„Miłość i nadzieja” – odcinek 173 – szczegółowe streszczenie
Ege prosi Zeynep, by pokazała mu zawartość swojej torebki, po czym wyciąga z kieszeni cylindryczną zawieszkę i podsuwa jej pod nos.
— O co chodzi z tym łańcuszkiem? — pyta zdziwiona dziewczyna.
— Znalazłem go wczoraj na ziemi, kiedy ścigałem złodzieja. Najprawdopodobniej do niego należy.
— I co to ma wspólnego z moją torebką?
Ege spogląda na nią uważnie.
— Dowiedziałem się, że Arda ma dokładnie taki sam naszyjnik.
Zeynep marszczy brwi.
— Jak to? Chcesz powiedzieć, że to Arda próbował ukraść mi torebkę?!
— Tego właśnie próbuję się dowiedzieć.
— Ale dlaczego miałby to zrobić? Nie sądzisz, że to absurdalne?
— Wiem, że to brzmi niedorzecznie. Ale kiedy Melodi powiedziała, że Arda ma identyczny naszyjnik, coś mi nie dawało spokoju.
— A nie przyszło ci do głowy, że to może być zwykły przypadek?
Ege wzdycha.
— Naszyjnik to nie jedyna rzecz, która mnie niepokoi.
— Coś jeszcze?
— Kiedy goniłem złodzieja, przewrócił się. Wieczorem widziałem, że ma na dłoniach świeże obtarcia. Powiedział, że to od wnoszenia rekwizytów na scenę.
— No właśnie, może mówił prawdę? — rzuca Zeynep, choć jej głos nie brzmi już tak pewnie.
— Nie wiem… — Ege kręci głową. — Nie uważasz, że tych zbiegów okoliczności jest trochę za dużo?
Zeynep przygryza wargę.
— Nawet jeśli… dlaczego Arda miałby kraść coś z mojej torebki? Jeśli naprawdę czegoś chciał, mógł po prostu zapytać. Przebieranie się za złodzieja to jakieś szaleństwo.
— Posłuchaj, rany na jego dłoniach, ten naszyjnik…
Ege nie kończy myśli, bo w tym momencie z góry schodzi Melis. Podchodzi do niego i spogląda na błyszczącą zawieszkę w jego dłoni.
— Mam nadzieję, że nie wręczasz tego naszyjnika Zeynep, mój narzeczony? — rzuca z przesadną słodyczą.
— Nie, Melis — odpowiada Ege spokojnie.
— Więc jest dla mnie? — Na twarzy Melis pojawia się uśmiech pełen samozadowolenia.
— Nie jest dla nikogo. To zguba złodzieja, który wczoraj napadł Zeynep.
— I co z tego? — Melis wzrusza ramionami, udając obojętność.
— Arda ma taki sam naszyjnik — oznajmia nagle Zeynep.
Melis zamiera na chwilę, po czym parska śmiechem.
— Co?! Twierdzisz, że Arda próbował cię okraść? Nie bądź śmieszna! Skąd w ogóle bierzesz takie absurdalne pomysły?
— Zeynep niczego sobie nie wymyśliła. To ja jej to zasugerowałem — wtrąca się Ege.
— Ale po co Arda miałby to robić?! — Melis spogląda na niego z niedowierzaniem.
— Właśnie to próbujemy ustalić — odpowiada chłopak, świdrując ją wzrokiem.
***
Kadir siedzi w gabinecie Kuzeya, ale jego myśli błądzą zupełnie gdzie indziej. Wciąż nie może zapomnieć o dziewczynie, która uratowała go dziś przed potrąceniem. Pojawiła się nagle, niczym zjawa, a zanim zdążył jej podziękować, zniknęła równie tajemniczo. Odwraca się w stronę okna, wpatrując się w dal.
— Kuzeyu, gdybyś ją zobaczył, byłbyś zachwycony…
W tym momencie drzwi otwierają się i do środka wchodzi Sila z tacą kawy. Kadir jednak, pogrążony w myślach, nawet jej nie zauważa i kontynuuje z rozmarzeniem:
— Szczególnie jej oczy… Nie mogę przestać o nich myśleć. Ile bym dał, żeby zdarzył się cud i żebym mógł zobaczyć ją jeszcze raz…
Odwraca się… i oto cud się zdarza. Stoi przed nim. Jego anioł. Jego syrena.
