Dziedzictwo odc. 881: Pożar w salonie Cansel!

Zdjęcie Poyraza i jego rodziny.

„Dziedzictwo” Odc. 881 – streszczenie

Cansel wpada do domu, roztrzęsiona. Jej oddech jest szybki, a twarz pobladła. Wbiega do salonu, gdzie siedzi jej teściowa.

– W dzielnicy wybuchł konflikt! – wykrzykuje, starając się złapać oddech. – Armia drani najechała! Szukają tej kobiety i dziecka. To przez nich Poyraz trafił za kraty! Oczernili go, a teraz chcą ich dopaść!

Twarz Cennet momentalnie tężeje. Jej spojrzenie się wyostrza, a szczęka zaciska. Nie jest to strach – to czysta, zimna wściekłość. Powoli podnosi się z kanapy.

– Dość tego! Nie pozwolę, by zniszczyli mojego syna!

***

Yusuf leży na sofie, a jego głowa spoczywa na kolanach Nany.

– Brat Poyraz nie wrócił wczoraj wieczorem – mówi cicho, pełen obaw. – Modliłem się, żeby był już w domu.

Nana delikatnie głaszcze go po włosach.

– Modlitwy dzieci zawsze zostają wysłuchane – zapewnia z czułością.

Nagle drzwi do pokoju otwierają się z impetem. Yusuf drży, Nana gwałtownie podnosi głowę. W progu stoi Cennet – jej spojrzenie iskrzy gniewem.

– Ludzie, którzy cię szukają, otoczyli naszą dzielnicę – mówi, a jej głos jest jak ostrze. – Poyraz wpadł w kłopoty, bo chciał cię chronić. Zamknęli go przez ciebie! – Podchodzi błyskawicznie i brutalnie chwyta Nanę za ramię. – Oczerniono mojego syna przez ciebie!

Z siłą, niemal wlokąc ją za sobą, prowadzi ją w stronę komórki. Yusuf biegnie za swoją opiekunką. Oczy ma zaszklone łzami.

– Od teraz będziecie tutaj – oznajmia chłodno Cennet. – Nie wyrzucę was, bo dałam słowo mojemu synowi. Ale nie mogę pozwolić, by jego dom stał się celem.

Z trzaskiem zamyka za sobą drzwi. Yusuf kurczowo ściska dłoń Nany. Po jej policzku spływa łza.

Na zewnątrz Cansel z uznaniem kiwa głową.

– Dobrze zrobiłaś. Powinnaś ich wyrzucić, ale jesteś zbyt miłosierna.

– Gdyby nie Poyraz, wiedziałabym, co z nimi zrobić – syczy Cennet.

Obie wracają do domu, nieświadome pary oczu, która z ukrycia obserwuje całą scenę. Kret, stojąc w cieniu, uśmiecha się chytrze.

– Idealna okazja – mruczy do siebie. – Wystarczy, że wywabię mieszkańców, a droga do dziecka i kobiety stanie otworem…

Kilka minut później Cansel odbiera telefon.

– Pożar! – krzyczy ktoś po drugiej stronie. – Twój salon płonie!

Nie zastanawia się ani chwili. Wraz z Sahinem i Cennet pędzą na miejsce. Kret patrzy za nimi z satysfakcją. Dom jest pusty.

***

W komórce Yusuf i Nana siedzą przy ścianie, oszołomieni tym, co się dzieje.

– Zostaniemy tu na zawsze? – szepcze chłopiec.

Nana przyciąga go do siebie.

– Nie, kochanie. Znajdziemy wyjście.

Nagle w ciszy komórki rozlega się metaliczny szczęk zamka. Yusuf wstrzymuje oddech.

– To brat Poyraz? – pyta z nadzieją.

Nana stawia go za sobą. Serce wali jej jak młotem.

Drzwi otwierają się powoli. W progu staje wysoki, zamaskowany mężczyzna.

– Kim jesteś?! – Nana robi krok do przodu, wychodząc przed Yusufa. Nie czekając na odpowiedź, podnosi głos, wołając o pomoc.

