Wichrowe Wzgórze odc. 344: Niezapomniany miesiąc miodowy!

Halil obejmuje Zeynep w łóżku.

„Wichrowe Wzgórze” – Odcinek 344: Streszczenie

Poranek w Ağvie był cichy, jakby świat wstrzymał oddech, by nie zakłócić tej chwili. W sypialni, gdzie białe zasłony drgały lekko od morskiego powiewu, Halil leżał obok Zeynep, wpatrując się w jej śpiącą twarz. Jej włosy rozsypały się na poduszce jak jedwabne nici, a delikatny cień rzęs tańczył na policzkach. Ubrana w koronkową, czerwoną koszulę, wyglądała jak sen utkany z czułości.

Halil wyciągnął rękę i opuszkami palców musnął jej skórę — najpierw policzek, potem kosmyk włosów, który opadł na czoło. Uśmiechnął się cicho, jakby tylko do siebie.

– Moje słońce wzeszło – szepnął, gdy jej powieki drgnęły, a oczy otworzyły się powoli, niebieskie i jeszcze zamglone snem.

– Dzień dobry… Która jest godzina? – zapytała, zdezorientowana. – Dlaczego mnie nie obudziłeś?

– Spałaś tak pięknie, że nie mogłem się na ciebie napatrzeć – odpowiedział z czułością. – Czuję się tak bardzo szczęśliwy, wiesz? Czy będę się budzić każdego ranka i widzieć tę piękną twarz i niebieskie oczy?

– A czy ja będę się budzić każdego ranka z tak pięknymi słowami?

– Z każdym dniem będziesz słyszała coraz więcej pięknych słów.

Zeynep przeciągnęła się lekko, chcąc podnieść się z łóżka, ale Halil zatrzymał ją delikatnym gestem.

– Poczekaj. Mam ci coś ważnego do powiedzenia – jego głos nagle spoważniał, a w oczach pojawił się cień.

– Dobrze, powiedz mi – odparła, zaniepokojona. – Nie strasz mnie, Halilu. Powiedz mi.

Halil wziął głęboki oddech, jakby zbierał się na wyznanie.

– To nie jest nic dobrego…

– Powiedz mi teraz. Zaczynam się martwić.

Spojrzał jej prosto w oczy, z dramatycznym zawieszeniem.

– Jestem chory.

– Co? Jak to? Co to za choroba?

– Cierpię na nieuleczalną chorobę. Moja sytuacja jest poważna.

– O czym ty mówisz? Co to za choroba?

– Jest to choroba męża, który nie może wstać z łóżka, dopóki żona go nie pocałuje.

Zeynep westchnęła głęboko, a jej spojrzenie przeszło od przerażenia do niedowierzania.

– Jesteś moim lekarstwem – dodał Halil z teatralnym uśmiechem. – Pocałuj mnie, żebym poczuł się lepiej.

Zamiast pocałunku, otrzymał solidne uderzenie poduszką.

– Prawie straciłam rozum! – zawołała, okładając go kolejnymi ciosami z miękkiego oręża.

– Dlaczego mnie bijesz?

– Jeszcze pytasz? Prawie umarłam ze strachu!

Halil, nie zrażony, dalej domagał się pocałunku, a ich poranna rozmowa zamieniła się w figlarną potyczkę. Śmiech mieszał się z westchnieniami, aż w końcu Zeynep wyślizgnęła się z jego objęć, zostawiając go z niespełnionym życzeniem i rozbawionym uśmiechem.

***

Zeynep wchodzi do hotelowej restauracji, a jej suknia lekko faluje przy każdym kroku, jakby sama była częścią tej bajki. Przestrzeń tonie w miękkim świetle poranka — promienie słońca przenikają przez białe pergole, odbijają się w szklankach, tańczą na drewnianym tarasie. Wokół unoszą się zapachy świeżo parzonej herbaty, pieczonego chleba i morskiego powietrza.

Halil już czeka. Gdy ją dostrzega, wstaje, podchodzi i ujmuje jej dłoń z taką delikatnością, jakby trzymał coś kruchego i bezcennego. Całuje ją lekko, a potem muska palcami jej włosy, które połyskują w słońcu jak miedziane nici.

– Dzień dobry, moja piękna żono – mówi, patrząc jej prosto w oczy.

– Dzień dobry, kochanie – odpowiada Zeynep, biorąc głęboki wdech. – Nadal czuję się, jakbym śniła. Nie mogę uwierzyć, że naprawdę tu jesteśmy.

– Pozwól mi zatem przekonać cię, że to prawda – uśmiecha się Halil. – Zjemy pyszne śniadanie, a potem sprawimy, żeby wszystko, o czym marzysz, stało się rzeczywistością. To będzie miesiąc miodowy, którego nigdy nie zapomnisz.

Przyciąga ją do siebie i całuje — krótko, czule, jakby pieczętował obietnicę. Potem prowadzi ją do stolika, odsuwa krzesło z elegancją, która nie potrzebuje świadków. Kelner podchodzi i nalewa im herbaty, której para unosi się w powietrzu jak zaproszenie do rozmowy.

– Rozmawiałam z Merve przed chwilą – mówi Zeynep, rozgrzana słońcem i emocjami. – Bardzo się ucieszyła, gdy usłyszała, gdzie jesteśmy. Powiedziała, że wszyscy w domu czują się dobrze. Myślę, że nasz ślub uleczył wszystkich. Wczoraj wszyscy byli tak szczęśliwi, że aż im oczy błyszczały.

