Panna młoda odc. 55: Cihan jest gotowy na wszystko, by odzyskać Hancer!

Derya, Hancer i Cemil siedzą na jednej kanapie. Cihan, Ertugrul i Emir siedzą na drugiej kanapie. Na stoliku leży bukiet kwiatów.

„Panna młoda” Odc. 55 – streszczenie

Do drzwi domu Cemila ktoś puka.

Hancer, która stoi w przedpokoju, podnosi głowę. Przez chwilę się waha, po czym podchodzi i otwiera drzwi.

Zastyga w progu.

Po drugiej stronie stoi Cihan. W eleganckim, czarnym płaszczu, wyprostowany, poważny. W rękach trzyma duży bukiet kwiatów – czerwone i białe kwiaty przeplatane delikatnymi różowymi margerytkami. Tuż za nim stoi Ertugrul, spokojny i uprzejmy, z łagodnym uśmiechem na twarzy.

Hancer przez moment nie potrafi wydobyć z siebie głosu. Jej palce zaciskają się na klamce, a w oczach pojawia się wyraźne zaskoczenie.

— Cihan…? — szepcze, jakby nie była pewna, czy naprawdę go widzi.

W tym samym momencie z salonu wychodzi Derya. Gdy dostrzega gości stojących w drzwiach, jej twarz natychmiast rozjaśnia szeroki, niemal triumfalny uśmiech.

— Och, proszę! — mówi szybko, podchodząc bliżej. — Zapraszamy do środka.

Odsuwa się, robiąc im miejsce.

Cihan i Ertugrul przekraczają próg domu, a Hancer wciąż stoi przy drzwiach, nie odrywając wzroku od bukietu w dłoniach Cihana, jakby nie wiedziała, co powinna zrobić dalej. W końcu prowadzi gości do salonu.

Derya zostaje w przedpokoju i pochyla się nad synem.

— Emir, szybko znajdź Cemila.

Chłopiec marszczy brwi.

— Gdzie mam go szukać?

— W sklepie, w kawiarni… gdziekolwiek jest — odpowiada pośpiesznie. — Znajdź go i przyprowadź tutaj. Szybko.

Podaje mu kurtkę i pomaga ją założyć.

— Pospiesz się, synku.

Emir wybiega z domu. Derya zamyka za nim drzwi i przez chwilę stoi w przedpokoju sama. Na jej ustach pojawia się cichy, zadowolony uśmiech.

— Powiedziałeś, że nie wrócisz, nawet jeśli on zapuka do twoich drzwi — szepcze do siebie z nutą ironii. — Zobaczymy, czy teraz też będziesz taki pewny siebie, Cemilu.

Poprawia włosy i wraca do salonu.

W pokoju Cihan stoi na środku z bukietem w dłoniach. Hancer stoi naprzeciwko niego, wyraźnie spięta. Jej dłonie nerwowo splatają się na wysokości pasa. Ertugrul rozgląda się spokojnie po niewielkim pomieszczeniu – skromnym, ale zadbanym.

— Cemila nie ma w domu? — pyta uprzejmie.

— Zaraz wróci — odpowiada Derya. — Wysłałam po niego Emira.

Po czym spogląda znacząco na Hancer.

— Hancer, weź prezenty z rąk swojego męża. Nie każ mu tak stać.

***

Emir znajduje Cemila szybciej, niż ktokolwiek się spodziewał. Zaledwie kilka minut później drzwi domu otwierają się gwałtownie i do środka wchodzi mężczyzna.

Jego twarz jest napięta, a w oczach wciąż tli się gniew z ostatnich dni. Gdy jednak dostrzega siedzącego w salonie Ertugrula, natychmiast zwalnia krok. Szacunek bierze górę nad złością.

Podchodzi do starszego mężczyzny, pochyla się i z szacunkiem całuje jego dłoń.

Ertugrul uśmiecha się łagodnie, lecz Cemil nie odwraca się nawet w stronę Cihana. Jakby w ogóle go tam nie było.

