Panna młoda odc. 2: Miliony w zamian za dziecko!

Derya trzyma w rękach zdjęcie i wpatruje się w nie z uśmiechem Obok niej siedzą Emir i Hancer.

„Panna młoda” Odc. 2 – streszczenie

Półmrok spowija salon. Płomienie świec drżą przy każdym ruchu powietrza, rzucając długie, niespokojne cienie na ściany. Hancer zasnęła na wersalce, skulona, jakby próbowała uchronić się przed chłodem i myślami. Nagle ktoś potrząsa jej ramieniem.

— Wstawaj — mówi Derya ostrym szeptem.

Hancer otwiera oczy gwałtownie. Przez chwilę nie rozumie, gdzie jest. Wzrok błądzi po twarzach oświetlonych świecami, po znajomych przedmiotach, które w mroku wydają się obce.

— Co ci się stało? — pyta Derya, przyglądając się jej z niecierpliwością. — Patrzysz, jakbyś wróciła z innego świata.

— Coś mi się… przyśniło — odpowiada Hancer cicho. Jej głos drży, jakby sen wciąż trzymał ją w swoich ramionach.

Derya parska kpiąco.

— Co niby? Że jesteś księżniczką? Że masz służących i wielki dom?

Hancer unosi wzrok. Jej oczy błyszczą w świetle świecy.

— Byłam panną młodą.

W pokoju zapada krótka cisza. Cemil, siedzący w fotelu, pochyla się lekko do przodu.

— Daj Boże, żeby to był dobry znak — mówi łagodnie. — O czym dokładnie śniłaś?

Hancer przez chwilę milczy, jakby bała się, że słowa rozbiją delikatny obraz.

— Była noc… — zaczyna w końcu. — Słyszałam płacz dziecka. Miałam na sobie suknię ślubną. Biegłam, wszędzie było ciemno, wołałam… aż dotarłam do ogromnego domu. Wzięłam to dziecko na ręce… i wtedy przestało płakać. — Jej głos mięknie. — Było takie piękne. Jak balsam dla moich oczu. Czułam spokój. Ale wtedy… — urywa — pojawiła się jakaś kobieta.

— To byłam ja — wchodzi jej w słowo Derya bez cienia zainteresowania. — Dość tych bajek. Wstawaj i nakryj do stołu. Umieram z głodu.

Hancer spuszcza wzrok. Zsuwa się z wersalki, gdy nagle ciszę rozdziera pukanie do drzwi.

— No pięknie — prycha Derya. — To musi być właściciel. Tym razem pewnie przyszedł odciąć nam wodę.

— Pójdę otworzyć, bratowo — mówi Hancer spokojnie. Bierze jedną ze świec i rusza w stronę drzwi.

Otwiera je ostrożnie.

Na progu stoi Hatice, sąsiadka, a obok niej elegancka kobieta o przenikliwym spojrzeniu — ta sama, z którą Mukadder piła kawę.

— Siostro Hatice? — pyta Hancer zaskoczona.

— Zobaczyłam, że nie macie światła — odpowiada sąsiadka miękko. — Pomyślałam, że może was nie ma. Czy jesteś wolna?

W przedpokoju pojawia się Derya. Krzyżuje ramiona na piersi, mierząc obie kobiety chłodnym spojrzeniem.

— No? Co dobrego przynosisz? — pyta podejrzliwie.

Hatice uśmiecha się niepewnie.

— Mam nadzieję, że to będzie dobre. — Zerka na towarzyszkę. — Czy możemy wejść i porozmawiać?

Derya wzrusza ramionami i odsuwa się na bok.

— Proszę — mówi obojętnie.

Hatice i nieznajoma przekraczają próg. Drzwi zamykają się za nimi cicho.

Płomień świecy drga mocniej — jakby dom wyczuł, że właśnie tej nocy w życiu Hancer mają zajść diametralne zmiany.

***

W pokoju dziennym panuje półmrok. Jedynym źródłem światła są świece ustawione na stoliku — ich płomienie drżą, odbijając się w szybach okien i zmęczonych twarzach domowników. Wszyscy siedzą blisko siebie, jakby mrok zmuszał ich do tej bliskości.

