„Miłość i nadzieja” – odcinek 373 – szczegółowe streszczenie
Ege stoi z wyciągniętą ręką i palcem przyłożonym do spustu. Jeszcze sekunda, jeszcze oddech, a strzał padnie.
Nagle na drogę wbiega Zeynep. Staje tuż przed Sedą, rozpościerając ramiona jak żywa tarcza.
– Ege, nie rób tego! – krzyczy rozpaczliwie.
Chłopak blednie.
– Zeynep, odsuń się. Proszę cię. – Jego głos jest napięty do granic wytrzymałości.
– Nie odsunę się! – odpowiada z determinacją. – Co się stanie, jeśli ją zastrzelisz? Ona umrze, a ty… ty skończysz w więzieniu! Czy naprawdę chcesz złamać życie sobie i swojej mamie?!
Bulent włącza się ostrożnie, podobnie jak ktoś, kto zbliża się do wybuchającej bomby.
– Zeynep ma rację. Pozwól, żeby to sprawiedliwość ją ukarała. Nie ty.
Ale Ege wybucha:
– Nikt niech się nie wtrąca! Nikt!
Belkis drży obok niego, ale mówi łagodniej niż kiedykolwiek:
– Synu… pomyśl o mnie. – Jej usta drżą. – Pomyśl o dziecku Melis. O naszym domu. Błagam cię, chłopcze, odłóż tę broń.
Zeynep zbliża się o krok.
– Ege, nie możesz zrobić tego swojej mamie! Nie możesz zrobić tego Melis! Nie możesz tego zrobić sobie! – Łapie go za rękę. – Jeśli choć trochę mnie kochasz… błagam, rzuć broń.
Ege zaciska powieki, jakby walczył sam ze sobą.
– Zeynep… zależy mi na tobie bardziej niż na kimkolwiek innym. – Otwiera oczy i patrzy jej prosto w twarz. – Ale tego nie mogę odpuścić. Przesuń się.
– Nie przesunę się!
Nagle na drogę wychodzi Cihan. Pojawia się jak cień. Chciałby uratować siostrę, ale w tej sytuacji ma związane ręce.
Powstaje zamieszanie, które Bulent natychmiast wykorzystuje. Rzuca się na Egego. Zaczynają się szarpać, a pistolet obraca się w ich dłoniach.
Pada strzał!
Echo niesie się po okolicy. Na szczęście kula trafia w powietrze. Bulent przejmuje pistolet.
W tej chwili Belkis rzuca się na Sedę. Z furią, bólem i desperacją matki, której odebrano dziecko. Przewraca ją na asfalt i zaczyna okładać rękami.
– Jak mogłaś?! Jak mogłaś zabrać mi Melodi?! Powiedz! Jak mogłaś ją zabić?! ZABIJĘ CIĘ, TY POTWORZE!
Seda tylko zakrywa głowę i krzyczy. W oddali rozlegają się syreny. Z każdą chwilą coraz bliższe.
Radiowóz zatrzymuje się z piskiem opon. Policjanci wyskakują i powstrzymują Belkis, zakuwając Sedę w kajdanki. To Bulent wezwał ich natychmiast po tym, jak doszło do incydentu na drodze.
Seda, prowadzona do samochodu, patrzy pustym, zgaszonym wzrokiem na Cihana. W myślach słyszy tylko własny wyrzut:
– Nie uratowałeś mnie, bracie. Porzuciłeś mnie dla Zeynep.
Tuż przed drzwiami radiowozu odwraca się i krzyczy:
– Ege! Nie jestem twoim jedynym wrogiem!
– Co ty wygadujesz?! – Ege rusza w jej stronę, ale Bulent go zatrzymuje.
– Dbaj o ludzi wokół siebie.
– Co to znaczy.
– Jesteś w samym środku wielkiej gry. Nic nie jest takie, jak ci się wydaje.
Funkcjonariusze zamykają drzwi radiowozu. Pojazd odjeżdża, a Ege patrzy za migającymi światłami.
– Moja księżniczko… – myśli o swojej siostrze. – Znalazłem tę, która cię nam zabrała. Nigdy do nas nie wrócisz, ale chociaż sprawca zapłaci. Nawet jeśli to nigdy nie będzie wystarczające…
W tym momencie nogi odmawiają mu posłuszeństwa. Osuwa się na kolana na środku drogi.
Łzy spadają na asfalt, jakby wreszcie pękła tama.
Wyobrażał sobie, że gdy w końcu odnajdzie zabójczynię Melodi, poczuje ulgę. Spokój.
Ale czuje tylko pustkę.
Pustkę, która pożera go od środka.
Bo prawda dociera do niego z brutalną jasnością:
Nic nie zwróci mu siostry.
Ten ból pozostanie z nim na zawsze.