Siada na kanapie naprzeciwko i zwraca się wyłącznie do starszego mężczyzny, omijając wzrokiem siedzącego obok niego Cihana.

— Gdyby nie ty, nawet bym tu nie usiadł — mówi chłodno. — Wiem, dlaczego przyszedłeś. Dlatego powiem to od razu, zanim zdążysz cokolwiek powiedzieć.

W salonie zapada napięta cisza.

— Nie będziemy robić problemów. To wina mojej siostry. Popełniła błąd, ale ja go naprawię. Wiem, że jesteśmy mu winni pieniądze. Niech się nie martwi. Wszystko zostanie zwrócone.

Ertugrul prostuje się lekko.

— Źle nas zrozumiałeś, Cemilu.

Cemil jednak unosi rękę, jakby chciał uprzedzić dalsze słowa.

— Wujku Ertugrulu, proszę, nie przemęczaj się. Darzę cię ogromnym szacunkiem. — Jego głos twardnieje. — Ale nie mam nic do powiedzenia osobie siedzącej obok ciebie.

Cihan nie reaguje. Siedzi spokojnie, z dłońmi splecionymi na kolanach.

— Tak jak powiedziałem — kontynuuje Cemil — dług to dług. Spłacę go tak szybko, jak będę mógł. To, że jesteśmy biedni, nie znaczy, że jesteśmy nieuczciwi.

— Cemilu, najpierw wysłuchaj, co wujek Ertugrul ma do powiedzenia — wtrąca Derya, próbując złagodzić napięcie.

Ertugrul skinieniem głowy przyznaje jej rację.

— Przyszliśmy tu z zupełnie innego powodu.

Dopiero teraz wzrok Cemila pada na stół. Leży na nim bukiet kwiatów — czerwone i białe kwiaty ułożone starannie w eleganckim papierze. Obok stoi białe pudełko przewiązane zieloną kokardą. Marszczy brwi.

— Ty i Hancer jesteście dla mnie pamiątką po waszym ojcu — mówi spokojnie Ertugrul. — Zależy mi na waszym szczęściu. I jestem gotów zrobić wszystko, żeby wam pomóc.

Na moment spogląda na Cihana.

— Cihana również znam od lat. Najpierw był moim szefem. Teraz jest dla mnie jak syn. Przyszedł do mnie i poprosił o pomoc.

Derya wstaje z kanapy.

— Hancer, chodź. Zrób kawę naszym gościom.

Hancer bez słowa podnosi się i idzie za nią do kuchni.

Gdy tylko znikają za drzwiami, Derya natychmiast odwraca się do niej z ostrym spojrzeniem.

— Dziewczyno, przestań robić te swoje miny, bo naprawdę stracę cierpliwość.

Hancer otwiera szafkę z filiżankami.

— Skoro jesteś taka podekscytowana, sama im zrób tę kawę.

Derya prycha cicho.

— Mężczyzna przychodzi do ciebie z kwiatami i czekoladkami. Jak myślisz, po co? Przyszedł z jasnym przekazem. Żałuje. Prosi o wybaczenie.

Hancer odwraca się gwałtownie.

— O czym ty mówisz? Czy ja nie mam domu? Dlaczego miałabym z nim gdziekolwiek jechać?

— Och, rozumiem… — Derya uśmiecha się złośliwie. — Chcesz się z nim trochę podroczyć. W takim razie najlepiej posól mu kawę. Od razu zrozumie aluzję.

Hancer unosi brew.

— Jasne. A potem dodam jeszcze miodu i cukru. Niech wypije, a później grzecznie odeślę go do domu.

— Uważaj tylko, żebyś nie przesadziła — odpowiada chłodno Derya. — Bo jeszcze go odstraszysz. A wtedy nie przychodź do mnie płakać.

Odwraca się i wychodzi z kuchni, zostawiając Hancer samą przy blacie, z filiżankami w dłoniach i myślami, które wcale nie chcą się uspokoić.