Derya trzyma w dłoniach fotografię. Przygląda się jej z zachwytem, niemal z nabożnością.

— To pan Cihan — zaczyna Hatice, sąsiadka, z dumą w głosie. — Jedyny spadkobierca rodziny Develioglu.

Derya trąca Hancer łokciem.

— Hancer, popatrz chociaż.

Hancer nawet nie zerka na zdjęcie. Odwraca wzrok w stronę okna, gdzie za firanką migoczą światła ulicy.

— Nie ma potrzeby, bratowo — odpowiada cicho.

— Jest po prostu nieśmiała, obejrzy później — mówi Derya, kładąc fotografię na stoliku. — Czy to on jest właścicielem holdingu Develioglu? Pamiętam reklamę… była tam jakaś piosenkarka, tańczyła na dywanie.

— Tak — potwierdza elegancka kobieta, towarzysząca Hatice. — To właśnie on. Mają ogromną posiadłość w Güzelce. Mieszkają w willi, nie w zwykłym domu. Są bardzo bogaci, ale — robi znaczącą pauzę — skromni. Zapytałam wprost, dlaczego nie szukają kogoś ze swojego świata. Odpowiedzieli, że interesuje ich tylko jedno: panna młoda musi być czysta i szlachetna.

Derya obejmuje Hancer ramieniem, uśmiechając się szeroko.

— Lepszej kandydatki nie mogli znaleźć.

— Ręczę za moją siostrę — wtrąca się Cemil, wyraźnie poruszony. — Ona ma czyste serce. Na Boga, przed chwilą opowiadała sen!

Hancer prostuje się gwałtownie.

— Bracie… — mówi spokojnie, lecz stanowczo. — Czy ja powiedziałam, że za niego wyjdę?

— Córko, wysłuchaj kobiety do końca — prosi Hatice łagodnie. — Potem podejmiesz decyzję.

Przedstawicielka Develioglu splata dłonie.

— Jego ojciec zmarł, gdy Cihan był jeszcze dzieckiem — mówi spokojnie, choć to nieprawda. Ojciec Cihana porzucił rodzinę dla innej, młodszej kobiety. — Po śmierci starszego brata matka przepisała na niego cały majątek. Wdowa po bracie mieszka z nimi razem z córką. Ale… — zawiesza głos — rodzina bardzo pragnie syna.

— Oczywiście, że syn jest ważny — Derya przyciąga do siebie Emira i całuje go w głowę. — Nie każda kobieta potrafi urodzić chłopca. Idź, synku.

Emir zeskakuje z wersalki i znika w swoim pokoju.

— A pan Cihan nie miał dzieci z żoną? — pyta Derya.

— Niestety nie — odpowiada kobieta. — Jego żona nie mogła mieć dzieci. Dlatego się rozwiedli.

— Tylko dlatego? — Hancer podnosi głowę, a w jej oczach pojawia się gniew. — Rozwiódł się z nią, bo nie mogła mieć dzieci?

— Córko, człowiek czekał siedem lat — mówi Hatice pojednawczo. — Czy miał stracić szansę na ojcostwo?

— To jedyny warunek — dodaje przedstawicielka Develioglu. — Stracili zbyt wiele czasu. Pan Cihan chce dziecka natychmiast. Jeśli nie masz nic przeciwko…

— Mam — przerywa jej Hancer ostro. — Nie myślę o małżeństwie.

— Dziewczyno, nie odmawiaj tak od razu — syczy Derya, posyłając jej ostrzegawcze spojrzenie.

— Co dokładnie ci się w tym nie podoba? — pyta kobieta chłodno.

— Wszystko — odpowiada Hancer bez wahania. — Powiedz, co będzie, jeśli ja też nie urodzę dziecka. Czy mnie również wyrzucą?

— O jakim wyrzucaniu mówisz? — oburza się przedstawicielka. — Develioglu nikogo by nie skrzywdzili. To porządni ludzie.

— Dobrze wiem, jakimi są ludźmi — mówi Hancer z goryczą. — Oni nie szukają panny młodej. Szukają jałówki do rozrodu.

