„Złoty chłopak” Odc. 258 – streszczenie
Po intensywnym treningu Ferit przeciera twarz ręcznikiem i kieruje się do stołówki. W powietrzu unosi się zapach kawy i świeżo wyciskanych soków. Siada przy jednym ze stolików, zamawia wodę i przez chwilę patrzy w telefon, próbując wyciszyć myśli.
— Cóż za zbieg okoliczności…
Unosi wzrok. Hazal stoi nad nim z pozornie niewinnym uśmiechem i szklanką soku pomarańczowego w dłoni. Nie czekając na zaproszenie, przysiada się obok.
— Skoro już się spotkaliśmy, zapytam cię o coś — zaczyna lekko, jakby mówiła o pogodzie.
Ferit odkłada telefon.
— O co chodzi?
Hazal bierze łyk soku i przechyla głowę.
— Jak długo Seyran kazała ci czekać?
Ferit marszczy brwi.
— Na co?
Dziewczyna przewraca oczami.
— Nie udawaj, że nie wiesz. To temat, w którym masz doświadczenie. Chodzi mi o to, kiedy poszliście ze sobą do łóżka. — Uśmiecha się z udawaną słodyczą — Zastanawiam się, czy Seyran jest taka chłodna tylko wobec mojego brata.
Przez twarz Ferita przemyka cień irytacji.
— Po co zadajesz takie pytania?
— Słyszałam ich rozmowę. — Wzrusza ramionami — Wydało mi się dziwne, że po ślubie nadal… nic. Byłam zaskoczona. Może problemem jest mój brat? — dodaje z udawaną troską. — A może Seyran po prostu nie chce?
Ferit prostuje się.
— To nie twoja sprawa.
Hazal przygląda mu się uważnie.
— Czyli jednak jest o czym milczeć… — mówi cicho. — Szkoda. Myślałam, że pomożesz mi zrozumieć sytuację.
Wstaje powoli.
— Trudno. Skoro ty nie chcesz odpowiedzieć, zapytam Seyran. W końcu od teraz będzie mieszkać z nami.
Te słowa zawisają między nimi ciężko. Ferit podnosi się gwałtownie od stołu.
— Nie mieszaj się w rzeczy, których nie rozumiesz.
— Och, rozumiem więcej, niż myślisz — odpowiada z uśmiechem.
Ferit odchodzi bez pożegnania. Hazal odprowadza go wzrokiem, a na jej twarzy pojawia się satysfakcja — jakby właśnie zasadziła ziarno, które wkrótce zacznie kiełkować.
***
Esme i Kazim uchylają drzwi sypialni tak ostrożnie, jakby każdy skrzypiący zawias mógł ich zdradzić. Oboje w piżamach, z włosami w nieładzie, wyglądają jak para przyłapanych nastolatków. Esme ściska pod pachą koc i poduszkę, a drugą ręką przytrzymuje klamkę, by nie trzasnęła.
Zatrzymują się na korytarzu. Cisza.
— Nikogo nie ma? — szepcze Kazim.
Esme mierzy go ostrym spojrzeniem.
— Cicho bądź i chodź.
Na palcach schodzą po schodach. Każdy stopień wydaje im się głośniejszy niż zwykle. Wreszcie docierają do salonu.
— Kładź się szybko — syczy Esme, wskazując kanapę.
Rzuca poduszkę i rozkłada koc. Kazim z teatralnym westchnieniem opada na sofę.
— Jak złodziej we własnym domu… — mruczy pod nosem.
— Sam sobie jesteś winien — ucina Esme.
Nakrywa go kocem, poprawia poduszkę i już chce odejść, gdy Kazim nagle chwyta ją za nadgarstek i przyciąga bliżej.
— Zabieraj ode mnie ręce! — syczy, próbując się wyszarpnąć. — To zdarzyło się tylko raz i więcej się nie powtórzy. Zrozumiałeś?
Kazim uśmiecha się półgębkiem.
— Raz? — pochyla się bliżej — To był bardzo dobry raz.
Esme czerwienieje ze złości.
— Puść mnie!
W tym momencie na schodach rozlega się cichy stuk kroków.
Oboje zamarzają.
W progu salonu staje Suna. Patrzy na nich uważnie, marszcząc brwi.
— Mamo? Tato?
Esme natychmiast prostuje się i przykleja do twarzy swój codzienny, opanowany uśmiech.
— Dzień dobry, córko.
Kazim przeciąga się demonstracyjnie, jakby dopiero co się obudził.
— Dzień dobry, moja piękna.