— Ty? — Sila patrzy na niego zaskoczona.
— Nie mogę w to uwierzyć… To naprawdę ty! — Kadir przeciera oczy, jakby chciał się upewnić, że nie śni. — Jesteś nią… Jesteś syreną…
Sila zerka niepewnie na Kuzeya, jakby szukała właściwych słów, by wyjaśnić swoją znajomość z Kadirem.
— Dowiedziałem się, co się stało — odzywa się prawnik, zanim dziewczyna zdąży cokolwiek powiedzieć. — Nie musisz mi tego jeszcze raz opowiadać.
W tym momencie do gabinetu wchodzi Hulya. Kadir, nie mogąc oderwać wzroku od Sili, bierze od niej tacę z kawą i odstawia ją na biurko. Następnie zwraca się do niej z pełnym uwielbienia uśmiechem:
— Jestem Kadir. — Delikatnie unosi jej dłoń i składa na niej lekki pocałunek. — A jak nazywa się ten piękny anioł, który mnie uratował?
— To właśnie ona, Hulyo — zwraca się do siostry Kuzeya. — Szukałem jej na niebie, a znalazłem w twoim domu… — Przenosi spojrzenie na Silę. — Czy zdradzisz mi swoje imię, piękny aniele?
Hulya patrzy to na Silę, to na Kadira, coraz bardziej zbita z tropu.
— Chwileczkę… Deniz, to ty uratowałaś Kadira?!
— Deniz…? — powtarza Kadir, jakby chciał skosztować tego imienia na języku. — To twoje imię? Deniz… Zawdzięczam ci życie. Gdyby nie ty, ten samochód by mnie zmiażdżył. Uratowałaś mnie. Jesteś moim aniołem stróżem.
— Dziękuję, panie Kadirze… — mówi wyraźnie zmieszana Sila. — Pójdę przygotować posiłek.
Zanim zdąża się oddalić, Kuzey przejmuje kontrolę nad sytuacją.
— Kadir jest zmęczony. Nie zostanie na obiedzie. Chce pojechać do hotelu, żeby odpocząć. Ja zaś mam jeszcze pracę. Jutro spotkamy się w hotelu i ustalimy ostatnie szczegóły, dobrze?
Kadir jednak niespodziewanie unosi brew i spogląda na kuzyna z przekornym uśmiechem.
— Bracie Kuzeyu… a co jeśli nie pojadę do hotelu?
— Co masz na myśli?
— A jeśli zostanę tutaj?
Kuzey patrzy na niego przez chwilę, po czym wzdycha z rezygnacją.
— Jak sobie życzysz, Kadirze. Masz szczególne miejsce w naszym domu.
***
Gönül siedzi w mieszkaniu, które Bulent pozwolił jej zająć. W fotelu, pogrążona we wspomnieniach, z czułością wpatruje się w zdjęcie Zeynep. Nagle słyszy dźwięk dobiegający od drzwi. Ktoś ewidentnie próbuje je otworzyć. Serce zaczyna jej bić szybciej. Ostrożnie podchodzi i zagląda przez judasza. Po drugiej stronie widzi Feraye, która grzebie w pęku kluczy, szukając właściwego.
Gönül błyskawicznie wraca do salonu. Chwyta ramkę ze zdjęciem, łapie za telefon i, nie tracąc ani chwili, ukrywa się w jednym z pokoi. Przyciska plecy do ściany, wstrzymuje oddech i nasłuchuje.
***
Feraye w końcu znajduje odpowiedni klucz i wchodzi do mieszkania. Rozejrzawszy się po przedpokoju, rusza do salonu. Spodziewała się widoku zalanych ścian i zniszczeń, o których mówił jej Bulent. Tymczasem wszystko wygląda schludnie. A na stoliku stoi filiżanka z kawą.
Sięga po nią niepewnie. Naczynie wciąż jest ciepłe.
— O Boże! — szepcze przerażona. — Ktoś tu niedawno pił kawę… Ktoś mieszka w tym domu!
***
Tymczasem w ukryciu Gönül drżącymi palcami wybiera numer do Bulenta.
— Bulencie, Feraye jest tutaj — mówi szeptem, starając się nie zdradzić swojej obecności.
— Przed drzwiami? Nie otwieraj jej — ostrzega natychmiast.
— Już weszła. Ma klucz… Co mam robić?