***
Kuzey cicho uchyla drzwi sypialni. W środku panuje półmrok — tylko nocna lampka rzuca ciepłe światło na łóżko, na którym Sila śpi skulona na boku, bez kołdry, jak dziecko. Jej włosy rozsypały się na poduszce, a oddech jest ciężki, niespokojny.
Kuzey podchodzi do niej powoli, niemal bezszelestnie. Sięga po koc i delikatnie okrywa jej drżące ramiona.
W tej samej chwili Sila otwiera oczy.
– Kuzey… kochanie. – Jej głos jest cichy, jeszcze senny. Przyciąga go do siebie i wtula twarz w jego pierś. – Tak strasznie za tobą tęskniłam.
Kuzey obejmuje ją mocno.
– Ja też – szepcze jej do ucha. – Miałem pracę, dlatego nie mogłem zadzwonić. Ale teraz jestem. Już jestem. – Patrzy jej w twarz. – Dlaczego jesteś taka smutna? Co się stało?
Sila spuszcza wzrok. Długo milczy, zanim odważy się powiedzieć:
– Kuzey… czy ja jestem adoptowana?
– Co? – marszczy brwi. – Skąd ci to przyszło do głowy?
– Gdybym była… prawdziwą córką mojej mamy, czy mogłaby mnie tak nie kochać? – Jej głos drży. – Czasem myślę, że może gdzieś tam istnieje mama, która mnie kocha. Ale zaraz mówię sobie, że gdyby mnie kochała… nigdy by mnie nie zostawiła.
Unosi na niego oczy pełne bólu.
– Yildiz powiedziała, że w ogóle nie jestem podobna do Cavidan.
Kuzey przesuwa kciukiem po jej policzku, chcąc uciszyć te myśli.
– Sila, kochanie… nie myśl o tym. Nie krzywdź siebie. – Sięga po szklankę z wodą. – Napij się. Dobrze ci zrobi.
Sila podnosi się, żeby ją wziąć, i ponownie przytula się do Kuzeya — tak nagle, że woda wylewa się na jej bluzkę.
– Och, przepraszam… – mówi z zakłopotaniem i szybko ją ściąga.
Wtedy on to widzi.
Na jej lewym ramieniu, tuż nad łokciem, charakterystyczne znamię w kształcie serca.
Dokładnie takie, o jakim mówiła Feraye.
Kuzey zamiera. Serce wali mu jak młot. Czuje, jak gorąco uderza go od karku aż po dłonie.
Sila zakłada czystą bluzkę, niczego nie zauważając. Uśmiecha się blado i siada na łóżku.
A Kuzey patrzy na nią inaczej niż kiedykolwiek w życiu.
– Czy to możliwe…? – pyta sam siebie w myślach. Serce bije mu wprost pod gardłem. – Sila… Czy Sila jest córką mojej cioci?
***
Kuzey, wciąż wstrząśnięty widokiem charakterystycznego znamienia na ramieniu Sili, na palcach wchodzi do jej sypialni. Ostrożnie podchodzi do łóżka, na którym śpi dziewczyna, delikatnie podnosi z poduszki jej pojedynczy włos i wkłada go do woreczka strunowego.
Musi poznać prawdę.
***
Tymczasem Feraye, nie podejrzewając niczego, działa gorączkowo. W tajemnicy przed mężem przelicza oszczędności i spisuje nieruchomości. Musi zdobyć dwadzieścia milionów. Zapłaci każdą cenę za prawdę o swojej córce.
Nawet jeśli ma sprzedać wszystko, co posiada.
***
W domu Şükrü Bahar stoi naprzeciwko matki niczym nabuzowana sprężyna. Wymierza w nią palec, a jej oczy błyszczą z ekscytacji i chciwości.
– Kiedy Feraye już nam zapłaci, nie dasz Şükrü ani grosza – oznajmia twardo. – Ani jednej monety, słyszysz? Kupimy dom. Otworzymy sklep. Będziemy żyć jak ludzie.
Cavidan z udawaną łagodnością siada na kanapie, odgarniając włosy z ramion.
– Zrobimy to, moja córko. Nie martw się.
– Jak mam się nie martwić?! – Bahar prycha. – Cały czas mówisz o swojej przyszłości z Şükrü, a o mnie ani słowa.
– Myślę o wszystkich. – Cavidan odmachuje ręką, jakby Bahar truła o błahostki. – O tobie też. Właśnie dlatego… od dziś twoją matką będzie Feraye Güralp.
Bahar otwiera usta, jakby usłyszała najbardziej absurdalną bzdurę w życiu.
– Co?! – jąka się. – A Sila? Czy to nie ona jest jej córką?
– Na teście DNA nie ma żadnego nazwiska – wyjaśnia cierpliwie Cavidan. – Jest tylko informacja, że próbka pasuje do Feraye. Nikt nie powiedział, że to Sila.
