„Dziedzictwo” Odc. 846 – streszczenie
Acar skutecznie gubi człowieka, którego Yaman wynajął do śledzenia go. Jednak zanim będzie mógł odetchnąć, musi pozbyć się jeszcze jednego świadka – swojego własnego człowieka, Barana. Zwabia go więc w pułapkę, nie zdając sobie sprawy, że Yaman przewidział ten ruch. Wiedząc, że Trucizna spróbuje pozbyć się Barana tak samo, jak wcześniej Aybarsa, również jego kazał obserwować.
Choć Yaman był o krok od odkrycia prawdziwej tożsamości Trucizny, ten ponownie wymyka się z pułapki i ucieka.
***
Koray i Ayse siedzą w stołówce.
— Może zamówić ci kawę? Odrobinę cukru, tak jak lubisz? — proponuje mężczyzna, spoglądając na jej posępną twarz.
— Zostaw tę kawę! — odpowiada szorstko Ayse. — Skąd w ogóle wziąłeś odwagę, żeby tu przyjść? Nie mogę nawet na ciebie patrzeć!
Koray uśmiecha się lekko i zatacza palcem okrąg wokół swojej twarzy.
— Dlaczego tu przyszedłem? Bo przez resztę życia będziesz patrzeć właśnie na tę twarz — mówi spokojnie. — Przyszedłem też, żebyś zrozumiała, że nie masz wyboru. Dałem ci czas do piątku. Radzę ci postępować rozsądnie, bo nie żartuję.
Robi krótką pauzę, po czym dodaje z lodowatym spokojem:
— Ale jeśli już podjęłaś decyzję i nie chcesz wychodzić za mąż, mogę wszystko powiedzieć Feritowi.
Koray chce wstać, ale Ayse gwałtownie chwyta go za ramię, zatrzymując.
— Nie wygłupiaj się! — syczy stanowczo.
— Więc ty bądź mądra — odpowiada Koray, mrużąc oczy. — Nie żartuję. Nie mam nic do stracenia.
W tym samym czasie obok stołówki przechodzi Ferit. Dostrzegając napiętą rozmowę Ayse i Koraya, zatrzymuje się i ukrywa za rogiem, próbując usłyszeć jak najwięcej. Zanim jednak zdąży cokolwiek wychwycić, Ayse wstaje i z gniewem opuszcza stołówkę drugim wyjściem.
Ferit nie czeka ani chwili. Gdy Koray zbliża się do jego kryjówki, komisarz chwyta go za kurtkę, popycha na ścianę i wbija w niego twarde, groźne spojrzenie.
— Posłuchaj mnie, bezwartościowy człowieku! — mówi przez zaciśnięte zęby. — Ostrzegałem cię, żebyś nie ważył się skrzywdzić Ayse. Coś się z nią dzieje. Co jej zrobiłeś? Mów!
Koray z trudem odzyskuje równowagę i uśmiecha się kpiąco.
— Nic jej nie zrobiłem — odpowiada. — Przygotowujemy się do ślubu, to normalne, że czasem się kłócimy. A ty kim jesteś, żeby mnie rozliczać?
— Kim jestem? — Ferit zaciska szczękę. — Kimś, kto ceni Ayse. Radzę ci uważać na swoje zachowanie, bo inaczej nie ręczę za siebie.
Puściwszy Koraya, Ferit patrzy za nim, gdy ten oddala się szybkim krokiem.
— Kto wie, co ten bezwstydnik znowu knuje… — szepcze do siebie komisarz, marszcząc czoło.
***
Nese zdobywa numery rejestracyjne samochodu, którym porusza się wspólnik Basak. Dzwoni do Iba i prosi go, by w tajemnicy przed resztą zespołu pomógł jej ustalić tożsamość właściciela pojazdu.
„Dziedzictwo” Odc. 847 – streszczenie
Wspólnik Basak znajduje za wycieraczką swojego auta kartkę z wiadomością:
„Berkay Tahincioglu, wiem, co zrobiłeś. Wiem, jak oszukałeś tę dziewczynę. Mam dowody. Zorganizuj dwieście tysięcy lir. Masz czas do jutra.”
Przestraszony mężczyzna natychmiast dzwoni do Basak i umawia się z nią na spotkanie.
***
Nana i Yaman przeprowadzają próbę przed ślubem. Choć to tylko formalność, Nana jest spięta, jakby ceremonia miała odbyć się właśnie dziś. Gdy staje przed drzwiami, nagle się zatrzymuje, nie mogąc zrobić kroku dalej.
— Co się dzieje? — pyta Yaman, czekając na nią z drugiej strony.
— Jestem zestresowana — przyznaje Nana, stojąc w miejscu jak przyklejona do podłogi.
— Ale czym? To tylko próba. Jesteśmy tu tylko we trójkę — odpowiada Yaman, mając na myśli siebie, Nanę i Yusufa, który pełni rolę kamerzysty.
— Mimo to czuję się nieswojo. Moje nogi odmawiają posłuszeństwa.
Yaman podchodzi do niej, ujmuje jej dłoń i delikatnie przeprowadza przez próg.
— Spójrz mi w oczy — prosi. — Co widzisz?
— Yabana — odpowiada Nana z lekkim uśmiechem.
— Widzisz człowieka, który będzie cię kochał do końca życia — poprawia ją Yaman. — Kocham cię tak bardzo, że nawet próbę ślubu traktuję jak coś wyjątkowego. A wszystko zacznie się od naszych podpisów.
Podaje jej ramię, a ona je ujmuje. Razem wychodzą na podwórko, gdzie ma odbyć się ceremonia.
— Z której strony powinniśmy wejść? — pyta Nana.
— To bez znaczenia. Całe to miejsce jest nasze.
