Dziedzictwo odc. 860: Trucizna wpada w ręce Yamana!

Trucizna zostaje więźniem Yamana. Jest przywiązany do krzesła, a Yaman trzyma go za szczękę.

„Dziedzictwo” Odc. 860 – streszczenie

Gdy wydaje się, że związek Nese i Volkana jest ostatecznie przekreślony, miłość okazuje się silniejsza niż dzielące ich problemy. Po długiej walce ze sobą postanawiają wrócić do siebie. Zdają sobie sprawę, że nie potrafią żyć osobno. Wpadają sobie w objęcia, jakby chcieli zatrzymać tę chwilę na zawsze, nie pozwalając, by cokolwiek znów ich rozdzieliło.

***

Trucizna siedzi w fotelu, wbijając intensywne spojrzenie w skulonego pod ścianą Yusufa. W ciemnym magazynie panuje złowroga cisza, przerywana jedynie przyspieszonym oddechem chłopca.

– Dlaczego tak na mnie patrzysz? – Yusuf odzywa się niepewnie. Jego głos drży.

Trucizna mruży oczy.

– Nie mogę wyrzucić z głowy słów twojego stryjka. Jego miłość do ciebie… Pomimo strachu zdobyłeś się na odwagę, by zadzwonić do niego. To oznacza, że naprawdę chcesz stąd uciec. Że bardzo go kochasz. – Milknie na chwilę, jakby to, co właśnie powiedział, było dla niego objawieniem. – Nie zrozumiałem tego wcześniej. Zaślepiła mnie zemsta. Chciałem, żeby twój stryjek poczuł mój ból.

Jego twarz nagle tężeje.

– Ale teraz wiem… – mówi cicho, niemal do siebie. – Mój czyn to czyste szaleństwo. To złośliwość, niesprawiedliwość. Popełniłem grzech, którego nie da się naprawić.

Yusuf z wahaniem podnosi się na nogi. Powoli zbliża się do porywacza, jakby nagle odnalazł w nim cień człowieczeństwa.

– Puść mnie, wujku – prosi drżącym głosem.

Trucizna spogląda na niego z dziwnym wyrazem twarzy.

– W porządku – mówi w końcu. – Ale najpierw musisz mi coś udowodnić. Jeśli ci się uda, będziesz wolny. Wrócisz do swojego stryjka i rodziny.

Twarz Yusufa rozświetla nadzieja.

– Naprawdę? Obiecujesz? Powiedz mi, co mam zrobić. Zrobię wszystko.

Trucizna uśmiecha się lekko.

– To coś prostego. Zanim minie minuta, przebiegniesz dookoła magazynu. Możesz to zrobić?

– Mogę! – Yusuf przytakuje gorliwie.

***

Trucizna udaje, że włącza stoper na telefonie, a Yusuf rzuca się do biegu. Pokonuje trasę w wyznaczonym czasie, ale Trucizna kręci głową.

– Jeszcze raz – rzuca obojętnie.

Chłopiec marszczy brwi, ale biegnie ponownie. Gdy kończy drugie okrążenie, dyszy ciężko, jednak w oczach wciąż ma determinację.

– Nie, to jeszcze nie to – mówi Trucizna, wzdychając teatralnie. – Spróbuj jeszcze raz.

Dopiero po trzeciej próbie kiwa głową z aprobatą.

– Udało się! – Yusuf sapie ze zmęczenia. – Teraz mogę iść, prawda? Obiecałeś!

Na twarzy Trucizny pojawia się zimny uśmiech.

– Niestety, to się nie liczy – odpowiada lodowatym tonem. – Nie udało ci się za pierwszym razem.

W oczach Yusufa błyskawicznie pojawia się gniew. Zaciska pięści, a jego drobne ciało drży z oburzenia.

– Nie złość się na mnie – mówi Trucizna, pochylając się i chwytając go za bark. – Powinieneś mi podziękować. Dałem ci bezcenną lekcję. Nadzieja to słabość, nadzieja to iluzja. A za jej maską kryje się tylko ból i rozczarowanie. Pamiętaj to dobrze… bo w twoim nowym życiu nie będzie już nadziei. – Uśmiecha się chłodno. – Nigdy więcej nie zobaczysz swojego stryjka. To miejsce jest teraz twoim domem.

Nagle rozlega się dzwonek telefonu. Trucizna odbiera.

