Dziedzictwo odc. 891: Prokurator przeprasza Aynur!

Aynur podnosi wzrok.

„Dziedzictwo” Odc. 891 – streszczenie

Do domu Sinana przychodzi serwisant lodówki. Po krótkiej inspekcji diagnoza jest jasna – wada fabryczna. Aynur słucha uważnie, a jej serce przyspiesza, gdy dociera do niej, że awaria nie była jej winą. Sinan to wiedział. Ukrył to przed nią.

Jej spojrzenie staje się lodowate, kiedy wbija wzrok w prokuratora.

– Lodówka popsuła się nie przeze mnie. Oskarżyłeś mnie niesłusznie. I to już po raz drugi. – Jej głos drży od tłumionych emocji. – Nie zamierzasz mnie przeprosić? Ja przynajmniej przyznałam się do błędu i przeprosiłam. Oczekuję tego samego od ciebie.

Sinan mierzy ją spojrzeniem, ale jego twarz pozostaje niewzruszona. Aynur prostuje się, czekając na jedno magiczne słowo, które mogłoby ocieplić chłód między nimi.

– Nic z tego – odpowiada Sinan obojętnym tonem. Jego duma i męskie ego nie pozwalają mu się ugiąć. – Mam pracę do wykonania. Jeśli skończyłaś, możesz iść.

Odwraca się, wracając do dokumentów na biurku. Dopiero kiedy Aynur wychodzi, jego wyraz twarzy mięknie – na krótki moment pozwala sobie na cień emocji, które dotąd skrzętnie ukrywał.

W drzwiach rozlega się nagły trzask. Aynur upuszcza telefon. Urządzenie rozbija się o podłogę, ekran pęka, a drobne kawałki szkła rozsypują się wokół. Naprawa nie ma sensu – to koniec tego telefonu.

***

Na komisariacie prokurator Leyla Kazancı i Ferit pracują razem. Ayse nie potrafi oderwać od nich wzroku. Każdy ich uśmiech, każde porozumiewawcze spojrzenie sprawiają, że coś ściska ją w środku. Podejrzewa, że między nimi może być coś więcej niż tylko zawodowa relacja.

Gdy w końcu nadarza się okazja i Ferit zostaje sam, Ayse natychmiast do niego podchodzi.

— Widzę, że masz pełne ręce roboty z panią prokurator, ale może znajdziesz też chwilę na te akta? — mówi, kładąc plik dokumentów na jego biurku. Jej ton jest oschły, niemal oficjalny. — To równie ważna sprawa, a jako twoja przełożona oczekuję, że wszystko będzie gotowe do jutra. I nie licz na wcześniejsze wyjście.

Ferit podnosi na nią spojrzenie, nie kryjąc irytacji.

— Wiesz, że to, co robisz, to mobbing? — rzuca twardo. — Możesz mieć do mnie żal prywatnie, ale jako profesjonalistka…

— Może z innego powodu muszę się z tobą zmagać? — przerywa mu z chłodnym uśmiechem. — Na przykład przez twój nagły powrót do pracy.

— O czym ty mówisz? Co mi insynuujesz?

— Niczego nie insynuuję. Mówię wprost. Powinnam mieć wyłączną opiekę nad Dogą, ale oczywiście prokurator Leyla musiała się wtrącić. Nie dość, że pomogła ci wrócić do służby, to jeszcze ingeruje w twoje obowiązki. A z tego, co widzę, wyjątkowo dobrze się dogadujecie.

Ferit przygląda jej się uważnie, jakby próbował odczytać coś więcej z jej spojrzenia.

— Ta złość, ten ton… Przyznaj się, jesteś zazdrosna, prawda?

— Zazdrosna? Nigdy! — Ayse unosi podbródek, ale jej oczy zdradzają coś innego. — Po prostu fascynuje mnie twój talent do wykorzystywania ludzi.

Ferit kręci głową z lekkim uśmiechem.

— I znowu patrzysz w złym kierunku. Koncentrujesz się na niewłaściwych szczegółach, zamiast spojrzeć na całość.

— Ach tak? To może mnie oświecisz?

— Sprawa jest prosta. Jestem dobrym policjantem. Ale, co ważniejsze, jestem też dobrym człowiekiem.

Ayse prycha, przewraca oczami i bez słowa odchodzi, zostawiając Ferita samego z jego przekonaniem o własnej doskonałości.

***

Poyraz przypadkowo odkrywa podsłuch w telefonie Nazli. W jednej chwili wszystko staje się jasne – to dlatego Trucizna zawsze był o krok przed nim. Każdy jego ruch, każda próba przechytrzenia gangstera kończyła się fiaskiem, bo wróg znał jego plany, zanim jeszcze zdążył je zrealizować. Ale teraz karta się odwraca. Poyraz postanawia wykorzystać to odkrycie i zastawić pułapkę na Truciznę oraz jego ludzi.

Nie mija wiele czasu, gdy odnajduje Yusufa. Chłopiec jest przerażony, lecz zdeterminowany.

— Zostaw mnie! Muszę uratować Nanę! — krzyczy, próbując wyrwać się z uścisku. Jego oczy błyszczą od łez, ale w spojrzeniu czai się stanowczość. — Siostra Nazli i Nana są tam przeze mnie! To moja wina!

Poyraz klęka przed nim i kładzie dłonie na jego ramionach.