***

W kuchni Hancer przez chwilę stoi nieruchomo nad filiżanką. Słowa Deryi wciąż brzmią jej w uszach.

Powoli sięga po solniczkę. Przez moment waha się, po czym wsypuje do jednej z filiżanek szczyptę soli i miesza łyżeczką. Jej ruchy są spokojne, ale w oczach widać napięcie.

Po chwili wraca do salonu z tacą.

Stawia filiżanki na stole przed gośćmi. Jedną z nich podaje Cihanowi. Ich dłonie na moment się spotykają, lecz żadne z nich nic nie mówi.

Cihan podnosi filiżankę do ust i upija łyk.

Kawa jest wyraźnie słona. Jednak jego twarz pozostaje niewzruszona. Nie zdradza najmniejszego grymasu.

Cemil obserwuje wszystko z napięciem, jakby czekał na właściwy moment, by zakończyć tę wizytę.

Ertugrul odchrząkuje lekko i prostuje się na kanapie.

— Przyszliśmy tu z dobrego powodu — mówi spokojnie. — Z woli Boga przyszliśmy prosić o rękę Hancer dla naszego syna, Cihana.

Słowa zawisają w powietrzu.

Cemil nie potrzebuje nawet chwili na zastanowienie.

— Przykro mi, wujku Ertugrulu — odpowiada twardo. — Ale nie oddam mojej siostry temu mężczyźnie siedzącemu obok ciebie.

— Czy naprawdę nie masz do mnie ani krzty szacunku? Odrzuciłeś mnie, zanim zdążyłem powiedzieć choć jedno słowo.

Cemil spogląda na Ertugrula z wyraźnym szacunkiem.

— Ciebie szanuję ponad wszystko. Ale on… — jego głos nagle twardnieje — wszedł do mojego domu, jadł mój chleb, pił moją wodę… a potem splunął na mój honor.

Zapada cisza.

— Przykro mi. To moje ostatnie słowo.

Cihan spokojnie odstawia filiżankę na stół.

— Może nigdy o tym nie wspominałem — zaczyna powoli — ale służyłem w wojsku jako komandos.

Wszyscy patrzą na niego zaskoczeni.

— Miałem tam bliskiego przyjaciela. Był zaręczony. Mieli się pobrać, kiedy wróci do domu… ale rodzice dziewczyny zerwali zaręczyny. Nie chcieli go.

Po raz pierwszy tego dnia Cemil patrzy prosto na Cihana.

— Dlaczego?

— Nie pytałem. Dowiedziałem się dopiero po powrocie do domu. — Cihan mówi spokojnie. — Mój przyjaciel postanowił porwać swoją ukochaną. Zadzwonił do mnie i poprosił o pomoc.

Robi krótką pauzę.

— Nie zaprotestowałem.

Cisza staje się ciężka.

— To wszystko, co mam do powiedzenia.

Cihan wstaje z kanapy i bez pośpiechu kieruje się do drzwi.

Ertugrul natychmiast podąża za nim. Na zewnątrz zatrzymuje go przy bramie.

— Cihanie… — mówi poważnie. — Co ty właściwie powiedziałeś w środku?

Cihan patrzy przed siebie.

— Czy to naprawdę nie było jasne?

***

W salonie zapada nerwowa cisza.

— Co on powiedział? — mruczy zdezorientowany Cemil. — To chyba coś złego…

Derya nie potrafi ukryć ekscytacji.

— Powiedział ci, że porwie twoją siostrę, jeśli mu jej nie oddasz.

Cemil gwałtownie wstaje.

— Porwie ją?! Dopiero teraz mi to mówisz?!

Odwraca się w stronę okna. Hancer stoi przy firance i patrzy na zewnątrz. Jej wzrok utkwiony jest w sylwetce Cihana stojącego przy bramie.

— Odejdź od tego okna! — krzyczy Cemil. — Szybko! Do kogo mówię? Wciąż patrzysz!

Podchodzi i zaciąga zasłonę.

— Zrozumiałaś, co on powiedział? — pyta ostro.

