Panna młoda odc. 32: Cihan przerywa operację i ratuje Hancer!

Cihan wynosi Hancer z sali operacyjnej.

„Panna młoda” Odc. 32 – streszczenie

Cihan wybiera numer doktor Yasemin Onder. Przez chwilę wpatruje się w ekran telefonu, jakby sam przed sobą chciał ukryć wahanie. W końcu słyszy jej głos.

– Nie spodziewałam się twojego telefonu – mówi lekarka z wyraźnym zaskoczeniem. – Co się stało? Znalazłeś w końcu lekarza, którego szukałeś?

– Tak – odpowiada po krótkiej pauzie. – Wreszcie znalazłem kogoś, komu mogę zaufać.

– Czyli pozostałeś przy swojej decyzji? – dopytuje Yasemin ostrożnie.

– Powiedzmy, że chcę postąpić właściwie – mówi wymijająco. – Dla wszystkich.

– Cihanie… – jej ton staje się czujniejszy. – Jaki lekarz zgodził się skierować młodą, zdrową dziewczynę na zapłodnienie in vitro? Jak się nazywa? Może ją znam.

– Doktor Fusun Kaba.

Po drugiej stronie zapada cisza. Krótka, ale wymowna. Yasemin marszczy brwi, a w jej głosie pojawia się napięcie.

– Czy dobrze ją sprawdziłeś? – pyta w końcu, jeszcze niczego wprost nie sugerując.

– Klinika jest w dobrej lokalizacji, ma wielu pacjentów, dobrą opinię w internecie – odpowiada rzeczowo Cihan. – Nie słyszałem niczego niepokojącego. Dlaczego pytasz? Coś wiesz?

– To nieetyczne, żebym mówiła źle o koleżance po fachu – zaczyna ostrożnie Yasemin. – Ale nie słyszałam o niej niczego dobrego. Jedna z pielęgniarek, które ze mną pracują, była wcześniej w jej zespole. Nie miała o Fusun najlepszego zdania.

– Byli pracownicy często źle mówią o dawnych szefach – odpowiada chłodno Cihan.

– Być może – przyznaje Yasemin. – Ale słyszałam też, że była zamieszana w pewną sprawę. Później wszystko zostało wyciszone. Cihanie, proszę, bądź ostrożny. Chodzi o zdrowie i przyszłość twojej żony.

– Nie martw się – ucina spokojnie, choć w jego głosie pobrzmiewa upór. – Wszystko będzie dobrze. Dziękuję za ostrzeżenie.

Rozłącza się, odkłada telefon i przez chwilę stoi nieruchomo, wpatrując się w pustą przestrzeń przed sobą. Słowa Yasemin nie zrobiły na nim większego wrażenia… a może po prostu nie chciał dopuścić ich do siebie.

– Nie wycofam się z procedury in vitro – mówi cicho do siebie, jakby składał obietnicę. – Na próżno mnie ostrzegasz, Yasemin.

***

Sinem, zgodnie z poleceniem Mukadder, przychodzi do starego domu. W salonie panuje cisza przerywana jedynie przyspieszonym oddechem Hancer. Dziewczyna siedzi skulona na kanapie, z dłońmi splecionymi nerwowo na kolanach. Jej twarz jest blada, a oczy zaczerwienione od łez.

Sinem siada obok niej, blisko, niemal dotykając ramieniem jej ramienia.

– Nie bój się, kochanie – mówi cicho, łagodnie, z troską w głosie. – Jestem tutaj. Nie jesteś sama. Razem damy radę.

Hancer kręci głową, jakby chciała odpędzić własne myśli.

– To nie działa… – szepcze zrezygnowana. – Próbowałam wiele razy. Brałam strzykawkę do ręki, podnosiłam ją… i za każdym razem nie mogłam się przemóc. Jakbym zamarzała w środku.

Sinem spogląda na nią ze zrozumieniem.

– Wiem. To naprawdę nie jest łatwe – przyznaje. – Strach przed bólem, przed tym, co nieznane… to normalne. – Po chwili dodaje spokojnie: – Chcesz, żebym ja spróbowała?

Hancer bez słowa podwija rękaw. Jej ruchy są mechaniczne, jakby poddała się decyzji kogoś silniejszego. Nie protestuje, nie pyta. Tylko cicho oddycha.