– Ale… ja… nie rozumiem…
Cavidan przewraca oczami tak demonstracyjnie, że aż wzdycha.
– Boże, Bahar! – syczy. – Myślisz, że pozwolę, żeby takie bogactwo przypadło Sili?! Nigdy w życiu! Powiem Feraye, że to ty jesteś jej córką.
W tej chwili rozbrzmiewa telefon Cavidan. Kobieta natychmiast zmienia ton — z ostrego w słodko-melodyjny.
– Halo, Feros?
W słuchawce głos Feraye drży, ale brzmi zdecydowanie:
– Dziś pieniądze będą gotowe. Czekam tylko na sprzedanie ziemi. Ale nie dostaniesz ani grosza, dopóki nie zobaczę mojej córki.
Cavidan mruży oczy, ale odpowiada aksamitnie:
– Zobaczysz swoją córkę. Nie przejmuj się. I pamiętaj o nagraniu.
– Nie zapomnę. Odezwę się, gdy wszystko będzie gotowe.
Rozłącza się. Telefon upada na kanapę z lekkim trzaskiem.
Bahar patrzy na matkę z niepokojem.
– Mamo, jesteś pewna, że to dobry pomysł?
– Oczywiście, że tak. – Cavidan uśmiecha się jak kot, który właśnie złapał mysz. – Feraye da nam pieniądze. A potem zapisze cię na swoje nazwisko.
Na twarzy Bahar pojawia się powoli uśmiech. Niepewny, ale coraz szerszy.
Myśl o tym, by zostać córką bogatej, eleganckiej Feraye…
Zaczyna jej się naprawdę podobać.
***
Kuzey wychodzi na podwórko i wybiera numer Feraye. Telefon drży mu w dłoni.
– Ciociu… – zaczyna, ale nie zdąża dokończyć.
Feraye natychmiast wchodzi mu w słowo. Jej głos jest napięty, urywany:
– Nic nie mów. Uzbieram te pieniądze, słyszysz? Proszę cię… nie wtrącaj się.
– Ciociu, posłuchaj mnie. Poczekaj na wieści ode mnie. Znajdę twoją córkę.
– Kuzey… jak chcesz ją znaleźć? – W jej głosie słychać rozpacz, niedowierzanie i strach.
– Zrób to, o co proszę – mówi stanowczo, choć w jego sercu też kotłuje się panika. – Czekaj na mój sygnał. Nie rób niczego sama.
Ale połączenie nagle się urywa.
Feraye rozłączyła się. Nie chce czekać. Nie może czekać. Jest zbyt zdesperowana, zbyt bliska odkrycia prawdy, którą przez lata uznawała za niemożliwą.
Kuzey zaciska szczękę.
– Szlag! – syczy, chowając telefon do kieszeni. – Wiem, że Sila jest twoją córką, ale muszę mieć pewność.
Rzuca ostatnie spojrzenie w stronę domu, po czym wsiada do samochodu i trzaska drzwiami. Silnik ryczy.
Czas zaczyna biec szybciej niż kiedykolwiek.
***
Melis przegląda rzeczy Sedy, gdy nagle z jej pamiętnika wypada zdjęcie. Ląduje na stole rewersem do góry. Na odwrocie widnieje odręczny podpis:
„Tak bardzo cię kocham, bracie.”
Zaintrygowana Melis unosi fotografię i przekręca ją.
Na zdjęciu widzi Sedę… stojącą obok Cihana.
Melis blednie.
– Co? – szepcze do siebie. – Cihan… jest bratem Sedy?!
Szybko otrząsa się z pierwszego szoku. W jej oczach pojawia się błysk — pomysł, jak tę informację obrócić na swoją korzyść.
Błyskawicznie robi zdjęcie fotografii, wysyła je Cihanowi, a zaraz potem wybiera jego numer.
– Widziałeś to? – pyta bez zbędnych wstępów.
Po drugiej stronie zapada krótka cisza.
– Gdzie znalazłaś to zdjęcie? – Cihan brzmi ostro, a napięcie w jego głosie jest wyczuwalne.
– Wypadło z pamiętnika twojej siostry. – odpowiada Melis chłodno. – Przyjdź tu natychmiast. Musimy porozmawiać.
Nie czeka na jego reakcję. Po prostu rozłącza się, pewna, że Cihan i tak przyjedzie.
***
Bulent dowiaduje się, że Feraye bez jego wiedzy wypłaciła siedem milionów lir ze wspólnego konta. Żąda od niej wyjaśnień, ale kobieta go zbywa i jedzie na spotkanie z Cavidan. Bulent wsiada do samochodu i rusza za nią.
Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Aşk ve Umut. Inspiracją do jego stworzenia były filmy Aşk ve Umut 282. Bölüm i Aşk ve Umut 283. Bölüm dostępne na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tych odcinków, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.




















