Dziedzictwo odc. 888: Niespodzianka Dogi! Taniec Ferita i Ayse!

Ferit i Ayse tańczą.

„Dziedzictwo” Odc. 888 – streszczenie

Doga nie ustaje w próbach połączenia rodziców. Tym razem, z pomocą Nese, przygotowuje dla nich niespodziankę. Ayse i Ferit zostają zmuszeni do wspólnego tańca, podczas którego mają okazję porozmawiać – może po raz pierwszy od dawna tak szczerze.

Gdy ich ciała poruszają się w rytmie muzyki, Ferit pochyla się nad Ayse, niemal muskając jej twarz.

– Nigdy nie zapomnę tej chwili – mówi cicho.

Ayse spogląda na niego zaskoczona.

– Dlaczego?

Mężczyzna zaciska lekko szczękę, jakby wewnętrzna walka toczyła się w jego wnętrzu. W końcu szepcze jej do ucha słowa, które ranią bardziej niż ostrze noża:

– Bo właśnie dokonuję największego poświęcenia, jakie ojciec może złożyć dla swojego dziecka. Tańczę z kobietą, której nienawidzę.

***

Później, w pokoju, Ayse nie potrafi ukryć wzburzenia. Krąży po pomieszczeniu jak uwięziony w klatce drapieżnik.

– Na litość boską, Nese! – wybucha, zatrzymując się gwałtownie. – Powinnaś mnie ostrzec, że Doga coś planuje!

– Siostro, Doga zabroniła mi mówić – tłumaczy Nese, unosząc dłonie w obronnym geście. – Coś się stało? Jesteś wściekła, odkąd zakończyliście swój taniec.

Ayse prycha z niedowierzaniem.

– Wiesz, co mi powiedział? Że to dla niego największe poświęcenie – taniec z kobietą, której nienawidzi!

Nese marszczy brwi, zaskoczona.

– To naprawdę okrutne…

– To ja się poświęcam! – upiera się Ayse, krzyżując ręce na piersi. – Otworzyłam drzwi swojego domu mężczyźnie, który porwał moje dziecko! A on ma czelność mówić o poświęceniu?!

Nese wzdycha, próbując uspokoić siostrę.

– Dobrze, Ayse. Uspokój się i zachowaj zdrowy rozsądek. Nie rób scen, dla dobra Dogi. Po prostu go ignoruj. A teraz chodź, stół jest nakryty, czas na obiad.

Telefon Nese zaczyna dzwonić. Dziewczyna wychodzi, zostawiając Ayse samą.

Policjantka zatrzymuje się przed lustrem, wpatrując się w swoje odbicie. Po chwili jej usta drżą, a oczy błyszczą od emocji.

– Przyznaj się – mówi cicho do siebie. – Na chwilę wróciłaś do dawnych czasów. I dlatego jego słowa tak cię zabolały. Ale nie jesteś już tą samą osobą. I on też nie jest.

***

W sąsiednim pokoju Ferit również patrzy na swoje odbicie w lustrze. Jego spojrzenie jest pełne gniewu – na siebie samego.

– W jakim jesteś stanie, człowieku? – warczy, zgrzytając zębami. – Co się z tobą dzieje, Fero?

Oparcie czoła o chłodną taflę szkła niewiele pomaga.

– Okej, zatańczyłeś z nią. Dałeś się ponieść emocjom – cedzi przez zęby. – Ale to nic nie znaczy! Kochałeś ją kiedyś… Ale to już przeszłość. Nie waż się myśleć inaczej. Ani przez chwilę!

***

Doga leży na łóżku, ściskając ukochanego pluszaka. Oczy jej błyszczą z ekscytacji.

– Plan się udał, Didi – szepcze do maskotki, szeroko się uśmiechając. – Pięknie ze sobą tańczyli!

Zamyka oczy, wyobrażając sobie przyszłość, jaką dla nich zaplanowała.

– Zobaczysz, znów się w sobie zakochają… A potem pobiorą.

Jest tego pewna.

***

Poyraz i Nana podążają do miejsca, które mogło być ostatnią kryjówką Trucizny. Wchodzą do opuszczonego magazynu, a serca biją im jak szalone. W półmroku dostrzegają jedno samotne krzesło. Na jego oparciu przewieszony jest biały ręcznik, przesiąknięty krwią. Na siedzisku leży telefon.

Nagle rozlega się dzwonek. Poyraz niemal automatycznie odbiera.

– Musisz wiedzieć o mnie jedną rzecz – po drugiej stronie rozbrzmiewa zimny, pełen wyższości głos Trucizny. – Zawsze jestem o krok przed innymi.