W pokoju zapada martwa cisza.

Kobieta wpatruje się w nią z niedowierzaniem.

— Widzę, że podjęłaś decyzję — mówi w końcu, wstając. — Przepraszam, że zakłóciłam wam wieczór.

Ona i Hatice wychodzą. Drzwi zamykają się cicho, ale w tej ciszy kryje się burza.

— Przysięgam, wy wpędzicie mnie do grobu! — wybucha Derya, wskazując na Cemila i Hancer. — Co jest w nim złego?! Jest bogaty! Jest milionerem! Uratowałby nas wszystkich! Hancer, jesteś kompletną idiotką!

Hancer wstaje powoli.

— Jeśli kiedykolwiek wyjdę za mąż — mówi spokojnie, choć jej głos drży — to tylko za mężczyznę, którego naprawdę będę kochać.

Derya parska gorzko.

— Miłość cię nie nakarmi. Zrozumiesz to pewnego dnia. Tylko że wtedy… będzie już za późno.

Płomień świecy migocze niespokojnie, jakby potwierdzał jej słowa.

***

Nazajutrz Derya przeżywa kolejny cios. Kobieta, u której od miesięcy sprzątała, informuje ją chłodnym tonem, że znalazła nową pomoc domową i nie będzie już potrzebowała jej usług. Słowa te spadają na Deryę jak wyrok. Bez protestu przyjmuje decyzję, choć w jej oczach pojawia się rozpacz.

Wraca do domu wolnym krokiem, ze spuszczoną głową, jakby każdy krok ważył coraz więcej. Myśli kłębią się w jej głowie: długi, rachunki, przyszłość Emira — i bezradność, której tak bardzo nienawidzi.

Na rogu ulicy zatrzymuje ją Hatice.

— Deryo, wyglądasz, jakby świat właśnie się na ciebie zawalił — mówi łagodnie. — Chodź do mnie. Napijemy się herbaty.

Derya waha się przez chwilę, po czym bez słowa przyjmuje zaproszenie. W mieszkaniu Hatice unosi się ciepło i zapach świeżo zaparzonej herbaty. Gdy siadają przy stole, dłonie Deryi drżą, gdy obejmuje nimi szklankę.

— Straciłam pracę — wyznaje w końcu, nie podnosząc wzroku. — Wszystko się sypie.

Hatice kiwa głową, jakby dokładnie tego się spodziewała.

— Właśnie dlatego musisz pomyśleć rozsądnie — mówi spokojnie, ale stanowczo. — Ta propozycja od rodziny Develioglu to nie przypadek. To ratunek. Dla ciebie, dla twojego syna… dla całej waszej rodziny.

Derya unosi głowę.

— Hancer nigdy się na to nie zgodzi — odpowiada z goryczą. — Jest uparta. Myśli tylko o miłości.

Hatice pochyla się ku niej.

— Właśnie ty możesz na nią wpłynąć. Jesteś jej bratową, słucha cię. Musisz jej uświadomić, że życie to nie bajka. Że czasem trzeba poświęcić marzenia, żeby przetrwać.

Derya milknie. W jej oczach pojawia się cień determinacji.

— Może… — mówi cicho. — Może jeszcze nie wszystko stracone.

Parująca herbata stygnie powoli, a wraz z nią rodzi się w Deryi myśl, która może na zawsze odmienić los Hancer.

***

Hancer powoli wchodzi do gabinetu lekarza. Zapach środków dezynfekujących i cicha praca aparatury sprawiają, że serce zaczyna jej bić szybciej. Drzwi zamykają się za nią miękko, jakby odcinając ją od reszty świata.

— Dzień dobry — mówi cicho. — Rozmawialiśmy wczoraj. Powiedział pan, żebym przyszła dziś, żebyśmy omówili wyniki mojego brata.

Lekarz, miły mężczyzna w średnim wieku, ubrany w biały kitel, podnosi wzrok znad biurka i skinieniem głowy zaprasza ją do środka.

— Proszę, usiądź — wskazuje krzesło naprzeciwko siebie.