– Mam nową partię leku – oznajmia surowy głos po drugiej stronie. – Jestem w Stambule, mogę ci go przywieźć.

– Nie. Nikt nie może wiedzieć o tym miejscu – syczy Trucizna. – Przyjedź tam, gdzie ci wskażę.

Rozłącza się i odwraca do Yusufa, wbijając w niego nieprzeniknione spojrzenie.

– Kiedy wrócę, podam ci trzecią dawkę – mówi lodowato. – To twój ostatni dzień, w którym pamiętasz swoje dawne życie.

Chwyta chłopca mocno za ramię i wpycha go do ciemnego magazynu. Metalowe drzwi zamykają się za nim z głuchym trzaskiem.

***

W ciemnej, odosobnionej uliczce rozlegają się ciche kroki. Trucizna zatrzymuje się, patrząc na sylwetkę czekającego na niego doktora. Atmosfera jest ciężka, przesiąknięta napięciem.

— Lek jest bardzo silny. Należy zachować ostrożność — mówi doktor, wyciągając z kieszeni niewielką fiolkę. W jego głosie słychać niepokój. — Gdyby cokolwiek się wydarzyło, natychmiast się ze mną skontaktuj.

Trucizna bierze fiolkę do ręki i unosi ją na wysokość oczu, spoglądając na nią z niemal hipnotyczną fascynacją.

— To zakończy się dziś wieczorem — szepcze. Jego usta wykrzywiają się w mrocznym uśmiechu. — W bratanku Kirimliego rozprzestrzeni się ciemność mojej trucizny…

Nagle dostrzega coś niepokojącego. Jego wzrok przesuwa się na doktora, który wydaje się spięty. Jego dłonie drżą, a oddech jest przyspieszony.

— Dlaczego twoje ręce drżą? — Trucizna mruży oczy, jakby próbował dostrzec ukrytą prawdę.

Doktor otwiera usta, ale wydobywa z siebie tylko jedno słowo:

— Przepraszam…

Zanim Trucizna zdąży zareagować, czuje nagłe ukłucie w szyję. Cień za jego plecami porusza się błyskawicznie. Trucizna stężał, a jego serce zatrzymało się na ułamek sekundy.

— Kirimli… — wydobywa z siebie słabnącym głosem.

Nie musi się odwracać, by wiedzieć, kto za tym stoi.

— Brawo, zgadłeś — słyszy głos Yamana, przesycony groźnym spokojem. — Człowiek, który otworzy przed tobą bramy piekieł.

Świat wokół Trucizny zaczyna wirować. Czuje, jak nogi odmawiają mu posłuszeństwa. Upada. Mrok pochłania go całkowicie.

***

Gdy odzyskuje świadomość, czuje chłód metalu na swoich nadgarstkach. Jego ciało jest zdrętwiałe, a gdy otwiera oczy, widzi jedynie ciemność.

Nie jest już łowcą. Stał się ofiarą.

Przywiązany do krzesła, otoczony duszną ciszą, czuje czyjąś obecność. Po chwili słyszy kroki. Yaman staje tuż przed nim.

— Dostałeś to, czego chciałeś — mówi Trucizna, a na jego twarzy pojawia się krzywy uśmiech. — Masz mnie w swoich rękach.

Yaman patrzy na niego chłodno, bez cienia litości.

— Myślisz, że teraz możesz zrobić, co chcesz, prawda? — kontynuuje Trucizna, zanosząc się obłąkańczym śmiechem. — Mylisz się. Możesz mnie torturować, możesz zniszczyć moje ciało, ale nie zdobędziesz tego, co mam w głowie.

Pochyla się lekko w jego stronę, jego głos staje się szeptem:

— W mojej głowie trzymam twojego bratanka.

Yaman zaciska pięści, ale nie spuszcza wzroku z przeciwnika. Widzi, jak Trucizna w ukryciu walczy z więzami, próbując uwolnić rękę. Czeka. Pozwala mu na to.

Aż w końcu, w decydującym momencie, gwałtownie chwyta jego nadgarstek, przyciska go do pobliskiego stolika i bez wahania wbija nóż w dłoń Trucizny.

Powietrze rozdziera przeraźliwy krzyk bólu.

— Powiedziałem ci, że oderwę rękę, którą podniosłeś na moją rodzinę — syczy Yaman, jego głos przepełniony mrocznym gniewem. — Jeśli nie powiesz mi, gdzie jest Yusuf, rozerwę cię na strzępy!

