„Dziedzictwo” Odc. 893 – streszczenie
Poyraz rozmawia na szpitalnym korytarzu z policjantem, Rustemem. Atmosfera wciąż jest napięta – wydarzenia ostatnich godzin wciąż ciążą w powietrzu.
– Trucizna to wyjątkowo niebezpieczny człowiek – mówi funkcjonariusz, patrząc na Poyraza z uznaniem. – Chwała ci za pomoc w jego ujęciu.
– Dzięki, bracie. A co z Wilkiem? – pyta Poyraz, choć dobrze zna odpowiedź.
Rustem wzdycha, krzyżując ręce na piersi.
– Facet to płatny zabójca. To jasne, że działałeś w obronie własnej. Poza tym mamy oświadczenie Nazli. Nie masz czym się przejmować.
Poyraz przytakuje, ale nie czuje ulgi. Wciąż czuje napięcie w mięśniach, a w głowie dudni echo ostatnich wydarzeń. Kiedy policjant odchodzi, podchodzi do niego Nazli.
– Rozmawiałaś z lekarzem? – pyta Poyraz.
– Tak – odpowiada cicho. – W jej ranę wdała się infekcja, ale będzie dobrze. Jej odporność jest osłabiona. Lekarz twierdzi, że to przez niedożywienie.
Nazli zaciska usta i spuszcza wzrok.
– Gdyby coś jej się stało, nigdy bym sobie nie wybaczyła – kontynuuje drżącym głosem. – To Nana dodała nam sił. Dzięki niej się uratowałyśmy. Wilk był uzbrojony, a ona… stanęła przede mną, zasłoniła mnie własnym ciałem. Gdyby nie ona, byłabym martwa.
Poyraz obejmuje siostrę, czując, jak drży w jego ramionach.
– Byłam w rękach tych szaleńców zaledwie jeden dzień – szepcze Nazli. – A ona miesiącami uciekała przed nimi z dzieckiem. Jest niezwykle silna. Wyjątkowa.
– Tak – przytakuje Poyraz, patrząc gdzieś w dal. – To prawda.
***
Wchodzi do sali, gdzie leży Nana. Przygląda się jej uważnie – jej twarz, choć blada, wydaje się spokojna. Oddycha miarowo. Przez chwilę stoi nieruchomo, w milczeniu. Nagle dziewczyna otwiera oczy i ich spojrzenia się spotykają.
– O co chodzi? – pyta zdziwiona. – Dlaczego tak na mnie patrzysz?
Poyraz krzyżuje ręce, opierając się o framugę drzwi.
– Nigdy nie widziałem nikogo tak szalonego jak ty – mówi w końcu. – Poszłaś do tego psychopaty. Sama.
Nana unosi brwi.
– Gdybym ci powiedziała, powstrzymałbyś mnie.
– Oczywiście, że bym cię powstrzymał! – jego głos brzmi ostro. – Mogłaś zginąć. Jak jako kobieta mogłaś brać udział w czymś takim?!
W jej oczach pojawia się gniew.
– Jako kobieta? – powtarza lodowatym tonem. – Miesiącami, bez niczyjej pomocy, chroniłam Yusufa. Jako kobieta utrzymałam nas oboje przy życiu.
– Dobrze, dobrze, nie denerwuj się od razu… – Unosi ręce w obronnym geście. – Widzę, że rozzłościłaś się tymi słowami.
– Oczywiście, że się rozzłościłam! – jej głos nabiera siły. – Czym kobiety różnią się od mężczyzn? Potrafię świetnie jeździć konno i strzelać z łuku. A ty? Umiesz to?
Poyraz przygląda się jej przez chwilę, a potem uśmiecha się z rozbawieniem.
– Dobra robota, chłopcze – mówi, kiwając głową. – Twoje CV jest imponujące. Jutro możesz stanąć na czele młodzieżowej grupy z dzielnicy.
Nana parska śmiechem.
– Chłopcze? – powtarza, a w jej oczach pojawia się iskierka rozbawienia.
– Tak. Skoro złościsz się, kiedy mówię do ciebie „kobieto”, od teraz będę mówił „chłopcze”.
Jej uśmiech nie znika.
– W porządku – mówi, spoglądając na niego z cieniem wyzwania w oczach. – Zobaczymy, kto z nas jest większym wojownikiem.
***
Aynur pisze wiadomość do prokuratora:
„Panie Sinanie, kiedy jutro przyjdę, przyniosę pastę do polerowania marmuru. Woli pan zapach górski czy kwiatowy?”
Wysyła wiadomość i opiera się o oparcie krzesła, krzyżując ręce.
– Dobrze zrobiłam – mówi do siebie, kiwając głową. – Człowiek mnie przeprosił, więc niech wie, że szanuję jego granice. Od teraz będę używać zapachu, który mu odpowiada.
Po chwili telefon wibruje. W odpowiedzi Sinan przesyła zdjęcie majestatycznych górskich szczytów, skąpanych w porannej mgle.
Aynur patrzy na ekran, lekko unosząc brwi.
– Czyli górski – stwierdza i uśmiecha się pod nosem. – Dobrze, nie będę się rozpisywać, po prostu wyślę mu okejkę.
Przytrzymuje ikonę emotikon i szybko wybiera tę z uniesionym kciukiem. Przynajmniej tak jej się wydaje…
W chwili, gdy jej palec dotyka ekranu, orientuje się, że coś poszło nie tak. Telefon zamrugał, ekran na ułamek sekundy się zawiesił, a potem…
Wysłana wiadomość: ❤️
Aynur zamiera.
– O Boże… Co ja zrobiłam?! – Jej serce przyspiesza. Patrzy na ekran z szeroko otwartymi oczami. – Wysłałam mu serce! Prokuratorowi!