— Nie, Yusufie. To nie twoja wina — mówi twardo. — One są tam, bo Trucizna to bezwzględny człowiek. Ale wiem, jak je uratować. Potrzebuję tylko twojej pomocy. Jesteś odważnym młodzieńcem. Pomożesz mi?

Chłopiec waha się przez ułamek sekundy, ale potem mocno kiwa głową.

— Tak. Pomogę.

***

Dzięki determinacji i odwadze Yusufa Poyrazowi udaje się schwytać Wilka – prawą rękę Trucizny. Mężczyzna leży na ziemi, ciężko oddychając, a lufa pistoletu Poyraza jest wymierzona prosto w jego skroń.

— Zaprowadzisz mnie do swojego szefa — mówi Poyraz zimnym, nieznoszącym sprzeciwu tonem. — I jeśli z nimi stanie się cokolwiek złego… nie będzie dla ciebie ratunku.

Wilk przełyka ślinę. Wie, że Poyraz nie rzuca słów na wiatr.

Tymczasem w kryjówce Trucizny Nana i Nazli, mimo wyczerpania i bólu, nie zamierzają czekać na ratunek z założonymi rękami. Korzystając z chwili nieuwagi strażnika, udaje im się oswobodzić. Pierwszy przeciwnik pada na ziemię po celnym ciosie, ale to dopiero początek.

Za drzwiami czeka cała armia ludzi Trucizny.

Przebicie się przez nich będzie piekielnie trudne.

Ale nie mają wyboru.

Muszą walczyć.

***

Tego samego dnia Aynur wraca do pracy. Ledwie przekracza próg, a już mruczy do siebie zirytowana:
– Jak może mnie wzywać dwa razy w ciągu jednego dnia? Twierdzi, że to bardzo ważne. Co takiego? Z pewnością nic dobrego. Boże, co mam zrobić z tym człowiekiem? Żeby tylko nie stworzył mi nowych problemów…

Nagle dostrzega na biurku eleganckie pudełko z nowym telefonem. Obok niego leży niewielka karteczka:
„Twój telefon jest zepsuty. To twój nowy.”

Aynur zaciska wargi. Bez chwili wahania chwyta pudełko i rusza prosto do biura prokuratora. Wpada do środka, niemal trzaskając drzwiami.

– Co tutaj robisz? – Sinan unosi wzrok znad papierów, patrząc na nią surowo. – Skąd bierzesz śmiałość, żeby wpadać w ten sposób do mojego biura?

Aynur kładzie telefon na jego biurku.

– Przyszłam, żeby ci to oddać. Dlaczego mi go dałeś?

Sinan wzdycha, jakby nie rozumiał, czemu robi z tego problem.

– Upuściłaś swój telefon. Był stary, często przerywało połączenia. Kupiłem ci nowy, żebym mógł się z tobą łatwiej kontaktować. Teraz możesz wyjść, mam pracę.

– Więc to nie jest prezent w ramach przeprosin? – jej głos jest spokojny, lecz pełen ukrytego napięcia.

Sinan unosi brew.

– Mam przeprosić? Ciebie?

Aynur krzyżuje ramiona na piersi.

– Nie przyjmę od ciebie żadnego prezentu. Już nawet nie wierzę, że mogę dla ciebie pracować. Rzucam tę pracę. I nie martw się, wezmę kredyt i zwrócę ci pieniądze za ten rozbity wazon.

Nie czeka na jego reakcję. Obraca się na pięcie i wychodzi, zostawiając za sobą atmosferę pełną napięcia. Sinan ciężko wzdycha, odchylając się na oparciu fotela. Jego arogancka maska pęka – na twarzy pojawia się cień troski, może nawet wyrzutów sumienia.

Chwilę później wstaje. Niemal instynktownie rusza za Aynur.

Dogania ją na korytarzu, delikatnie łapiąc za ramię. Gdy staje z nią twarzą w twarz, jego usta formują słowo, które wcześniej nie mogło przejść mu przez gardło:

– Przepraszam.

Aynur spogląda na niego z zaskoczeniem, a potem ledwo dostrzegalnie się uśmiecha. Sinan odchrząkuje i dodaje sucho:

– Jutro mam ochotę na surówkę z selerem.

Aynur przekrzywia głowę.

– I pomarańczą?

W jej oczach błyska zrozumienie. Tym samym potwierdza, że zostaje.

***

Ayse przypadkowo zażywa lek, na który jest uczulona. Najpierw czuje lekkie zawroty głowy, potem świat wokół zaczyna wirować. Próbując utrzymać równowagę, chwyta się krawędzi stołu, ale jej nogi odmawiają posłuszeństwa. Upada na podłogę, a serce bije jej coraz szybciej.

Ostatkiem sił sięga po telefon. Chce zadzwonić do Nese. Jej palce drżą, ekran zamazuje się przed oczami, a myśli plączą. Przyciska zieloną słuchawkę, nieświadomie wybierając niewłaściwy numer.

Telefon po drugiej stronie łączy się.

— Ayse? — głos Ferita drży z niepokojem, ale ona nie jest już w stanie odpowiedzieć.

W słuchawce zapada cisza.

Ferit marszczy brwi. Coś jest nie tak.

Złe przeczucia uderzają go jak grom.

Bez chwili namysłu sięga po kluczyki i rusza w stronę jej domu.

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Emanet. Inspiracją do jego stworzenia były filmy Emanet 642. Bölüm i Emanet 643. Bölüm dostępne na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tych odcinków, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Podobne wpisy