„Dziedzictwo” Odc. 874 – streszczenie
Ayse dzwoni do prokuratora, który przesłuchiwał Ferita po jego zatrzymaniu.
— Prokurator Sinan Aysan — odbiera mężczyzna. Jego głos brzmi chłodno i oficjalnie.
— Dzień dobry. Z tej strony komisarz Ayse Ozyurt. Dzwonię w sprawie Ferita Buluta. Był oskarżony o porwanie mojej córki, a mimo to go wypuściłeś!
— Rozumiem. I co w związku z tym?
— Jak to co?! Porwał moją córkę! Jak mogłeś go tak po prostu uwolnić?!
Po drugiej stronie zapada chwila ciszy, ale Ayse nie zdąży ponownie się odezwać, bo prokurator nagle podnosi głos:
— Jakim prawem pouczasz prokuratora?!
— Nie miałam takiego zamiaru — mówi Ayse, choć jej głos lekko drży z emocji. — Ale ten człowiek…
— Kiedy ze mną rozmawiasz, masz zwracać się do mnie per panie prokuratorze — przerywa jej stanowczo. — Przeanalizowałem dowody i podjąłem decyzję zgodnie z literą prawa. Pan Ferit Bulut został zwolniony, ponieważ ty również nie jesteś bez winy. Dlaczego w skardze kryminalnej pominęłaś fakt, że jest ojcem dziecka? Celowo zataiłaś kluczową informację.
Ayse milknie, zaciskając palce na telefonie.
— Możesz dziękować Bogu, że postanowiłem okazać wam obojgu litość ze względu na dobro dziecka — kontynuuje Sinan lodowatym tonem. — I radzę ci, komisarz Ozyurt, nie dzwoń do mnie więcej, a już na pewno nie próbuj mnie pouczać.
Rozłącza się.
Ayse odsuwa telefon od ucha i patrzy na ekran w kompletnej konsternacji.
— Nie wierzę! Rozłączył się! — Jej głos drży od wściekłości i niedowierzania.
***
Prokurator Sinan chowa telefon do kieszeni i potrząsa głową z irytacją.
— Co za bezczelna kobieta… — mruczy pod nosem.
Znajduje się na wybrzeżu, siedzi na jednej z ławek z widokiem na morze. Wciąż wzburzony rozmową, gwałtownie podnosi się z miejsca i… wpada prosto na przechodzącą obok kobietę.
Wstrząśnięta Aynur nie zdąża zareagować. W jej dłoni znajduje się kubek z gorącą kawą, która w jednej chwili ląduje na śnieżnobiałej koszuli prokuratora. Brązowa plama rozlewa się po materiale, a Sinan natychmiast syczy z irytacji.
— O Boże, przepraszam! — mówi Aynur, instynktownie sięgając po chusteczkę. — Naprawdę nie chciałam…
— Nie rób rzeczy, za które później musisz przepraszać. Po prostu bądź bardziej ostrożna — rzuca chłodno Sinan, strzepując koszulę, jakby to mogło coś pomóc.
Aynur zamiera na moment, po czym prostuje się i unosi podbródek.
— To ty bądź bardziej ostrożny — odpiera, a jej wcześniejszy przepraszający ton znika. — Wpadliśmy na siebie przez przypadek.
Sinan patrzy na nią z niedowierzaniem.
— Nie dość, że jesteś nieostrożna, to jeszcze bezczelna. Spójrz tylko na stan mojej koszuli!
Aynur przygląda się mu z lodowatym spojrzeniem, po czym unosi brew i rzuca:
— Nie przejmuję się tym, bo ty najwyraźniej nie przejmujesz się niczym. Nie ma w tobie ani odrobiny człowieczeństwa!
Z tymi słowami odwraca się na pięcie i odchodzi szybkim krokiem.
Sinan patrzy za nią, wciąż czując zapach rozlanej kawy. Zmrużonymi oczami obserwuje oddalającą się sylwetkę, po czym przeklina pod nosem. Wyciąga z aktówki chusteczkę i zaczyna pocierać poplamiony materiał, choć wie, że to na nic.
***
Ferit i Ayse wkraczają na wojenną ścieżkę. Ich walka o córkę dopiero się rozpoczyna. Oboje zatrudniają adwokatów – doświadczonych, przebiegłych i gotowych na wszystko. Każde z nich chce wygrać, ale żadne nie zdaje sobie sprawy, jak daleko są w stanie posunąć się w tej batalii.
***
Mężczyzna siedzi w skórzanym fotelu, przyglądając się Feritowi z analitycznym spojrzeniem. Na jego biurku leży stos akt.
— Będę z tobą szczery — mówi w końcu, splatając dłonie. — Nasza sytuacja jest trudna, ale nie beznadziejna. Możemy obrać kilka strategii.
Ferit milczy, czekając.
— Co by było, gdyby rozwód z panią Ayse miał inne podłoże? — kontynuuje prawnik. — Powiedzmy, że to nie ty ją zawiodłeś, ale ona ciebie. Może miała romans z Korayem i uciekła, nosząc twoje dziecko pod sercem?
Ferit prostuje się w fotelu. Jego oczy płoną gniewem.
— Czy ty siebie słyszysz?! — wybucha. — Nigdy więcej nie mów tak o mojej żonie… O mojej byłej żonie.
Adwokat unosi ręce w geście uspokojenia.
— Źle mnie zrozumiałeś. Nie twierdzę, że tak było. Mówię tylko, że to skuteczna linia obrony.
— Nie, nie jest. Sama myśl o tym jest dla mnie obrzydliwa.
Prawnik wzdycha ciężko.