Sinem sięga po strzykawkę. Jej dłoń jest pewna, wyćwiczona, ale spojrzenie pełne delikatności. Zbliża igłę do ramienia Hancer. W chwili, gdy końcówka dotyka skóry, dziewczyna gwałtownie się cofa.

– Widzisz? – mówi drżącym głosem Hancer. – To nie działa. Nie mogę… po prostu nie mogę.

Sinem odkłada strzykawkę i ujmuje jej dłoń.

– Spokojnie. Proszę, oddychaj – mówi miękko. – To długi proces, a ty jesteś dopiero na jego początku. Nie poddawaj się od razu. Wiem, że teraz czujesz tylko strach i ból. Ale przyjdzie dzień, w którym weźmiesz swoje dziecko w ramiona i wtedy wszystko to przestanie mieć znaczenie.

Patrzy Hancer prosto w oczy.

– Mówię ci to jako matka. Mine jest duszą mojej duszy. Kiedy na nią patrzę, zapominam o wszystkim, co było trudne. O zmęczeniu, bólu, lęku. Zrobiłabym dla niej wszystko. Każdego dnia dziękuję Bogu, że ją mam. – Jej głos lekko drży. – Zaufaj mi. Spróbujemy jeszcze raz, dobrze?

Hancer przełyka ślinę. Na jej twarzy pojawia się cień determinacji. Prostuje się, unosi rękę pewniej niż wcześniej.

– Dobrze – mówi cicho. – Zróbmy to.

Zamyka oczy. Jej oddech przyspiesza. Przez chwilę trwa napięcie, które zdaje się nie mieć końca.

– Już – odzywa się spokojnie Sinem. – Już po wszystkim.

Hancer otwiera oczy, zaskoczona. Przez moment nie dowierza, a potem z jej piersi uchodzi długi, drżący oddech ulgi.

– Naprawdę? – pyta szeptem.

– Naprawdę – uśmiecha się Sinem. – Zrobiłaś to.

– Dobrze, że jesteś, siostro Sinem – mówi Hancer, a jej głos łamie się ze wzruszenia.

– Właśnie rozpoczęłaś terapię – odpowiada Sinem ciepło. – Mam nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze.

Hancer przytula ją mocno, z wdzięcznością i ulgą. Wie jedno – gdyby nie Sinem, nigdy nie znalazłaby w sobie siły, by zrobić ten pierwszy krok.

***

Telefon doktor Fusun wibruje nagle na biurku, rozcinając ciszę gabinetu. Lekarka zerka na ekran – MMS. Otwiera wiadomość i momentalnie blednie.

Na wyświetlaczu pojawia się zdjęcie starego potwierdzenia zapłaty. Kwota, data, jej nazwisko. Dowód, którego nie da się podważyć. Pod spodem krótki, bezlitosny tekst:

„Mówiłam ci. Mam potwierdzenia wszystkich płatności, które ci przekazałam.”

Fusun czuje, jak serce podchodzi jej do gardła. Palce zaczynają jej drżeć. Przez chwilę stoi nieruchomo, jak sparaliżowana, po czym gwałtownie sięga po telefon i wybiera numer.

Połączenie zostaje odebrane niemal natychmiast.

– Dostałaś wiadomość? – głos Beyzy brzmi spokojnie, wręcz obojętnie. Jakby pytała o pogodę.

– Tak… – odpowiada Fusun ochryple. – Posłuchaj mnie. Zrobię wszystko, czego chcesz. Wszystko. Ale pod jednym warunkiem. – Przełyka ślinę. – Obiecaj mi, że już nigdy cię nie zobaczę. Nigdy więcej.

Po drugiej stronie zapada krótka cisza, a potem słychać cichy, lodowaty śmiech.

– Spokojnie – mówi Beyza z wyraźną satysfakcją. – Nie miałam w planach się z tobą zaprzyjaźniać. Już mnie nie zobaczysz. – Jej ton twardnieje. – Dokończ swoje zadanie, a zniknę z twojego życia na zawsze. Jakby nigdy mnie nie było.

Fusun zamyka oczy, próbując złapać oddech.

– A jeśli… jeśli nie? – pyta niepewnie.

– Wtedy – Beyza mówi powoli, akcentując każde słowo – będę cię prześladować do końca życia. W pracy. W domu. W mediach. Wszędzie. Sprawię, że zapamiętasz mnie na zawsze.

Połączenie zostaje przerwane.

