Panna młoda odc. 60: Hancer odbiera telefon od byłej żony Cihana!

Hancer rozmawia przez telefon. Sprawia wrażenie przestraszonej i zdezorientowanej.

„Panna młoda” Odc. 60 – streszczenie

Gabinet Cihana jest nowoczesny i przestronny. Za jego plecami w ścianie znajduje się elegancka, ciemna wnęka z dekoracyjnymi figurami i ozdobami. Na szerokim biurku leżą uporządkowane dokumenty, a po drugiej stronie stoją trzy fotele dla gości.

Mukadder siedzi w jednym z nich z założonymi rękami, wyraźnie spięta. Obok niej Nusret opiera się wygodnie o oparcie fotela, przyglądając się siostrzeńcowi z badawczym spojrzeniem. Beyza siedzi najbliżej, wyprostowana, z dłońmi splecionymi na kolanach. Jej twarz zdradza niepokój.

Cihan siedzi za biurkiem. Jego postura jest sztywna, a spojrzenie skupione. W powietrzu czuć napięcie.

— Powiedz nam, synu — zaczyna Mukadder, nie kryjąc zniecierpliwienia. — Dlaczego nas tu wezwałeś? Co się dzieje?

Nusret spogląda na Cihana uważniej.

— Powiedziałeś, że to pilne — dodaje spokojnym tonem. — O co chodzi? Jaki jest problem?

Cihan splata dłonie na biurku i patrzy na nich wszystkich po kolei.

— Nie wezwałem was tutaj dlatego, że jest problem — mówi powoli, z wyraźną stanowczością. — Wezwałem was, ponieważ podjąłem decyzję. I chcę, żebyście wszyscy usłyszeli ją ode mnie.

W pomieszczeniu zapada krótka cisza.

Beyza przełyka ślinę.

— Powiedz… słuchamy — mówi cicho, ale w jej głosie słychać napięcie.

Cihan spogląda na nią.

— Beyza, obiecałem ci coś kiedyś. A ja jestem człowiekiem, który dotrzymuje słowa.

Kobieta marszczy brwi.

— Dlaczego mówisz to właśnie teraz?

— Bo nie możemy już tak dalej żyć — odpowiada spokojnie. — Ta sytuacja jest dla mnie nie do przyjęcia. Dla wszystkich jest niewygodna.

Robi krótką pauzę, jakby ważył każde kolejne słowo.

— Dlatego nie będę owijał w bawełnę. Przejdę do rzeczy.

Mukadder spogląda na niego podejrzliwie.

— Dostaniesz ode mnie czek in blanco — mówi Cihan, patrząc prosto na Beyzę. — Kupię ci mieszkanie, jakie tylko zechcesz. Gdziekolwiek zechcesz. Zapewnię ci pieniądze na życie, do którego jesteś przyzwyczajona.

W gabinecie robi się jeszcze ciszej.

— Niczego ci nie zabraknie — kończy spokojnie.

Beyza wstrzymuje oddech.

— Ale… — dodaje Cihan — nie możesz dłużej mieszkać w rezydencji. Chcę, żebyś się wyprowadziła.

Słowa te spadają na wszystkich jak ciężki kamień.

Beyza nieruchomieje. Jej twarz blednie, oczy rozszerzają się ze zdumienia, a usta pozostają lekko otwarte. Przez chwilę wygląda tak, jakby nie była w stanie nawet oddychać.

Mukadder patrzy na syna z niedowierzaniem. Nusret milczy, marszcząc czoło.

Mija kilka długich sekund.

W końcu Nusret prostuje się w fotelu.

— Nie ma sensu o tym dyskutować — mówi szorstko. — Takie rozmowy nam nie przystoją. — Spogląda prosto na Cihana. — Nie szukaj wymówek. Powiedz wprost, że zakochałeś się w tej dziewczynie.

Mukadder gwałtownie odwraca głowę w jego stronę.

— Nusret!

Ale mężczyzna mówi dalej spokojnie:

— Zrozumiałem to już wtedy, gdy rozmawialiśmy sam na sam. I nie zamierzam stawiać ci przeszkód. — Wzrusza lekko ramionami. — Beyza sama podejmie decyzję. W sprawach miłości wszyscy jesteśmy bezradni.