— Nie… — odpowiada cicho Hancer, choć w jej oczach widać, że doskonale zrozumiała.

Cemil macha ręką.

— To bardzo dobrze. Bo ja też nie zrozumiałem.

Oddycha ciężko.

— Idź do pokoju. Połóż się i śpij.

Choć jest jeszcze wczesne popołudnie, Hancer bez słowa odchodzi do pokoju. Derya patrzy za nią z tajemniczym uśmiechem.

— Cemilu, twoja siostra też tego chce.

— Skąd ty możesz wiedzieć, czego ona chce? — warczy. — Gdyby chciała, nie wróciłaby do domu.

Derya podnosi filiżankę, z której wcześniej pił Cihan.

— Skąd wiem? Bardzo proste.

Podaje mu ją.

— Napij się.

Cemil bierze łyk. Natychmiast się krzywi.

— Jest słona!

Derya uśmiecha się szeroko.

— Właśnie. A teraz pomyśl. W jakich okolicznościach młode dziewczyny dodają sól do kawy?

Cemil otwiera szeroko oczy. Powoli zaczyna rozumieć.

— Teraz już wiesz — mówi z satysfakcją Derya — czego naprawdę chce twoja siostra.

***

Choć Mukadder zamknęła Beyzę w pokoju, dziewczyna nie zamierza się poddać.

Wyciąga z szafy prześcieradła i z determinacją wiąże je jedno z drugim, tworząc prowizoryczny sznur. Serce bije jej jak oszalałe, gdy przerzuca koniec przez balkonową balustradę.

Przez chwilę waha się, patrząc w dół.

Potem zaciska zęby i zaczyna schodzić.

Materiał przesuwa się pod jej dłońmi, a wiatr rozwiewa włosy. W końcu jej stopy dotykają ziemi. Beyza natychmiast prostuje się i rusza szybkim krokiem w stronę domu Cemila.

Jej twarz płonie gniewem.

Kiedy dociera na miejsce, bez wahania podchodzi do drzwi i już ma je otworzyć, gdy nagle ktoś staje jej na drodze.

Derya.

Krzyżuje ręce na piersi i patrzy na nią z chłodnym uśmiechem.

— Dokąd się tak spieszysz?

— Gdzie jest ta żmija?! — syczy Beyza, próbując ją ominąć.

— Stój! — Derya zdecydowanym ruchem odpycha ją o dwa kroki. — Dokąd wchodzisz, jakbyś robiła nalot?

— Zejdź mi z drogi! Ta żmija mi odpowie!

— Najpierw powiedz mi jedno — odpowiada Derya spokojnie. — Kim ty właściwie jesteś, żeby Hancer musiała się przed tobą tłumaczyć?

Beyza mruży oczy.

— Czy Cihan przyszedł tu, żeby się jej oświadczyć?

— Tak — odpowiada Derya bez wahania. — A tobie co do tego?

Beyza zaciska pięści.

— Zaraz pokażę tej bezwstydnicy, kim jestem! Zbyt długo milczałam. Zobaczymy, czy dalej będzie się za nim uganiać, kiedy dowie się, że jestem jego byłą żoną!

Derya prycha cicho.

— To nie ona się za nim ugania. To on biega za nią.

Beyza zamiera na moment.

— A wiesz, co jest najzabawniejsze? — ciągnie Derya z wyraźną satysfakcją. — Hancer wcale się tym nie przejmuje. Cały problem zrobił jej brat. Wyrzucił go z domu.

Beyza patrzy na nią z niedowierzaniem.

— Wielki Cihan Develioglu — dodaje Derya z ironią — wyszedł stąd, nie oglądając się za siebie. Wielki Cihan Develioglu przyszedł błagać o rękę Hancer, a został odprawiony.

— Kłamiesz — warczy Beyza. — Mówisz to tylko po to, żebym odeszła.

Próbuje ponownie wejść do środka, ale Derya znów zastępuje jej drogę.