Fusun opuszcza telefon na biurko. Jej ramiona opadają, jakby nagle straciła całą siłę. Wie, że właśnie przegrała.

***

Beyza odkłada telefon i spogląda na swoje odbicie w lustrze. Na jej ustach pojawia się powolny, pełen triumfu uśmiech.

– Dokładnie tak – szepcze do siebie. – Teraz już nie masz wyjścia.

W jej oczach błyszczy satysfakcja. Gra toczy się dalej – dokładnie według jej zasad.

***

Hancer jedzie do szpitala w towarzystwie Sinem i Deryi. Na tylnym siedzeniu samochodu siedzi w milczeniu, z dłońmi splecionymi na kolanach. Jej spojrzenie utkwione jest w oknie, ale nie widzi mijanych ulic. W głowie wciąż kłębią się myśli, których nie potrafi uciszyć.

Cihana z nimi nie ma. Powiedział, że musi zająć się pilną sprawą w firmie. Wypowiedział to spokojnym tonem, bez cienia wahania, jakby chodziło o coś zupełnie zwyczajnego. Hancer przyjęła to w milczeniu, choć w środku poczuła ukłucie samotności i lęku.

***

W tym samym czasie Cihan siedzi na ławce w parku, naprzeciwko młodej kobiety. To była asystentka doktor Fusun Kaby. Nerwowo splata palce, co chwilę rozglądając się na boki, jakby bała się, że ktoś ich podsłuchuje.

– Przepraszam, że nalegałem na to spotkanie – zaczyna Cihan cicho, ale stanowczo. – Wiem, że to dla ciebie niewygodne. Ale muszę znać prawdę. Czy to, co krąży o doktor Fusun Kabie… to prawda?

Kobieta wzdycha ciężko. Przez moment milczy, jakby wahała się, czy powinna mówić.

– Dobrze zrobiłeś, że przyszedłeś – odpowiada w końcu. – I dobrze, że pytasz. Powiem ci wszystko, bo zbyt długo nosiłam to w sobie.

Cihan pochyla się lekko do przodu, skupiony na każdym jej słowie.

– Kilka lat temu, kiedy pracowałam u pani Fusun… – zaczyna powoli. – Przyszła do kliniki młoda kobieta. Była w czwartym miesiącu ciąży. Zdrowa. Nie było żadnych medycznych wskazań do aborcji. Żadnych.

– I mimo to… – Cihan urywa, czując narastające napięcie.

– Tak – potwierdza asystentka. – Na początku pani Fusun odmówiła. Mówiła o ryzyku, o konsekwencjach. Ale potem… pojawiły się pieniądze. Duże pieniądze. I jej opór zniknął.

Cihan zaciska szczękę.

– Co się stało podczas zabiegu? – pyta cicho.

– Doszło do poważnych komplikacji – mówi kobieta, a jej głos lekko drży. – Ta dziewczyna została nieodwracalnie skrzywdzona.

– Co to znaczy? – dopytuje Cihan, choć już przeczuwa odpowiedź.

– Już nigdy nie zostanie matką – odpowiada bez ogródek. – Straciła tę możliwość na zawsze.

Zapada ciężka cisza. Szum drzew i odległe głosy spacerowiczów brzmią nagle nienaturalnie głośno.

– Doktor Fusun – kontynuuje asystentka – nie kieruje się etyką. Dla pieniędzy wykonuje zabiegi, których nigdy nie powinna wykonywać. Bez cienia wyrzutów sumienia. A kiedy coś idzie nie tak, zawsze się zabezpiecza. Twierdzi, że informowała pacjentki o ryzyku. I zwykle wszystko uchodzi jej na sucho.

Cihan unosi wzrok.

– A tamten przypadek? – pyta.

– Był najgorszy – odpowiada kobieta bez wahania. – Wahała się tylko przez chwilę. Potem wzięła pieniądze. – Spogląda mu prosto w oczy. – Jeśli mogę ci coś doradzić… nie powierzaj swojej żony w ręce tej kobiety. Ona jest niebezpieczna.

Cihan wstaje gwałtownie, jakby każda sekunda spędzona na ławce była stratą czasu.

– Dziękuję – mówi krótko. – Naprawdę.

Nie czeka na odpowiedź. Rusza niemal biegiem w stronę wyjścia z parku, wyciągając telefon.

Jedna myśl dudni mu w głowie, głośniejsza od wszystkiego innego: Musi zdążyć. Zanim Hancer zostanie poddana zabiegowi.

