Wichrowe Wzgórze odc. 357: Pożar w rezydencji! Songul uwięziona w kuchni!

Songul dusi się w zadymionym pomieszczeniu.

„Wichrowe Wzgórze” – Odcinek 357: Streszczenie

— To już koniec, pani Songül! — syczy Zeynep przez zaciśnięte zęby, wciąż trzymając telefon tuż przed jej twarzą niczym broń. — Wszyscy dowiedzą się, kim naprawdę jesteś! Widzisz, Halilu?! Twoja ciotka chodzi! Oszukała nas wszystkich!

Ale zamiast paniki, zamiast próby tłumaczenia… Songül wybucha głośnym, niepohamowanym śmiechem. Jej głos odbija się echem od ścian kuchni.

Zdezorientowana Zeynep odrywa wzrok od niej i zerka na telefon — ekran jest czarny. Wideopołączenie przerwało się w chwili, gdy weszła do kuchni.

Songül ociera łezkę śmiechu z kącika oka.

— Pewnie padła mu bateria — mówi z udawaną troską. — Co za pech, prawda? Halil nie zobaczył mnie stojącej na nogach. Wszystkie twoje sprytne plany… poszły na marne. — Jej uśmiech robi się drapieżny. — Nie każdy nadaje się do takich gierek, Zeynepcim.

Zeynep natychmiast próbuje ponownie połączyć się z mężem, ale telefon wciąż milczy.

— Zeynepcim, odpuść sobie — mruczy Songül spokojnie, niemal melodyjnie. — To i tak nic nie da. Nie udowodnisz mi niczego. Jedynie się ośmieszysz.

Songül chce obejść Zeynep i ruszyć w stronę wyjścia, ale dziewczyna zagradza jej drogę jak ściana.

— Nigdzie nie pójdziesz! — rzuca ostro. — Każdy, łącznie z Halilem, dowie się, kim naprawdę jesteś! Twoje gry właśnie się skończyły! Nawet jeśli nie zobaczy tego teraz, obejrzy później.

Zeynep chce włączyć nagrywanie, ale w tej samej sekundzie Songül wyszarpuje jej telefon z dłoni. Z furią rzuca urządzeniem o podłogę, a potem, dla pewności, kilkakrotnie depcze je obcasem, aż ekran pęka na pajęczą siatkę odłamków.

Zeynep klęka i podnosi telefon — jest martwy, zimny, bezużyteczny. Songül patrzy na nią z triumfem, przekrzywiając głowę.

To właśnie ten uśmiech sprawia, że Zeynep podejmuje decyzję w ułamku sekundy.

Bez słowa odwraca się, wychodzi z kuchni… i trzask! — zamyka drzwi na klucz, więżąc Songül w środku.

— Ej! Otwórz! — wrzeszczy Songül, chwytając za klamkę. — Natychmiast otwórz te drzwi! — Uderza pięścią w drewno, aż echo rozchodzi się po całej rezydencji.

— Nie! — odpowiada Zeynep z drugiej strony. — Nikogo już nie oszukasz! To koniec twoich intryg!

Zeynep odchodzi, krokiem szybkim i pewnym. Znowu czuje, że ma przewagę. Gdy Halil wróci, Songül będzie musiała wyjaśnić, jak udało jej się „sparaliżowanej” dojść z pokoju aż do kuchni.

Tymczasem w środku Songül panikuje. Trzęsącymi się rękami chwyta swój telefon i wybiera numer Gözde.

— Ratuj mnie! — mówi rozpaczliwie, zanosząc się od płytkiego oddechu. — Zeynep widziała mnie na nogach! Zamknęła mnie w kuchni, chce udowodnić Halilowi, że mogę chodzić! Błagam, pomóż mi!

Po raz pierwszy to ona brzmi jak zwierzyna, która została zagoniona w kąt.

***

Wkrótce na podjazd rezydencji wjeżdża samochód Halila. Mężczyzna wysiada gwałtownie, niemal biegnąc w stronę wejścia. Już od bramy dostrzega Zeynep, stojącą przed domem z napiętą, pobladłą twarzą.