— Dobrze. Idź — mówi nagle spokojniej. — Wejdź i porozmawiaj z nią. Rozsiej swoją truciznę.

Robi krótką pauzę i pochyla się lekko w stronę Beyzy.

— Ale powiedz mi jedno. Nawet jeśli uda ci się zniechęcić Hancer, jak zamierzasz powstrzymać Cihana?

Beyza marszczy brwi.

— Co masz na myśli?

Na ustach Deryi pojawia się powolny, złośliwy uśmiech.

— Cihan powiedział, że jeśli mu jej nie oddamy… porwie swoją żonę.

Te słowa zawisają w powietrzu.

— Więc jeśli masz choć odrobinę rozumu — dodaje spokojnie — nie idź do Hancer i nie rób widowiska. Nic na tym nie zyskasz.

Przechyla głowę.

— Lepiej idź do swojego byłego męża i spróbuj go powstrzymać.

Derya śmieje się jej prosto w twarz. Po chwili odwraca się na pięcie i znika za drzwiami domu.

Beyza zostaje na zewnątrz sama. Stoi nieruchomo, z twarzą zastygłą w niedowierzaniu, próbując zrozumieć, co właśnie usłyszała.

***

Sinem siedzi w fotelu przy oknie w swoim pokoju. Miękkie światło wpada przez zasłony i rozlewa się po dużym łóżku przykrytym jasną narzutą. Pokój jest elegancki i spokojny, ale atmosfera w nim jest ciężka.

Po raz pierwszy widzimy ją bez chusty, z którą niemal nigdy się nie rozstaje. Długie, falujące kasztanowe włosy opadają na jej ramiona. Jej oczy są zaczerwienione od płaczu, a na policzku wciąż widnieje wyraźny ślad po uderzeniu.

Sinem przesuwa palcami po bolącym miejscu i mimowolnie zaciska powieki.

W jej pamięci powraca scena sprzed chwili — silna dłoń Mukadder zaciskająca się na jej ramieniu, gniewne słowa, a potem nagły policzek, który rozdarł ciszę domu.

Drżącymi dłońmi podnosi fotografię.

Na zdjęciu jest ona i mała dziewczynka, przytulone do siebie i uśmiechnięte. Mine.

Sinem delikatnie dotyka palcem twarzy córki na fotografii, jakby chciała pogłaskać ją po policzku.

— Moja piękna córko… — szepcze łamiącym się głosem. — Gdybyś tylko wiedziała, przez co przechodzi twoja mama… jaka burza szaleje w jej sercu…

Jej palce drżą.

— Nie potrafię nawet powiedzieć tego głośno. Język mi się plącze, czuję się, jakbym miała złamane skrzydła.

Łzy spływają po jej policzkach i kapią na fotografię.

— Znoszę to wszystko tylko dla ciebie. Każde upokorzenie, każdy ból. Żebyś nie została sama na tym świecie.

Zamyka oczy, a jej oddech przyspiesza.

— Ale tego… tego już naprawdę za wiele…

Po chwili podnosi się z fotela. Powoli podchodzi do małego stolika stojącego obok łóżka i sięga po telefon.

Przez moment patrzy na ekran, jakby się wahała.

W końcu wybiera numer.

— Tato… — mówi cicho, kiedy po drugiej stronie ktoś odbiera. — Jak się masz?

— Teraz już dobrze — odpowiada ciepły, spokojny głos mężczyzny. — Kiedy usłyszałem twój głos, od razu zrobiło mi się lżej. Ale… dlaczego brzmisz tak dziwnie? Płaczesz?

Sinem szybko ociera policzki dłonią, jakby chcąc ukryć łzy przed ojcem.

— Nie… nie, tato. Jestem tylko trochę przeziębiona. Dlatego mam taki głos.

Próbuje się uśmiechnąć, choć nikt tego nie widzi.

— A co u mamy?

— Dzięki Bogu wszystko w porządku — odpowiada ojciec. — Wysłała mnie właśnie na targ po truskawki.

Sinem mimowolnie uśmiecha się przez łzy.