Zupełnie nie zdaje sobie sprawy, że historia młodej kobiety, o której opowiedziała mu była asystentka doktor Fusun, dotyczy kogoś, kogo zna aż nazbyt dobrze. Nie łączy jeszcze faktów. Nie podejrzewa, jak blisko ta tragedia splata się z jego własnym życiem.

Tą kobietą była Beyza — jego była żona. To ona, będąc w czwartym miesiącu ciąży, zdecydowała się na aborcję przeprowadzoną przez doktor Fusun Kabę. To ona, w wyniku tamtego zabiegu, na zawsze straciła szansę na macierzyństwo.

Ironia losu jest okrutna: Cihan pędzi teraz, by ocalić Hancer przed lekarzem bez skrupułów, nie wiedząc, że ta sama osoba już raz zniszczyła życie kobiety, którą kiedyś nazywał swoją żoną.

***

Cihan wpada do szpitala jak burza. Jego kroki dudnią echem po korytarzu, a zdezorientowani ochroniarze próbują zagrodzić mu drogę.

– Proszę pana, nie wolno tam wchodzić! – woła jeden z nich, chwytając go za ramię.

Cihan bez wahania odpycha go na bok.

– Zejdź mi z drogi! – warczy, nie zwalniając kroku.

Drzwi do sali operacyjnej otwierają się z impetem. Wewnątrz panuje chłodne, sterylne światło. Hancer leży na łóżku, blada, z przymkniętymi powiekami. Nad nią pochyla się doktor Fusun, trzymając w dłoni strzykawkę z przezroczystym płynem.

– Nie dotykaj jej! – głos Cihana rozcina ciszę jak nóż. – Ręce precz od mojej żony!

Fusun gwałtownie się odwraca, zaskoczona i wściekła.

– Co ty wyprawiasz?! – oburza się. – Natychmiast wyjdź! Nie masz prawa wchodzić na salę operacyjną! To poważna procedura!

Cihan nie słucha ani słowa. Podchodzi szybkim krokiem, chwyta Fusun za przegub, w którym trzyma strzykawkę, i brutalnie odciąga ją od łóżka.

– Ta operacja jest odwołana – mówi lodowatym tonem. – Natychmiast. Wszyscy wychodzą.

– Nie możesz tak ze mną rozmawiać! – krzyczy Fusun, próbując się wyrwać. – Jestem lekarzem!

Cihan prostuje się i spogląda na nią z pogardą.

– Nie jestem pewien, czy zasługujesz na to miano – odpowiada twardo. – I uwierz mi… to jeszcze nie koniec.

Unosi palec wskazujący w ostrzegawczym geście, a jego spojrzenie nie pozostawia wątpliwości, że nie są to puste słowa.

Na łóżku Hancer porusza się niespokojnie. Jej oczy są zamglone, a głos słaby.

– Cihan… co się dzieje? – pyta drżąco. – Ja… ja się boję…

Natychmiast podchodzi do niej. Jego twarz mięknie, a głos łagodnieje.

– Już dobrze – mówi cicho, dotykając jej policzka. – Jestem tutaj. Nic ci nie zrobią. Jesteś bezpieczna.

Bez wahania wsuwa ręce pod jej plecy i kolana, ostrożnie bierze ją na ręce i odwraca się w stronę wyjścia.

– Idziemy stąd – dodaje stanowczo.

Na korytarzu Sinem i Derya ruszają w jego stronę, zszokowane.

– Cihan, co się stało?! – pyta Sinem. – Dlaczego ją wynosisz?!

– Powiedz coś! – dodaje Derya, spanikowana.

Cihan jednak milczy. Jego szczęka jest zaciśnięta, a spojrzenie skupione tylko na Hancer. Mija je bez słowa i szybkim krokiem kieruje się ku wyjściu ze szpitala, nie oglądając się za siebie.

***

Beyza wychodzi na balkon z talerzem świeżych owoców, pokrojonych w idealnie równe kawałki. Starannie – jak wszystko w jej życiu. Siada wygodnie w tartanowym fotelu, zakłada nogę na nogę i wystawia twarz do słońca. Na jej ustach błąka się błogi, niemal triumfalny uśmiech.

– Dziś jest nasza rocznica ślubu – mówi do siebie cicho, z rozkoszą smakując każde słowo. – Wybrałam dla ciebie najpiękniejszy prezent, Cihanie Develioglu. Znowu będziesz mój. Ta dziewczyna to już przeszłość.