— Co się stało? — pyta od razu. Jego głos jest przyspieszony i niepokojąco twardy. — Bateria w telefonie padła mi nagle. Próbowałem do ciebie oddzwaniać, ale się nie dało, więc wróciłem jak najszybciej.

Zeynep unosi wzrok na męża.

— Nic mi nie jest — mówi powoli. — Miałam pewne wątpliwości i dlatego zostałam w domu. Chciałam obserwować twoją ciotkę.

Halil marszczy brwi.

— Zeynep, dlaczego zrobiłaś coś takiego?

Dziewczyna bierze głęboki wdech. Wie, że za chwilę wypowie słowa, które wstrząsną ich światem.

— Halilu… to, co zaraz usłyszysz, bardzo cię zdenerwuje. Twoja ciocia nas okłamała. Ona chodzi. Widziałam ją na własne oczy. Zadzwoniłam do ciebie, żeby ci to pokazać, ale rozmowa się urwała. Chciałam nagrać film, ale… zaatakowała mnie i zniszczyła mój telefon. Nie miałam wyboru. Zamknęłam ją w kuchni.

Halil blednie.

— Ona tam cały czas jest?

— Tak — potwierdza Zeynep. — Drzwi są zamknięte.

Jedno spojrzenie Halila wystarcza, by Zeynep zrozumiała, że mężczyzna jest gotów na najgorsze.

Odwraca się i rusza do domu szybkim krokiem, niemal biegiem. Jego twarz staje się twarda jak stal.

W połowie korytarza przystaje. Coś uderza go w nozdrza.

Ostry, gryzący w gardło zapach spalenizny.

— Co to…? — burczy pod nosem i rusza dalej, jeszcze szybciej.

Po chwili dostrzega kłęby dymu wydobywające się spod drzwi kuchni. Serce podchodzi mu do gardła.

— Ciocia?! — krzyczy, jednocześnie chwytając za klucz i gwałtownie przekręcając go w zamku.

Drzwi ustępują z trzaskiem.

W środku unosi się gryzący, szary dym. Na płycie kuchennej pali się ścierka — zajęła się od płomienia pod rondlem z kawą.

Pośrodku kuchni, kaszląca i krztusząca się dymem, siedzi Songül… na wózku inwalidzkim.

— H-Halil… pom… pomóż mi… — wydobywa z siebie słabym, duszącym się głosem.

Halil rzuca się w jej stronę, obejmuje ją i wyprowadza na zewnątrz.

— Cemil! Dzwoń po karetkę! Natychmiast! — rozkazuje ochrypłym głosem.

Zeynep wbiegła zaraz za nim i szybko gasi niewielki pożar. Ręce drżą jej niekontrolowanie, a serce wali jak oszalałe.

Patrzy na wózek.
Patrzy na nadpaloną ścierkę.
Patrzy na zadymioną kuchnię.

Nic się nie zgadza.

Przecież przed chwilą widziała Songül stojącą.
Parzącą herbatę.
Poruszającą się swobodnie.

A kiedy zamykała ją w kuchni — wózka tam nie było.

Zeynep przełyka ślinę, a na jej twarzy maluje się rosnący, przerażający niepokój.

Co tu się właściwie wydarzyło?

I kto w tym domu manipuluje prawdą szybciej, niż ona potrafi to zrozumieć?

***

Wieczór zapada ciężko, przytłaczając rezydencję atmosferą napięcia. W pokoju Songül gromadzą się domownicy. Kobieta leży na łóżku, blada, owinięta w kołdrę. Przy jej boku czuwa Gülhan, trzymając ją za rękę tak delikatnie, jakby bała się, że ta zaraz się rozsypie.

— Ach, ciociu… — wzdycha z ulgą, ale w jej głosie wciąż drży niedawny strach. — Na szczęście udało ci się uniknąć tragedii. Lekarz powiedział, że… — urywa, walcząc ze łzami. — Że gdyby Halil spóźnił się choćby o minutę… Boże, nawet nie chcę o tym myśleć.

Songül kaszle w zaciśnięte dłonie, odgrywając słabość z niemal teatralną precyzją.