— Wiesz przecież, że twoja mama nie znosi chodzić na targ — ciągnie mężczyzna z lekkim rozbawieniem. — Kiedy byłaś mała, zawsze chodziliśmy razem. Pamiętasz?

Sinem zamyka oczy.

— Pamiętam…

— Teraz za każdym razem, kiedy kupuję truskawki, myślę o tobie — dodaje ojciec łagodnie. — Twoja mama nic nie mówi, ale wiem, że robi z nich dżem… dla ciebie. Z nadzieją, że któregoś dnia przyjdziesz.

Słysząc te słowa, Sinem mocniej zaciska palce na telefonie. Jej oczy znów napełniają się łzami.

— Jeśli Bóg pozwoli, tato… przyjdziemy — mówi cicho.

Przez chwilę milczy, walcząc z drżeniem głosu.

— Nie będę cię dłużej zatrzymywać. Dbaj o siebie i pozdrów mamę ode mnie.

— Dobrze, córko. Uważaj na siebie.

Sinem rozłącza się. Telefon powoli wysuwa się z jej dłoni i opada na łóżko.

Kobieta siada na brzegu materaca, a po chwili bezwładnie opada na niego, jakby nagle zabrakło jej sił.

Patrzy w sufit, a łzy spływają po jej skroniach.

— Tak bardzo chciałabym przyjechać… — szepcze.

Jej głos drży.

— Ale jeśli opuszczę ten dom… nie pozwolą mi już nigdy zobaczyć mojej córki.

Sinem przyciska dłonie do twarzy.

Cichy szloch szybko przeradza się w rozpaczliwy płacz, który wypełnia pusty, elegancki pokój.

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Gelin. Inspiracją do jego stworzenia były filmy Gelin 35.Bölüm i Gelin 36.Bölüm dostępne na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tych odcinków, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Podobne wpisy

  • Panna młoda odc. 22: Hancer ucieka od Develioglu!

    Późnym wieczorem Cihan przyjeżdża do starego domu. Wręcza Hancer torbę z milionem w gotówce i domaga się, by dotrzymała zawartej umowy. Dochodzi do gwałtownej konfrontacji, podczas której Hancer odrzuca pieniądze i sprzeciwia się Cihanowi. Mężczyzna wycofuje się, zapowiadając wyjazd do kliniki i opuszcza dom. Z ukrycia sytuację obserwuje Beyza, przekonana, że jej intryga z zegarkiem zadziałała. W rezydencji Cihan w ostrym tonie stawia granice Mukadder i informuje ją, że dziecko zostanie poczęte metodą in vitro. Następnego ranka okazuje się, że Hancer zniknęła — spakowała walizkę i opuściła stary dom. Cihan przejmuje sprawę, zakazuje matce ingerencji i uruchamia obserwację żony. Trop prowadzi na wybrzeże, gdzie Hancer siedzi samotnie nad morzem. Kontaktuje się z nią dr Yasemin z kliniki, oferując pomoc i osobiste spotkanie, co daje Hancer pierwszą od dawna nadzieję na wsparcie.

  • Panna młoda odc. 26: Hancer znajduje bratnią duszę!

    Hancer chce wreszcie wyznać bratu prawdę o swoim małżeństwie, gdy niespodziewanie w jego mieszkaniu pojawia się Cihan i zabiera ją z powrotem do rezydencji. W drodze stawia jasne warunki: jako jego żona ma zgłaszać każdy problem wyłącznie jemu. Po powrocie do starego domu Hancer spotyka się z otwartą wrogością Mukadder, która brutalnie wyrzuca ją przed dom i doprowadza do jej upadku ze schodów. W obronie Hancer staje Sinem, ujawniając, że to sam Cihan przywiózł ją z powrotem. Upokorzona i ranna Hancer znajduje wsparcie u Sinem, która oferuje jej pomoc i przyjaźń. Tymczasem Beyza i Mukadder obserwują rozwój wydarzeń z narastającą frustracją, zapowiadając kolejne konflikty w rodzinie.

