Dziedzictwo odc. 840: Poznajemy powód nienawiści Trucizny!

Yaman obejmuje Nanę w pokoju.

„Dziedzictwo” Odc. 840 – streszczenie

Yaman odnajduje Nanę w parku.

— Powiedziałem, że jestem na spotkaniu. Nie chciałem, żebyś wiedziała, gdzie jestem — wyjaśnia spokojnie.

Nana spogląda na niego z powagą.

— Chcesz mnie chronić, ale posłuchaj, Yamanie Kirimli — mówi stanowczo. — Nie oczekuję od ciebie bajki. Chcę tylko prawdy. Niezależnie od tego, czy jest bolesna, czy smutna. Nie mogę być spokojna, jeśli ty cierpisz. Jeśli nie jesteś gotów na szczerość, lepiej nie wychodź za mnie!

Yaman uśmiecha się lekko i przyciąga ją do siebie.

— Dobrze, uparta kozo — przyznaje. — Od teraz nie będę już niczego przed tobą ukrywał.

Obejmuje narzeczoną, pozwalając jej się wtulić w swoje ramiona. Po chwili oboje siadają na ławce.

— Przeraziłam się, gdy przeczytałam te akta — wyznaje Nana. — Czego chce od ciebie ten człowiek? To on chronił Idrisa?

— Skoro chcesz znać prawdę, powiem ci wszystko — odpowiada Yaman. — To, co przeczytałaś, to zaledwie połowa tego, co zrobił ten drań. Jest jednym z najniebezpieczniejszych ludzi w stambulskim podziemiu.

— Co czyni go tak groźnym? — dopytuje Nana.

— Inteligencja i bezwzględność — mówi Yaman z powagą. — Zakrada się do swoich wrogów w sposób, którego nie można przewidzieć. Nigdy nie wiesz, skąd i kiedy nadejdzie. Jest jak wąż, dlatego nazywają go Trucizną. Nie zdajesz sobie sprawy, że cię ukąsił, dopóki nie jest za późno.

Nana wstrzymuje oddech, wsłuchując się w każde jego słowo.

— Kiedy zacząłem nabierać siły, próbował mnie wyeliminować. Stanęliśmy naprzeciw siebie, wywiązał się konflikt. W końcu udało mi się namierzyć jeden z jego magazynów. Poszedłem tam z pięcioma najbardziej zaufanymi ludźmi, ale okazało się, że zdołał ich przekupić.

— Co się wtedy stało?

— Gdy tylko weszliśmy do magazynu, otoczyli mnie i wycelowali we mnie broń. Tego dnia miałem umrzeć, ale tak się nie stało. W nocy zrobiłem nalot na jego pozostałe magazyny i doszczętnie je zniszczyłem. Spodziewałem się natychmiastowej odpowiedzi, ale wtedy wydarzyło się coś nieoczekiwanego.

— Co takiego?

— Zamordował własną rodzinę i uciekł z kraju — mówi Yaman z lodowatym spokojem. — Teraz wrócił i jest głodny zemsty. Owija się wokół nas jak wąż. Musimy być bardzo ostrożni.

***

Ludzie, którzy w poprzednim odcinku otoczyli Ferita, trafiają na komisariat. Za wycieraczką radiowozu, którym zostali przywiezieni, ktoś zostawił kartkę z wiadomością:

„Złapał nas doskonały komisarz Ferit Bulut. Przysłał nas w prezencie.”

Ayse, przeczytawszy te słowa, oddycha z ulgą. Wkrótce odnajduje Ferita nad otoczonym lasem jeziorem. Komisarz siedzi na turystycznym krzesełku i spokojnie łowi ryby.

— Co ty sobie wyobrażasz?! — wybucha Ayse, podchodząc do niego z oburzeniem.

Ferit, nie odrywając wzroku od tafli wody, wzrusza ramionami.

— Łowię ryby. A co innego miałbym robić? — odpowiada niewinnie. — Jak idą przygotowania do ślubu?

— Wstawaj! — Ayse chwyta go za kurtkę i siłą podrywa na nogi. — Muszę jakoś dać upust swojej złości!

— Ayse, o co ci chodzi?

— Wszyscy myśleliśmy, że zostałeś porwany! Że nie żyjesz! — jej głos drży od emocji. — Jak mogłeś tak po prostu sam rzucić się do walki?! Nie masz prawa nam tego robić!

Zanim zdąży wymierzyć mu kolejny cios w pierś, Ferit łapie ją za przeguby i unieruchamia.

— Nie oszalałem, po prostu wykonywałem swoją pracę — mówi spokojnie. — A teraz przyszedłem tu oczyścić głowę.

— Zaraz cię…!

— Ayse, przestań za mną biegać. Twój przyszły mąż będzie się martwił.

— Zamknij się! Przestań się ze mnie nabijać!

— Nie mogę — odpowiada Ferit z powagą. — Bo wy oboje jesteście pośmiewiskiem.

— Wyrażaj się! — krzyczy Ayse, próbując pchnąć Ferita. W momencie, gdy to robi, traci równowagę i oboje wpadają do wody. Zaskoczeni, kontynuują swoją kłótnię, ale w znacznie łagodniejszym tonie. Chłodna woda podziałała na nich jak zimny prysznic, przynosząc chwilowe otrzeźwienie i zmuszając do refleksji.

***

Acar Gurkan zostaje wypisany ze szpitala, a Yaman – wciąż nieświadomy jego prawdziwej tożsamości – zabiera go do rezydencji, by tam mógł w pełni dojść do siebie. Mężczyzna szybko zapoznaje się z domownikami, w tym także z Yusufem.

Gdy noc otula posiadłość ciszą, Acar zakrada się do pokoju chłopca. Stawia kroki na palcach, by nie zakłócić jego snu. Podchodzi do łóżka i wpatruje się w niego szaleńczym wzrokiem.

— Dziedzictwo Yamana Kirimliego, jego najcenniejszy skarb — szepcze, a na jego twarzy maluje się mieszanina gniewu i bólu. — Ja też miałem taki skarb. Miałem syna…

Acar wraca myślami do tragicznych wydarzeń sprzed lat. W przypływie furii, chcąc ukarać swoich ludzi za porażkę w konfrontacji z Yamanem, przypadkowo pociągnął za spust. Kula trafiła jego syna, Canera. Chwilę później, już całkowicie pogrążony w szaleństwie, z zimną krwią zastrzelił własną żonę, a potem jej siostrę.

Mimo że to on sam dokonał tej masakry, jego chory umysł obwinił za wszystko Yamana. To Kirimli stał się jego obsesją. To on miał zapłacić.

Acar zaciska pięści, a na jego twarzy pojawia się wyraz obłędu.

— To Kirimli ich zabił! To wszystko przez niego! — szepcze z nienawiścią. — Zabrał mi syna! Zabrał mi wszystko!

Pochyla się bliżej śpiącego chłopca.

— Ja też zabiorę mu wszystko — jego głos staje się lodowaty. — Zacznę od jego siostrzeńca.

***

W tym samym momencie Nana gwałtownie budzi się ze snu. W jej głowie wciąż brzmi głos Yusufa, który błaga ją o pomoc. Serce wali jej jak szalone, a niepokój zaciska się na jej gardle. Nie zastanawiając się ani chwili, zrywa się z łóżka i pędzi do pokoju chłopca.

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Emanet. Inspiracją do jego stworzenia był film Emanet 605. Bölüm dostępny na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tego odcinka, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Podobne wpisy