— To niemożliwe! — wybucha Mukadder, prostując się gwałtownie w fotelu. — Nie pozwalam na to! — Jej oczy płoną gniewem. — Beyza jest moją bratanicą! Jest dla mnie jak córka! Nie może opuścić tego domu!

Cihan patrzy na nią spokojnie.

— Dobrze, mamo. To twoje zdanie.

Po chwili przenosi wzrok na Beyzę.

— A ty? Co ty o tym myślisz?

Beyza powoli podnosi głowę. Szok zniknął z jej twarzy. Zastąpił go chłodny, twardy wyraz.

— Powiem ci dokładnie to samo, co powiedziałam pierwszego dnia — odpowiada spokojnie, ale z wyraźną stanowczością. — Nie zrezygnuję z miejsca, do którego należę.

Patrzy mu prosto w oczy.

— Ani teraz, ani w przyszłości. — Jej głos staje się jeszcze chłodniejszy. — Nie potrzebuję niczego. Wystarczy mi jeden mały pokój. Obok pokoju mojej cioci.

Mukadder spogląda na nią z ulgą. Cihan przez chwilę milczy.

— To twoje prawo — mówi w końcu lodowatym tonem. — Jeśli właśnie tego chcesz… niech tak będzie.

Zapada cisza. Wszyscy wiedzą, że to jeszcze nie koniec.

Cihan opiera się lekko o oparcie fotela.

— W takim razie — mówi spokojnie — my się wyprowadzimy. Przeniesiemy się do domu w Tarabyi.

Twarz Beyzy natychmiast znowu blednie. Mukadder i Nusret wymieniają szybkie spojrzenia.

— Spotkanie zakończone. – Jego ton nie pozostawia miejsca na dyskusję.

Mukadder, Nusret i Beyza wstają i w milczeniu opuszczają gabinet. Drzwi zamykają się za nimi ciężko.

Kiedy w pomieszczeniu zapada cisza, Cihan sięga po telefon. Przez chwilę patrzy na ekran, po czym wybiera numer.

Po kilku sygnałach słyszy znajomy głos.

— Halo?

Na jego twarzy pojawia się delikatny cień uśmiechu.

— Jak się masz? — pyta łagodniej. — Skończyłem dziś pracę wcześniej.

Po drugiej stronie słychać radosny ton Hancer.

— Naprawdę?

— Zabiorę cię dziś gdzieś — mówi. — Pójdziemy na kolację.

— Dobrze… bardzo chętnie — odpowiada z wyraźną radością.

— W takim razie przygotuj się — dodaje Cihan. — Przyjadę po ciebie.

***

Po powrocie do rezydencji Mukadder wysiada z samochodu szybkim, nerwowym krokiem. Jej twarz jest napięta, a w oczach widać wściekłość, której nie potrafi już dłużej ukrywać. Bez chwili wahania kieruje się w stronę starego domu stojącego na uboczu ogrodu.

Podchodzi do drzwi i gwałtownie puka.

Po kilku sekundach drzwi się otwierają. W progu staje Hancer. Na jej twarzy widać zaskoczenie — nie spodziewała się wizyty Mukadder.

Pani Develioglu mierzy ją od stóp do głów spojrzeniem pełnym pogardy. Jej usta zaciskają się w cienką linię.

— Brawo dla ciebie — mówi z lodowatym sarkazmem. — Naprawdę… brawo.

Hancer milczy, nie rozumiejąc jeszcze, o co chodzi.

Mukadder zbliża się o krok.

— Udało ci się — kontynuuje, a w jej głosie drży gniew. — Wygrałaś. Straciłam już jednego syna, a ty właśnie zabrałaś mi drugiego.

Jej oczy błyszczą od tłumionych emocji.

— Możesz być z siebie dumna.

Hancer otwiera usta, jakby chciała coś powiedzieć, ale nie zdąża.

Mukadder odwraca się gwałtownie na pięcie i odchodzi, nie czekając na odpowiedź.