Chwyta Truciznę za gardło i zaciska dłoń z siłą, która niemal odbiera mu oddech.

— Kiedy skończę, nawet twoje szczątki nie zostaną rozpoznane. Mów! Gdzie jest Yusuf?!

Trucizna, choć osłabiony bólem, nie traci swojego obłąkanego uśmiechu.

— Możesz mnie zabić, Kirimli… ale nigdy go nie znajdziesz — rzuca chrapliwie, po czym spluwa krwią na podłogę. — Tylko ja wiem, gdzie jest twój bratanek. Jeśli nie wrócę do niego, umrze tam. Samotny, w ciemności. Czy wyobrażasz sobie jego rozpacz? Bo ja mogę. I cieszy mnie ten widok.

***

Yaman nie słyszy już niczego poza własnym gniewem. Palce mocniej zaciskają się na spuście broni. Jedno pociągnięcie. Jeden strzał. I Trucizna przestanie istnieć.

Jest gotów to zrobić.

— Yaman!

Głos Ferita przerywa napięcie, wpadając do magazynu wraz z Karą i Volkanem.

— Nie waż się! — ostrzega go komisarz, widząc desperację w oczach przyjaciela.

— Wynoś się stąd, Fero! — krzyczy Yaman, nawet na moment nie odrywając wzroku od Trucizny. — Ten człowiek musi umrzeć!

— Złapałeś go! — Ferit próbuje przemówić mu do rozsądku. — Dokonałeś niemożliwego, ale jeśli go zabijesz, stracisz jedyną szansę na odnalezienie Yusufa.

— Przemyślałem to! — warczy Yaman. — Ten drań nigdy nie zdradzi, gdzie jest chłopiec ognia. On się tym bawi, ale ja zakończę tę grę!

— Nie! — Ferit podchodzi bliżej i staje między nim a Trucizną. — Twoje oczy pociemniały ze złości, Yamanie. W tej chwili nawet nie myślisz o Yusufie. Nie pozwolę ci popełnić tego błędu!

— Czy ty wiesz, kogo bronisz?! — Kirimli zaciska szczękę. — Zejdź mi z drogi, Fericie! Jesteś moim najlepszym przyjacielem, ale nie zawaham się!

— Yamanie Kirimli! — głos Ferita staje się twardy, surowy. Powoli podnosi broń. — Nie zmuszaj mnie, żebym cię aresztował.

Zapada cisza.

Dłonie Yamana drżą. Oddycha ciężko.

Aż w końcu, z przeciągłym wydechem, opuszcza broń.

— Zabierzcie tego łajdaka do szpitala — rozkazuje Ferit. — A potem na komisariat.

Podchodzi bliżej do Trucizny i nachyla się nad nim.

— Jeśli masz choć odrobinę rozumu, zaczniesz mówić podczas przesłuchania.

Trucizna, mimo bólu, tylko się uśmiecha. Gra jeszcze się nie skończyła.

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Emanet. Inspiracją do jego stworzenia był film Emanet 620. Bölüm dostępny na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tego odcinka, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Podobne wpisy

  • Dziedzictwo odc. 703: Nilgun prosi Ayse o ratunek!

    Nana coraz gorzej znosi obecność Hazal, eleganckiej bizneswoman, która odwiedza Yamana i budzi jej zazdrość. Gdy Yaman proponuje Hazal nocleg w rezydencji, Nana z trudem powstrzymuje emocje. Nilgun nadal przetrzymywana jest w tajnym pokoju tortur. Kobieta próbuje przekonać Tekina, że jej ciotka zawiadomi policję, lecz on ujawnia swoją intrygę: wynajął aktorkę, która podszyła się pod Nilgun i wsiadła do autobusu, by zmylić śledczych. Na komisariacie Ferit domaga się obserwacji Tekina, podejrzewając, że nadal więzi żonę. Gdy sygnał telefonu Nilgun zostaje wykryty na pustej działce, Ayse i Ferit znajdują tam tylko porzucony aparat. Tekin dostaje żądanie okupu od aktorki i planuje się jej pozbyć. Nilgun wysyła z jego telefonu rozpaczliwą wiadomość do Ayse. Policjantka, nie mogąc skontaktować się z Feritem, wyrusza sama do domu Tekina, by ją uratować, nieświadoma, jak wielkie grozi jej niebezpieczeństwo.

  • Dziedzictwo odc. 919: Nana zgadza się zostać modelką!

