Wichrowe Wzgórze odc. 337: Halil traci pamięć! Nie poznaje Zeynep!

Halil obejmuje Zeynep. Za nimi widać spienione morze.

„Wichrowe Wzgórze” – Odcinek 337: Streszczenie

Zeynep i Yunus idą wzdłuż skalistego wybrzeża, ostrożnie stawiając kroki po nierównym gruncie. Wiatr uderza w ich twarze, niosąc zapach soli i morskiej piany. W oddali widać małą chatę z dymem unoszącym się z komina — cel ich drogi.

— Dzięki Bogu… — mówi w końcu Zeynep, z głosem pełnym wzruszenia. — Już prawie straciłam nadzieję, ale ty mnie odnalazłeś. Powiedziałeś, że z Halilem wszystko w porządku. Gdybyś wiedział, co to dla mnie znaczy… Ale powiedz, proszę, nic mu nie jest? Nie ukrywasz przede mną prawdy?

Yunus zerka na nią z boku, z łagodnym uśmiechem.

— Nie martw się, córko. Naprawdę nic mu nie jest. Mam znajomego lekarza — starego, ale doświadczonego człowieka. Zbadał Halila, powiedział, że jego życie nie jest zagrożone. Jest trochę potłuczony, osłabiony, ale z czasem wróci do formy.

Zeynep przyspiesza kroku, jakby każde słowo Yunusa dodawało jej sił.

Kiedy docierają na miejsce, drzwi chaty otwierają się powoli. W progu staje Halil. Jest blady, zmęczony, ale żywy. Zeynep wstrzymuje oddech, a potem biegnie do niego, nie zważając na kamienie pod stopami.

— Halil! — woła, rzucając mu się w ramiona. — Mój Boże… naprawdę żyjesz!

Obejmuje go z całych sił, jakby chciała zatrzymać ten moment na zawsze. Lecz Halil stoi sztywno. Nie odwzajemnia uścisku.

Zeynep cofa się powoli, spoglądając mu w oczy. Widzi w nich coś obcego.

— Halil? — szepcze. — Co się dzieje?

Mężczyzna marszczy brwi, jakby próbował sobie coś przypomnieć.

— Nie znam cię — mówi cicho, z wyraźnym zakłopotaniem. — Kim jesteś?

Zeynep cofa się o krok, jakby dostała cios w serce.

— Halil, to ja… Zeynep. Twoja żona. Naprawdę mnie nie poznajesz?

Halil spogląda na swoje dłonie, jakby szukał dowodu.

— Mam na imię Halil? Nic nie pamiętam. A jeśli jesteśmy małżeństwem… — unosi rękę — …to gdzie jest moja obrączka?

Zeynep drży. Łzy napływają jej do oczu, ale nie odpowiada.

Tymczasem Yunus kończy rozmowę telefoniczną, po czym podchodzi do nich spokojnym krokiem.

— Właśnie rozmawiałem z lekarzem, który zbadał Halila — mówi łagodnie. — Uraz głowy mógł spowodować przejściową utratę pamięci. To może potrwać dni albo tygodnie. Niech odpoczywa.

Zeynep kiwa głową, wciąż nie mogąc oderwać wzroku od Halila.

— Muszę już iść — dodaje Yunus. — Mój kuzyn jest chory, potrzebuje opieki. Zostańcie tu, w moim domu, tak długo, jak trzeba.

Zeynep chce coś powiedzieć, ale nie potrafi wydobyć głosu. Patrzy tylko, jak Yunus odchodzi ścieżką w stronę wybrzeża.

Potem odwraca się do Halila, delikatnie ujmuje jego dłoń i prowadzi go do środka chaty. Tam, w cieniu ścian pachnących morzem, zaczyna się ich najtrudniejsza rozmowa — ta, w której jedno z nich pamięta wszystko, a drugie nic.

***

Zeynep zostawia Halila w pokoju dziennym, gdzie miękkie światło sączy się przez zasłony, a morze w oddali szumi jednostajnym rytmem. Sama udaje się do kuchni — niewielkiego pomieszczenia pachnącego drewnem i solą — i wyciąga telefon z zamiarem uzyskania pomocy.

Po kilku sygnałach w słuchawce rozlega się znajomy głos.

— Dzień dobry, pani Zeynep — mówi łagodnie lekarka opiekująca się jej babcią. — Czy coś się stało z panią Zumrut?

— Nie, pani doktor — odpowiada Zeynep szybko. — Babcia czuje się dobrze. Tym razem chodzi o mojego męża. Niedawno miał wypadek samochodowy… Przeżył, ale stracił pamięć. Nie wiem, jak mam się zachować, co mogę zrobić, by mu pomóc.

Po drugiej stronie zapada krótka cisza, po której lekarka odzywa się tonem pełnym empatii:

— Najważniejsze, by nie zostawał sam. Unikaj sytuacji, które mogłyby wywołać w nim stres albo przywołać bolesne wspomnienia. Takie osoby często zadają wiele pytań — odpowiadaj spokojnie, cierpliwie. Skup się na dobrych rzeczach, na ciepłych wspomnieniach. Niech czuje się bezpieczny.

— Dobrze. Dziękuję, pani doktor. Naprawdę dziękuję.

Zeynep rozłącza się i przez chwilę stoi bez ruchu, wpatrzona w telefon. Potem, cicho, jakby obiecywała coś samej sobie, mówi:

— Zrobię, jak powiedziała. Zrobię wszystko, żebyś wrócił do siebie, Halilu…

Jej wzrok błądzi po kuchni, po pustym kubku, po stojącej na stole szklance z niedopitą wodą. Sięga po telefon, by zadzwonić do domu, ale nagle zatrzymuje się w pół ruchu. Wspomnienie ostatniej kłótni między matką a Songül wraca z całą ostrością. Głosy, gniew, łzy.