Idzie szybko wzdłuż ogrodowej alejki, zaciskając dłonie. W końcu zatrzymuje się na chwilę i mówi półgłosem, bardziej do siebie niż do kogokolwiek innego:

— Powinnam była chwycić ją za włosy i wyrzucić za bramę!

Kręci głową z goryczą.

— Ach, Cihanie… jak możesz być aż tak głupi?

Nagle pojawia się przed nią Beyza. Na jej twarzy widać chłodny, niemal drwiący uśmiech.

— Co się stało? — pyta powoli. — Poszłaś błagać tę zdzirę, żeby nie zabierała ci syna?

Mukadder prostuje się natychmiast, urażona.

— Myślisz, że zrobiłabym coś takiego? — odpowiada ostro. — Że upokorzyłabym się przed nią?

Jej spojrzenie staje się jeszcze bardziej lodowate.

— Powiedziałam jej tylko kilka słów… żeby choć trochę ulżyło mi na sercu.

Na chwilę zapada cisza.

Mukadder oddycha ciężko, wciąż próbując opanować emocje, które aż kipią pod powierzchnią.

***

Wieczorem przed starym domem zatrzymuje się samochód Cihana. Silnik cichnie, a po chwili mężczyzna wysiada i kieruje się w stronę drzwi. W powietrzu unosi się zapach wilgotnej ziemi i świeżo posadzonych kwiatów.

Puka krótko.

Drzwi otwierają się niemal natychmiast. W progu staje Hancer. Ma na sobie prosty, codzienny strój, jakby w ogóle nie spodziewała się wychodzić z domu.

Cihan zatrzymuje się na chwilę i mierzy ją wzrokiem.

— Nie jesteś gotowa — zauważa spokojnie. — Czy przyjechałem za wcześnie?

Hancer lekko marszczy brwi.

— Nie powiesz mi najpierw, dokąd jedziemy?

Na ustach Cihana pojawia się cień uśmiechu.

— Do nowego domu — odpowiada. — Naszego domu.

Słowa te sprawiają, że twarz Hancer na moment nieruchomieje. W jej głowie natychmiast odżywa wspomnienie popołudnia — pogardliwe spojrzenie Mukadder i jej słowa: „Zabrałaś mi drugiego syna.”

Hancer spuszcza na chwilę wzrok.

— Jeśli robisz to z mojego powodu… — zaczyna cicho — to chcę, żebyś wiedział, że przyzwyczaiłam się do tego domu.

Podnosi oczy i patrzy na niego szczerze.

— To jest mój dom. I naprawdę to czuję. Nie chcę się nigdzie przeprowadzać.

Cihan milczy przez chwilę, uważnie obserwując jej twarz.

— Czy coś się stało? — pyta w końcu.

Hancer szybko kręci głową.

— Nie… nic takiego. Mówię to także z twojego powodu. Ty też nie chcesz się stąd wyprowadzać. Jest tutaj dziecko, które bardzo cię potrzebuje. Mine patrzy na ciebie jak na ojca. Nie możesz jej tak po prostu zostawić.

Po chwili dodaje ciszej:

— Jest też twoja mama. Jesteś jej jedynym synem. Jak mógłbyś ją zostawić?

Hancer splata dłonie, jakby próbowała zebrać myśli.

— A ja… nie chcę, żeby się okazało, że jestem jedynym powodem twojego odejścia. — Na jej twarzy pojawia się nieśmiały uśmiech. — Właściwie chciałam ci dziś zaproponować coś zupełnie innego. Moglibyśmy wyremontować ten dom.

Cihan unosi lekko brwi.

— Wyremontować?

— Tak — mówi Hancer z ożywieniem. — Zmieniłabym szafki w kuchni. Może pomalowalibyśmy ściany. Oczywiście… tylko jeśli się zgodzisz.

Uśmiecha się ciepło, jakby próbowała go przekonać.

— Dzisiaj sadziłam w ogrodzie kwiaty — dodaje. — Mine mi pomagała.

Jej oczy rozjaśniają się na to wspomnienie.