Poyraz zaciska zęby.

– Może teraz udało ci się wymknąć, ale dopadnę cię! W końcu wpadniesz w moje ręce!

– Twój ruch mnie zdenerwował, dlatego skracam ci czas – przerywa mu Trucizna, a jego głos staje się jeszcze bardziej jadowity. – Pójdź po rozum do głowy i wydaj mi kobietę i dziecko. Byłeś wystarczająco odważny. Czas, żebyś się poddał. Masz czas do jutra rana. Jeśli się nie zgodzisz…

Trucizna robi krótką pauzę, jakby chciał się upewnić, że każde jego słowo zapadnie w pamięć.

– Choć dla ciebie wstanie nowy dzień, dla Nazli zapadnie wieczny mrok.

Połączenie zostaje nagle przerwane.

Trucizna wsiada do samochodu. Na tylnym siedzeniu, w półmroku, leży nieprzytomna Nazli. Jej nadgarstki są związane, a na bladym policzku widnieje świeży ślad po uderzeniu. Mężczyzna spogląda na nią z kpiną, po czym odpala silnik i odjeżdża.

***

Poyraz i Nana wracają do domu w milczeniu. Ich twarze są ściągnięte, przygnębione, a serca ciężkie od porażki.

Gdy Cennet otwiera im drzwi, od razu rozgląda się za córką.

– Gdzie jest Nazli? – Jej głos drży od niepokoju. – Poyrazie, gdzie jest moje dziecko?!

Mężczyzna unika jej wzroku.

– Znaleźliśmy magazyn, w którym ją przetrzymywali, ale… – bierze głęboki oddech. – Już jej tam nie było. Odjechali dziesięć minut przed nami.

Cennet blednie, a jej oczy wypełniają się gniewem i desperacją. Nagle zwraca się ku Nanie, a w jej głosie słychać tylko jedno – żądanie.

– Oddaj ją i przyprowadź mi moją córkę!

Nana sztywnieje.

– Nie mogę tego zrobić, mamo – mówi Poyraz.

– Zrobisz! – Cennet chwyta syna za ramiona i potrząsa nim. Jej rozpacz przeradza się w szaleńczą determinację. – Przyprowadzisz mi moje dziecko!

Nana bierze drżący oddech i zwraca się do Poyraza:

– Zadzwoń do Trucizny i powiedz, że mnie oddasz. Yusuf zostaje, ale ja pojadę. Nie ma innego sposobu, żeby uratować Nazli.

Poyraz patrzy na nią, jakby nie dowierzał w to, co właśnie powiedziała.

– O czym ty mówisz?! Nie wymieniam życia za życie!

– Ale to jedyna opcja! – Nana podchodzi bliżej, desperacko próbując go przekonać. – Nie mamy czasu!

Poyraz robi krok w tył. Jego spojrzenie jest twarde jak stal.

– Na wszystko istnieje rozwiązanie oprócz śmierci – mówi stanowczo. – Nie mogę ignorować czyjegoś życia, ratując inne. Nie oddam cię nikomu.

***

Sahin przechodzi korytarzem, gdy nagle staje przed nim Cansel. Jej spojrzenie jest ostre, pełne wyrzutu.

– Dlaczego się wycofałeś? – rzuca bez ogródek. – Widziałam was. Powinieneś był oddać Yusufa. Powiedz mi, on jest ważniejszy od życia twojej siostry?

Sahin patrzy na nią z mieszanką rozczarowania i smutku, ale jego głos jest spokojny.

– Cansel, nosisz dziecko pod sercem. Powinnaś wiedzieć lepiej niż ktokolwiek, że życie dziecka nie jest kartą przetargową. Jak mogłem poświęcić niewinne dziecko?

Kobieta prycha kpiąco.

– Zrozumiałam. Nie marnuj już więcej oddechu. Twoje sumienie działa tak samo jak twoje ręce.

Sahin nagle unosi drżącą rękę, jakby chciał coś powiedzieć, może nawet zaprotestować. Ale w ostatniej chwili zaciska dłoń w pięść i opuszcza ją.

Cansel uśmiecha się zimno.

– Twoja ręka nie drży tylko wtedy, gdy podnosisz ją na mnie.

Sahin zamiera.

– Pomagasz innym, nie przejmując się, co stanie się z twoimi bliski – dodaje kobieta.

Cisza, jaka zapada, jest cięższa niż najostrzejsze słowa. W oczach Sahina błyszczy coś, co może być żalem albo gniewem.

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Emanet. Inspiracją do jego stworzenia był film Emanet 640. Bölüm dostępny na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tego odcinka, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Podobne wpisy