— Poczekaj, nie panikuj, myślę…
Gönül przysuwa ucho do drzwi, próbując wychwycić, co dzieje się po drugiej stronie.
— Jest w kuchni… Słyszę jej kroki. Ona mnie znajdzie, Bulencie…
— Uspokój się, znajdę rozwiązanie.
— Nie ma innego rozwiązania. Muszę do niej wyjść…
Po drugiej stronie słuchawki zapada cisza. Bulent czuje, jak zimny pot spływa mu po plecach. Jeżeli Feraye odkryje, że w ich pierwszym domu mieszka jego matka Zeynep, jego dawna miłość, to będzie koniec. Koniec dwudziestoletniego małżeństwa.
— Gönül, nie ma mowy, nie idź do niej! — mówi stanowczo. — Jeszcze nic jej nie powiedziałem. Proszę, zostań tam, gdzie jesteś.
Feraye wchodzi do kuchni i natychmiast zauważa kolejne niepokojące szczegóły. Lodówka jest pełna świeżych produktów, a na blacie leżą używane niedawno sztućce. Nie ma już wątpliwości.
Ktoś tu mieszka.
Sięga po telefon i dzwoni do męża.
— Bulencie, w naszym starym domu dzieje się coś dziwnego! — jej głos drży ze zdenerwowania. — Kto tu mieszka?!
— Co?! — Bulent udaje zaskoczenie. — Wyjdź stamtąd natychmiast! To może być złodziej, to niebezpieczne!
— To nie jest złodziej! Ktoś się tu zadomowił. Bulencie, komu dałeś klucze do remontu?!
— Feraye, proszę cię, wyjdź z domu! Ten ktoś może być niebezpieczny. Spotkajmy się przed budynkiem, zaraz tam przyjadę.
— Dobrze… Czekam na ciebie.
***
Bulent pędzi na miejsce, mając nadzieję, że zdąży na czas. I zdąża. W ostatniej chwili.
Gdy wpada do domu, Feraye stoi tuż przed drzwiami pokoju, w którym ukrywa się Gönül. Chce je otworzyć.
— Musimy wezwać policję! — nalega jego żona, ale on natychmiast stara się ją uspokoić.
— Feraye, to może być tylko nieporozumienie…
Niespodziewanie w mieszkaniu pojawia się Naciye.
— Wybaczcie, zapomniałam wam powiedzieć — rzuca lekkim tonem, spoglądając na brata i bratową. — W domu mieszka Deniz. Dziewczyna ze wsi. Kuzey nie chce wokół siebie obcych, więc zatrzymała się tutaj. Biedaczka nie ma dokąd pójść.
Feraye spogląda na nią z niedowierzaniem.
— Siostro, jesteś niesamowita… Dlaczego nic nam nie powiedziałaś?! Myśleliśmy, że ktoś się włamał!
— Mam dużo na głowie… Po prostu zapomniałam. Poza tym skąd miałam wiedzieć, że akurat dziś tu przyjdziesz?
— Chciałam przygotować ten dom dla rodziny dotkniętej trzęsieniem ziemi — wyjaśnia Feraye. — Jak długo ta Deniz zamierza tu zostać?
— Wkrótce odejdzie — mówi Naciye, choć zauważa karcące spojrzenie brata, który oczekiwał innej odpowiedzi.
Feraye nie odpowiada. Jej telefon zaczyna dzwonić, więc wychodzi na korytarz, by odebrać.
W tym czasie Bulent i Naciye zostają sami. A właściwie… nie do końca sami.
Po chwili z pokoju wychodzi Gönül.
— Poszła już? — pyta cicho, rozglądając się niepewnie.
Zanim Bulent zdąża odpowiedzieć, Naciye chwyta Gönül za rękaw i przyciąga ją do siebie. Jej spojrzenie jest lodowate.
— Powiedz mi — syczy. — Jakich kłamstw naopowiadałaś mojemu bratu? Co takiego wymyśliłaś?!
Kiedy i gdzie zostanie wyemitowany odcinek 173. „Miłości i nadziei”?
Odcinek 173. serialu „Miłość i nadzieja” (oryg. Aşk ve Umut) zadebiutuje na antenie TVP2 w poniedziałek, 14 kwietnia, o godzinie 17:20. Aby zobaczyć więcej streszczeń tego serialu, kliknij tutaj: Miłość i nadzieja streszczenia.











