Złoty chłopak odc. 263: Esme jest w ciąży!

Esme jest w szoku. Gulgun jest obok niej.

„Złoty chłopak” Odc. 263 – streszczenie

Esme od tygodnia źle się czuje. Uderzenia gorąca, rozdrażnienie, bezsenność — wszystko wskazuje na menopauzę. Zawstydzona, ale zdeterminowana, prosi Gulgun, by zabrała ją do swojej zaufanej znajomej ginekolog.

W gabinecie panuje sterylna cisza. Esme siedzi na krześle, ściskając w dłoniach torebkę. Gulgun siedzi obok, próbując dodać jej otuchy samą obecnością.

Po badaniu lekarka wraca do biurka z wynikami w ręku. Na jej twarzy widać skupienie, ale i coś jeszcze — cień zaskoczenia.

— Pani Esme… — zaczyna spokojnie. — Mam dla pani ważną informację. Menopauza jeszcze się nie rozpoczęła.

Esme oddycha z ulgą, ale tylko na sekundę.

— Co więcej… jest pani w ciąży.

Zapada cisza.

Esme nieruchomieje. Jej palce zaciskają się na torebce tak mocno, że aż bieleją knykcie.

— Co takiego? — Gulgun pochyla się gwałtownie do przodu. — To jakiś żart? W tym wieku? To w ogóle możliwe?

Lekarka kiwa głową.

— Oczywiście, że możliwe. Takie przypadki się zdarzają. To nie jest częste, ale jak najbardziej realne.

Esme patrzy przed siebie nieobecnym wzrokiem.

— Ja… jestem w szoku — mówi ledwie słyszalnie. — Może to pomyłka?

— Nie ma mowy o pomyłce, pani Esme. Badania są jednoznaczne.

Kobieta powoli przykłada dłoń do brzucha, jakby dopiero teraz zaczynała rozumieć sens tych słów.

— Czyli… naprawdę jest tam dziecko? — szepcze. — Nie potrafię w to uwierzyć…

— Czy to bezpieczne? Czy istnieje jakieś ryzyko? – dopytuje Gulgun.

— W tym wieku mówimy o ciąży podwyższonego ryzyka — wyjaśnia lekarka rzeczowo. — Zarówno dla dziecka, jak i dla pani Esme. Będziemy musiały prowadzić ją bardzo uważnie. Regularne kontrole, odpowiedni tryb życia. Ale przy ostrożności wszystko powinno przebiegać prawidłowo.

— Będziemy ostrożni — zapewnia natychmiast Gulgun. — Zadbamy o wszystko.

Wstaje i obejmuje Esme, która wciąż wygląda, jakby jej świat właśnie wywrócił się do góry nogami.

— Widzisz? — mówi łagodnie. — Myślałaś, że to menopauza.

Esme próbuje się uśmiechnąć, choć w jej oczach widać łzy.

— Tak… A okazało się, że to dziecko.

***

Akcja przenosi się do domu Feride.

W jadalni panuje martwa cisza. Na podłodze, przykryte oliwkowym kocem, leży ciało kobiety. W powietrzu unosi się ciężki zapach kurzu i czegoś metalicznego.

Orhan stoi nad nim jak sparaliżowany. Twarz ma bladą, a oczy rozszerzone z niedowierzania. Obok niego stoją Betul i Nurten — obie roztrzęsione.

— Możesz mi powiedzieć, jak zginęła ta kobieta? — pyta Orhan powoli, nie odrywając wzroku od koca. Zwraca się do Betul, ale jego ton jest już chłodniejszy niż zwykle.

Betul otwiera usta, lecz nie wydobywa z siebie głosu. Uprzedza ją Nurten.

— To… Feride. Moja znajoma — zaczyna nerwowo. — Przyszła się ze mną zobaczyć. Najpierw spokojnie rozmawiałyśmy, ale nagle zaczęła zachowywać się dziwnie. Zaczęła mnie obrażać, pytać, za kogo się uważam. Nie rozumiałam, o co jej chodzi. A potem…

— Zaatakowała mamę — wtrąca szybko Betul, chwytając się tej wersji.

— Tak — podejmuje Nurten, z trudem łapiąc oddech. — Rzuciła się na mnie. Chwyciła mnie za rękę, ścisnęła tak mocno, że do teraz mnie boli. Zaczęła mną szarpać. Myślałam, że mnie udusi… Odepchnęłam ją. To wszystko.

Orhan wreszcie podnosi wzrok.

— I od tego zmarła? Od odepchnięcia?

Milczenie.

Betul robi krok w jego stronę.

— Orhan… możesz coś zrobić? Może… pozbędziemy się jej jakoś? — mówi szeptem, jakby bała się własnych słów.

— Pozbędziemy się jej? — powtarza Orhan z niedowierzaniem. Przeciera twarz dłonią. — Za kogo ty mnie masz, Betul? Za mafiosa?

Oddycha ciężko, jakby próbował odzyskać kontrolę.

Wyciąga telefon.

— Dzwonię na policję. Jeśli było tak, jak mówicie, nie macie się czego bać.

— Nie! — Nurten rzuca się i chwyta go za rękę. — Nie może pan tego zrobić.

— Dlaczego? — patrzy na nią ostro. — To ona przyszła do pani domu i panią zaatakowała. Co innego powinienem zrobić?

Betul blednie.

— Orhanie… to nie jest nasz dom.

Zapada cisza.

— Co to znaczy, że nie jest wasz?

Nurten spuszcza głowę.

— Pracuję tu jako pokojówka.

Orhan cofa się o krok, jakby ktoś go uderzył.

— Ale… przychodziłem tutaj. Spotykaliśmy się tutaj. — Spogląda na Betul. — Mówiłaś, że to wasz dom.

— Wstydziłam się — szepcze Betul. — Nie chciałam, żebyś zobaczył, jak naprawdę mieszkamy.

— Nie chciałam, żebyś pomyślał, że moja córka jest naciągaczką — dodaje Nurten, zaczynając cicho płakać.

Oddech Orhana przyspiesza. Siada ciężko na krześle, jakby nagle zabrakło mu sił.

— Jak mogłem ci wierzyć, Betul? — pyta zdruzgotany.

Betul podchodzi bliżej. Jej oczy są pełne łez.

— Orhanie, proszę… pomóż nam. — Obejmuje dłońmi swój zaokrąglony brzuch. — Jeśli mama pójdzie do więzienia… nie wiem, co się ze mną stanie. Boję się o dziecko. Mama nie chciała nikogo zabić. Myślała tylko o mnie. O mojej przyszłości. Proszę… pomóż jej.

W pomieszczeniu znów zapada cisza.

Orhan siedzi nieruchomo, rozdarty między gniewem, rozczarowaniem a poczuciem odpowiedzialności — i świadomością, że każda decyzja, którą teraz podejmie, zmieni ich życie na zawsze.

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Yalı Çapkını. Inspiracją do jego stworzenia był film Yalı Çapkını 79.Bölüm dostępny na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tego odcinka, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Podobne wpisy