Dziedzictwo odc. 836: Nana chce opóźnić ślub!

Nana przynosi Yamanowi kwiaty.

„Dziedzictwo” Odc. 836 – streszczenie

Mimo że Idris już nie żyje, Yaman nadal zastanawia się, kto był jego tajnym sprzymierzeńcem. Rozmyślania przerywa wejście Nany do gabinetu. Dziewczyna uśmiecha się, trzymając w dłoniach wazon z kwiatami.

– To dla mnie? – pyta zaskoczony Yaman.

– Oczywiście. Nie mów, że kwiaty nie są dla ciebie. Kwiaty są silne, wytrzymują chłód. Czuję się teraz tak samo, wiesz? Ten drań nie żyje. Ciemność i chłód odeszły, nadeszła wiosna. To koniec, prawda?

– To koniec, nie martw się – odpowiada Yaman, choć w głębi duszy wie, że to kłamstwo. Niebezpieczeństwo wciąż nad nimi wisi. – A zrobiłaś to, o co cię prosiłem? Miałaś przemyśleć datę ślubu.

Radość na twarzy Nany znika, a w jej oczach pojawia się niepokój, a może nawet cień strachu.

– Mówiłeś to poważnie? – pyta z wahaniem.

– Czy wyglądam, jakbym żartował? Do jutra podasz mi datę.

– Dobrze – odpowiada, szybko odstawiając wazon na biurko. Wyraźnie zakłopotana, wychodzi z gabinetu.

Nana boi się, że po ślubie Yaman przestanie kochać ją tak mocno, jak teraz. Chce odwlec to wydarzenie w czasie. Przeczytane w sieci artykuły tylko pogłębiają jej obawy.

„Ślub jest zabójcą miłości” – głosi nagłówek jednego z nich. – „Obowiązki nałożone na barki par zabijają uczucia. Miłość w małżeństwie staje się nawykiem”.

Mimo to jedno zdanie z artykułu przynosi Nanie odrobinę nadziei:

„Tak, małżeństwo niszczy zauroczenie, ale przynosi coś cennego: miłość”.

– To jest dobre, ale reszta jest zła – mówi do siebie Nana. – Nie chcę, żeby to uczucie zostało złamane.

***

W związku ze swoimi obawami Nana proponuje Yamanowi, by ich ślub odbył się dopiero za rok.

– Przygotujemy wszystko w spokoju – przekonuje. – W pośpiechu kryje się diabeł.

– Masz rację – przyznaje Yaman z nutą ironii, której Nana nie zauważa. – Niech ślub odbędzie się za trzy lata. Rok to za mało na przygotowania.

– Tak! W ciągu roku możemy nie zdążyć – odpowiada Nana z entuzjazmem. – Macie tyle tradycji, a ja chcę, żeby wszystkie zostały dopilnowane. Ciocia musi być zadowolona.

– Ślub odbędzie się za miesiąc! – oświadcza stanowczo Yaman. – Ustalimy termin tak szybko, jak to możliwe.

Wychodzi z pokoju, a twarz Nany ogarnia strach.

***

Ferit śledzi Ayse i Koraya, a ci, zorientowawszy się, nagle stają przed nim, jakby wyrośli spod ziemi.

– Co ty wyprawiasz? – pyta Ayse, bezradnie rozkładając ręce.

– Nic nie robię. A co wy robicie? – odbija piłeczkę Ferit.

– Fericie, nie doprowadzaj mnie do szału! Dlaczego nas śledzisz?!

– Dlaczego was śledzę? Dobrze, powiem ci – odpiera Ferit, a jego ton staje się coraz bardziej oskarżycielski. – Bo jesteście zawodowymi kłamcami! Wy, we dwoje, to zorganizowana banda, która odebrała mi dziecko! Kiedy zorientowaliście się, że to podejrzewam, sfałszowaliście test DNA, zmanipulowaliście nagrania i podrobiliście wyniki badań! Ukryliście przede mną moją córkę! A teraz? Kto wie, jaki dokument znowu próbujecie przede mną schować? – dodaje, patrząc na byłą żonę z gniewem.

– O czym ty w ogóle mówisz?! – wykrzykuje Ayse, zraniona jego słowami. – Jak możesz mnie o to posądzać?! Dobrze, skoro tak myślisz, zobacz to! – mówi, podając mu teczkę.

Ferit szybko przebiega wzrokiem tekst w dokumentach, a na jego twarzy maluje się coraz większe zaskoczenie.

– Więc ty i Koray… – zaczyna niepewnie, zdezorientowany.

– Tak – przerywa mu Ayse chłodnym tonem. – Wychodzę za Koraya. To są dokumenty potrzebne do złożenia wniosku o ustalenie daty ślubu. Teraz rozumiesz?

Kobieta patrzy na Ferita z mieszanką powagi i rozczarowania.

– Zastanawiałeś się, jaki był sekret, który nas rozdzielił? Mówiłam ci o tym tysiąc razy, ale nigdy nie chciałeś zrozumieć.

Jej głos nabiera stanowczości.

– Fericie, Doga potrzebuje ojca. Potrzebuje stabilizacji bardziej niż kiedykolwiek. Od jakiegoś czasu rozmawiałam o tym z Korayem. Napisałam do ciebie list, w którym wszystko wyjaśniłam, ale ostatecznie go nie wysłałam. W tym liście napisałam, że wyjdę za Koraya, by zapewnić Dodze ojca i rodzinę. Jednak zrozumiałam, że nie jesteś gotowy na tę prawdę… więc spaliłam go.

Na jej twarzy maluje się determinacja.

– Nie ma nic ważniejszego od szczęścia mojej córki, Fericie. Dlatego musiałam podjąć tę decyzję.

***

Dowiadujemy się, kim jest mężczyzna, którego Trucizna przykuł do ściany w swojej kryjówce. To Tunca – podopieczny ojca Arifa.

– Potrzebowałem twojego życia, inaczej nie przekonałbym tak łatwo Yamana – mówi Trucizna do swojego więźnia. – Twój prezent bardzo mi pomógł, wiesz? – dodaje, pokazując sygnet, który mu odebrał. – Gdyby Yaman tego nie zobaczył, zapewne nie uwierzyłby tak szybko. Jest bardzo podejrzliwy, a przy tym niezwykle mądry. Ale właśnie to mi się w nim podoba. Dzięki temu moja praca jest jeszcze bardziej satysfakcjonująca.

– Ojciec Arif powiedział – odzywa się więzień – że ścieżka prawdy wiedzie pod górę, ale zawsze prowadzi do światła. Trudzisz się na próżno. Yaman prędzej czy później zorientuje się, że jesteś Trucizną. Wtedy złapie cię za ogon i…

– Martwisz się na próżno! – przerywa psychopata, kneblując więźnia. – Stanę się jego najlepszym przyjacielem. Będzie mi ufał.

Trucizna uśmiecha się triumfalnie i sięga po notatnik, zapisując słowa Arifa przytoczone przez Tuncę: „Ścieżka prawdy wiedzie pod górę, ale zawsze prowadzi do światła”. W przyszłości planuje je wykorzystać, by jeszcze bardziej uwiarygodnić się przed Yamanem.

W pomieszczeniu zjawia się lekarz i podaje Tuncy jakiś zastrzyk.

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Emanet. Inspiracją do jego stworzenia był film Emanet 602. Bölüm dostępny na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tego odcinka, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Podobne wpisy