Dziedzictwo odc. 770: Nana i Yaman szukają drogi do siebie!

Nana jest niepocieszona, nie mogąc spotkać się z Yamanem.

„Dziedzictwo” Odc. 770 – streszczenie

Ferit nie ustaje w próbach wydobycia prawdy od Ayse. Wraca do tematu przy każdej możliwej okazji, lecz policjantka pozostaje nieugięta. Z uporem powtarza, że rozstanie z nim było wyłącznie jej samodzielną decyzją, bez żadnych tajemnic czy ukrytych motywów. Jej oczy mówią jednak coś zupełnie innego – Ferit widzi w nich cień bólu, który przeczy wypowiadanym słowom.

***

Yaman, trafiając do celi, nie pozwala sobie na ani chwilę słabości. Już pierwszego dnia daje współwięźniom wyraźny sygnał – nie warto z nim zadzierać. Jego zimne spojrzenie i pewność ruchów mówią więcej niż groźby. Kilku z osadzonych próbuje sprawdzić jego granice, ale szybko się wycofują, rozumiejąc, że Kirimli nie jest człowiekiem, którego można zastraszyć.

***

W kryjówce Idrisa atmosfera przesycona jest triumfem i zapachem świeżo przeliczonej gotówki. Stosy banknotów lśnią w blasku lampy, a przy stole siedzą Idris, Kazim i Nedim.

– Nie zapomnij dzisiejszej daty, Kazimie – mówi Yahyaoglu, z uśmiechem pełnym pychy. – Powstałem z popiołów. Zemściliśmy się na Kirimlim. Niech teraz się głowi, kto mu to zrobił, podczas gdy my będziemy korzystać z życia.

– Długo czekaliśmy, ale wreszcie się udało – odpowiada Kazim, a w jego głosie słychać ulgę i zachłanność.

– Tak, i to dzięki mojemu szwagrowi – Idris klepie Nedima po plecach.

– Zasłużyłeś na te pieniądze – wtrąca Nedim, nie kryjąc satysfakcji. – Gdybyśmy nie wysłali zabójcy i nie uciszyli Fuata, już dawno siedzielibyśmy za kratami.

– W końcu zaczynasz doceniać moją inteligencję – Idris odchyla się na krześle, dumny jak król. – Może nie chodziłem do szkół, ale w tej dziedzinie jestem profesorem. Nie bez powodu nazywają mnie Szatanem. Ten pseudonim napisałem własną krwią.

Nagle jego twarz poważnieje.

– Teraz najważniejsza sprawa: Nana. Yaman został unieszkodliwiony, więc nadszedł właściwy moment, by wdrożyć plan.

– Dlaczego zwlekasz? – dopytuje niecierpliwie Nedim. – Mamy już wszystko. Yaman jest w więzieniu, bezradny.

– I dlatego musisz uważać, szwagrze – ostrzega Idris. – Nana nie różni się od Yamana. Ona też walczy do ostatniej kropli krwi. Jeśli chcesz ją złamać, musisz odebrać jej nadzieję. Tylko wtedy zaakceptuje twoje warunki. Inaczej nigdy się nie uda.

***

Wieczorem Nana wchodzi do pokoju Akcy. Jej spojrzenie jest zatroskane.

– Jutro są odwiedziny… – zaczyna niepewnie. – Co powinnam mu zabrać?

– Ja już wszystkim się zajęłam – odpowiada spokojnie seniorka. – Ale ty nie pójdziesz.

– Jak to nie pójdę?! Muszę go zobaczyć!

– Nie możesz, Nano. To nie będzie otwarta wizyta. Wstęp mają tylko krewni pierwszego stopnia.

– Ale zostałam mu powierzona – protestuje dziewczyna, w jej głosie pobrzmiewa desperacja. – Czy ktoś powierzony nie jest jak rodzina?

– Masz na to jakiś dokument prawny? – pyta Akca surowo. – To tylko obietnica. Jeśli chcesz mu coś powiedzieć, powiedz mnie. Ja mu przekażę.

Rozczarowana Nana postanawia spróbować innej metody. Tej nocy pisze list do Yamana, przelewając na papier wszystkie swoje obawy i wsparcie. W tym samym czasie Yaman, siedząc w celi, również chwyta za długopis – i również do niej kieruje swoje słowa.

***

Volkan odwiedza Nese, by uspokoić ją, że z Ayse wszystko w porządku. Gdy w domu nagle gaśnie światło, dziewczyna zamiera w panice. Jej strach przed ciemnością jest tak silny, że Volkan postanawia zostać z nią do momentu naprawienia usterki. Siadają w salonie przy blasku świec, a atmosfera staje się zaskakująco intymna.

– Nadal nie mogę tego rozgryźć – mówi Volkan, wpatrując się w płomienie. – Kłamała mi tyle razy, a ja raniłem ciebie przez nią.

– Zapomniałam już o tym – odpowiada Nese łagodnie. – Ale ty? Poznałeś bolesną prawdę o kobiecie, którą kochałeś. Doniosłeś na nią. To na pewno nie było łatwe.

– Właściwie… czuję ulgę – Volkan uśmiecha się blado. – Odejście Basak było jak ucieczka z tonącego statku w ostatniej chwili. Dałem jej tyle szans, a ona za każdym razem pokazywała, że nie warto jej ufać. Nie żałuję. Chociaż… jest coś, czego żałuję. 

– Co takiego? – Nese unosi wzrok, zaciekawiona.

– Że dawałem jej kolejne szanse. Nie wszyscy są tacy jak ty. Ty jesteś… dobra. Szczera. Gdyby nie ty, nie wiem, gdzie bym dziś był.

Nese znika na chwilę, by po chwili wrócić z własnym wypiekiem. Na cieście widnieje wykonany lukrem napis: „Dziękuję, Vo”.

– Chciałam napisać: „Dziękuję, Volkanie”, ale zabrakło lukru – tłumaczy, uśmiechając się lekko. – Dlaczego się śmiejesz? Spróbuj, jest pyszne.

– „Vo”? A kto to taki? – żartuje Volkan. – Znasz kogoś takiego?

– To mój superbohater – odpowiada Nese z błyskiem w oku. – Każdy superbohater ma swój pseudonim. Twój to „Vo”.

Volkan milknie na chwilę, patrząc na nią z niedowierzaniem. Nigdy wcześniej nikt nie obdarzył go takim zaufaniem i ciepłem.

Czy listy pozwolą Yamanowi i Nanie utrzymać więź mimo rozdzielenia?

Czy w blasku świec narodzi się uczucie między Nese a Volkanem?

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Emanet. Inspiracją do jego stworzenia były filmy Emanet 557. Bölüm i Emanet 558. Bölüm dostępne na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tych odcinków, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Podobne wpisy