„Wichrowe Wzgórze” – Odcinek 338: Streszczenie
Halil i Zeynep jedzą obiad na wybrzeżu, w miejscu, gdzie wiatr przynosi zapach soli, a słońce odbija się w spokojnych falach. Czas płynie im beztrosko — wreszcie mogą odetchnąć po dniach niepewności. Ich ciszę przerywa jednak cień padający na stolik.
– Dzień dobry. Czy Yunus Erol jest tutaj? – pyta policjant, podchodząc z powagą i zerkając na notatnik w dłoni.
Zeynep i Halil natychmiast wstają.
– Poszedł odwiedzić krewnego – odpowiada dziewczyna spokojnie, choć w jej głosie słychać napięcie. – Czy coś się stało?
– Złożył ostatnio zeznania w sprawie osób, które go nękały. Pojawiły się nowe ofiary, dlatego chcielibyśmy z nim ponownie porozmawiać.
– Jak już mówiłam, wyjechał na kilka dni. Przekażę mu wiadomość, gdy tylko wróci – odpowiada z delikatnym uśmiechem, próbując zakończyć rozmowę.
– W porządku. Dziękuję. Miłego dnia.
Policjant odchodzi, a wraz z jego odejściem znika spokój, który jeszcze przed chwilą unosił się w powietrzu. Halil chwyta się za skronie, a jego oddech staje się nierówny. W jednej chwili wspomnienia, które dotąd tkwiły w mroku niepamięci, przebijają się do świadomości – obraz ojca brutalnie wyprowadzanego z domu przez funkcjonariuszy, krzyki matki, trzask zatrzaskiwanych drzwi…
Mężczyzna unosi wzrok na Zeynep. W jego oczach pojawia się coś między bólem a przerażeniem.
– Co się stało z moim ojcem? – pyta cicho, niemal błagalnie.
Zeynep splata dłonie przed sobą. Patrzy w ziemię, szukając w sobie odwagi.
– Zadałem pytanie, Zeynep. Odpowiedz mi – mówi już twardszym tonem.
– Twój ojciec… był w więzieniu – szepcze w końcu.
Halil cofa się o krok.
– Co? Dlaczego? – Jego głos drży. Chwyta się za nasadę nosa, jakby próbował powstrzymać zawroty głowy.
– Spokojnie – mówi Zeynep, chwytając go pod ramię. – Nie pytaj o wszystko naraz. To zbyt wiele. Porozmawiamy o tym później, dobrze? Musisz dojść do siebie. Pamięć wróci powoli, bez bólu, bez przymusu.
Prowadzi go do stolika i sadza naprzeciwko siebie.
– Wszystko w porządku? – pyta z troską.
Halil przez chwilę milczy, po czym uśmiecha się słabo.
– Tak. Czuję się lepiej, kiedy na ciebie patrzę. – Przejeżdża dłonią po policzku. – Myślę, że powinienem się ogolić.
– Ogolić? Teraz? – Zeynep marszczy brwi, zaskoczona.
– Powinienem wyglądać godnie przy tak pięknej kobiecie jak ty – odpowiada półżartem.
Na jej twarzy pojawia się cień uśmiechu. Wspomina tamten poranek sprzed miesięcy, gdy z czułością goliła go w ich domu.
– Pozwól, że ja to zrobię – mówi łagodnie.
– Ty? Nie, nie trzeba. Sam się tym zajmę.
– Halil, jeszcze nie odzyskałeś sił. Nie chcę, żebyś się skaleczył. Zaufaj mi.
– Czy zawsze byłaś taka buntownicza i uparta? – pyta z lekkim rozbawieniem.
Kąciki ust Zeynep drgają.
– Dlaczego się śmiejesz? – dopytuje. – Powiedziałem coś zabawnego?
– Nie. Po prostu… tak właśnie mnie kiedyś nazywałeś – odpowiada z ciepłym uśmiechem. – Swoją buntowniczą miłością.
Halil spuszcza wzrok, jakby słowo „miłość” miało dla niego niepojęty ciężar.
