Dziedzictwo odc. 854: Koray szantażuje Ayse!

Ayse i Nese płaczą. Ich głowy stykają się ze sobą.

„Dziedzictwo” Odc. 854 – streszczenie

Nese dociera do szpitala i na korytarzu znajduje swoją siostrę – zapłakaną, roztrzęsioną, bliską załamania.

— Jaki jest jego stan? — pyta z napięciem, ujmując dłonie Ayse.

— A Doga? Czy nic nie wie? — Ayse spogląda na nią z niepokojem, ocierając łzy.

— Nic. Zostawiłam ją z Nesrin. Co z Korayem?

Ayse przełyka ślinę, jakby każde słowo miało utkwić jej w gardle.

— Jest operowany — mówi cicho. — Jeśli umrze…

— Nic mu nie będzie — przerywa jej stanowczo Nese. — Nie myśl o najgorszym.

— Każda myśl jest dla mnie koszmarem. Jeśli umrze, to zginie od mojej kuli. Stanę się morderczynią. Ale jeśli przeżyje i wszystko powie, trafię do więzienia. Nie ma dla mnie ratunku…

W tym momencie podchodzi do nich policjant.

— To pani przywiozła Koraya Yilkana do szpitala? — upewnia się. — Kim dla niego pani jest?

Ayse bierze drżący oddech.

— Ja… byłam jego żoną. A teraz jestem jego narzeczoną.

— Czy była pani przy nim, gdy został postrzelony? Widziała pani, kto strzelił?

Ayse blednie i chwieje się na nogach. Nese w ostatniej chwili podtrzymuje ją, zapobiegając upadkowi.

— Jest pani w szoku — stwierdza policjant. — Porozmawiamy, gdy dojdzie pani do siebie.

***

Jakiś czas później do Ayse podchodzi lekarka.

— Nie martw się, operacja przebiegła pomyślnie — mówi ciepłym, uspokajającym tonem. — Przenieśliśmy go do zwykłej sali. Myślimy, że szybko wróci do zdrowia.

Ayse wypuszcza powietrze, czując ulgę, choć wcale nie oznacza to końca jej problemów. W towarzystwie Nese udaje się do sali Koraya. Wchodzi niepewnie, jakby każdy krok przybliżał ją do wyroku.

Zatrzymuje się przy łóżku i spuszcza wzrok.

— Korayu, ja… Nie chciałam, żeby to się tak skończyło — mówi cicho. — Na chwilę straciłam nad sobą kontrolę.

Drzwi nagle otwierają się z impetem. Do środka wchodzi Ferit, a jego spojrzenie jest pełne pretensji.

— Komisarz Ayse, dlaczego mi nie powiedziałaś? — rzuca oskarżycielsko, po czym przenosi wzrok na Koraya. — Szybkiego powrotu do zdrowia. Jak to się stało?

Zapada niezręczna cisza, aż w końcu Koray odzywa się pierwszy:

— To był nieszczęśliwy wypadek. Mieliśmy jechać na zakupy związane ze ślubem. Ayse powiedziała, że na czas urlopu musi zostawić broń na komisariacie. Gdy chowała ją do torebki, pistolet przypadkowo wystrzelił.

Ferit unosi brew.

— Kogo próbujesz oszukać? — pyta z niedowierzaniem. — Stoi przed tobą doświadczony komisarz. To nie był żaden wypadek, wszystko wiem.

Podchodzi bliżej i wbija wzrok w Koraya.

— Ayse przejrzała cię na wylot. Zrozumiała, kim naprawdę jesteś i dlatego do ciebie strzeliła. Prawda?

Koray i Ayse milczą. Ferit uśmiecha się drwiąco.

— Szkoda tylko, że nie trafiła we właściwe miejsce.

— To nie jest śmieszne, Fericie — upomina go ostro Ayse.

— Tylko żartuję. Jesteś cała spięta. Czego się boisz, komisarz Ayse? — jego głos ocieka ironią. — No nic… szybkiego powrotu do zdrowia.

