„Miłość i nadzieja” – odcinek 172 – szczegółowe streszczenie
Melis i Ege zakładają obrączki zaręczynowe, a w pokoju zapada pełna napięcia cisza. W końcu Bülent zabiera głos, a jego ton jest stanowczy, ale jednocześnie pełen emocji:
— Mój zmarły ojciec zawsze powtarzał: „Jeśli moje dzieci są szczęśliwe, ja też jestem szczęśliwy”. Przez całe życie walczyłem o wasze szczęście i dziś, widząc radość Melis, wiem, że robiłem to nie na próżno.
Robi krótką pauzę i przenosi wzrok na Egego.
— Ege, twoim priorytetem jest ukończenie studiów. Masz przed sobą ostatni rok i chcę, byś go dobrze wykorzystał. Melis — odwraca się do córki — nosząc ten pierścionek, przyjmujesz na siebie ogromną odpowiedzialność. Chcę, żebyś przygotowywała się do studiów z taką determinacją, jakbyś go wcale nie miała na palcu. Niech twoja edukacja będzie dla ciebie priorytetem.
— Oczywiście, tato! — potwierdza Melis z szerokim uśmiechem, promieniejąc szczęściem.
Bülent spogląda po zgromadzonych i dodaje:
— Skoro wszystko jest jasne i nikt nie ma nic do dodania, przetnę wstęgę, aby pomóc wam postawić pierwszy krok na drodze do waszego wspólnego życia.
Bierze nożyczki i jednym, zdecydowanym ruchem przecina czerwoną wstążkę łączącą obrączki.
— Niech Bóg sprawi, że będziecie razem aż do starości — mówi z powagą.
W pokoju rozlega się burza oklasków, wszyscy gratulują narzeczonym. Wszyscy… poza jedną osobą.
Zdruzgotana Zeynep nie wytrzymuje. Serce wali jej jak oszalałe, a łzy palą oczy. Wyrzuca sobie, że w ogóle tu przyszła, że naraziła się na ten ból. Zaciska pięści i bez słowa ucieka na schody, gdzie w końcu daje upust swoim emocjom. Płacze cicho, skrywając twarz w dłoniach. Nikt jej nie zauważa. Nikt, poza Yildiz, która z daleka patrzy na nią ze współczuciem.
***
Nazajutrz Bülent siedzi w swoim gabinecie i wpatruje się w stare zdjęcie. On i Gonul — młodzi, zakochani, pełni marzeń. Przed oczami wciąż ma wczorajszą rozmowę i wyznanie Gonul o tym, jak Naciye zniszczyła ich miłość. Czuje, jak coś ściska go w środku. Wzdycha ciężko i chowa fotografię do notatnika.
Chwilę później do pomieszczenia wchodzi Feraye.
— Bülencie, wczoraj podczas zaręczyn wyglądałeś na zamyślonego — mówi, podchodząc bliżej. — Byłeś zdystansowany wobec Naciye. Wieczorem byłam pochłonięta Melis, ale teraz mogę zapytać… Czy coś się stało?
Mężczyzna prostuje się na krześle i szybko przybiera neutralny wyraz twarzy.
— Nie, kochanie. Myślałem o sprawach związanych z pracą.
Feraye zachodzi go od tyłu i zaczyna delikatnie masować jego ramiona.
— Wybacz, że ukrywałam przed tobą to, co zaszło między Melis a Egem — mówi cicho.
Bülent spina się nieznacznie.
— Tak czy inaczej, sprawa jest już rozstrzygnięta. Nie wracajmy do tego.
— Nie, miałeś rację. Nie powinnam była niczego przed tobą ukrywać. Sprawy zaszły tak daleko również przeze mnie. Dziękuję ci, że wykazałeś się wyrozumiałością i zaakceptowałeś zaręczyny.
— Myślę o szczęściu naszej córki — odpowiada krótko Bülent. — Widziałem błysk w jej oczach.
Feraye opiera się jedną ręką o biurko i spogląda na niego uważnie.
— Bülencie, nie powinniśmy mieć przed sobą tajemnic. Wiesz, myślę, że to, co ukrywamy, boli bardziej niż sama prawda.
— Masz rację, kochanie. Masz całkowitą rację.
Feraye uśmiecha się delikatnie i nagle zmienia temat:
— Nasz pierwszy dom… Teraz stoi pusty, prawda?