– Nie pamiętam – przyznaje z żalem. – Ale chciałbym. Chcę sobie przypomnieć ciebie. Wszystko, co było nasze. – Unosi wzrok i dodaje z lekkim uśmiechem: – Choć muszę przyznać, że miałem rację. Określenia „buntownicza” i „uparta” pasują do ciebie idealnie.
***
Zeynep ostrożnie owija ręcznik wokół szyi Halila. Tkanina miękko opada na jego ramiona, a w powietrzu unosi się zapach mydła i morskiego powietrza wpadającego przez otwarte okno.
„Tego dnia zmusiłeś mnie, żebym cię ogoliła” — myśli, spoglądając na jego twarz. — „Dziś robię to z własnej woli. Jak dziwne potrafi być życie.”
Sięga po pędzel, zanurza go w miseczce z pianą i delikatnie rozprowadza białą warstwę na twarzy męża. Ruchy jej dłoni są pewne, spokojne, jakby chciała w ten sposób ukoić jego niepokój.
– Jesteś pewna, że wiesz, co robisz? – pyta Halil z lekkim rozbawieniem, ale w jego oczach widać cień niepokoju.
Zeynep unosi kącik ust w uśmiechu.
– Nie martw się. Już przez to przechodziliśmy. Sam nalegałeś, żebym cię ogoliła. Na początku się wahałam, bałam się, że zrobię ci krzywdę. Powiedziałeś mi wtedy, żebym była odważna. Teraz twoja kolej.
Chwyta brzytwę i zaczyna golić jego zarost krótkimi, precyzyjnymi ruchami. Słońce odbija się w ostrzu, a każda jej czynność przypomina gest czułości — pielęgnowany rytuał między dwojgiem ludzi, których połączyła nie tylko miłość, ale i pamięć o wspólnych chwilach.
– Wygląda na to, że nie mam wyboru – mówi Halil, uśmiechając się z rezygnacją. – Muszę ci zaufać.
Zeynep nachyla się i szepcze mu do ucha:
– Nigdy nie miałeś innego wyboru.
Halil spogląda na jej szyję. Jego wzrok zatrzymuje się na cienkim łańcuszku, na którym połyskuje obrączka.
– Czy to… to, o czym myślę? – pyta cicho.
Zeynep prostuje się i delikatnie dotyka biżuterii palcami.
– Tak. To twoja obrączka. Sam zrobiłeś grawer. Na mojej jest twoje imię, a na twojej moje. W ten sposób przypieczętowaliśmy drogę do swoich serc.
Halil milknie. Słowa grzęzną mu w gardle, a w oczach pojawia się blask wzruszenia.
„Nie mogę być zakochany w żadnej innej kobiecie, poza tobą, Zeynep” — myśli, czując, jak serce bije mu szybciej. — „To zawsze byłaś i zawsze będziesz ty.”
„Wichrowe Wzgórze” – Odcinek 339: Streszczenie
Halil nagle zamiera. W jego oczach pojawia się cień — wspomnienie, które przebija się przez mrok niepamięci. Widział to już wcześniej… tamten moment, gdy Zeynep trzymała w dłoniach strzelbę. Gdy pociągnęła za spust…
Obraz wraca z całą siłą — huk, zapach prochu, przerażenie, ból. I wraz z nim powracają wszystkie złe wspomnienia.
Przed jego oczami staje też twarz Ömera Aslanliego — człowieka, którego nienawidził, człowieka, który odebrał mu spokój i rodzinę. A teraz… jego córka stoi tuż przed nim.
W spojrzeniu Halila nie ma już ciepła. Miłość ustępuje miejsca gniewowi, niedowierzaniu i lękowi.
Zeynep chwyta jego dłoń, jakby chciała zatrzymać to, co właśnie wymyka się im z rąk.
– Halilu… nasza miłość jest prawdziwa. – Jej głos drży, ale w oczach tli się determinacja. – Wiem, że trudno ci teraz w to uwierzyć, ale to, co mówię, jest tak samo prawdziwe, jak to, że trzymam twoją rękę. Zaufaj mi. Proszę.
