Złoty chłopak odc. 267: Cios w serce Betul! To Orhan stoi za aresztowaniem jej matki!

Zapłakana Betul przytula się do Hatice.

„Złoty chłopak” Odc. 267 – streszczenie

Po nocnym wtargnięciu Sinana do pokoju Seyran Ferit nie waha się ani chwili. Uzmysławia sobie, że dotychczasowe środki ostrożności nie wystarczą. Podejmuje więc decyzję, by zabrać byłą żonę do rezydencji — miejsca, które uważa za najlepiej strzeżone i najbezpieczniejsze, jakie może jej teraz zaoferować. Tam, pod stałą ochroną i z dala od chaosu, ma mieć pewność, że nikt więcej nie zagrozi jej życiu.

Diyar rozumie jego motywy. Wie, że chodzi o bezpieczeństwo, o realne zagrożenie, o odpowiedzialność. Sama deklaruje pomoc i wsparcie dla Seyran. Mimo to w środku zmaga się z trudnymi emocjami. Czuje się odsunięta na bok, jakby znów znalazła się o krok za historią, która nie przestała łączyć Ferita z jego byłą żoną. Choć stara się zachować rozsądek i godność, coraz trudniej znosi sytuację, w której troska o Seyran nieustannie staje się dla Ferita priorytetem.

***

Ifakat wchodzi do pokoju Betul bez pukania, jakby miała do tego pełne prawo. Drzwi uderzają lekko o ścianę. W półmroku pomieszczenia dziewczyna siedzi na brzegu łóżka, pochylona, z dłońmi splecionymi na coraz wyraźniej zaokrąglonym brzuchu. Turkusowa koszula opina jej sylwetkę, podkreślając ciążę, a zaczerwienione oczy i drżące usta zdradzają, że płakała od dłuższego czasu.

– Znowu łzy? – rzuca chłodno Ifakat, opierając się o komodę. – To niczego nie zmieni.

– Zostaw mnie w spokoju – odpowiada Betul, ocierając nos wierzchem dłoni. – Naprawdę mam dość. Nie mam już siły walczyć z całym światem.

Ifakat podchodzi bliżej. Jej spojrzenie jest przenikliwe, niemal bezlitosne.

– Wyobrażasz sobie, jak musi się teraz czuć twoja matka? Sama w zimnej celi… – mówi cicho, z pozorną troską. – Myśląc o tobie. O twoim stanie. O tym, że nie możesz jej pomóc. Ona też pewnie płacze. Tak jak ty.

Betul podnosi głowę gwałtownie.

– Zejdź mi z oczu. Nie waż się mówić o mojej matce w ten sposób.

Ifakat siada obok niej na łóżku i obejmuje ją ramieniem. Ten gest jest sztuczny, wyrachowany.

– Posłuchaj mnie uważnie – szepcze. – Dobrze jest mieć we mnie sprzymierzeńca.

Betul odsuwa się od niej.

– O czym ty mówisz?

– O tym, że mogę wyciągnąć twoją matkę z tego koszmaru. – Jej głos staje się twardszy. – Ale w zamian spakujesz swoje rzeczy i znikniesz z tego domu. Ty i twoje problemy.

Betul zamiera.

– Nie potrzebuję twojej pomocy. Orhan się tym zajmie.

Cichy śmiech Ifakat rozcina ciszę.

– Orhan? – powtarza z ironią. – Myślę, że powinnaś wiedzieć prawdę. Jego prawnik nie zajmuje się sprawami karnymi.

– Co to znaczy? – Betul prostuje się, a w jej oczach pojawia się niepokój.

– To znaczy, że specjalizuje się w prawie gospodarczym. Spółki, kontrakty, pieniądze. Nie morderstwa.

– To był wypadek! – wybucha Betul, wstając z łóżka. – Moja mama nikogo nie zabiła z premedytacją!

– Oczywiście – odpowiada Ifakat z chłodnym uśmiechem. – Możesz to powtarzać ile chcesz. Ale sąd będzie patrzył na fakty, nie na twoje łzy.

Betul blednie.

– Czy on naprawdę nic nie może zrobić?

– Nie. – Ifakat wstaje powoli. – Tylko ja mogę coś zdziałać. I powtarzam: jeśli chcesz uratować matkę, znikniesz z tego domu. Na zawsze.

– Dlaczego miałabym ci zaufać? – pyta cicho Betul, walcząc z kolejną falą łez.