Odwraca się i wychodzi, zostawiając ich w ciężkiej ciszy.

Chwilę później do sali wchodzi inny policjant. Przyjmuje od Koraya oświadczenie, w którym mężczyzna potwierdza wersję o nieszczęśliwym wypadku. Ayse zostaje ocalona przed więzieniem. Ale nie przed życiem z człowiekiem, którym gardzi z całego serca.

***

Ayse i Koray zostają sami w sali.

— Nie powiedziałeś prawdy — mówi Ayse, patrząc na niego z wyrzutem. — Nie przyznałeś, że to ja do ciebie strzeliłam.

— Gdybym to zrobił, w piątek nie wzięlibyśmy ślubu. Siedziałabyś w więzieniu.

— Jesteś niemożliwy! Wszystko wyszło na jaw, a ty nadal się nie poddajesz?

Koray uśmiecha się kpiąco.

— Poddać się? Oddałem ci siedem lat życia. Jak mam się teraz wycofać? W piątek zostaniesz moją żoną. W przeciwnym razie powiem Feritowi wszystko. Zacznę od tego, że do mnie strzeliłaś. Potem dodam, że ukrywałaś prawdę o Dodze i sfałszowałaś wynik testu DNA.

Pochyla się lekko w jej stronę. Jego głos staje się chłodny i stanowczy:

— Wybór należy do ciebie, Ayse. Czy w piątek usiądziesz przy ślubnym stole i powiesz mi „tak”? Odpowiedz.

***

Ayse wychodzi z sali i z ciężkim westchnieniem osuwa się na krzesełko w korytarzu. Nese kuca przed nią, przyglądając się jej z niepokojem.
— Wszystko w porządku?

Ayse kręci głową, zaciskając dłonie na kolanach.

— Koray mnie szantażuje. Jakby nie miał już dość atutów, teraz ma jeszcze większą przewagę. Nie mogę nic zrobić. Muszę go poślubić. W piątek powiem mu „tak”. Nie mam wyjścia…

Jej oczy wypełniają się łzami, a twarz wyraża bezsilność.

— Nie chciałam, żeby do tego doszło — mówi drżącym głosem, nie zdając sobie sprawy, że za rogiem korytarza stoi Ferit i przysłuchuje się każdemu słowu. — Popełniłam błąd… Ogromny błąd. Straciłam kontrolę. Jak mogłam to zrobić? Przecież jestem policjantką…

***

Nana budzi się w szpitalnej sali. Mimo osłabienia jest zdeterminowana, by dołączyć do poszukiwań Yusufa. Yaman stanowczo się temu sprzeciwia, ale Nana, jak zwykle, działa na własną rękę. Przy pierwszej okazji ucieka ze szpitala.

Udaje się do biura grafologa, który sporządził ekspertyzę. Przyciska go do ściany i żąda, by zdradził kryjówkę Trucizny. Mężczyzna wygląda na przerażonego, ale zanim zdąży cokolwiek powiedzieć, w pomieszczeniu pojawia się Yaman.

Bez słowa odciąga Nanę i sam zajmuje jej miejsce przed grafologiem.

— Przyszedłeś w samą porę! — mówi grafolog z ulgą. — Ona jest szalona! Chciała mnie zabić!

— To ja jestem większym szaleńcem! — wykrzykuje Yaman, a jego oczy płoną gniewem. — Nikt cię nie uratuje! Pracujesz dla Trucizny?!

— Nie, przysięgam! — Mężczyzna unosi ręce w geście obronnym. — Chciałem wysłać panu raport potwierdzający zgodność rękopisów, ale ten człowiek mnie zastraszył! Zmusił mnie do sfałszowania wyników! Nie miałem wyjścia!

— Dlaczego nie skontaktowałeś się ze mną?! — wścieka się Yaman. — I dlaczego zostawił cię przy życiu?

— Nie wiem! Przysięgam, nie wiem! Groził, że zabije moją rodzinę, jeśli się sprzeciwię! Byłem przerażony! Błagam, nie rób mi krzywdy!

