego ani żadnej substancji odurzającej. Ayşe wbija w niego chłodne, rozczarowane spojrzenie.
— Kłamstwa mają krótkie nogi, Ferit. Szkoda tylko, że twoje sięgały aż do szpitala — mówi lodowato i wychodzi, zostawiając go w milczeniu, z dokumentem w ręku i ciężarem niedowierzania.
***
Na tarasie rezydencji, Nana i Yaman siedzą razem, otuleni ciszą nocy. Przed nimi parują dwa kubki świeżo przygotowanego salepu.
— Ostatnio naprawdę mi posmakował — mówi Nana, uśmiechając się delikatnie. — Pomyślałam, że spróbuję zrobić go sama. Życie bywa dziwne, prawda? Zabrałeś mnie na salep, kiedy chciałam odejść. Pamiętasz ten dzień? Byłam wtedy przygnębiona… tak bardzo chciałam zostać, ale nie potrafiłam tego powiedzieć. A teraz? Pijemy go razem. Bez pośpiechu. Bez niedopowiedzeń. Cieszę się, że tu jestem.
Zerkając na niego niepewnie, dodaje:
— Wiem, że czasem cię denerwuję. Dziś znowu coś palnęłam… powiedziałam twojej cioci, że jest stara. Było mi naprawdę wstyd. A gdyby jeszcze usłyszała, jak nazywam cię Yabanem… chyba nie zostawiłaby na mnie suchej nitki.
Yaman uśmiecha się pod nosem, a potem mówi cicho, prawie szeptem:
— Gdy już się ciebie pozna… trudno cię nie polubić.
Zapada chwila ciszy. Mężczyzna zdaje sobie sprawę z tego, co powiedział. Nerwowo poprawia się na fotelu.
— To znaczy… po prostu… ona też cię polubi, gdy tylko lepiej cię pozna. To właśnie chciałem powiedzieć.
Nana wpatruje się w niego z uśmiechem, lekko przechylając głowę.
— Czyżby to było wyznanie? — pyta z figlarną powagą. — Przyznaj się… cieszysz się, że tu jestem? Wciąż na mnie narzekasz, ale tak naprawdę… lubisz mnie, prawda?
Yaman unika jej spojrzenia, ale na jego twarzy widać coś, czego nie potrafi ukryć — miękkość, której nikt wcześniej nie widział.
***
Akca schodzi na dół po szklankę wody. Mijając hol, spogląda przez okno na taras. Zatrzymuje się. W świetle księżyca widzi Yamana i Nanę — blisko siebie, pochłoniętych rozmową, z delikatnymi uśmiechami na twarzach. W jej oczach pojawia się cień wątpliwości. Przez myśl przebiega jej jedno pytanie:
Czy ta dziewczyna naprawdę jest tu tylko opiekunką?
***
Ayşe z gniewem opowiada siostrze o tym, co zrobił Ferit. Jej głos drży od emocji.
— Wyobrażasz sobie? Jeszcze miał czelność powiedzieć, że ja go przeproszę, jak tylko zobaczę wyniki! — wyrzuca z siebie. — Zaciągnął mnie do laboratorium, jakby był pewien, że wszystko się potwierdzi. Co to w ogóle za bezczelność?!
Neşe otwiera szeroko oczy, poruszona.
— Nie mogę w to uwierzyć… Brat Ferit naprawdę próbował ci wmówić, że ktoś go odurzył?
— Tak! — Ayşe niemal krzyczy. — Ale coś poszło nie po jego myśli. Wyniki były czyste. A on? Tylko się speszył. Zawstydził się, bo przyłapałam go na kłamstwie. To już nawet nie jest bezczelność, to mistrzostwo w oszustwie! Skończony manipulant!
— Na szczęście wpadł we własną pułapkę — stwierdza z przekąsem Neşe. — Chodzi sobie po parkach, obejmuje jakieś kobiety, a potem wmawia ci bajki o tajemniczym ataku i środkach odurzających. Daj spokój! Nawet Dodo by się na to nie nabrała.