— Nie rozumiem, jak to się stało — mówi łamiącym się głosem. — Chciałam jedynie zrobić sobie kawę. Nagle ścierka zajęła się ogniem… Nie mogłam się ruszyć… nikt nie przychodził mi z pomocą… — jej oczy natychmiast wypełniają się łzami. — Byłam tak przerażona… Chyba spadło mi ciśnienie… Potem wszystko zrobiło się czarne. Myślałam, że to już koniec…

— Dość! — krzyczy Zeynep, nie wytrzymując. — Przestań kłamać! Nikogo już nie oszukasz!

W pokoju zapada głucha cisza.

Gülhan gwałtownie wstaje i odwraca się w stronę Zeynep.

— Zeynep, co ty wyprawiasz?! — jej głos brzmi ostro, przeszyty oburzeniem. — Ciocia prawie zginęła, a ty…?

— Wszystko, co mówi, to kłamstwo! — Zeynep drży, ale ani na moment nie odwraca wzroku od Songül. — Nie wiem, jak to zrobiła, ale wózka inwalidzkiego nie było w kuchni. Ona wstała i poszła tam sama! Myślała, że wszyscy wyjechaliśmy i dom jest pusty. Widziałam na własne oczy, jak chodzi! — Kieruje w stronę Songül płonące nienawiścią spojrzenie. — Przyznaj się! Powiedz nam, jak oszukałaś wszystkich!

Twarz Songül wykrzywia się w pozornym cierpieniu. Łzy spływają jej po policzkach strugami.

— Gdyby nie Halil…. umarłabym… — szepcze. — Gdybym mogła chodzić, czy nie otworzyłabym sobie drzwi? Czy pozwoliłabym się udusić?! To ty mnie tam zamknęłaś. Przez ciebie prawie zginęłam…

— Nadal kłamiesz! — krzyczy Zeynep, zrywając z niej kołdrę. — Wstawaj! Niech wszyscy zobaczą, że możesz chodzić!

— Zeynep, co ty robisz?! — Gülhan interweniuje. — Zostaw moją ciocię natychmiast!

— Ona kłamie! — Zeynep jest na skraju płaczu. — Przysięgam, widziałam ją chodzącą! Nie wymyśliłabym czegoś takiego!

Songül spuszcza głowę, cicho szlochając.

— Rozumiem… — mówi miękko. — Opiekowanie się mną było dla ciebie zbyt trudne. Nie masz już sił. Ale czy ja prosiłam cię o to wszystko? Gdybym wiedziała, że będzie ci tak ciężko…

— Tak! Prosiłaś mnie! — wybucha Zeynep. — Każdego dnia zasypywałaś mnie poleceniami! Torturowałaś mnie! A teraz oszukujesz wszystkich i robisz ze mnie wariatkę!

— Wystarczy. — Halil wreszcie zabiera głos, twardym, nieznoszącym sprzeciwu tonem. — Wychodzimy.

Chwyta Zeynep za rękę i zdecydowanym gestem prowadzi ją do ich sypialni. Kiedy zamyka za nimi drzwi, dziewczyna wybucha:

— Proszę, Halilu, uwierz mi! Ona naprawdę chodzi! Wcześniej miałam tylko podejrzenia, ale dzisiaj widziałam ją na własne oczy! Dalej kłamie i jeszcze oczernia mnie przed wszystkimi! Nawet ty… ty pewnie myślisz, że ja kłamię!

Halil przyciąga ją do siebie, obejmuje jej ramiona, zmuszając, by spojrzała mu w oczy.

— Nie, nie sądzę, żebyś kłamała. — Jego głos jest łagodny, ale pewny. — Wierzę ci. Znam cię. Wiem, że wolisz milczeć, niż skłamać dla własnej korzyści.

W jej oczach pojawiają się łzy ulgi.

— Przepraszam. Wiem, nie powinnam się tak unosić. Ale kiedy zaczęła zaprzeczać temu, co się stało… to było silniejsze ode mnie.

— Cicho już. — Halil gładzi jej policzek. — Jutro ciocia zostanie przebadana. Jeśli kłamie, prawda wyjdzie na jaw. Takie rzeczy nie mogą trwać wiecznie. Proszę cię tylko o zachowanie spokoju. Nie martw się o nic więcej.