Bülent momentalnie sztywnieje. Patrzy na żonę z lekkim zaskoczeniem, ale ona zdaje się tego nie zauważać i kontynuuje:
— Chciałabym pomóc rodzinie, która ucierpiała podczas trzęsienia ziemi. Pomyślałam, że mogliby się tam zatrzymać, ale nie mogę znaleźć kluczy. Wiesz, gdzie są?
Mężczyzna przełyka ślinę. Co ma zrobić? Przecież pozwolił Gonul tam zamieszkać, a Feraye o niczym nie wie…
— Cóż… — zaczyna, drapiąc się po głowie. — Muszę tam pojechać i sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. Minęło sporo czasu, odkąd ostatnio tam byłem.
Feraye przysiada na biurku i spogląda na niego z nostalgią.
— Pamiętasz dzień, w którym kupiliśmy ten dom?
Bülent uśmiecha się z przymusem.
— Oczywiście, że pamiętam.
— Nigdy nie zapomnę naszej pierwszej nocy tam. Padał wtedy gęsty śnieg, a ja stałam przy oknie i marzyłam, że kiedyś będziemy mieli duży dom z ogrodem. A ty zrobiłeś mi gorący salep i ogrzałeś zimę swoją obecnością…
Kobieta uśmiecha się do wspomnień, po czym dodaje:
— Może powinniśmy oddać ten dom Egemu i Melis? W końcu to był nasz początek… Ale gdzie są te klucze?
Bülent szybko szuka wymówki.
— Właśnie mi się przypomniało… Dom został zalany.
— Zalany?! — Feraye patrzy na niego zszokowana.
— Tak, po wyprowadzce ostatniego najemcy pękła rura w kuchni. Zalało całe wnętrze. Na szczęście ktoś to zauważył i mnie powiadomił. Awaria została naprawiona, ale dom nie nadaje się teraz do zamieszkania.
Feraye wzdycha ciężko.
— Co za nieszczęście!
— Nie martw się, pojadę tam i wszystkim się zajmę.
Mężczyzna sięga po swoją teczkę, całuje żonę na pożegnanie i wychodzi.
Feraye zostaje sama. Przez chwilę stoi w zamyśleniu, aż nagle marszczy brwi.
— Dlaczego wcześniej nic mi o tym nie powiedział? — szepcze do siebie, a w jej oczach pojawia się błysk podejrzliwości.
***
Ege siedział na kanapie w rodzinnym domu, wpatrując się w małą, cylindryczną zawieszkę, którą obracał w palcach. To była zguba zamaskowanego złodzieja, który napadł na Zeynep. Przesuwał kciukiem po chłodnym metalu, a myśli uciekały w dwóch kierunkach – do tamtego wieczoru i do własnych zaręczyn.
Nie wyglądał na szczęśliwego.
Bülent miał rację – oświadczył się Melis, bo uważał to za słuszne, a nie dlatego, że tego pragnął. Nie czuł do niej żadnej miłości. A jednak pierścionek znalazł się na jej palcu, a on sam utknął w sytuacji, której nie potrafił zmienić.
Z zamyślenia wyrwała go Melodi, która właśnie szykowała się do szkoły. Wchodząc do salonu, rzuciła bratu krótkie spojrzenie i usiadła obok niego. Znała go na wylot – wiedziała, jakie uczucia skrywa.
— Myślisz o Zeynep, prawda? — zagadnęła, przechylając głowę. — Widziałam ją wczoraj, po tym jak włożyliście sobie pierścionki na palce. Wyglądała całkiem nieźle.
Ege natychmiast się ożywił.
— Co? Rozmawiałaś z nią? O czym?
— O jakiś drobnostkach, niczym związanym z zaręczynami. Ale wiesz… Można się uśmiechać na zewnątrz i jednocześnie płakać w środku. Tak to wyglądało. Jeśli naprawdę się kochacie, wasze ścieżki jeszcze się przetną.
— Naprawdę tak sądzisz?
— Powiedzmy, że wierzę w miłość.
Dziewczyna uśmiechnęła się i podniosła z kanapy, zarzucając plecak na ramię. Wtedy jej wzrok padł na zawieszkę leżącą na stoliku.
— Co to takiego?
— Wypadło złodziejowi, który próbował okraść Zeynep — wyjaśnił Ege.
Melodi wzięła zawieszkę do ręki i przyjrzała się jej uważnie. Po chwili uniosła brwi w zdumieniu.