— Dobrze. Skoro nie zgadzasz się na podważenie jej wierności, skupmy się na jej macierzyństwie. Możemy wykazać, że zaniedbywała córkę albo stosowała przemoc psychiczną i fizyczną.
Ferit zaciska szczękę. Jego pięści zaciskają się na podłokietnikach fotela.
— Ayse nigdy nie skrzywdziłaby Dogi. Ona jest gotowa spalić cały świat za jeden włos z jej głowy! — syczy. — Nie będziemy uderzać poniżej pasa. Wygramy tę sprawę uczciwie.
Sięga po leżącą na biurku teczkę i przesuwa ją w stronę adwokata.
— To dokumenty, które posiadam. Ayse współpracowała z Korayem i sfałszowała wyniki testu DNA. Celowo ukrywała, że Doga jest moją córką. To kluczowy dowód. Resztę już znasz.
Prawnik z zainteresowaniem otwiera teczkę i zaczyna przeglądać zawartość. Na jego twarzy pojawia się uśmiech.
— Dobrze, panie Fericie. Jeśli chcesz grać czysto, to przynajmniej z mocnymi kartami.
***
Ayse siada naprzeciwko swojego prawnika, skrzyżowawszy ręce na piersi. Mężczyzna uważnie przegląda dokumenty, a na jego twarzy maluje się zamyślenie.
— Kartoteka twojego byłego męża pełna jest zawieszeń i naruszeń dyscyplinarnych — zaczyna. — Możemy to wykorzystać. Jego impulsywność, łamanie procedur… To wszystko można przedstawić jako jego skłonność do nieodpowiedzialnych działań.
Ayse od razu prostuje się na krześle. W jej oczach pojawia się błysk sprzeciwu.
— Nie ma mowy! — mówi stanowczo. — Jego kariera nie ma tu nic do rzeczy. Ferit jest świetnym policjantem i… ma najlepszy charakter.
Prawnik unosi brew.
— A jednak to właśnie on porwał waszą córkę.
— Bo ją kocha! — wybucha Ayse, po czym bierze głęboki oddech, próbując się uspokoić. — Wiem, że to, co zrobił, było złe. Ale to nie czyni go złym ojcem.
Adwokat opiera się o oparcie krzesła, przyglądając jej się z niedowierzaniem.
— Chyba nie zamierzasz tego powiedzieć w sądzie? — pyta z lekką kpiną. — Dosłownie go bronisz.
— Oczywiście, że nie — odpowiada natychmiast Ayse. — Po prostu… nie chcę być wobec niego niesprawiedliwa.
Prawnik kręci głową, jakby nie dowierzał.
— Rozumiem twoje uczucia, ale pamiętaj, że w sądzie nie liczy się sentyment. Liczy się wygrana.
Ayse zaciska dłonie w pięści.
— Wygrałam już z Feritem raz. Zrobię to ponownie.
***
Yusuf opuszcza fortecę w poszukiwaniu pożywienia dla Nany. Wie, że nie tknęła kurczaka z ryżem, którego przyniósł jej Poyraz, więc musi znaleźć coś, co zje. Miasto wydaje się ciche, ale on wie, że to tylko pozory.
Przechodząc przez wąską uliczkę, nagle zauważa policjanta. Ich spojrzenia się krzyżują, a w oczach funkcjonariusza pojawia się czujność. Yusuf nie czeka na rozwój wydarzeń – serce przyspiesza mu w piersi, a instynkt każe uciekać. Rzuca się do biegu, wciskając się między stragany i przemykając przez tłum. Musi zniknąć, nie dać się złapać.
***
Nese spogląda na Volkana z niedowierzaniem, trzymając telefon z odsłuchaną rozmową w dłoni. Jej oddech przyspiesza, a ręce zaczynają drżeć.
— Zdawałeś raporty Feritowi, kiedy my płakałyśmy za Dogą?! — jej głos wibruje od gniewu, a oczy płoną wyrzutem.
Volkan nie spuszcza wzroku.
— Robiłem to, w co wierzyłem — odpowiada stanowczo. — Ferit też cierpiał, nie tylko wy. Chciałem z nim być.
— Jesteś niesamowity! — syczy Nese, ledwo panując nad emocjami. — Zamiast przeprosić, jeszcze bronisz swojego czynu?!
Volkan przełyka ślinę, ale nic nie mówi. Wie, że nie ma słów, które mogłyby ją teraz uspokoić.
— To koniec, Volkanie — mówi lodowato. — Nas już nie ma.
Odwraca się i odchodzi, zostawiając go samego z ciężarem swoich decyzji.
***
Ferit zatrzymuje samochód przed domem Ayse, gotowy na rozmowę, której tak długo unikała. Wychodzi z auta, ale ledwo zdąża zamknąć drzwi, gdy nagle drogę zastępuje mu dwóch policjantów.
— Ferit Bulut? — pyta jeden z nich, a Ferit skinieniem potwierdza.
— Został nałożony na pana sądowy zakaz zbliżania się do Ayse Ozyurt.
Ferit marszczy brwi. W jego oczach błyskają iskry wściekłości.
— Co takiego?!
Sięga po telefon i od razu wybiera numer Volkana.
— Dowiedz się, który prokurator to wydał — cedzi przez zaciśnięte zęby. — Natychmiast.
Odkłada telefon i patrzy na dom Ayse. Jest tak blisko, a jednocześnie dalej niż kiedykolwiek wcześniej.
Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Emanet. Inspiracją do jego stworzenia były filmy Emanet 629. Bölüm i Emanet 630. Bölüm dostępne na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tych odcinków, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.