Sięga po widelec, wbija go w kawałek jabłka i chrupie z zadowoleniem.

– Cóż za piękny zbieg okoliczności – dodaje. – W przyszłym roku, oprócz kolejnej rocznicy ślubu, będziemy świętować także rocznicę jej odejścia z naszego życia.

Odkłada widelec i opiera się wygodniej.

– Wszystko wróci na swoje miejsce. Bardzo szybko – szepcze, niemal czule.

W tym momencie jej telefon zaczyna dzwonić. Beyza zerka na ekran i unosi brwi. Doktor Fusun.

– No wreszcie – odbiera bez pośpiechu. – I co? Operacja skończona?

Po drugiej stronie słychać zduszony, wyraźnie przestraszony głos.

– Beyza… Cihan dowiedział się o mnie wszystkiego. – Fusun mówi cicho, nerwowo. – Wpadł do kliniki.

Uśmiech na twarzy Beyzy na moment sztywnieje.

– Do diabła! – syczy. – Ale się spóźnił, prawda? Przeprowadziłaś już operację?

– Nie… – głos lekarki łamie się. – Jeszcze nawet nie zaczęłam. Wszedł na salę, wziął Hancer na ręce i wyniósł ją z kliniki.

Twarz Beyzy momentalnie tężeje. Oczy błyszczą jej gniewem.

– Nie potrafiłaś wykonać prostej pracy?! – wybucha. – Co teraz mam zrobić?!

– Nie krzycz na mnie – odpowiada Fusun drżąco. – Zrobiłam wszystko, o co prosiłaś. To on mnie powstrzymał. I… nie dzwoń do mnie więcej.

Połączenie zostaje przerwane.

Przez krótką chwilę Beyza siedzi nieruchomo, wpatrzona w wygaszony ekran telefonu. Potem jej twarz wykrzywia wściekłość. Z rozmachem zrzuca talerz ze stolika. Owoce rozsypują się po balkonie, a porcelana roztrzaskuje się z głośnym trzaskiem.

– Nie! – syczy przez zaciśnięte zęby. – To jeszcze nie koniec!

Jej plan runął. Kolejna intryga zawiodła. A Beyza Develioglu nie znosi przegrywać.

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Gelin. Inspiracją do jego stworzenia były filmy Gelin 18.Bölüm i Gelin 19.Bölüm dostępne na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tych odcinków, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Podobne wpisy

  • Panna młoda odc. 4: Cihan i Hancer podpisują umowę!

    Hancer przychodzi do rezydencji Develioglu i w cztery oczy spotyka się z Cihanem. Oświadcza, że zgadza się na małżeństwo, ale stawia warunek: chce pieniędzy i absolutnej tajemnicy przed rodzinami. Po ostrej wymianie zdań Cihan zatrzymuje ją i decyduje się na układ. W obecności domowników ogłasza Mukadder, że zawarł z Hancer umowę i poleca rozpocząć przygotowania do ślubu, czym wywołuje szok Beyzy i niepokój w rodzinie. Następnie zabiera Hancer do siedziby firmy, gdzie prawnik Engin przygotowuje kontrakt małżeński: milion dla Hancer i wysoka kara za zerwanie umowy. Hancer podpisuje dokumenty, otrzymuje zaliczkę w wysokości stu tysięcy i po raz pierwszy uświadamia sobie, że właśnie przypieczętowała decyzję, od której nie ma już odwrotu.

  • Panna młoda odc. 23: Policja zatrzymuje Cemila! Engin w tajemnicy pomaga Hancer!

    Engin informuje Cihana o zakończeniu spraw związanych z funduszem dla dzieci zmarłego pracownika, po czym słyszy polecenie natychmiastowego rozpoczęcia procedury rozwodowej. Cihan oskarża Hancer o ucieczkę z pieniędzmi i manipulację, odrzucając sugestie rozmowy. W tajemnicy Engin otrzymuje od dr Yasemin informację o miejscu pobytu Hancer i decyduje się jej pomóc, nie informując Cihana. Tymczasem Derya próbuje odnaleźć Hancer w rezydencji, lecz zostaje brutalnie upokorzona przez Mukadder, która oskarża rodzinę dziewczyny o chciwość i zdradę. W kawiarni Yasemin przekonuje Hancer, by nie zgadzała się na in vitro pod presją męża i nie wracała do starego domu. Rozmowę przerywa dramatyczny telefon: brat Hancer zostaje aresztowany z powodu niespłaconych długów. Zdruzgotana Hancer obwinia się o jego los i rusza działać, a Engin postanawia towarzyszyć jej, licząc, że sytuację da się jeszcze odwrócić.