Ifakat kieruje się ku drzwiom.

– Najpierw zadzwoń do swojego prawnika i zapytaj, czy Orhan może ci pomóc. Kiedy usłyszysz odpowiedź, sama zrozumiesz, komu powinnaś zaufać.

Drzwi zamykają się za nią bezszelestnie. W pokoju zostaje tylko Betul – stojąca pośrodku, z jedną dłonią na brzuchu, rozdarta między strachem o matkę a świadomością, że właśnie wpadła w czyjąś starannie zastawioną pułapkę.

***

Betul przez dłuższą chwilę wpatruje się w telefon, jakby samo urządzenie miało podpowiedzieć jej, co powinna zrobić. Waha się, rozdarta między lojalnością wobec Orhana a narastającym niepokojem. W końcu jednak przełamuje się i wybiera numer prawnika, z którego usług zrezygnowała, gdy Orhan zapewnił ją, że przejmie sprawę jej matki i wszystkim się zajmie.

Rozmowa rozwiewa wszelkie złudzenia. Z przekazanych jej informacji jasno wynika, że to właśnie Orhan złożył zawiadomienie, które doprowadziło do zatrzymania Nurten. Ta świadomość uderza w Betul z całą siłą – człowiek, któremu ufała i z którym wiązała swoją przyszłość, okazał się bezpośrednio odpowiedzialny za dramat jej matki.

Na drżących nogach wychodzi z domu. Noc jest chłodna, powietrze ciężkie, a w oddali słychać jednostajny plusk fal. Betul dochodzi do pomostu. Deski skrzypią pod jej stopami. Wpatruje się w czarną, rozedrganą taflę wody, w której odbijają się pojedyncze światła.

– To koniec… – szepcze do siebie.

Unosi jedną nogę, stając na samej krawędzi. Wystarczyłby jeden krok. Jedno przechylenie ciała. Cisza. Spokój. Koniec bólu.

Wtedy słyszy czyjeś szybkie kroki na drewnie. Zastyga i natychmiast cofa się o krok.

– Córko, co ty robisz?! – rozlega się zaniepokojony głos Hatice.

Betul odwraca się powoli. W oczach ma pustkę.

– Chciałabym wiedzieć, co się ze mną dzieje… – mówi łamiącym się głosem. – Co ja tu robię? Kim jestem dla ludzi wokół mnie? Zabawką? Czy naprawdę nie ma tu ani jednej osoby, która nie chce mnie wykorzystać?

Hatice podchodzi bliżej, ostrożnie, jak do kogoś stojącego nad przepaścią.

– Ktoś cię skrzywdził?

Betul uśmiecha się gorzko.

– Tak. Skrzywdził mnie. Zdradził. Wbił mi nóż w plecy. A ja nawet nie wiedziałam, że go trzyma.

– Orhan cię zdenerwował, tak? Wiem, że jesteś rozczarowana. Ślub się opóźnia i dlatego jesteś napięta.

– Ślub? – przerywa jej Betul, a w jej głosie słychać rozpacz. – Już nie wiem, czy ja tego w ogóle chcę. Czym sobie na to wszystko zasłużyłam? Co takiego zrobiłam? Ja tylko… się zakochałam. To wszystko. Tylko to.

Jej ramiona zaczynają drżeć.

Hatice podchodzi bliżej i ujmuje jej twarz w dłonie.

– Weź się w garść, moja piękna córko. Nie jesteś sama.

Betul wstrzymuje oddech.

– Córko…? – powtarza cicho. – Czy może mnie pani jeszcze raz tak nazwać? Bo nie wiem, kiedy znowu zobaczę moją mamę…

W jej oczach zbierają się łzy, tym razem inne – nie tylko z bólu, ale i z tęsknoty.

Hatice przyciąga ją do siebie i mocno obejmuje.

– To normalne, że tęsknisz za matką. Każda córka by tęskniła. Chodź tutaj. Dopóki ja tu jestem, nie pozwolę ci upaść.

Betul wtula się w nią, jakby naprawdę stała nad przepaścią. Za ich plecami nocna woda wciąż faluje, ale ona robi krok w stronę brzegu – nie w stronę ciemności.

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Yalı Çapkını. Inspiracją do jego stworzenia był film Yalı Çapkını 80.Bölüm dostępny na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tego odcinka, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Podobne wpisy