Telefon znów wibruje. Przychodzi odpowiedź od Sinana.
„Wygląda na to, że się pomyliłaś.”
Oddycha z ulgą.
– Dobrze, zachował się profesjonalnie – mówi, próbując uspokoić oddech. – Teraz tylko to potwierdzę i…
Jej palec po raz kolejny ląduje na ikonie emotikon. Chce szybko wysłać neutralną reakcję, ale ekran zacina się ponownie. I wtedy…
❤️❤️❤️❤️❤️
Aynur wpatruje się w ekran z przerażeniem.
– NIEEEE! – jęczy, łapiąc się za głowę. – Czemu ja to zrobiłam?!
Czuje, jak policzki zaczynają ją palić ze wstydu. Nie myśląc dłużej, drżącymi palcami wybiera numer Sinana.
Gdy odbiera, mówi niemal na jednym wdechu:
– Panie Sinanie, przepraszam, nie chciałam wysłać panu żadnego serca! Telefon mi się zaciął, to był czysty przypadek, przysięgam!
Po drugiej stronie zapada cisza.
A potem chłodny, zmęczony głos:
– Dobrze, zrozumiałem. Nie marnuj mojego czasu.
Klik. Połączenie zakończone.
Aynur patrzy na ekran, wciąż nie mogąc uwierzyć w to, co się wydarzyło.
– Świetnie… Po prostu świetnie – mamrocze, chowając twarz w dłoniach.
***
Ferit wchodzi do domu i stawia na stoliku lekarstwa. Jego twarz jest napięta, a oczy pełne troski. Ayse od razu to dostrzega.
– Coś się stało? – pyta z niepokojem.
Ferit wzdycha, jakby ważył słowa.
– Trucizna został ujęty – oznajmia w końcu. – Poszedłem z nim porozmawiać.
Ayse prostuje się, a na jej twarzy pojawia się ulga.
– To wspaniała wiadomość. Przyznał się?
Ferit kręci głową.
– Ani słowa. Ten łajdak udaje szaleńca, żeby wymigać się od odpowiedzialności. Poza tym… – Zamyka na moment oczy, po czym przeciera czoło. – Wciąż nie ma śladu Nany i Yusufa. Yaman powierzył ich mojej opiece, a ja od miesięcy nie potrafię ich znaleźć.
Ayse ujmuje go delikatnie za rękę.
– Ferit, nie zadręczaj się tak. Wiedziałeś, że ten drań się nie przyzna. Ale odnajdziesz Nanę i Yusufa, nie trać wiary. A tak przy okazji… – uśmiecha się lekko – dziękuję za dzisiaj. Naprawdę. Nie przesadzę, mówiąc, że uratowałeś mi życie. I doskonale się mną zaopiekowałeś.
Ferit spogląda na nią poważnie.
– Zrobiłem to, bo jesteś matką Dogi. Nie chcę, żeby moja córka musiała przeżywać smutek.
– Wciąż nie zasnęła – informuje Ayse. – Czeka na ciebie, żeby życzyć ci dobrej nocy. Może pójdziemy razem? Wiesz, jak bardzo lubi nas widzieć razem.
Ferit zawahał się tylko na moment.
– Oczywiście.
***
Wchodzą do pokoju Dogi. Dziewczynka z entuzjazmem podbiega do nich i pokazuje swój rysunek.
– Zobaczcie! – mówi z dumą. – To pan młody i panna młoda!
Ferit i Ayse spoglądają na kartkę, na której widnieje wyraźnie narysowana para nowożeńców.
– Ty jesteś panem młodym – wyjaśnia Doga, wskazując paluszkiem na postać w garniturze. – A panna młoda to mama!
Na chwilę zapada cisza. Ayse i Ferit wymieniają krótkie, lekko zakłopotane spojrzenia. Po chwili oboje uśmiechają się do córki, nie chcąc burzyć jej dziecięcych marzeń.
Kilka minut później siedzą razem w salonie. Na stoliku przed nimi leży rysunek Dogi.
Ayse wpatruje się w niego z melancholią.
– Żal mi jej – mówi cicho. – Naprawdę wierzy, że znów będziemy razem.
Ferit opiera się o oparcie kanapy i splata dłonie na karku.
– Jest jeszcze dzieckiem. Nie rozumie, że to niemożliwe.
– Tak… – wzdycha Ayse. – Marzy na próżno. Ale prędzej czy później będzie musiała zaakceptować rzeczywistość. Nie jesteśmy już parą, Fericie. Jesteśmy dwójką dorosłych ludzi, którzy popełnili nieodwracalne błędy. Jedyne, co nas łączy, to Doga.
Ferit kiwa głową, spuszczając wzrok.
– Tak. Znosimy siebie nawzajem, bo ją kochamy.
Zapada cisza.
Po chwili Ayse odzywa się nieco niepewnie:
– Myślisz, że powinniśmy skorzystać z pomocy psychologa? Może pomógłby Dodze lepiej to zrozumieć.
Ferit podnosi wzrok.
– To dobry pomysł. Znajdźmy jak najlepszego specjalistę.
Wstaje, gotów do wyjścia.
– Ferit… – zaczyna Ayse, ale ostatecznie milknie.
Mężczyzna zatrzymuje się na moment, jakby spodziewał się, że powie coś więcej. Ale ona tylko odwraca wzrok.
Ferit wychodzi.
Oboje siebie oszukują. Oboje wciąż coś do siebie czują. Ale żadne z nich nie ma odwagi, żeby powiedzieć to na głos.
Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Emanet. Inspiracją do jego stworzenia były filmy Emanet 643. Bölüm i Emanet 644. Bölüm dostępne na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tych odcinków, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

