— To naszyjnik Ardy — powiedziała z przekonaniem.
Ege spojrzał na nią z zaciekawieniem.
— Jesteś pewna?
— Aha. Kiedyś mi go pokazał. Powiedział, że dostał go od jakiejś dziewczyny po przedstawieniu. Ale najwyraźniej nie było to dla niego nic istotnego. Dobra, muszę lecieć.
Z tymi słowami Melodi wyszła, a Ege wbił wzrok w zawieszkę. Czy to możliwe, że Arda miał coś wspólnego z napadem na Zeynep?
***
W drodze do pasmanterii Sıla dostrzegła mężczyznę, który bez zastanowienia wszedł na jezdnię, nie zauważając nadjeżdżającego samochodu. Serce podeszło jej do gardła, ale nie zawahała się ani przez chwilę – rzuciła się w jego stronę i odciągnęła go na chodnik w ostatniej sekundzie.
Mężczyzna, jeszcze zszokowany tym, co się stało, spojrzał na nią szeroko otwartymi oczami.
— Ratujesz życie i po prostu odchodzisz? — zapytał z lekkim uśmiechem.
— Powinieneś bardziej uważać — odparła, poprawiając torebkę na ramieniu.
Było w nim coś, co nie do końca jej pasowało. Jego wzrok, ten zbyt śmiały uśmiech. Nieznajomy nie zamierzał jednak odpuścić.
— Przynajmniej pozwól mi się odwdzięczyć. Może kolacja? Albo chociaż kawa?
Sıla pokręciła głową.
— Nie trzeba. Po prostu następnym razem patrz, dokąd idziesz.
— W takim razie może chociaż numer telefonu?
— Nie sądzę — odpowiedziała krótko, a potem, zanim zdążył powiedzieć coś więcej, obróciła się na pięcie i odeszła.
Mężczyzna, patrząc za nią, uśmiechnął się pod nosem.
— Zniknęła jak zjawa — mruknął do siebie, po czym ruszył w kierunku domu Kuzeya.
***
Nieznajomy miał na imię Kadir. Był synem bliskiego przyjaciela rodziny oraz klientem Kuzeya.
Gdy wszedł do domu, w powietrzu unosił się aromat świeżo parzonej kawy. Naciye i Hülya krzątały się w kuchni, a chwilę później wszyscy usiedli w salonie.
— To przez ten wypadek się spóźniłeś? — zapytał Kuzey, unosząc brew.
Kadir westchnął i potarł kark.
— Tak. Byłem roztargniony, nie spojrzałem na drogę i prawie wpadłem pod samochód. Ale wtedy… wydarzył się cud.
— Jaki cud? — zainteresowała się Hülya.
— Dziewczyna jak anioł. Rzuciła się na mnie, odciągając mnie na chodnik w ostatniej chwili.
— Kto to był? — dopytywała z ciekawością.
Kadir pokręcił głową.
— Nie wiem, ale była jak istota nie z tego świata. Jej twarz… promienna, a oczy błyszczały jak gwiazdy.
— I nie zapytałeś nawet o jej imię? — zdziwiła się Naciye.
— Chciałem, ale nie zdążyłem. Poprosiłem o numer, ale nawet na to się nie zgodziła. A potem zadzwonił Kuzey, spojrzałem na telefon, a gdy odwróciłem się z powrotem – już jej nie było.
Hülya spojrzała znacząco na Kuzeya.
— Gdzie dokładnie to się stało? – zapytał prawnik.
— Niedaleko twojego domu. Obok parku, tuż przy pasmanterii.
Kuzey zmrużył oczy, jakby coś zaczynało mu świtać.
— Czy ona przypadkiem nie ma na imię Deniz? — rzuciła nagle Hülya, przypominając sobie, że dziewczyna właśnie wyszła do pasmanterii.
Kadir wzruszył ramionami.
— Nie wiem.
Naciye, przyglądając się jego rozmarzonej twarzy, uśmiechnęła się delikatnie.
— Synu, czy ty się przypadkiem nie zakochałeś?
Kadir oparł się o sofę i westchnął głęboko.
— Nie wiem… Czuję się dziwnie podekscytowany. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie czułem. Ale ona musi być mężatką.
— Dlaczego tak sądzisz?
— Bo kobieta taka jak ona… nie może być samotna.