Hancer siada, splata dłonie na kolanach. Palce ma lodowate. Lekarz przez chwilę przegląda dokumentację, przesuwa kartki, a cisza w gabinecie staje się niemal nie do zniesienia.

— Co mu dolega? — pyta w końcu Hancer, niepewnie, z ledwo słyszalnym drżeniem w głosie.

Lekarz zatrzymuje wzrok na jednym z wyników.

— Na zdjęciach rentgenowskich widoczna jest torbiel na pniu mózgu.

Słowa uderzają w nią jak lodowaty podmuch. Hancer przełyka ślinę, a jej oczy rozszerzają się ze strachu.

— Co… co to znaczy? — szepcze.

— Na tym etapie jest za wcześnie, by stawiać jednoznaczne diagnozy — odpowiada spokojnie lekarz. — Musimy wykonać dodatkowe badania, bardziej szczegółowe.

— Oczywiście, zrobimy wszystko — mówi szybko Hancer. — Ale… proszę mi powiedzieć… czy to coś poważnego?

Lekarz odkłada dokumenty, przez moment patrzy na nią uważnie, jakby dobierał słowa.

— Porozmawiamy, kiedy będziemy mieć pełne wyniki — mówi w końcu. Sięga po bloczek, zapisuje kilka zaleceń i podaje jej kartkę. — Proszę wykonać te badania jak najszybciej. I najważniejsze: nie narażajcie go na stres. Niech odpocznie przez kilka dni.

Hancer bierze kartkę drżącą dłonią. Wstaje, ale przez chwilę stoi bez ruchu, jakby nogi odmówiły jej posłuszeństwa.

— Dziękuję — mówi cicho.

Wychodząc z gabinetu, czuje, że świat nagle stał się cięższy, a każda myśl krąży tylko wokół jednego pytania, którego nikt jeszcze nie potrafi wypowiedzieć na głos.

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Gelin. Inspiracją do jego stworzenia był film Gelin 1.Bölüm dostępny na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tego odcinka, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Podobne wpisy

  • Panna młoda odc. 25: Engin wyrzuca Cihanowi prawdę w oczy!

    Beyza przygotowuje się do tajemniczego spotkania z Yoncą i wychodzi z domu z dużą czarną torbą, wzbudzając nieufność Mukadder. W rezydencji narasta napięcie – Mukadder obawia się kolejnych problemów, a jej gniew kieruje się zarówno na Sinem, jak i Beyzę. W firmie dochodzi do ostrej konfrontacji między Cihanem a Enginem, gdy Cihan odkrywa zdjęcie Engina z Hancer i oskarża przyjaciela o zdradę. Engin ujawnia prawdę o zatrzymaniu brata Hancer i podważa osądy Cihana. Po ich rozstaniu Cihan odnajduje pieniądze, które rzekomo zniknęły, co rodzi w nim pierwsze wątpliwości co do winy Hancer. W kawiarni Beyza spotyka się z Yoncą, lecz zamiast gotówki przekazuje jej luksusowe przedmioty, prowokując nowy konflikt i zapowiadając kolejne konsekwencje.

  • Panna młoda odc. 185: Melih znajduje pistolet Sili! Sinem poznaje sekret Hancer i Meliha!

    Melih wysyła Hancer kwiaty i wiadomość wsparcia, czym doprowadza Cihana do zazdrości. Mężczyzna czyta liścik, wścieka się na wzmiankę o dziecku i coraz bardziej podejrzewa Meliha o interesowność. Chwilę później agent nieruchomości ujawnia mu, że Mukadder w tajemnicy chce sprzedać ziemię w Isparcie, by szybko zdobyć pieniądze. Mine odwiedza stary dom i zdradza Sinem, że Hancer i Melih mają osobne pokoje, co budzi podejrzenia kobiety co do prawdziwości ich małżeństwa. Derya żąda od Mukadder zaliczki w złotych bransoletkach, nieświadomie zostawiając wskazówkę co do swojej tożsamości. Sila ukrywa rewolwer, ale Melih znajduje broń, zamyka ją w pokoju i czeka na Hancer. Wieczorem Cihan konfrontuje Beyzę w sprawie darczyńców fundacji i oznajmia, że od tej chwili nie stoi już po jego stronie.