  • Panna młoda odc. 15: Skandal w sieci! Portal plotkarski ujawnia zdjęcie Cihana i Hancer!

    Poranek Cihana zaczyna się od skandalu – w sieci pojawia się artykuł plotkarski sugerujący, że po rozwodzie z Beyzą natychmiast związał się z Hancer. Zdjęcie z grilla trafia do mediów, a Engin rozpoczyna śledztwo, by ustalić, kto je ujawnił. Afera wywołuje burzę w rodzinie Develioglu: Nusret oskarża Cihana o zniszczenie honoru Beyzy, Mukadder próbuje opanować kryzys, a sama Beyza potajemnie cieszy się z wybuchu skandalu. Cihan konfrontuje się z Cemilem, brutalnie wyjaśniając, że małżeństwo z Hancer to wyłącznie umowa, bez rodzinnych więzi. Wkrótce potem Cemil trafia nieprzytomny do szpitala. Świadek twierdzi, że tuż przed zasłabnięciem widziała u niego Cihana. Hancer, wstrząśnięta, rusza na spotkanie z nim, przekonana, że przekroczył granicę, której nie wolno było przekraczać.

  • Panna młoda odc. 31: Lekarstwa i zastrzyki! Hancer pod pełną kontrolą!

    Beyza, przekonana, że jej plan z udziałem lekarki przebiega zgodnie z założeniami, uspokaja czujność Mukadder i zyskuje jej pełne poparcie. Hancer, przygotowująca się do procedury in vitro, nie potrafi wykonać pierwszego zastrzyku hormonalnego i zmaga się z narastającym lękiem. Fadime próbuje zmusić ją do jedzenia, obawiając się reakcji Mukadder. Gdy ta odkrywa, że Hancer nie przyjęła leków, reaguje gniewem i groźbą hospitalizacji. Ostatecznie nakazuje Sinem przejąć pełną kontrolę nad leczeniem Hancer i osobiście podawać jej zastrzyki.

  • Panna młoda odc. 2: Miliony w zamian za dziecko!

    W domu pogrążonym w półmroku Hancer budzi się z niepokojącego snu, w którym widzi siebie jako pannę młodą ratującą płaczące dziecko. Tego samego wieczoru do domu przychodzą Hatice i elegancka przedstawicielka bogatej rodziny Develioglu z propozycją małżeństwa Hancer z Cihanem – rozwiedzionym milionerem, który pilnie potrzebuje syna. Dziewczyna stanowczo odrzuca ofertę, sprzeciwiając się traktowaniu kobiety wyłącznie jako narzędzia do urodzenia dziecka. Wkrótce Derya traci pracę i pod presją długów zaczyna rozważać, jak zmusić Hancer do zmiany decyzji. Tymczasem Hancer dowiaduje się od lekarza, że u jej brata wykryto torbiel na pniu mózgu i konieczne są pilne, kosztowne badania.

  • Panna młoda odc. 13 i 14: Cihan i Hancer trzymają się za ręce!

    Derya z entuzjazmem informuje Hancer, że Beyza zaprosiła ją do znajomych w mediach społecznościowych i widzi w tym szansę na zbliżenie z rodziną Develioglu. Beyza, ogarnięta zazdrością, zjawia się niespodziewanie w domu Hancer, by sprawdzić, co naprawdę łączy ją z Cihanem. Podczas rozmowy sugeruje rozwiązanie problemu mieszkania: wspólne życie w rezydencji. Za namową Deryi Hancer umawia się z Cihanem na spotkanie w kawiarni, nie wiedząc, że Beyza wszystko obserwuje z ukrycia. Rozmowa szybko przeradza się w konflikt – Cihan jasno stawia granice i odrzuca wizję „rodziny”, a Hancer uświadamia sobie, jak zimna jest ta relacja. Upokorzona, wraca do domu, podczas gdy Beyza planuje zemstę i zleca Yoncy wywołanie medialnego skandalu. Na koniec Mukadder zabiera Hancer do salonu sukien, gdzie celowo wybiera dla niej używaną, poniżającą kreację.