„Dziedzictwo” Odc. 833 – streszczenie
Volkan wchodzi do gabinetu Ferita i od razu dostrzega jego głębokie przygnębienie.
– Co się stało? – pyta z troską.
– Czy człowiek może dwa razy wpaść do tej samej dziury? – odpowiada komisarz gorzko. – Zrobiłem coś bardzo głupiego. Otworzyłem zamkniętą sprawę. Myślałem, że Doga jest moją córką, a Ayse ukrywa to przede mną.
– Dlaczego tak pomyślałeś? – pyta zdziwiony Volkan.
– Widziałem nagranie, na którym Ayse była z Dogą jako dzieckiem. Z bólem powiedziała wtedy Dodze, że chciałaby, aby jej ojciec był przy niej, ale nie może. Nie mogłem powstrzymać myśli, że mówi o mnie. Wszystko wydawało się takie oczywiste… ale myliłem się. Nic nie jest takie, jak sądziłem.
***
Ferit próbuje przeprosić Ayse za swoje błędne podejrzenia, ale ta go ignoruje. Wychodzi na zewnątrz i dzwoni do swojej siostry.
– Nie czuję się dobrze, Nese. Ani trochę – mówi, ledwo powstrzymując łzy. – Nie zasługuję na to, by czuć się dobrze. Jestem okropną osobą.
– Co się stało, siostro? – pyta zaniepokojona Nese.
– Mówiłam ci, że będzie źle, jeśli Ferit znajdzie to nagranie. Zmontowałam dźwięk z pomocą Koraya.
– Ferit je obejrzał? – dopytuje Nese z rosnącym niepokojem.
– Tak. Ale to nie wszystko. Przeprosił mnie! Rozumiesz?! Przepraszał mnie, choć to ja zawiniłam. Oddzieliłam go od córki, a teraz każę mu mnie przepraszać. Jestem naprawdę okropną osobą! – wyznaje Ayse, kompletnie załamana.
***
Ferit nie poddaje się. Wręcza Ayse prezent w ramach przeprosin – oprawione w ramkę zdjęcie Koraya i Dogi.
– Nie otworzę więcej tego tematu – obiecuje. – Wiesz, że nie znoszę tego drania, dlatego wiesz też, jak trudno jest mi obdarować cię takim prezentem. Zrozum, tak bardzo żałuję. Chcę powiedzieć, że szanuję twoją rodzinę i twoje granice. Nie będę ich więcej przekraczał. Daję ci słowo Ferita Buluta.
***
Tajemniczy wybawiciel przywozi Idrisa do magazynu, gdzie czeka na niego inny mężczyzna.
– Powiadomię szefa – oznajmia bandzior.
– Gdzie jest wasz szef? Kim jest? Jak się nazywa? – docieka Yahyaoglu, lecz jego pytania pozostają bez odpowiedzi.
Wtem telefon bandyty zaczyna dzwonić.
– Tak, szefie, są tutaj – mówi, po czym podaje słuchawkę Idrisowi. – Szef chce z tobą rozmawiać. Jeśli cenisz swoje życie, okaż mu szacunek.
– Witaj, Idrisie – odzywa się w słuchawce głęboki, niski głos. Jest ciężki i szorstki, jakby przesycony tajemnicami i doświadczeniem wyniesionym z brutalnego świata przestępczego. Jego właściciel pozostaje niewidoczny – jedynie zarys potężnej sylwetki wyłania się z półmroku. Jedynym źródłem światła w pomieszczeniu jest stara lampa z ledwo tlącą się żarówką, oświetlająca wiszący na ścianie obraz wijącego się węża. Wąż spogląda na otoczenie hipnotyzującym wzrokiem, jakby pilnował przebiegu rozmowy, gotów uderzyć w każdej chwili.
– Dziękuję, bracie – odpowiada Idris z szacunkiem, choć w jego głosie słychać niepokój i napięcie. – Pomogłeś mi w odpowiednim momencie. Inaczej Kirimli by mnie zabił. Ale ja nie lubię tajemnic. Znasz mnie, lecz ja nie znam ciebie. To niesprawiedliwe. Kim jesteś? Dlaczego mi pomogłeś? Chcę wiedzieć, bym mógł podziękować, jak należy.
– Powiem ci coś o sobie. Nazywają mnie Trucizną – oznajmia mafioso. – Wiesz dlaczego? Bo dla moich wrogów jestem jak trucizna. Nie odbieram im życia od razu. Przenikam ich żyły, niszcząc ich od środka. Robię takie rzeczy, przez które żałują, że w ogóle żyją. Ty i ja mamy wspólnego wroga – Kirimliego.
– Dlatego mnie ochroniłeś, rozumiem – odpowiada Idris. – Ale dlaczego sprowadziłeś mnie tutaj? Czemu nie staniesz przede mną?
– Wszystko w swoim czasie. Na razie odpocznij – kończy rozmowę Trucizna.
Połączenie zostaje przerwane. Draby wychodzą z magazynu, zostawiając Idrisa zamkniętego w środku.
***
Idris przechadza się po wnętrzu magazynu, analizując swoją sytuację.
– Nie tylko nie wykończyłem Kirimliego, ale sam wpadłem w pułapkę. Nie wiem nawet, czy jestem więźniem, czy gościem. Nie zakuli mnie w łańcuchy, nie zabrali telefonu. Kim jest ten Trucizna? Czego ode mnie chce? Przecież nie pomaga mi bez powodu. Musi mieć w tym jakiś interes. Ale jaki?
Sięga po telefon i zaczyna przeszukiwać Internet.
– „Morderca Trucizna” – czyta na głos tytuł jednego z artykułów. – Znany ze swojego okrucieństwa, ponownie sieje terror. Źródła donoszą, że prawdziwe nazwisko przestępcy o pseudonimie Trucizna to Devran Keskindemir.
Idris wpisuje nazwisko w wyszukiwarkę i otwiera kolejny artykuł.
– Devran Keskindemir, biznesmen zamieszany w podejrzane interesy, zaprzeczył udziałowi w morderstwie trzech znanych przywódców mafii, których ciała znaleziono przed jego domem – czyta, marszcząc brwi.
– Był podejrzany o handel narkotykami i morderstwa, a jednak został uniewinniony z braku dowodów – mówi, czując jednocześnie podziw i niepokój. – Ten człowiek jest nieprzewidywalny. A teraz to ja jestem w jego rękach. Utknąłem tutaj, a Kirimli wciąż mnie szuka. Nie mogę tu zostać. Zamiast czekać na swojego kata, sam nim zostanę.
Wyciąga telefon i dzwoni do przyjaciela.
– Ty żyjesz, bracie? – pyta zaskoczony Kazim.
– Żyję – odpowiada Idris. – Wciągnęli mnie do samochodu, zanim Kirimli zdążył mnie zabić.
– Gdzie jesteś?
– W jakimś magazynie. Problem w tym, że facet, który mnie uratował, to Trucizna. Wpadłem w ręce maniaka. Ale nie mam zamiaru tu zostać.
– Co robimy? Jaki jest plan? – pyta Kazim, zdeterminowany do działania.
– Masz wykonać dla mnie bardzo ważne zadanie – mówi Idris stanowczo. – Wydobędziesz nasz skarb i pojedziesz na skraj lasu Sariyer. Magazyn, w którym jestem, znajduje się po lewej stronie. Zapamiętaj – działaj szybko i ostrożnie. Wszystko zależy od ciebie.
Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Emanet. Inspiracją do jego stworzenia były filmy Emanet 599. Bölüm i Emanet 600. Bölüm dostępne na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tych odcinków, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.