  • Panna młoda odc. 51: Cihan konfrontuje Hancer z nagraniem! Żąda rozwodu!

    Cihan wzywa Hancer do firmy i bez wyjaśnień konfrontuje ją z nagraniem z monitoringu, na którym rozmawia z wierzycielem brata. Hancer odmawia wyjaśnień, twierdząc, że sprawa jej nie dotyczy i milczy, by chronić rodzinę. Wściekły Cihan demoluje gabinet, rani rękę i zleca odnalezienie Yakupa. Tymczasem wierzyciel wyznaje Hancer, że do szantażu namówiła go Derya. Dochodzi do ostrej konfrontacji kobiet. Przed drzwiami starego domu Hancer znajduje walizkę – znak, że ma odejść. Wieczorem Cihan przychodzi i proponuje rozwód. Hancer, zraniona, przyjmuje decyzję.

  • Panna młoda odc. 167: Cihan porywa i więzi Meliha! Hancer bierze winę na siebie!

    Cihan znajduje na postoju taksówek paczkę z elementami dziecięcego łóżeczka i utwierdza się w przekonaniu, że Melih jest ojcem dziecka Hancer. Tymczasem Melih pomaga Hancer ukryć się przed Cihanem i planuje umieścić ją w bezpiecznym motelu, po czym sam zamierza zaciągnąć się na statek i opuścić miasto. Fadime i Aysu bezskutecznie próbują skontaktować się z Melihem, a Gulsum prowokuje konflikt, który kończy się bójką z Fadime. Gdy matka Meliha błaga Hancer o pomoc, kobieta rusza do firmy Cihana, by powstrzymać go przed zemstą. Podczas gwałtownej kłótni Hancer staje w obronie Meliha, jednak Cihan wywozi ją do magazynu, gdzie odkrywa, że taksówkarz został uprowadzony i brutalnie pobity. Kiedy Cihan szykuje się do kolejnego ataku, Hancer bierze całą winę na siebie i próbuje przekonać Cihana, że Melih nie ponosi za nic odpowiedzialności.

  • Panna młoda odc. 105: Porwanie Hancer! Kto szantażuje Beyzę?

    Cemil i Ertuğrul odnajdują Hancer przed szpitalem; dziewczyna przyznaje, że postrzelenie Cihana było wypadkiem i mimo wyrzucenia przez Mukadder postanawia czekać na jego wybudzenie. Stan Cihana pozostaje ciężki. Gülşüm decyduje się ujawnić sekret Beyzy Mukadder, lecz zostaje upokorzona i odprawiona. Wieczorem Beyza otrzymuje anonimową wiadomość ze zdjęciem zaginionej protezy brzucha – ktoś zna jej kłamstwo i zaczyna ją szantażować. Hancer zostaje porwana przez człowieka Nusreta i uwięziona w odludnej chacie. Nusret informuje Mukadder o „rozwiązaniu problemu”, a jednocześnie próbuje namierzyć szantażystę, zanim prawda wyjdzie na jaw.

  • Panna młoda odc. 16: Cihan przeprasza! Hancer przyparta do muru!

    Hancer wdziera się do firmy Develioglu i publicznie konfrontuje Cihana, oskarżając go o skrzywdzenie jej brata po wybuchu medialnego skandalu. Dochodzi do ostrej wymiany zdań, podczas której Hancer grozi, że zniszczy jego świat, jeśli Cemilowi stanie się krzywda. Wkrótce przybywa do szpitala, gdzie dowiaduje się, że stan brata chwilowo się ustabilizował, lecz choroba postępuje. Derya naciska, by Hancer nie rezygnowała ze ślubu, bo to jedyna szansa na ratunek. Tymczasem Cihan, dręczony wyrzutami sumienia, przyjeżdża do szpitala i przeprasza Cemila za swoje zachowanie. Gdy Hancer postanawia zerwać zaręczyny, pojawiają się wierzyciele, grożący więzieniem choremu mężczyźnie. Cihan oznajmia Hancer, że nazajutrz mają stawić się w urzędzie, zmuszając ją do decyzji, od której nie ma już ucieczki.