  • Panna młoda odc. 43: Cihan staje w obronie Hancer!

    Cihan wciąż nie wraca do rezydencji, zamierzając spędzić kolejną noc w antykwariacie Ertugrula. Wieczorem zjawia się tam Hancer, zdecydowana porozmawiać i zakończyć rodzinny konflikt. Prosi Cihana, by wrócił do domu i nie żądał od Mukadder przeprosin, jednak on pozostaje nieugięty. Ostatecznie Hancer przekonuje go do powrotu, gdy stan Mukadder ponownie się pogarsza. Cihan odwiedza matkę, jasno stawiając granice i podkreślając, że Hancer jest jego żoną. W rezydencji dochodzi do ostrej konfrontacji z Nusretem, który obraża Hancer i podważa sens ich małżeństwa. Cihan stanowczo staje w jej obronie. Hancer słyszy część rozmowy i zmaga się z bólem związanym z umową małżeńską, ale jednocześnie uświadamia sobie, że Cihan bez wahania jest po jej stronie.

  • Panna młoda odc. 27: Awaria prądu odsłania uczucia! Cihan i Hancer zbliżają się do siebie!

    Engin i Yasemin przyjeżdżają do starego domu, by odwiedzić Hancer, mimo sprzeciwu Mukadder, która oczekiwała gości w rezydencji. Cihan próbuje sprowadzić ich do głównego domu, lecz bezskutecznie. Hancer, pozbawiona zapasów, prosi Sinem o pomoc, czym wywołuje gniew Mukadder i Beyzy. W starym domu spotkanie przebiega w coraz swobodniejszej atmosferze, a wspomnienia z dzieciństwa Cihana i Engina zbliżają Hancer do męża. Beyza, zazdrosna o ich relację, prowokuje awarię prądu i upozorowany wypadek, jednak Yasemin szybko demaskuje jej grę. Z powodu braku prądu Cihan zostaje z Hancer w starym domu. W półmroku między małżonkami rodzi się napięcie i bliskość, którą przerywa nagły powrót światła — ale zmiany między nimi są już nieodwracalne.

  • Panna młoda odc. 2: Miliony w zamian za dziecko!

    W domu pogrążonym w półmroku Hancer budzi się z niepokojącego snu, w którym widzi siebie jako pannę młodą ratującą płaczące dziecko. Tego samego wieczoru do domu przychodzą Hatice i elegancka przedstawicielka bogatej rodziny Develioglu z propozycją małżeństwa Hancer z Cihanem – rozwiedzionym milionerem, który pilnie potrzebuje syna. Dziewczyna stanowczo odrzuca ofertę, sprzeciwiając się traktowaniu kobiety wyłącznie jako narzędzia do urodzenia dziecka. Wkrótce Derya traci pracę i pod presją długów zaczyna rozważać, jak zmusić Hancer do zmiany decyzji. Tymczasem Hancer dowiaduje się od lekarza, że u jej brata wykryto torbiel na pniu mózgu i konieczne są pilne, kosztowne badania.

  • Panna młoda odc. 41: Aysu ma coś do ukrycia! Beyza chce posagu!

    Po nocnej kłótni z matką Cihan nocuje w firmie i pracuje do świtu nad nowymi projektami. Engin odkrywa, że inspiracją wzoru jest ręcznie robiony sweter Hancer i uświadamia Cihanowi jej talent. Tymczasem w rezydencji Mukadder pogrąża się w gniewie i rozpaczy, odmawia jedzenia i zakazuje służbie pomagać Hancer. Beyza zapowiada, że zażąda od Cihana własnego posagu, co doprowadza Mukadder do załamania. W tajemnicy Aysu dostarcza Hancer śniadanie i ujawnia, że Cihan nie wróci, dopóki matka nie przeprosi. Wieczorem Yonca zbliża się do Nusreta, podsłuchuje jego rozmowę z Beyzą o posagu i odkrywa słaby punkt rywalki, który może wykorzystać.