Zeynep wtula głowę w jego pierś, a on zamyka ramiona wokół niej, jakby chciał ochronić ją przed całym światem.

— Dziękuję, że mi wierzysz — szepcze dziewczyna.

***

Gülhan wychodzi, delikatnie przymykając drzwi. W pokoju zapada cisza, w której zostają tylko Songül i Gözde. Dopiero wtedy maski obu kobiet opadają.

— Jak mogłaś popełnić taki błąd?! — syczy Gözde, a jej głos aż drży od złości. — Jak mogłaś sobie po prostu spacerować po domu, skoro udajesz przykutą do łóżka?! Jeszcze chwila, a wszyscy poznaliby prawdę!

Songül przewraca oczami, zirytowana karcącym tonem.

— Nie zaczynaj, Gözde. Mam już dość ciągłego leżenia w jednym miejscu. Myślałam, że wszyscy wyszli, łącznie z Zeynep. Chciałam po prostu rozprostować nogi. Skąd miałam wiedzieć, że ta jędza planuje na mnie zasadzkę?

— Gdyby cię złapano, obie straciłybyśmy wszystko. Naprawdę tego nie rozumiesz? — Gözde zbliża się, jakby chciała ją potrząsnąć.

— To ty nie rozumiesz! — wybucha Songül. — Duszę się w tym łóżku! Każdy dzień to tortury!

Gözde unosi ręce, jakby próbowała ją uspokoić.

— Dobrze, już dobrze. Na szczęście jakoś się z tego wywinęłaś. A nawet… odwróciłyśmy sytuację na swoją korzyść.

Na ustach Songül pojawia się zadowolony uśmiech.

— Masz rację. Halil nie uwierzył Zeynep ani przez chwilę. Widziałaś, jak wyprowadził ją z pokoju? — Jej śmiech staje się coraz głośniejszy, triumfalny. — Jest wściekły. Zeynep pewnie teraz błaga go o wybaczenie!

— Halil nigdy jej nie wybaczy — dodaje z satysfakcją Gözde. — Ale powiedz mi, jak właściwie z tego wyszłaś, ciociu Songül? Jak wróciłaś na wózek?

Zanim Songül odpowie, rozlega się pukanie do drzwi. Wchodzi Arzu, trzymając ręce splecione, jakby czekała na pochwałę.

Songül rozpromienia się.

— Oto moja bohaterka! — wskazuje na nią dłonią. — Arzu, dzisiaj udowodniłaś, że naprawdę jesteś użyteczna.

Odwraca się do Gözde, gotowa z dumą opisać cały plan.

— Wysłałam ją do cukierni po ciasto. Zadzwoniłam i kazałam jej wrócić natychmiast. I co najlepsze — miała klucz do drzwi tarasowych. Weszła niezauważona, wprowadziła wózek do kuchni i zamknęła wszystko jak należy. Zeynep nie miała nawet szans się zorientować.

Gözde kiwa głową, zszokowana i zachwycona jednocześnie.

— Jestem pod wrażeniem. Pięknie to rozwiązałaś. Postawiłaś Zeynep w fatalnym świetle przed Halilem. Ale teraz… — mruży oczy — teraz musimy utrzymać tę przewagę. Za wszelką cenę.

Nagle twarz Songül blednie, jakby przypomniała sobie coś przerażającego.

— Na śmierć zapomniałam… Jutro mam badania w szpitalu. — Jej głos zaczyna drżeć. — Po dzisiejszym incydencie Halil na pewno nabrał wątpliwości. Co my teraz zrobimy, Gözde?

Gözde prostuje się, przyjmując wyraz twardej pewności siebie.

— Niczym się nie przejmuj. — Jej ton jest chłodny i opanowany. — Porozmawiam z doktor Yeliz. Złożę jej ofertę, której nie odrzuci.

Na twarz Gözde wpełza spokojny uśmiech.

— A raport będzie dokładnie taki, jakiego potrzebujemy.

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Rüzgarlı Tepe. Inspiracją do jego stworzenia był film Rüzgarlı Tepe 208. Bölüm dostępny na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tego odcinka, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Podobne wpisy