Dziedzictwo odc. 870: Nana i Yusuf wpadają w sidła Wilka!

Nana stoi za Yusufem, trzymając ręce na jego barkach.

„Dziedzictwo” Odc. 870 – streszczenie

Nana napada na sklepikarza, który wcześniej próbował ją skrzywdzić. Z determinacją otwiera kasę i wyciąga kilka banknotów. Mężczyzna, trzymając się za ranne ramię – pamiątkę po spotkaniu z jej nożem – patrzy na nią z wściekłością.

– Jak tylko stąd wyjdziesz, zgłoszę cię na policję – cedzi przez zęby. – Będziesz gnić w pierdlu przez długie lata!

Oczy Nany błyszczą gniewem.

– To nie ja powinnam być w więzieniu, tylko ty! – syczy. – Próbowałeś odebrać kobiecie godność. A poza tym… Widziałam, jak oszukujesz klientów, wydając im mniej, niż powinieneś. Nie zabrałam twoich pieniędzy – po prostu wyrównałam rachunki.

Jej spojrzenie staje się jeszcze bardziej lodowate.

– Teraz telefon i klucz. Szybko!

Sklepikarz rzuca jej przedmioty, a ona z impetem zamyka drzwi, więżąc go w środku. Nie ogląda się za siebie – wychodzi na ulicę, wrzuca telefon i nóż do kontenera, po czym udaje się do apteki. Kilka minut później klęczy przy Yusufie, podając mu lekarstwa.

***

Uzbrojona Ayse wyważa drzwi mieszkania, przekonana, że właśnie tutaj Ferit ukrywa jej córkę. Wpada do środka, gotowa na konfrontację – ale zamiast zastać Dogę, znajduje jedynie puste ściany i ciszę.

Oddycha ciężko, rozglądając się wściekle po wnętrzu. Na ścianie wisi tylko jedna rzecz – ramka ze zdjęciem Ferita i Dogi. Ayse podchodzi do niej powoli, a potem jednym, gwałtownym ruchem rozbija szkło. Wśród odłamków dostrzega coś jeszcze – odwrócona fotografia ma na rewersie napisane kilka słów.

„Nigdy nas nie znajdziesz.”

Zaciska pięści.
– Szlag!

W jej oczach błyska furia, ale zaraz potem czuje, jak zaciska jej się gardło. Miała ją tutaj. Była tak blisko. A teraz… znów nic.

***

Następuje retrospekcja. Akcja cofa się do poprzedniego dnia. Ferit siedzi naprzeciwko Aynur, trzymając w dłoniach filiżankę herbaty.

– Ayse mnie namierzyła – mówi cicho. – Odkryła, gdzie pracuję. Dzisiaj… wycelowała we mnie broń. Powiedziała, że zabierze mi Dogę. Gdybym nie uciekł, zrobiłaby to.

Aynur wstrzymuje oddech.

– Co teraz? Jak długo zamierzasz uciekać?

Ferit odstawia filiżankę na stół i unosi wzrok.

– Nie mogę uciekać wiecznie. Muszę sprawić, by Ayse poczuła się słaba. Musi uwierzyć, że nas nie znajdzie.

– Jak chcesz to zrobić?

Jego spojrzenie staje się chłodne.

– Planuję wyjechać z kraju razem z Dogą. Do tego czasu będziemy ostrożni. Od kiedy się tu przeprowadziliśmy, Ayse nie zna naszego otoczenia. Wykorzystamy to.

Aynur patrzy na niego niepewnie, a Ferit kontynuuje:

– Zabierzemy Dogę do parku w innej dzielnicy. Sprawimy, że Ayse uwierzy, iż jesteśmy blisko. Tu właśnie wchodzisz ty.

Kobieta marszczy brwi.

– Co mam zrobić?

– Pozwolisz Dodze zadzwonić do matki. Ayse pomyśli, że w końcu nas znalazła. Pobiegnie do mieszkania, które dla niej „przygotowałem”. Ale zastanie tam tylko puste ściany i wiadomość ode mnie.

Aynur milczy przez chwilę.

– Jesteś pewien, że to dobry pomysł?

– To jedyny sposób, by ją zatrzymać.

***

Akcja wraca do teraźniejszości. Ferit i Aynur stoją w kuchni nowego mieszkania. Ona unika jego wzroku, nerwowo pocierając palce.

– Zrobiłam, co kazałeś – mówi w końcu. – Ale Ayse nadal jest matką. Wyobrażam sobie, jakie to dla niej trudne. To boli, panie Fericie. Jest mi z tym ciężko.