— Nawet jeden z kwiatów nazwałyśmy jej imieniem. Podoba mi się mój dom.

Cihan patrzy na nią przez chwilę w milczeniu.

— Naprawdę nie chcesz stąd odejść?

— Nie chcę.

Zapada krótka cisza. W końcu Cihan powoli kiwa głową.

— W porządku.

Po chwili jego głos znów staje się spokojny.

— W takim razie przygotuj się. Idziemy na kolację.

Hancer spogląda na niego z zaskoczeniem.

— Na kolację?

— Tak — odpowiada. — Musimy porozmawiać.

Na twarzy kobiety znów pojawia się uśmiech.

— Dobrze. Zaraz będę gotowa.

Odwraca się i znika w korytarzu prowadzącym do sypialni. Cihan zostaje sam w salonie. Przez chwilę stoi nieruchomo, patrząc w stronę drzwi, za którymi zniknęła.

W jego oczach pojawia się powaga. W myślach mówi do siebie:

Powiem jej dziś prawdę. Nie będę już dłużej czekał. Cokolwiek się stanie.

***

W sypialni starego domu panuje ciepłe, spokojne światło lampki stojącej na nocnym stoliku. Hancer stoi przy otwartej szafie i przegląda ubrania. W końcu wyciąga delikatną, jasną sukienkę i rozwiesza ją na wieszaku, przyglądając się jej z namysłem.

Właśnie wtedy na łóżku zaczyna wibrować jej telefon.

Hancer odkłada sukienkę i sięga po aparat. Na ekranie widnieje nieznany numer. Marszczy lekko brwi.

— Halo? — mówi ostrożnie. — Kim jesteś?

Po drugiej stronie przez chwilę panuje cisza. W końcu odzywa się kobiecy głos, lekko przytłumiony.

— Jestem żoną Cihana — mówi powoli. — Byłą żoną.

Kamera przenosi się do sypialni w rezydencji. Beyza stoi przy łóżku, trzymając telefon przy uchu, a między dłonią a mikrofonem telefonu przyciska złożoną chusteczkę, aby zmienić brzmienie głosu.

Jej oczy błyszczą chłodną determinacją.

— Wysłałam ci wiadomość przez Beyzę — kontynuuje cicho. — Ale wygląda na to, że jej nie zrozumiałaś.

Hancer nieruchomieje.

— Czekałam w nadziei, że wykażesz się kobiecą dumą i sama się wycofasz — mówi dalej Beyza. — Ale widzę, że się myliłam.

Na jej ustach pojawia się gorzki uśmiech.

— Skoro już zdecydowałaś się skrzywdzić samą siebie… zostaw resztę mnie.

Jej głos staje się ostrzejszy.

— Jestem gotowa zrobić wszystko dla Cihana. Nawet jeśli oznacza to podeptanie własnej dumy.

Beyza zaciska mocniej chusteczkę przy telefonie.

— Jako kobieta, która go kocha… która oddała mu siedem lat swojego życia… i która tęskni za nim w każdej chwili…

W tym samym momencie drzwi sypialni w starym domu powoli się otwierają.

W progu staje Cihan. Patrzy na Hancer, która stoi nieruchomo pośrodku pokoju z telefonem przy uchu. Jej twarz jest napięta, a oczy szeroko otwarte, jakby właśnie usłyszała coś, co odebrało jej mowę.

— Jesteś gotowa? — pyta spokojnie. — Czekam na ciebie.

Po drugiej stronie Beyza mówi jeszcze jedno zdanie, już bez żadnego ukrywania emocji:

— Proszę, zostaw mojego męża.

Hancer powoli odsuwa telefon od ucha. Jej ręka lekko drży.

— Czy coś się stało? — pyta Cihan, zauważając jej dziwny wyraz twarzy.

Hancer szybko próbuje się opanować.

— Nagle… strasznie rozbolała mnie głowa — mówi cicho, dotykając palcami skroni.

Odwraca się i wychodzi z sypialni, jakby potrzebowała zaczerpnąć powietrza. W kuchni nalewa sobie szklankę wody. Jej ruchy są nerwowe.