— A ja przez chwilę… — Ayşe urywa, zaciskając usta. — Już nieważne.
Neşe obejmuje ją ramieniem.
— Dobrze, że prawda wyszła na jaw. Ferit nie zasługuje na ciebie. Może to boli, ale Bóg cię przed nim ocalił.
***
Akcja przenosi się do domu Sultan. Ferit i Volkan siedzą w salonie. Atmosfera jest napięta.
— Uderzyła mnie tak mocno, że aż łzy stanęły mi w oczach — mówi cicho Ferit, dotykając policzka, który wciąż piecze po uderzeniu wymierzonym przez Ayşe. — Nawet nie próbowała wysłuchać mojej wersji. Dla niej sprawa jest zamknięta.
Volkan kręci głową z niedowierzaniem.
— Ale jak to możliwe? — pyta. — Jak wyniki badań mogły niczego nie wykazać?
Ferit podnosi wzrok. W jego oczach nie ma już zdziwienia — tylko gniew i determinacja.
— Już się domyślam. To nie był przypadek. Ktoś to zaplanował. Pomyśl — tracę przytomność, budzę się w objęciach kobiety, której nigdy wcześniej nie widziałem. A Ayşe… akurat przechodzi obok. I to w dniu naszej kolacji. Idealnie, prawda?
Volkan analizuje to w milczeniu.
— A potem raport toksykologiczny pokazuje, że wszystko jest w porządku — mówi w końcu. — I nie masz żadnego dowodu. Ferit… tylko jedna osoba mogła to zrobić.
Komisarz kiwa głową.
— Zgadza się. Ten bezwartościowy szczur z laboratorium. Koray. Od początku miał z tym coś wspólnego. Zazdrościł mi Ayşe, próbował mnie oczernić. Tylko on mógł podmienić próbki albo zmanipulować wyniki.
Volkan wzdycha.
— Dobra robota, komisarzu. Wszystko rozgryzłeś. Ale co teraz?
— Nie odpuszczę, dopóki tego nie udowodnię — mówi Ferit z zimną determinacją. — Prędzej czy później prawda wyjdzie na jaw. A Koray zapłaci za to, co zrobił.
***
Koray rozmawia przez telefon z Pelin — kobietą, która odegrała swoją rolę w całej intrydze.
— Ferit jest w gorszym położeniu, niż gdyby naprawdę umarł — mówi chłodno. — Ayşe już mu nie zaufa. Nigdy. Gdybym wiedział, że to pójdzie tak łatwo… już dawno bym to zaplanował.
W słuchawce zapada cisza. Potem Pelin odpowiada zimnym głosem:
— Nie wiem, kim jesteś ani co dokładnie masz do niego… ale dla mnie to za mało. Nie wystarczy, że został ośmieszony. Nie zadowolę się tym.
Koray marszczy brwi. Jego ton staje się ostrzejszy.
— Posłuchaj mnie uważnie. Ferit już jest martwy — może nie fizycznie, ale duchowo. Roztrzaskałem jego reputację i zaufanie. Jeśli będziesz dalej się w to mieszać, możesz wpakować się w poważne kłopoty. Jeśli coś pójdzie nie tak — ty mnie nie znasz, ja nie znam ciebie. Jasne?
— Jasne — odpowiada Pelin, ale zanim rozłączy się, szepcze do siebie z jadowitym uśmiechem: — To mi nie wystarczy. Ja chcę go całkowicie zniszczyć.
Czy Ferit zdoła udowodnić, że naprawdę został odurzony? Czy Pelin posunie się jeszcze dalej w swojej zemście? A może Koray wpadnie we własne sidła? Gra właśnie weszła w niebezpieczną fazę.
Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Emanet. Inspiracją do jego stworzenia były filmy Emanet 498. Bölüm i Emanet 499. Bölüm dostępne na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tych odcinków, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.