Kuzey napiął szczękę i spojrzał na Kadira badawczo. W jego myślach zaczęły rodzić się pytania, na które wolałby nie znać odpowiedzi.
***
Zeynep siedziała na kanapie w salonie, czytając książkę i sącząc kawę. Cisza w domu działała na nią kojąco, ale nie trwała długo. Przez przedpokój przechodziła Melis, a na jej twarzy pojawił się znajomy, triumfujący uśmieszek. Widząc Zeynep, nie mogła przegapić okazji, by jej dopiec.
Podchodząc bliżej, nonszalancko przysiadła na oparciu kanapy.
— To był cudowny wieczór, prawda? — rzuciła z satysfakcją w głosie.
Zeynep nawet na nią nie spojrzała. Przewróciła tylko oczami i przewróciła stronę w książce.
— Czy mówię do ściany?! — zirytowała się Melis. — Odpowiedz mi!
— Niech Bóg sprawi, że będziesz szczęśliwa. Co jeszcze chcesz usłyszeć?
— Dziękuję, dziękuję… — Melis uśmiechnęła się jeszcze szerzej i usiadła obok. — Wiesz, ciekawi mnie jedna rzecz. Wczoraj zachowałaś się nadzwyczaj spokojnie. Nie próbowałaś zwrócić na siebie uwagi, nie urządziłaś sceny… Co się dzieje? Masz jakiś ukryty plan?
Zeynep w końcu podniosła na nią wzrok.
— Zawsze mówię wprost, co mam do powiedzenia, Melis. Nigdy nie uciekam się do intryg. Jeszcze raz – wszystkiego najlepszego.
— Ty pierwsza dostałaś od Ege pierścionek, ale ostatecznie to ja jestem jego narzeczoną. Dokonał właściwego wyboru.
— Po tym wszystkim, co się wydarzyło, nie miał innego wyjścia — odparła spokojnie Zeynep. — Musiał cię chronić, inaczej straciłby mój szacunek.
Melis zmarszczyła brwi.
— O czym ty mówisz?
Zeynep przyjrzała się jej uważnie.
— Naprawdę nie wiesz? — westchnęła. — Przychodzisz tu i próbujesz mi coś udowodnić. Myślisz, że wygrałaś, ale w głębi serca boisz się, że go stracisz.
Melis zacisnęła pięści. Zeynep trafiła w czuły punkt.
— Nie opowiadaj bzdur! Dlaczego miałabym się bać?
— Bo wiesz, że Ege nie kocha cię tak, jak powinien kochać narzeczoną.
— Mówisz tak, żeby mnie zdenerwować.
— Nie, po prostu mówię, co widzę. To ty przyszłaś tutaj szukać konfrontacji.
— A może boli cię, że spędziłam z Ege noc? — rzuciła Melis z zadziornym uśmiechem, chcąc zranić rywalkę. — Może próbujesz się na mnie wyładować?
Zeynep zaśmiała się cicho i spojrzała na nią z politowaniem.
— Gdybyś miała choć odrobinę pewności siebie, nie zadawałabyś takich pytań.
Twarz Melis momentalnie poczerwieniała ze złości. Wściekłość rozlała się po jej ciele jak gorąca fala. W tym momencie do salonu weszła Feraye. Widząc córkę bliską eksplozji, złapała ją za ramię.
— Melis, chodź ze mną — powiedziała stanowczo.
Zeynep westchnęła i odwróciła się na pięcie, ale zanim zdążyła odejść, ktoś zapukał do drzwi. Otworzyła je i zamarła.
Ege.
Nie uśmiechnęła się do niego.
— Melis jest u siebie — rzuciła sucho, chcąc uniknąć rozmowy.
— Przyszedłem do ciebie — zatrzymał ją, patrząc jej prosto w oczy. — Musimy porozmawiać.
— O czym?
— O wczorajszej napaści.
W spojrzeniu Zeynep pojawiło się zdziwienie.
— O napaści…?
— Tak. Mam coś, co może doprowadzić nas do sprawcy.
Kiedy i gdzie zostanie wyemitowany odcinek 172. „Miłości i nadziei”?
Odcinek 172. serialu „Miłość i nadzieja” (oryg. Aşk ve Umut) zadebiutuje na antenie TVP2 w piątek, 11 kwietnia, o godzinie 17:20. Aby zobaczyć więcej streszczeń tego serialu, kliknij tutaj: Miłość i nadzieja streszczenia.