Suna podchodzi bliżej, przyglądając się scenie z wyraźnym sceptycyzmem.
— Widzę, że obudziłeś się dziś wcześnie.
Kazim wzdycha dramatycznie.
— Zapytaj mnie raczej, czy w ogóle spałem…
— No tak, kanapa nie jest najwygodniejsza.
— Ależ skąd! — oburza się teatralnie. — Mogłem przewracać się z boku na bok… Było bardzo wygodnie.
Puszcza oko w stronę Esme. Kobieta posyła mu ostrzegawcze spojrzenie.
Nagle telefon Esme zaczyna dzwonić, przerywając napięcie.
— Dzień dobry, ciociu — mówi, odbierając.
— Zostaw te powitania — słyszy po drugiej stronie ostry głos Hatice. — Seyran rozpoczęła współpracę z Korhanami. Wiedziałaś o tym?
Esme nieruchomieje.
— Co takiego?
Odsuwa telefon od ucha i spogląda na Kazima oraz Sunę.
— Seyran zaczęła współpracować z Korhanami…
Kazim zrywa się z kanapy tak gwałtownie, że koc spada na podłogę.
— No nie! — Załamuje ręce. — Nawet jednego dnia nie ma spokoju w tym domu!
Suna spogląda raz na ojca, raz na matkę.
A poranek, który miał być zwyczajny, właśnie zamienia się w kolejny początek rodzinnej burzy.
***
Zgodnie z obietnicą daną Feritowi, Seyran pierwszego dnia pracy dla Korhanów przekracza próg pracowni. Wnętrze pachnie papierem, ołówkiem i świeżo zaparzoną kawą. Przez otwarte drzwi balkonowe wpada miękkie światło, poruszając szkicami przypiętymi do tablic.
Memo podnosi głowę znad projektu i jego twarz natychmiast się rozjaśnia.
— Wreszcie jesteś! — woła z wyraźną ulgą. — Teraz Ferit będzie mógł rysować, patrząc na prawdziwą ciebie, a nie tylko na zdjęcie.
Seyran zatrzymuje się w pół kroku.
— Na zdjęcie?
Memo uśmiecha się tajemniczo. Otwiera szufladę biurka i wyciąga niewielki, srebrny wisiorek. Delikatnie go rozchyla. W środku znajduje się jej fotografia — starannie przycięta, noszona wyraźnie od dawna.
Na twarzy Seyran pojawia się ciepły, zaskoczony uśmiech. Kąciki jej ust unoszą się lekko, a oczy miękną. Nic nie mówi, ale jej milczenie mówi wszystko.
Chwilę później w drzwiach staje Ferit.
Zatrzymuje się, gdy ich spojrzenia się spotykają. Memo, wyczuwając napięcie, szybko bierze czajnik.
— Zrobię herbatę — rzuca i znika.
Byli małżonkowie siadają naprzeciwko siebie, przy szeroko otwartych drzwiach balkonowych. Na zewnątrz panuje cisza — spokojne osiedle i odległy śpiew ptaków.
— Jak tu spokojnie — mówi Seyran, wsłuchując się w otoczenie. — To miejsce naprawdę może inspirować.
— Owszem. — Ferit nie odrywa od niej wzroku. — Mam tu aż nadto inspiracji.
Krótka pauza.
— A w domu teściowej też masz tyle inspiracji?
Seyran spogląda na niego zaskoczona.
— Co?
— Wiem, że się tam przeprowadziłaś.
— Skąd?
— Hazal. Chodzimy do tej samej siłowni.
— Przyszła ćwiczyć czy plotkować? — odpowiada chłodno.
Ferit podnosi krzesło i przysuwa się bliżej. Między nimi zostaje już tylko oddech.
— Tamten dom naprawdę ci się podobał. Dlaczego go nie wynajęłaś?
Seyran spuszcza wzrok.
— Bo Sinanowi się nie spodobał.
Ferit delikatnie unosi jej podbródek, zmuszając, by spojrzała mu w oczy.
— To nie wszystko. Dlaczego zrobiłaś coś, czego nigdy byś nie zrobiła?
Przez chwilę milczy.
— Pani Ayla jest chora. Sinan nie chce jej zostawiać samej. — Próbuje się uśmiechnąć — Brawo, wracasz do formy. Znowu potrafisz czytać mi w myślach.
Pochyla się bliżej. Ich twarze dzieli kilkanaście centymetrów.
— O czym teraz myślę?
Ferit odpowiada bez wahania:
— Boisz się.
Seyran przełyka ślinę.
Oczywiście, że się boję. Dlaczego czuję, że zdradzę cię, jeśli pozwolę, by mężczyzna, którego poślubiłam, mnie dotknął?