Cihan podąża za nią wzrokiem.

— Chcesz tabletkę przeciwbólową?

— Nie… — odpowiada Hancer drżącym głosem.

Cihan marszczy brwi.

— Co się tak nagle stało? Odebrałaś telefon. — Przygląda jej się uważniej. — Twoja bratowa dzwoniła? Coś stało się twojemu bratu?

Hancer szybko kręci głową.

— Nie… dzwonili z sieci… chcieli zaproponować nowy abonament.

Cihan patrzy na nią z niedowierzaniem.

— To skąd ten nagły ból głowy?

Hancer unika jego wzroku.

— Czy tobie nigdy nie zdarza się, że nagle zaczyna cię coś boleć?

Po chwili dodaje ciszej:

— Czy możemy odwołać dzisiejszą kolację?

Cihan patrzy na nią jeszcze przez moment, po czym jego twarz łagodnieje.

— Jeśli źle się czujesz, oczywiście nigdzie nie jedziemy.

Podchodzi bliżej i delikatnie obejmuje ją ramieniem.

— Chodź.

Prowadzi ją do kanapy w salonie.

— Usiądź. Zaraz coś wymyślimy.

Hancer siada, wciąż wyraźnie roztrzęsiona.

Cihan wyciąga telefon i wybiera numer.

— Siostro Fadime — mówi po chwili. — Kiedy ostatnio źle się czułem, zrobiłaś dla mnie specjalną herbatę.

Uśmiecha się lekko.

— Czy mogłabyś przygotować taką samą mieszankę i przynieść ją do starego domu? Ja ją tutaj zaparzę.

Po drugiej stronie słychać serdeczny głos.

— Oczywiście, panie Cihanie. Zaraz przyniosę.

***

Poranek w starym domu jest cichy i spokojny. Przez zasłony wpada miękkie światło wschodzącego słońca. Hancer stoi przy oknie w salonie, zamyślona, kiedy nagle na stole zaczyna dzwonić jej telefon.

Spogląda na ekran i natychmiast odbiera. To Derya.

— Bratowo? — mówi od razu zaniepokojonym głosem. — Co się stało tak wcześnie? Czy coś z moim bratem? Zachorował?

Po drugiej stronie zapada krótka cisza.

— Nie… nie zachorował — odpowiada Derya, ale jej głos brzmi niespokojnie. — Ale nie jest z nim dobrze.

Hancer prostuje się natychmiast.

— Co masz na myśli?

— O świcie usiadł przy stole i od tamtej pory prawie się nie odzywa — wyjaśnia Derya. — Wpatruje się gdzieś w jeden punkt, jakby coś go dręczyło.

Hancer zaciska mocniej telefon w dłoni.

— Wiesz przecież, jak bardzo jest przywiązany do swojego sklepu — kontynuuje Derya. — Ale podjął decyzję, że go sprzeda.

— Co?! — Hancer niemal krzyczy.

— Tak… — mówi Derya ciężko. — Chce spłacić dług Cihana. Uważa, że w ten sposób uratuje twoją i naszą reputację.

Hancer zamyka oczy.

— Och, bracie… — szepcze z bólem. — Dlaczego to robisz?

Po drugiej stronie słychać zmęczone westchnienie.

— Gdybym tylko wiedziała… — odpowiada Derya. — On dosłownie choruje od samego myślenia o tym. Jest zdenerwowany, zagubiony… zupełnie jakby stracił grunt pod nogami.

Po chwili dodaje:

— Hancer, a co z lekarzem, którego znalazł Cihan? Rozmawialiście o tym?

Hancer milknie na moment.

— Wiesz, jaka jest nasza sytuacja — mówi w końcu cicho. — Raz jest między nami dobrze, a raz zupełnie źle. To nie jest odpowiedni moment, żeby o tym rozmawiać.

Po drugiej stronie zapada krótka cisza, po czym Derya prycha z lekkim rozbawieniem.

— Dziewczyno… — mówi półżartem. — Wielki Cihan Develioglu dosłownie porwał cię jak zakochany nastolatek. Gdybym była na twoim miejscu, już dawno zaprowadziłabym swoje rządy w tej rezydencji!