– Wczoraj wieczorem… nie mogłem oderwać od ciebie oczu – odpowiada Halil, głosem, który brzmi jak wyznanie. – Nie obchodzi mnie nikt inny, tylko ty.

Zaczynają jeść, ale wkrótce twarz Halila ciemnieje, jakby cień przeszłości przysiadł na jego ramieniu.

– Co się dzieje? – pyta Zeynep, z troską w głosie. – Czy powiedziałam coś, co cię zdenerwowało?

– Bardzo żałuję, Zeynep… Przepraszam za każdą chwilę, w której źle cię traktowałem. Bardzo tego żałuję.

Zeynep ujmuje jego dłoń, ciepłą, drżącą.

– Sam powiedziałeś, że zaczynamy nowy rozdział. Złe dni mamy już za sobą. Nie rozpamiętuj bolesnych wspomnień z przeszłości. Będziemy dalej żyć razem.

– Łatwo powiedzieć, ale bardzo trudno zapomnieć. Zawiodłem cię. Nie pozwoliłem ci zrealizować twoich marzeń.

– Nie jestem na ciebie zła. To ja muszę cię przeprosić. Wiem, że Derya była oszustką i trzymałeś ją ode mnie z daleka, żeby nie zrobiła mi krzywdy.

– Nadal czuję się winny. Powinienem był wyjaśnić ci sytuację na samym początku, ale nie zrobiłem tego i złamałem ci serce.

– Nawet gdybyś mi powiedział, nie uwierzyłabym ci. Wtedy zamknęłam swoje serce i uszy pragnieniem zemsty. To marzenie… może jest tak piękne właśnie dlatego, że pozostało marzeniem. Gdyby się spełniło…

– Marzenia są lepsze, kiedy się spełniają – mówi stanowczo Halil. – Ty byłaś moim największym marzeniem. Teraz jesteś tutaj, ze mną. Jesteś w moim sercu. Zapewniam cię, że czuję się o wiele lepiej.

– Kiedy jesteś przy mnie, nie potrzebuję żadnych innych marzeń – odpowiada Zeynep z uśmiechem. – Proszę, kontynuuj śniadanie. Odświeżę się i zaraz wrócę.

Odchodzi lekko, a jej sylwetka znika za drzwiami. Halil sięga po telefon i nawiązuje połączenie.

– Dzień dobry, panie Serdarze. Chcę poprosić cię o coś bardzo ważnego.

Nie słyszymy dalszych słów. Kamera pokazuje błękitne niebo, czyste jak nowy początek.

***

Arzu wraca z zakupów, przyciskając torbę do piersi. Słońce już chyli się ku zachodowi, a podwórze tonie w ciepłym świetle popołudnia. Gdy tylko przekracza bramę, zza rogu, niczym cień wyłania się Gözde. W jej spojrzeniu błyska coś niebezpiecznego — gniew, rozczarowanie i czysta furia. Zanim Arzu zdąży cokolwiek powiedzieć, Gözde chwyta ją za ramię i brutalnie odciąga na bok, przyciskając do kamiennej ściany domu.

– Nie dałaś Zeynep właściwej szklanki, jak ci kazałam! – syczy z bliska, a w jej oczach tańczy ogień. – Oszukałaś mnie, tak?!

Arzu ledwie łapie oddech. Torba wysuwa jej się z dłoni, a pomarańcze i cytryny toczą się po bruku.

– Nigdy! – wydusza z siebie drżącym głosem. – Dałam pani Zeynep ten napój… przysięgam, że to zrobiłam!

Gözde nie wierzy. Chwyta ją za podbródek, przytrzymuje mocno, aż Arzu cofa się pod naporem.

– Skoro tak, to jak to możliwe, że teraz cieszy się miesiącem miodowym z Halilem?! – warczy. – Na pewno pomyliłaś szklanki, ty niezdaro!

– Nie! – Arzu kręci głową. – Dałam jej tę właściwą, przysięgam na wszystko! Może… może to twoja trucizna była za słaba…

Gözde cofa się o krok, po czym z wściekłością uderza dłonią w ścianę. Echo rozchodzi się po pustym podwórzu, a z parapetu spada gliniana doniczka, roztrzaskując się o kamienie.

– Nie chcę cię więcej widzieć! – wrzeszczy. – Wynoś się, zanim zrobię coś, czego pożałujesz!

Arzu cofa się powoli, trzęsącymi się rękami zbiera rozsypane owoce, po czym ucieka za róg. Gözde zostaje sama — z oddechem ciężkim i wzrokiem wbitym w ziemię.

– Niech to szlag… – warczy przez zaciśnięte zęby. – Ona nie kłamie. Nie miałaby powodu, żeby to robić.

Jej twarz tężeje, a gniew ustępuje chłodnej kalkulacji. Sięga po telefon i wciska numer.

– Halo, Sahin? Środek, który przyniosłeś, w ogóle nie zadziałał – mówi cicho, ale tonem, który mrozi krew. – Wyjaśnij mi to. Natychmiast.

W tle słychać jedynie wiatr i odległe szczekanie psa, a w oczach Gözde odbija się zachodzące słońce – czerwone, gniewne, jak zapowiedź burzy, która dopiero nadchodzi.

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Rüzgarlı Tepe. Inspiracją do jego stworzenia był film Rüzgarlı Tepe 201. Bölüm dostępny na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tego odcinka, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Podobne wpisy