Ferit kładzie dłoń na jej ramieniu.

– Postąpiłaś słusznie.

– Mam nadzieję, że masz rację. – Wzdycha. – Modlę się za ciebie, za Dogę… i za komisarz Ayse.

Ferit nie odpowiada. Wzrok utkwiony ma w jednym punkcie, jakby przeczuwając, że to nie koniec problemów.

***

Nazajutrz stan Yusufa wyraźnie się poprawia. Gorączka ustępuje, a w jego oczach znów pojawia się blask. Kiedy wreszcie nabiera sił, razem z Naną rusza do umówionego miejsca, skąd przemytnik ma pomóc im uciec za granicę.

Nie wiedzą, że właśnie wpadli w pułapkę.

Zanim zdążą się zorientować, co się dzieje, Wilk pojawia się znikąd, obezwładnia ich i porywa. Wywozi ich daleko za miasto.

W lesie Yusuf zostaje zamknięty w starej chacie, a Nana zostaje brutalnie rzucona na ziemię. Wilk wyciąga broń i mierzy prosto w jej serce.

– Nie obchodzi mnie moje życie, ale błagam… wypuść Yusufa – mówi Nana drżącym głosem. – On jest tylko dzieckiem. Czy masz w sobie choć odrobinę litości?

Wilk uśmiecha się kpiąco i powoli potrząsa głową.

– Nie mam.

Nana przełyka ślinę.

– W porządku. Zabij mnie, ale jego oszczędź. Nie oddawaj go Truciźnie. On jest jeszcze taki mały…

Wilk odciąga kurek pistoletu.

– Weź swój ostatni oddech.

Jego palec spoczywa na spuście.

W tym momencie z wnętrza chaty rozlega się rozpaczliwy krzyk Yusufa:

– Otwórz drzwi! Wypuść mnie stąd!

Małe rączki uderzają w drewno z coraz większą siłą. Nana zaciska powieki.

– Wybacz mi, kochanie – szepcze.

I wtedy w powietrzu rozbrzmiewa dźwięk telefonu Wilka.

Mężczyzna marszczy brwi i odbiera.

– Powiedz, że ich masz – dobiega lodowaty głos Trucizny.

Wilk przełącza rozmowę na tryb głośnomówiący.

– Powiedziałeś, żebym pozbył się tej kobiety, zanim przyjedziesz. Możesz usłyszeć to na żywo.

Z drugiego końca linii rozlega się śmiech.

– Dawno się nie widzieliśmy, Nano. Brakowało mi ciebie. A tobie mnie?

Złość eksploduje w jej wnętrzu.

– Ty łajdaku! Niech cię szlag trafi! – krzyczy.

Trucizna kontynuuje tonem pełnym wyższości:

– Ostrzegałem cię. Nie mogłaś mi uciec. Straciłaś pół roku, ale i tak wpadłaś w moje ręce. Jesteś tak samo wytrwała jak Kirimli… i skończysz jak on. Jesteś gotowa na śmierć?

Nana unosi podbródek.

– Nie boję się. Nie żałuję niczego! Wszystko, co zrobiłam, było dla moich bliskich! A ty? Ty będziesz żył jako morderca własnego dziecka. I nigdy się od tego nie uwolnisz.

Po drugiej stronie zapada cisza.

– Zamknij się! To Kirimli go zabił! – wrzeszczy Trucizna.

– Nie! – Nana wbija paznokcie w ziemię. – To ty go zabiłeś! Własnymi rękami! I jesteś tak słaby, że nawet nie masz odwagi się do tego przyznać! Ta prawda będzie cię dręczyć do końca twoich dni! Zamordowałeś własnego syna!

– Dość już! Zamknij się! – Trucizna jest wściekły jak nigdy dotąd. Jego oddech staje się urywany, ciężki. – Wilku, słuchaj mnie uważnie. Nie zabijesz jej.

Wilk unosi brew.

– Nie?

– Nie. Zabiję ją osobiście. Słyszysz mnie, Nano? Umrzesz z mojej ręki! A to dziecko, za które jesteś gotowa oddać życie, stanie się moim niewolnikiem.

Po drugiej stronie słychać trzask zamykanych drzwi.

– Czekaj na mnie. Nadchodzę.

***

Doga wymyka się z mieszkania. Po gorączkowych poszukiwaniach Ferit znajduje ją w stanie półprzytomnym i zabiera do szpitala.

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Emanet. Inspiracją do jego stworzenia były filmy Emanet 626. Bölüm i Emanet 627. Bölüm dostępne na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tych odcinków, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Podobne wpisy