— Nie… — mówi cicho, odkładając telefon. — Tam panuje za duży chaos. To nie jest dobre miejsce dla niego. Muszę go chronić, dopóki nie odzyska pamięci. Zostaniemy tutaj. Sami.

Chwilę później ponownie chwyta telefon i wybiera inny numer. Po kilku sygnałach w słuchawce odzywa się Hakan.

— Halo, Zeynep. Czy coś się stało? — w jego głosie słychać napięcie.

— Nic nam nie jest, Hakanie — odpowiada spokojnie, choć głos jej lekko drży. — Znalazłam Halila.

— Co? Naprawdę? Jak on się czuje?

— Fizycznie wszystko w porządku, ale… po wypadku stracił pamięć. Lekarz mówi, że to przejściowe. Potrzebuje spokoju, żadnych emocji, żadnych napięć. Jesteśmy teraz w chatce rybackiej, przy wybrzeżu. Myślę, że najlepiej będzie, jeśli na razie tu zostaniemy.

— Rozumiem — mówi Hakan po chwili milczenia. — Zajmę się wszystkim na farmie. Nikomu nie powiem, gdzie jesteście. Możecie na mnie liczyć.

— Dziękuję, Hakanie — odpowiada cicho. — To dla mnie wiele znaczy.

Rozłącza się i przez moment siedzi w ciszy, wsłuchując się w miarowy szum morza za oknem.

***

Songul i Gözde siedzą w oficynie. Każdy ich gest jest napięty jak naciągnięta struna. Powietrze przesyca złość — rozmowa toczy się cicho, lecz każde zdanie ma wagę ostrza.

— Kim jest ten Hakan? — wyrzuca Gözde, głosem pełnym złości. — Uparł się i nie powie nam, gdzie jest Halil.

— Zapomnij o Hakanie — przerywa Songul, zaciskając palce na filiżance. — Myślałyśmy, że pozbyłyśmy się Tulay i osłabiłyśmy Zeynep, ale ona rośnie w siłę i niszczy nasze plany. A Gulhan? Zamiast zrobić scenę, broni jej! Cokolwiek robimy, Zeynep nie traci sympatii.

Gözde przeciera dłonią czoło.

— Za kogo ona się uważa, że nie pozwala nam zobaczyć Halila? Nie pozwolę na to!

— Zeynep i Halil są sami — mówi Songul, twardym głosem. — Najpierw sprawi, że Halil ją sobie przypomni. Potem znajdzie pretekst, żeby uwierzył w jej niewinność w sprawie ostatniej woli jego ojca.

— Nie pozwolę na to! — wyrzuca Gözde. — Jesteś ciocią Halila, użyj swojej władzy. Dopilnuj, żeby go do nas sprowadziła.

Songul sięga po telefon i wybiera numer Zeynep.

— Gdzie jesteś?! — pyta Songul podniesionym tonem. — Dokąd zabrałaś mojego siostrzeńca?!

— Proszę, uspokój się, pani Songul — odpowiada Zeynep. — Halil jest ze mną i czuje się dobrze.

— Gdzie on jest?! Chcę z nim porozmawiać! Teraz! Dlaczego miałabym wierzyć komuś, kto w porozumieniu z własną matką zastawił na niego pułapkę? Daj mi go do telefonu! Jako jego ciotka mam do tego prawo!

— Nie mogę robić niczego, co wywołałoby u niego stres — odpowiada Zeynep spokojnie. — To zalecenie lekarza. Po tym, co pani zrobiła, nie mogę ryzykować jego zdrowia.

— Skąd bierzesz tę śmiałość?! — krzyczy Songul.

— Proszę, przestań opowiadać bzdury, pani Songul.

— Co?! — Kobieta syczy przez zęby. — Pożałujesz tych słów! Kim ty w ogóle jesteś, że nie pozwalasz mi porozmawiać z moim siostrzeńcem?!

— Jestem jego żoną. Jestem Zeynep Firat. — Głos w słuchawce jest jak stal.

Połączenie milknie.

— Rozłączyła się! — wybucha Songul, z gotującą się w niej furią.

Gözde poprawia się na sofie, krzyżuje nogi i spogląda na Songul chłodnym wzrokiem.

— Ciociu, nie napalaj się — mówi powoli. — Zagramy według własnych zasad. Zeynep denerwuje mnie nawet bardziej niż ciebie. Skupmy się więc na Halilu. Musimy go znaleźć, zanim ona zrealizuje swoje podstępne plany.

— Zgadza się — kiwa głową Songul. — Jeśli znajdziemy sposób, by go zmylić, wyrzeknie się Zeynep. Najpierw pozbędziemy się Tulay, potem Zeynep, w końcu całej rodziny Aslanli.

— A jeśli nam się nie uda? — w głosie Gözde pobrzmiewa nuta niepewności. — Nie mogę stracić Halila.

Na zewnątrz, przy uchylonym oknie, Arzu przywarła do ściany i nasłuchuje. Jej oczy błyszczą.

— Więc Gözde od początku polowała na pana Halila… — szepcze do siebie, stłumionym głosem. — Oby ci się udało. Oby Zeynep nigdy tu nie wróciła. To moja jedyna nadzieja, żeby uniknąć kary za szantaż.

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Rüzgarlı Tepe. Inspiracją do jego stworzenia były filmy Rüzgarlı Tepe 197. Bölüm i Rüzgarlı Tepe 198. Bölüm dostępne na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tych odcinków, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Podobne wpisy