— Seyran… — jego głos łagodnieje. — Naprawdę jesteś szczęśliwa w tym małżeństwie?
— Tak. Jestem szczęśliwa.
Nie jest.
— A ty? — pyta cicho.
Nie jestem. Jak mógłbym być szczęśliwy po tym, co usłyszałem?
— Ze mną wszystko dobrze. — wzrusza ramionami. — Nie jestem żonaty. Mam spokojną głowę.
Oczywiście. Dlatego wciąż nosisz moje zdjęcie przy sercu.
— Cieszę się — mówi Seyran, choć jej głos lekko drży. — Ty masz się dobrze i ja mam się dobrze. Po wszystkim, przez co przeszliśmy, udało nam się być szczęśliwymi.
Ich twarze powoli zbliżają się do siebie. Cisza gęstnieje. Wystarczyłby jeden ruch.
W tym momencie drzwi otwierają się z lekkim stuknięciem.
— Herbata gotowa! — oznajmia Memo pogodnie.
Czar pryska. Oboje odchylają się od siebie, jakby nic się nie stało — ale w powietrzu wciąż unosi się to, czego nie odważyli się zrobić.
***
Noc jest chłodna i cicha. Reflektory samochodu przecinają mrok, gdy gwałtownie zatrzymuje się przed bramą rezydencji Korhanów. Silnik jeszcze nie gaśnie, a Kazim już wysiada, trzaskając drzwiami.
Suna podąża za nim bez słowa. Jej twarz jest napięta, a oczy błyszczą od emocji.
Dotarli do szokujących informacji na temat Abidina i nie mogli dłużej czekać. Musieli przyjechać, mimo późnej pory.
Przy bramie stoi Hatice. Właśnie wraca z wieczornego spaceru w towarzystwie ochroniarza. Na widok niespodziewanych gości jej krok zwalnia.
— Wejdź do środka — rzuca chłodno do ochroniarza.
Mężczyzna waha się przez sekundę, ale wykonuje polecenie. Zostają sami.
Hatice splata dłonie przed sobą i mierzy wzrokiem siostrzeńca.
— Co tu robicie o tej porze?
Kazim podchodzi bliżej. Jego twarz jest napięta, a szczęka zaciśnięta. Unosi palec wskazujący — ostrzegawczo, niemal groźnie.
— Ciociu… zapytamy tylko raz. Odpowiedz bez kręcenia i bez kłamstw.
Hatice unosi brew.
— Uważaj na ton, Kazimie.
Suna wychodzi przed ojca. Krzyżuje ręce na piersi, ale w jej spojrzeniu nie ma agresji — jest ból i determinacja.
— Ciociu… — zaczyna spokojniej, choć głos lekko jej drży — Musimy znać prawdę. Czy to ty zostawiłaś Abidina w sierocińcu, kiedy był niemowlęciem?
Słowa zawisają w powietrzu jak wyrok.
Hatice blednie. Przez ułamek sekundy w jej oczach pojawia się coś, czego nie da się ukryć — zaskoczenie… może strach.
Cisza między nimi gęstnieje.
Tylko wiatr porusza liście drzew za bramą rezydencji.
***
Seyran i Sinan przyjeżdżają do hotelu, w którym Ayla zarezerwowała dla nich pokój. Atmosfera między nimi pozostaje napięta, lecz oboje starają się zachować pozory spokoju.
Niedługo później do hotelu dociera także Mumtaz. Kontaktuje się z siostrzeńcem i informuje go, że musi pilnie podpisać kilka ważnych dokumentów. Prosi, by Sinan zszedł do hallu.
Kilka minut po jego wyjściu do drzwi pokoju ktoś puka. Seyran, ubrana w koszulę nocną, podchodzi i otwiera. Po drugiej stronie stoi Ferit. W dłoniach trzyma otwarte pudełeczko z pierścionkiem zaręczynowym.
Na ich twarzach maluje się identyczne zaskoczenie. Oboje zastygają w bezruchu, niezdolni do wypowiedzenia choćby słowa.
W tym samym momencie na korytarzu pojawiają się Sinan i Diyar. Widok, który zastają, wprawia ich w jeszcze większy szok. Z ich perspektywy scena przy drzwiach nie pozostawia wątpliwości — wygląda to tak, jakby Ferit właśnie oświadczał się Seyran.
Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Yalı Çapkını. Inspiracją do jego stworzenia był film Yalı Çapkını 77.Bölüm dostępny na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tego odcinka, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.














