„Dziedzictwo” Odc. 832 – streszczenie
Idris puszcza Aynur wolno, a kobieta wraca do rezydencji. Drżąc na całym ciele, pada na kolana przed Yamanem.
– Panie Yamanie, wybacz mi – błaga ze łzami w oczach.
Yaman spogląda na nią chłodno, po czym wskazuje kanapę.
– Usiądź. Teraz mi wszystko opowiedz – mówi stanowczym, ale opanowanym tonem.
Aynur, ocierając twarz, zaczyna drżącym głosem:
– Bardzo mi przykro, panie Yamanie. To wszystko moja wina. Nie wiedziałam, kim był ten łajdak. Oszukał mnie. Przedstawił się jako Cihan. Poznaliśmy się, kiedy szłam ulicą – próbowali ukraść mi torebkę, a on mi pomógł. Był uprzejmy, zainteresowany mną… Zaczęliśmy się spotykać. Potem powiedział, że chce mi się oświadczyć. W niewiedzy sprowadziłam do domu zabójcę mojego brata. Nie wiedziałam, naprawdę nie wiedziałam! Bardzo mi przykro…
Aynur ponownie osuwa się na kolana, obejmując dłonie Yamana.
– Wstań – mówi surowo Yaman, pomagając jej podnieść się z podłogi. – To nie twoja wina, że sprowadziłaś go do domu. Zastawił na ciebie pułapkę. Ale teraz potrzebuję twojej pomocy. Czy wspominał coś o miejscu, w którym mieszka? Czy pamiętasz adres, dzielnicę, cokolwiek?
Aynur kręci głową, wycierając łzy.
– Nie wiem nic konkretnego. Gdy mnie wyrzucił z samochodu, zatrzymał się na opuszczonym placu. Potem zemdlałam i nic więcej nie pamiętam.
– Zastanów się dobrze – naciska Yaman, tonem nieco łagodniejszym. – Czy mówił coś, co mogłoby nam pomóc? Może wspomniał o swojej pracy, okolicy, gdzie często bywał?
Aynur, próbując sobie przypomnieć, unosi głowę.
– Raz, gdy spotkaliśmy się na kawie w pobliskiej kawiarni, powiedział, że ma sklep ze sprzętem AGD. Nigdy go jednak nie widziałam. Mam za to jego numer telefonu. Czy to może się na coś przydać?
Yaman kiwa głową, choć w jego spojrzeniu widać wahanie.
– Na pewno już dawno się go pozbył, ale to lepsze niż nic. Zbadamy to. Znajdziemy go. I zapłaci za wszystko, co zrobił! – zapowiada stanowczo.
***
Idris krąży nerwowo po swojej kryjówce, a Kazim obserwuje go z niepokojem.
– Teraz mnie wszędzie szuka – rzuca Idris, nie mogąc ustać w miejscu. Jego głos drży od strachu. – Muszę znaleźć sposób, żeby go zabić, zanim mnie dopadnie.
Nagle rozlega się dźwięk dzwoniącego telefonu. Idris zamiera. Spogląda na ekran – numer jest nieznany. Odbiera, ale milczy, niepewny, kto znajduje się po drugiej stronie.
– Natychmiast stamtąd uciekaj – odzywa się męski, twardy głos. Ton rozmówcy jest nieznoszący sprzeciwu. – Dowiedział się, gdzie jesteś. Nadchodzi.
– Kim jesteś? O kim mówisz? – pyta Idris, zaniepokojony i zdezorientowany.
– O Kirimlim. Uciekaj w tej chwili. Nie drzwiami, oknem!
Idris waha się tylko przez moment. Zawahałby się dłużej, gdyby nie desperacja i groza w głosie rozmówcy. Decyduje się działać. Otwiera okno i wyskakuje na zewnątrz.
Ledwie zdąża uciec, gdy drzwi kryjówki zostają z hukiem wyważone. Do środka wpada uzbrojony Yaman. W błyskawicznym ruchu powala Kazima jednym ciosem, pozbawiając go przytomności. Rozgląda się, szukając Idrisa, po czym wybiega na zewnątrz.
Idris próbuje się oddalić, ale jego kulawe nogi zdradzają go na każdym kroku. Jego ucieczkę trudno nazwać biegiem. Yaman, widząc to, rusza w pościg z determinacją. Jeszcze chwila, a go dogoni – przewaga Yamana jest zbyt oczywista.
Nagle z piskiem opon obok Idrisa zatrzymuje się samochód. Drzwi po stronie pasażera otwierają się gwałtownie.
– Wsiadaj! – rozlega się głos kierowcy.
Idris bez zastanowienia wskakuje do środka. Samochód natychmiast rusza, zostawiając za sobą Yamana, który z gniewem patrzy na znikające auto. Ktoś po raz kolejny wyciągnął Idrisa z rąk sprawiedliwości.
***
Yaman wraca do rezydencji, wyraźnie wzburzony. Na podwórku czeka na niego Nana, odchodząca od zmysłów.
– Gdzie on jest? Przekazałeś go policji? – pyta z nadzieją, ale szybko orientuje się, że coś poszło nie tak. Wyraz twarzy narzeczonego mówi wszystko.
– Czy ten łajdak znowu uciekł?
Yaman zaciska szczęki i kiwa głową.
– Prawie go miałem, ale wsiadł do samochodu i uciekł. Nie wiem, czy to jego ludzie, czy ktoś inny mu pomógł, ale jedno jest pewne – nie wymknie mi się. Dziś się nie udało, ale dopadnę go. Prędzej czy później.
Widząc smutek i bezradność na twarzy Nany, Yaman unosi jej podbródek, zmuszając ją, by spojrzała mu w oczy.
– Znajdę go, choćbym miał przewrócić cały świat do góry nogami – zapewnia stanowczo. – I kiedy to zrobię, odbiorę mu oddech. Obiecuję ci.
Jego słowa brzmią jak przysięga, a w oczach widać determinację, która nie pozostawia miejsca na wątpliwości.
Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Emanet. Inspiracją do jego stworzenia był film Emanet 599. Bölüm dostępny na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tego odcinka, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.