— Nie, pani od organizacji mówiła, że mamy wyjść z lewej strony… a może z prawej? Już nie pamiętam.
Idą dalej, a po chwili Nana nagle unosi rękę i macha w bliżej nieokreślonym kierunku.
— Co robisz? — dziwi się Yaman.
— Widziałam naszego stajennego, więc mu pomachałam. Moi przyjaciele też tu są. Przyszli wszyscy, których kocham.
Jej oczy błyszczą radością, ale po chwili ponownie ogarnia ją niepokój.
— Teraz idziemy na parkiet, żeby zatańczyć nasz pierwszy taniec… ale boję się. A co, jeśli się pomylę? Jeśli nadepnę ci na stopę? Wszyscy będą na nas patrzeć.
— Będą patrzeć, bo wyglądasz olśniewająco — odpowiada Yaman z czułym uśmiechem.
— Może zróbmy przerwę? Czuję, że spada mi cukier. Zjedzmy coś i wtedy wrócimy do prób.
***
Po krótkim posiłku wracają na parkiet, by przećwiczyć swój pierwszy taniec.
— Nasz taniec będzie inny niż wszystkie — mówi Yaman, obejmując Nanę w talii i nie odrywając od niej wzroku. — Nie ma tu schematów. Czasem rytm będzie chaotyczny, czasem harmonijny. Bywa jak kłótnia, bywa jak czułość. Nikt nie potrafiłby za nim nadążyć… tylko my. Czasem jak wiatr, czasem jak płomień.
Jego słowa sprawiają, że napięcie opuszcza Nanę. Pozwala sobie płynąć z muzyką, poddaje się ruchom tak, jak je czuje. Kiedy taniec dobiega końca, Yusuf bije im brawo, a potem podbiega do Nany z szerokim uśmiechem.
— Teraz zatańcz ze mną! — proponuje z entuzjazmem.
— Oczywiście, kochanie — zgadza się Nana i chce do niego podejść, ale Yaman wciąż trzyma ją blisko siebie.
— Możesz zatańczyć z Yusufem — mówi, patrząc jej prosto w oczy. — Ale pamiętaj, że to ja będę tańczył z tobą do końca życia.
***
W kolejnej scenie Yaman informuje Acara, że zawiesza sprawę ich partnerstwa. Odwraca się, by wrócić do samochodu, ale Acar nie zamierza odpuścić.
— Czy zrobiłem coś, co nadszarpnęło twoje zaufanie? — pyta, uważnie przyglądając się Yamanowi.
Yaman zatrzymuje się, po czym odwraca i podchodzi bliżej. Wpatruje się w Acara — człowieka, który według niego może być Trucizną, jego największym wrogiem.
— Gdybyś zawiódł moje zaufanie, nie zawiesiłbym sprawy, tylko od razu ją zerwał — odpowiada spokojnie. — Ty także jesteś biznesmenem, więc rozumiesz, że otrzymałem inną, interesującą propozycję. Jestem wybredny i chcę mieć pewność, z kim najlepiej kontynuować współpracę. Muszę to przeanalizować.
Acar przytakuje, nie spuszczając wzroku z Yamana.
— Dobrze, przeanalizuj to, ale przekonasz się, że moja oferta jest najlepsza. Zgadzam się z tobą — interesy należy robić z najlepszymi.
Odwraca się i zaczyna odchodzić.
— Ojciec Arif mawiał, że wszystko, co dobre, okupione jest cierpliwością — rzuca za nim Yaman. — Jego ulubionym owocem był granat, który dojrzewa miesiącami. Ale gdy już dojrzeje, jego smak jest wyjątkowy.
Acar przystaje na chwilę i odwraca głowę.
— To prawda. Świętej pamięci Arif kochał granaty — potwierdza, nie zdając sobie sprawy, że właśnie wpadł w pułapkę Yamana. — Chciałbym, żeby był tu z nami. Brakuje mi jego rad na każdym kroku. Będę cierpliwie czekał na twoją decyzję w sprawie partnerstwa. Do zobaczenia.
Acar odchodzi, a Yaman śledzi go wzrokiem, sięgając dłonią do pasa, gdzie ma broń. W jego myślach pojawia się jedno, niepodważalne stwierdzenie:
— Potwierdził moje podejrzenia. Ten łajdak to nie Tunca!
Nagle Acar zatrzymuje się, powoli odwraca i mówi:
— Wiesz co? Przed chwilą cię okłamałem. Nie pamiętam tych słów ojca Arifa. Po pożarze zapomniałem o wielu rzeczach, dlatego prowadziłem te notatki. Nie pamiętam go jedzącego granaty, ale za to do dziś czuję na podniebieniu smak jego niezrównanych kebabów. Zawsze powtarzał, że tajemnica tkwi nie w przyprawach, a w ich proporcji.
Patrzy Yamanowi prosto w oczy i dodaje z lekkim uśmiechem:
— Na szczęście mam teraz takiego przyjaciela jak ty. Przypominasz mi o tym, co zapomniałem.
Yaman mierzy go wzrokiem, ale nie daje po sobie poznać, jak bardzo ta odpowiedź go zaskoczyła. Postanawia zaczekać na wyniki ekspertyzy grafologicznej. Tylko one dadzą mu absolutną pewność, kim naprawdę jest Acar.
Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Emanet. Inspiracją do jego stworzenia były filmy Emanet 609. Bölüm i Emanet 610. Bölüm dostępne na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tych odcinków, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.















![Dziedzictwo odc. 41, 42 i 43: Yaman dowiaduje się, że Seher odrzuciła oświadczyny! Begum znajduje portret Kiraz! [Streszczenie + Zdjęcia]](https://turkweb.pl/wp-content/uploads/2023/03/Dziedzictwo-odc.-41-42-i-43-768x432.jpg)