Yaman pochyla się nad nim i mówi lodowatym tonem:

— Powiesz mi wszystko, co wiesz. Inaczej pożałujesz.

Grafolog przełyka ślinę i nerwowo kiwa głową.

— Kiedy odszedł, dostałem ataku paniki. Otworzyłem okno, żeby zaczerpnąć powietrza i wtedy zobaczyłem samochód. To była czarna limuzyna.

Yaman sięga po telefon i natychmiast informuje Ferita o pojeździe, którym porusza się Trucizna.

***

Ferit przegląda nagrania z kamer monitoringu w miejscu, gdzie doszło do rzekomego wypadku. Na filmie wyraźnie widzi, jak Ayse świadomie wyciąga broń i oddaje strzał do Koraya.

— Naprawdę to zrobiła… — szepcze z niedowierzaniem. — Ale dlaczego? Co się między wami wydarzyło, Ayse? Co popchnęło cię do takiego szaleństwa?

Komisarz przeczesuje dłonią brodę, pogrążony w myślach. W tym momencie do pokoju wchodzi Kara i wręcza mu dokument z trasą, którą poruszał się samochód Trucizny. Po jej wyjściu Ferit spogląda na ekran i mówi do siebie:

— Dwie najważniejsze osoby w twoim życiu są w niebezpieczeństwie. Weź się w garść, Fericie. Musisz pomóc im obojgu.

***

Tymczasem Yaman przebywa w sali szpitalnej Nany, gdy nagle na jego telefonie pojawia się połączenie wideo. To Trucizna.

— Tęsknisz za Yusufem? — mówi Acar z ironicznym uśmiechem i obraca kamerę, ukazując skulonego w kącie, przerażonego chłopca.

— Stryjku, ratuj mnie! — woła Yusuf, a jego głos drży ze strachu.

— Ty łajdaku! — ryczy Yaman, zaciskając pięści. Najchętniej rozerwałby Truciznę na strzępy, ale jedyne, co może teraz zrobić, to patrzeć na ekran.

— Kochanie! — Nana zrywa się z łóżka, Jej oczy wypełnia panika.

— Ach, jak ja uwielbiam to spojrzenie. Strach w waszych oczach to mój ulubiony widok — mówi Acar z obłędem w głosie. — Kirimli, sześć lat temu poprzysiągłem zemstę. Ale nie martw się, nie zabiję go. Mam lepszy plan. Usunę jego osobowość. Yusuf zapomni o tobie, o sobie samym, o całym swoim życiu. Będzie wykonywać tylko moje rozkazy. Nie sądzisz, że to gorsze niż śmierć?

Na ekranie pojawia się kolejny obraz. Acar pokazuje zniszczonego psychicznie więźnia, którego miesiącami poddawał eksperymentom.

— Poznaj prawdziwego Tuncę — mówi z satysfakcją. — To od niego nauczyłem się być człowiekiem, któremu ufałeś. To on powiedział mi te wszystkie brednie o ojcu Arifie. Kiedyś się opierał, był odważny… ale teraz? Jest moim wiernym psem.

— Cokolwiek powiesz, panie — odpowiada monotonnie więzień, a jego wzrok jest pusty.

Trucizna bierze do ręki strzykawkę i uśmiecha się złowrogo.

— Teraz kolej na Yusufa.

Na oczach przerażonego Yamana i szlochającej Nany, Acar brutalnie wbija igłę w szyję chłopca. Yusuf niemal natychmiast traci przytomność.

— Kiedy skończę, będzie jedynie pustą skorupą — kontynuuje Trucizna lodowatym tonem. — Zapomni o swojej niani i stryjku. Straci wszystko, co kochał.

Yaman patrzy na ekran wściekły i bezradny, podczas gdy Trucizna wybucha obłąkańczym śmiechem.

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Emanet. Inspiracją do jego stworzenia były filmy Emanet 615. Bölüm i Emanet 616. Bölüm dostępne na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tych odcinków, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Podobne wpisy