Halil gwałtownie cofa dłoń, jakby dotknął ognia.
– Nie! – mówi z przekonaniem, z chłodem, którego Zeynep nigdy wcześniej w nim nie słyszała. – Nie mogłem cię kochać. Nie mogłem pokochać kobiety, której ojciec zniszczył moją rodzinę! Nie wiem, w jaką pułapkę mnie wciągnęłaś, ale zapamiętaj moje słowa – będziesz tego żałować. Nawet jeśli cię poślubiłem, to musiało być częścią mojej zemsty.
– Nie! – Zeynep robi krok w jego stronę. Głos łamie jej się z emocji. – Poślubiłeś mnie, bo mnie kochasz. Wiem to. Dla mnie też to nie było łatwe. Nasze rodziny walczyły ze sobą, a mimo to przetrwaliśmy. Przeszliśmy przez wszystko razem, przez burze, przez ból. Nie możesz tego zapomnieć.
Halil odwraca wzrok, jakby walczył sam ze sobą. Jego pierś unosi się szybko, a dłonie drżą.
Na chwilę w jego oczach pojawia się wahanie – błysk człowieka, który szuka prawdy w chaosie wspomnień. Ale zaraz potem gniew znowu wraca.
– To niemożliwe. – Głos ma ochrypły, pełen napięcia. – Kłamiesz.
– Nie kłamię! – odpowiada z rozpaczą Zeynep. – Zabrałeś mnie kiedyś do domu swoich rodziców. Pamiętasz, co wtedy powiedziałeś? „Moje serce było zamarznięte, zanim cię znalazłem. Ogrzałaś je swoimi dłońmi. Uleczyłaś moje rany. Dzięki tobie znów jestem Halilem.” Powiedziałeś to, Halilu. Naprawdę to powiedziałeś.
Halil kręci głową, jakby chciał strząsnąć wspomnienia, które próbują się przebić przez mgłę.
– Nie… – mówi cicho, a potem głośniej: – Nie pamiętam!
Zeynep ponownie wyciąga do niego rękę, ale on odtrąca ją brutalnie.
– Przestań! – syczy przez zęby, a w jego głosie słychać ból, którego nie rozumie.
Zeynep nie ustępuje, próbuje go uspokoić, ale Halil, zdezorientowany i roztrzęsiony, odpycha ją zbyt gwałtownie. Dziewczyna traci równowagę i upada na wersalkę.
Zapada cisza.
Zeynep patrzy na niego z niedowierzaniem, z bólem, który rozrywa jej serce. Halil oddycha ciężko, jakby sam przestraszył się tego, co zrobił.
***
Songul siedziała na postarzałej kanapie, trzymając w dłoniach filiżankę kawy. Para przyjemnie parowała, a w powietrzu unosił się ciężki aromat palonego ziarna. Ciszę oficyny przerwało gwałtowne wejście Gözde; weszła bez pukania, energiczna i pewna siebie, jakby niosła dobrą nowinę.
— Mój człowiek znalazł Halila — oznajmiła natychmiast, nie czekając na powitanie.
Songul odłożyła filiżankę i spojrzała na nią chłodno.
— Na co jeszcze czekasz? Jedź do niego — rzuciła krótko.
Gözde uśmiechnęła się półgębkiem, ale w jej oczach błyszczała kalkulacja.
— Najpierw muszę się dowiedzieć, co pamięta, a czego nie. Może coś wyciągnę od Zeynep.
Wyjęła telefon, włączyła tryb głośnomówiący i wybrała numer. Słuchawka zawisła między nią a Songul, głośnik cicho brzęczał. Głos Zeynep rozległ się w pomieszczeniu — ciepły, choć napięty.
— Martwimy się o was — zaczęła Gözde tonem fałszywie troskliwym. — Gulhan ciągle pyta o Halila. Są jakieś nowe wieści?
Zeynep odpowiedziała po chwili ciszy.
— Pamięć zaczęła wracać, ale wciąż jest to stan sprzed przyjazdu do Yesilpinar. Nie pamięta ostatnich miesięcy.