    Cansel, manipulując Naną, przekonuje ją do udziału w sesji zdjęciowej zorganizowanej przez menadżerkę Banu. Nana, chcąc pomóc zadłużonemu Sahinowi, przyjmuje ofertę, nieświadoma, że została wykorzystana. Tymczasem Semih odwiedza Poyraza, który wciąż nie wie, że to on podrzucił narkotyki do warsztatu i doprowadził do jego aresztowania. Choć Semih udaje skruchę, nie przestaje knuć. Gdy wieczorem w salonie wychodzi na jaw decyzja Nany, Poyraz wpada w gniew. Dziewczyna nie zdradza prawdziwych motywów, a Poyraz oskarża ją o chciwość. Gdyby wiedział, że zrobiła to z troski o jego bliskich, pożałowałby każdego wypowiedzianego słowa.

  • Dziedzictwo odc. 799: Yaman staje oko w oko z Nedimem!

    Yaman i Ferit analizują nagrania z cmentarza, upewniając się, że Nana żyje. Nese konfrontuje Timura, który powtarza podszepty Volkana przez słuchawkę – dziewczyna odkrywa, że wyznania chłopaka to w rzeczywistości uczucia Volkana. Plan Kary i Ibo, mający pogodzić Ferita i Ayse, kończy się fiaskiem – policjantka ląduje w areszcie, a inspektor stawia ultimatum: jedno z nich musi odejść. Yaman rozprawia się z Nedimem i ratuje Nanę, lecz nagle atakuje ich zamaskowany Idris. Wkrótce Nedim, obolały po ciosie, spotyka Idrisa i Kazima, którzy więżą Kirimliego i Nanę. Nedim próbuje skontaktować się z przemytnikami, ale jego plany zostają pokrzyżowane. Idris zapowiada dzień rozliczenia z Kirimlim.

  • Dziedzictwo odc. 770: Nana i Yaman szukają drogi do siebie!

    Ferit nie ustaje w próbach poznania prawdy od Ayse, lecz policjantka uparcie twierdzi, że rozstanie było wyłącznie jej decyzją. Yaman w więzieniu od razu pokazuje współosadzonym, że nie pozwoli się zastraszyć. W kryjówce Idrisa panuje euforia po udanym spisku przeciw Kirimliemu – Idris, Kazim i Nedim dzielą pieniądze, wspominają wysłanie zabójcy i uciszenie Fuata, a Yahyaoglu zapowiada wdrożenie planu wobec Nany. Akca odmawia dziewczynie udziału w widzeniu z Yamanem, więc Nana pisze do niego list, a on w celi odpowiada. Volkan odwiedza Nese, a gdy gaśnie światło, zostaje, by dotrzymać jej towarzystwa. Przy świecach dzielą się rozmową o przeszłości, Basak i zaufaniu, co zbliża ich do siebie.

  • Dziedzictwo odc. 450 i 451: Yaman nie ma litości dla Zuhal!

    Zuhal, zdesperowana i zaślepiona obsesją, wyznaje Yamanowi, że zrobiła wszystko z miłości do niego – nawet spowodowała śmierć własnej siostry! Jednak jej słowa zamiast skruchy wywołują u Yamana odrazę, prowadząc do dramatycznej konfrontacji w lesie. Tymczasem w rezydencji Seher wybacza Cicek jej dawną współpracę z Zuhal, a Ziya i Yusuf planują romantyczną niespodziankę dla małżonków. Równolegle Ali odkrywa coraz więcej dowodów, które mogą doprowadzić do „Cienia” – niebezpiecznej przestępczyni, za którą kryje się osoba zaskakująco bliska Duygu. Czy policjantka będzie w stanie poświęcić rodzinne więzi w imię sprawiedliwości?

  • Dziedzictwo odc. 584 i 585: Nanie grozi deportacja!

    Nana wpada w poważne tarapaty, gdy straż graniczna oskarża ją o nielegalny pobyt i brak pozwolenia na pracę. Jej dokumenty zniknęły, a bez nich grozi jej deportacja. Yusuf nie chce się z nią rozstać, ale służby są nieugięte – Nana zostaje osadzona w areszcie. Tymczasem Aynur triumfuje, przekonana, że pozbyła się rywalki. Yaman odkrywa sprawę i rozpoczyna walkę z czasem, by ocalić Nanę. Czy uda mu się odkryć prawdę i udowodnić niewinność opiekunki Yusufa?