Nagle wybucha śmiechem.

— Pokazałabym wszystkim, kto tu naprawdę jest ważny. I kto jest panią domu!

Hancer kręci głową, choć Derya nie może tego zobaczyć.

— Bratowo, nie zaczynaj znowu. Wiesz, że nie potrafię tak się zachowywać.

— Hancer, posłuchaj mnie uważnie — odpowiada nagle poważniej Derya. — Jeśli ty sama nie wiesz, kim jesteś, inni też nie będą tego wiedzieć. — Jej głos staje się stanowczy. — Znaj swoje miejsce. Jesteś żoną Cihana. Masz prawo do wszystkiego.

Hancer wzdycha cicho.

— Dobrze, bratowo…

— Zapytaj go o tego lekarza, dobrze? — dodaje Derya. — Zajmij się tym jak najszybciej. Boję się, że Cemil kompletnie się załamie.

— Spróbuję… — odpowiada Hancer.

Po chwili rozmowa się kończy. Hancer powoli opuszcza telefon i odkłada go na stół. Przez moment stoi nieruchomo, patrząc gdzieś przed siebie.

Ciężko wzdycha.

— Jak mam go o to zapytać? — mówi półgłosem do siebie.

Jej twarz poważnieje.

— Ale muszę to zrobić — dodaje po chwili. — W końcu chodzi o życie mojego brata.

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Gelin. Inspiracją do jego stworzenia były filmy Gelin 39.Bölüm i Gelin 40.Bölüm dostępne na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tych odcinków, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Podobne wpisy

  • Panna młoda odc. 9 i 10: Cihan na kolacji w domu Hancer!

    Yonca obserwuje posiadłość Develioglu i upewnia się, że Beyza przeżyła wypadek, co budzi w niej wściekłość i zapowiedź dalszego szantażu. Nusret próbuje przekonać Cihana, by zrezygnował z małżeństwa z Hancer, lecz mężczyzna stanowczo odrzuca prośbę i deklaruje, że dotrzyma danego słowa. Mukadder podejmuje decyzję o przygotowaniu domu dla Hancer, co wywołuje gniew Beyzy. Cemil odwiedza Cihana w firmie, oddaje zapomniany pierścionek i żąda zapewnienia, że jego siostra będzie szanowana. W trakcie rozmowy słabnie, a Cihan odwozi go do domu. Wieczorem Cemil przekonuje Hancer i Cihana do założenia pierścionków, traktując to jako symbol zaręczyn. Po wyjściu Cihan zdejmuje obrączkę, a Hancer słyszy, jak brat chwali przyszłego zięcia, nie znając prawdy. Beyza odkrywa, że Cemil spotkał się z Cihanem, i poprzysięga zniszczyć rywalkę. Nazajutrz Derya publikuje w sieci zdjęcie „zaręczonej” pary.

  • Panna młoda odc. 23: Policja zatrzymuje Cemila! Engin w tajemnicy pomaga Hancer!

    Engin informuje Cihana o zakończeniu spraw związanych z funduszem dla dzieci zmarłego pracownika, po czym słyszy polecenie natychmiastowego rozpoczęcia procedury rozwodowej. Cihan oskarża Hancer o ucieczkę z pieniędzmi i manipulację, odrzucając sugestie rozmowy. W tajemnicy Engin otrzymuje od dr Yasemin informację o miejscu pobytu Hancer i decyduje się jej pomóc, nie informując Cihana. Tymczasem Derya próbuje odnaleźć Hancer w rezydencji, lecz zostaje brutalnie upokorzona przez Mukadder, która oskarża rodzinę dziewczyny o chciwość i zdradę. W kawiarni Yasemin przekonuje Hancer, by nie zgadzała się na in vitro pod presją męża i nie wracała do starego domu. Rozmowę przerywa dramatyczny telefon: brat Hancer zostaje aresztowany z powodu niespłaconych długów. Zdruzgotana Hancer obwinia się o jego los i rusza działać, a Engin postanawia towarzyszyć jej, licząc, że sytuację da się jeszcze odwrócić.