Gözde zrobiła teatralną pauzę i warknęła półgłosem:
— Czyli pamięta cię jako córkę Ömera Aslanliego, swojego wroga?
— Na razie tak — odparła Zeynep spokojnie. — Ale odzyskiwanie pamięci to proces. Pozostałe wspomnienia wrócą z czasem.
Gözde zaśmiała się cicho, jakby usłyszała dobrą wróżbę.
— Oczywiście. W swojej praktyce widziałam podobne przypadki. Wszystko się ułoży, bądź dobrej myśli.
Głos Zeynep dobiegł końcowego „dziękuję”, a połączenie zostało przerwane. W pokoju przez chwilę brzmiało tylko ciche tykanie zegara i oddechy kobiet.
Gözde przysunęła się bliżej. W jej oczach lśnił plan.
— To nasza idealna szansa — powiedziała szeptem, choć każda sylaba była przepełniona ambicją. — Jeśli zainterweniujemy w porę i nie damy mu szansy na przypomnienie sobie pozostałych wspomnień, na pewno rozwiedzie się z Zeynep. Pojadę teraz po Halila i przywiozę go do rezydencji.
Songul uśmiechnęła się, tym razem już bez maski chłodu. Plan Gozde naprawdę jej się podobał.
***
Songul i Gözde ubrały się w pośpiechu i ruszyły w stronę bramy, gdy nagle stanął przed nimi Cemil. Zaciągnął łańcuch i spojrzał na nie z kamienną miną — nieprzejednany, jakby miał za zadanie zatrzymać cały świat.
Gözde zatrzymała się gwałtownie. Jej oczy zapłonęły.
— Przepuść nas natychmiast — rozkazała. Głos drżał jej ze złości, lecz było w nim także coś lodowatego, co miało zmusić do posłuszeństwa.
Cemil nie drgnął.
— Przykro mi — rzekł spokojnie — nie mogę otworzyć bramy.
Songul podeszła do niego krok bliżej. Każdy jej ruch był napięty jak struna.
— Co to ma znaczyć? — warknęła. — Nie masz prawa trzymać nas tak, jak w więzieniu. Kto wydał takie rozkazy?
Wtedy z cienia wyszedł Hakan. Nieśpiesznie, bez paniki, stanął przed Songul, ale nie w geście uległości — raczej jako potwierdzenie, że wie, co robi.
— To polecenie pani Zeynep — oznajmił cicho, lecz na tyle wyraźnie, że słowa przeszyły powietrze.
Songul zbladła, a jej usta zacisnęły się w cienką linię. Spojrzała na Hakana jak na zdrajcę.
— Jestem jego ciocią — syknęła w końcu. — To ja wydaję rozkazy, kiedy nie ma go tutaj. Natychmiast otwórz tę bramę. Rozkazuję ci!
Hakan pozostał niewzruszony. Jego ton był rzeczowy, bez cienia tremy.
— Kiedy pana Halila nie ma, decyzje podejmuje jego żona — odpowiedział. — Taka była jej prośba. Ma moje słowo, że nie puścimy nikogo, kto mógłby zakłócić spokój lub narazić pana Halila na stres.
Songul zacisnęła pięści. W jej spojrzeniu zapaliła się wściekłość. Na moment jej twarz straciła wszystkie barwy.
— Gdy Halil wróci, dowie się o tym — warknęła — i wyrzuci was obu z tej posiadłości. Zapamiętajcie moje słowa.
Kobiety odwróciły się z wyszczerzonymi wargami i odeszły. Ich kroki były szybkie, pełne gniewu i przekory. Za ich plecami Cemil i Hakan wymienili krótki, znaczący uśmiech — spokojny, jakby obaj wiedzieli, że właśnie podjęli słuszną decyzję. Bramę ponownie zaciągnęli, a powietrze nad farmą wróciło do pozornej ciszy.
Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Rüzgarlı Tepe. Inspiracją do jego stworzenia były filmy Rüzgarlı Tepe 198. Bölüm i Rüzgarlı Tepe 199. Bölüm dostępne na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tych odcinków, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.