Nikt jej jednak nie słyszy.

Mężczyzna rusza w jej stronę. Nana chwyta łopatę stojącą pod ścianą i wymierza cios, ale przeciwnik jest silniejszy. Wytrąca jej broń, a potem jednym uderzeniem powala ją na ziemię. Yusuf krzyczy.

Napastnik przerzuca nieprzytomną Nanę przez ramię, a drugą ręką chwyta chłopca.

Już ma wyjść z komórki, gdy nagle zatrzymuje się jak wryty.

Na jego drodze stoi ktoś, kogo nie powinno tutaj być.

Ktoś, kto jeszcze godzinę temu był w celi.

Poyraz.

Kret wypuszcza Nanę i rzuca się do ucieczki. Poyraz nie goni go – dla niego liczy się tylko jedno. Pochyla się nad Naną, sprawdzając jej stan, a potem bierze ją na ręce i wnosi do domu.

***

Sahin, Cennet i Cansel idą ulicą.

– Wyglądasz jak duch – mówi Cennet do synowej. – Nie daj Boże, żeby dziecku coś się stało…

– Nie mam na to wpływu, mamo. – Cansel ociera oczy. – Kiedy usłyszałam o pożarze, myślałam, że to koniec…

– Nie martw się – Cennet delikatnie gładzi jej policzek. – Szkody są niewielkie. Odbudujemy wszystko szybko.

Wchodzą do domu i zastygają w miejscu.

Poyraz.

Cennet rzuca się w jego ramiona.

– Mój synu!

– Wyszedłem, mamo. Udowodnili, że mnie wrobiono. Mert dotarł do odpowiednich ludzi. Ale co się stało?

– Podpalono salon Cansel – mówi Sahin. – Nie wiemy, kto i dlaczego…

Poyraz nie ma wątpliwości.

– Ja wam powiem. Ci sami ludzie, którzy chcą dorwać Nanę i Yusufa. Celowo wywabili was z domu. W tym czasie napadli na komórkę. Przybyłem w ostatniej chwili. – Jego spojrzenie zatrzymuje się na matce. – Gdyby zostali w domu, nic by się nie wydarzyło.

Cennet milknie.

***

Nana odzyskuje przytomność. Poyraz wchodzi do jej pokoju.

– Ty…? – mruga z niedowierzaniem. – Wyszedłeś…

– Tak. Oczernienie mnie zostało udowodnione.

Nana spuszcza wzrok.

– To przez nas cię zamknęli…

Poyraz siada obok.

– Nie myśl o tym. Czy widziałaś napastnika?

Nana kręci głową.

– Miał maskę… Wszedł nagle, próbowałam się bronić. Wyrwał mi broń i uderzył mnie. Potem zemdlałam… – Nagle spogląda na Poyraza, zaniepokojona. – Czy to on mógł cię skrzywdzić w areszcie?

Poyraz uśmiecha się lekko.

– Nie martwiłaś się o mnie, kiedy rzuciłaś mi kamieniem w głowę. Co się zmieniło?

Nana nie odpowiada. Poyraz wychodzi, a na jego twarzy pozostaje cień uśmiechu.

Czy w tej zmianie kryje się coś więcej?

***

Ferit odkrywa, że Ayse potajemnie zaplanowała wyjazd z Dogą do Eskisehir, nie informując go o tym. Rozwścieczony konfrontuje się z nią, co prowadzi do kolejnej gwałtownej kłótni. Ich głosy niosą się po całym domu, a świadkiem napiętej rozmowy ponownie jest Doga.

Dziewczynka, przygnębiona i zmęczona ciągłymi sporami rodziców, bez słowa zamyka się w swoim pokoju. Nie chce z nikim rozmawiać. Wie jednak, że musi znaleźć nowy sposób, by ich pogodzić.

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Emanet. Inspiracją do jego stworzenia były filmy Emanet 634. Bölüm i Emanet 635. Bölüm dostępne na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tych odcinków, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Podobne wpisy