  • Panna młoda odc. 28: Poświęcenie Hancer na marne! Derya trwoni każdy grosz!

    Hancer decyduje się oddać Deryi kartę z pieniędzmi, by spłacić wszystkie długi Cemila i zapewnić mu nowy, bezpieczny start. Derya przyjmuje pomoc, lecz zamiast uregulować zobowiązania, kieruje się do rezydencji Develioglu, gdzie konfrontuje się z Mukadder i wymusza na niej kosztowną biżuterię. Mukadder postanawia zakończyć problem raz na zawsze, forsując plan ciąży Hancer, nawet metodą in vitro. Beyza, udając troskę, zasiewa w Hancer niepokój, sugerując problemy zdrowotne Cihana. Gdy Hancer prosi męża o wspólne badania, Cihan reaguje gniewem, oskarża ją o chciwość i opuszcza dom. Tymczasem Derya trwoni pieniądze na luksusy, a Cihan, rozbity i pełen wątpliwości, szuka ukojenia przy grobie ojca.

  • Panna młoda odc. 27: Awaria prądu odsłania uczucia! Cihan i Hancer zbliżają się do siebie!

    Engin i Yasemin przyjeżdżają do starego domu, by odwiedzić Hancer, mimo sprzeciwu Mukadder, która oczekiwała gości w rezydencji. Cihan próbuje sprowadzić ich do głównego domu, lecz bezskutecznie. Hancer, pozbawiona zapasów, prosi Sinem o pomoc, czym wywołuje gniew Mukadder i Beyzy. W starym domu spotkanie przebiega w coraz swobodniejszej atmosferze, a wspomnienia z dzieciństwa Cihana i Engina zbliżają Hancer do męża. Beyza, zazdrosna o ich relację, prowokuje awarię prądu i upozorowany wypadek, jednak Yasemin szybko demaskuje jej grę. Z powodu braku prądu Cihan zostaje z Hancer w starym domu. W półmroku między małżonkami rodzi się napięcie i bliskość, którą przerywa nagły powrót światła — ale zmiany między nimi są już nieodwracalne.

  • Panna młoda odc. 26: Hancer znajduje bratnią duszę!

    Hancer chce wreszcie wyznać bratu prawdę o swoim małżeństwie, gdy niespodziewanie w jego mieszkaniu pojawia się Cihan i zabiera ją z powrotem do rezydencji. W drodze stawia jasne warunki: jako jego żona ma zgłaszać każdy problem wyłącznie jemu. Po powrocie do starego domu Hancer spotyka się z otwartą wrogością Mukadder, która brutalnie wyrzuca ją przed dom i doprowadza do jej upadku ze schodów. W obronie Hancer staje Sinem, ujawniając, że to sam Cihan przywiózł ją z powrotem. Upokorzona i ranna Hancer znajduje wsparcie u Sinem, która oferuje jej pomoc i przyjaźń. Tymczasem Beyza i Mukadder obserwują rozwój wydarzeń z narastającą frustracją, zapowiadając kolejne konflikty w rodzinie.

  • Panna młoda odc. 29: Yonca mści się na Beyzie! Ujawnia jej tajemnicę!

    Beyza spotyka się z Yoncą w kawiarni i ujawnia plan pozbycia się Hancer, licząc na pomoc kontrowersyjnej lekarki Füsun. Między kobietami dochodzi do ostrego konfliktu, a Yonca grozi ujawnieniem tajemnic Beyzy. Niedługo później Yonca zjawia się w rezydencji Develioglu i oskarża Beyzę o niespłacony dług, sugerując, że dotyczy on terapii związanej z dzieckiem. Beyza, pod presją ojca i Mukadder, przyznaje się do pożyczki, a Nusret spłaca jej zobowiązanie i oferuje Yoncy pomoc. Tymczasem Hancer, zdruzgotana zachowaniem Cihana i presją związaną z in vitro, zwierza się Yasemin ze swojego upokorzenia i poczucia bycia traktowaną jak narzędzie. Yasemin próbuje ją uspokoić i ostrzega przed pochopnymi decyzjami.