Dziedzictwo odc. 928: Policjanci znajdują ciało w lesie!

Zbliżenie na przerażoną twarz Deryi.

„Dziedzictwo” Odc. 928 – streszczenie

Ferit zasuwa walizkę i rzuca ostatnie spojrzenie na spakowane rzeczy. Z westchnieniem wychodzi z pokoju i przechodzi do salonu, gdzie czekają Ayse i Nese. Atmosfera jest gęsta, a napięcie niemal namacalne.

– Rozmawiałem już z Dogą – mówi spokojnie, choć w jego głosie czuć wewnętrzne rozdarcie. – Wszystko jej wyjaśniłem. Powiedziałem, że wyprowadzam się z powodu pracy i że będziemy się często widywać.

Ayse unosi wzrok, a jej oczy błyszczą od tłumionych emocji.

– Czyli to nie na stałe?

Ferit wzdycha, po czym spogląda na nią z mieszaniną żalu i bezsilności.

– Nie jestem w stanie teraz podjąć takiej decyzji. Nie chcę, żeby Doga dorastała w domu, gdzie każdy dzień zaczyna się i kończy awanturą. Ona zasługuje na spokój.

– A ja niby nie jestem spokojna?! – wybucha Ayse, a jej głos staje się ostry jak brzytwa. – Ciągle robisz ze mnie źródło wszystkich problemów!

Ferit spogląda na nią z chłodnym uśmiechem.

– Szkoda, że nie spojrzałaś w lustro, kiedy to mówiłaś – odpowiada cicho, ale dobitnie. – Może wtedy naprawdę zobaczyłabyś, co to znaczy być spokojnym.

Na moment zapada cisza, w której słychać jedynie oddechy pełne emocji. Ferit sięga po klucze.

– Zostało jeszcze kilka rzeczy. Wpadnę po nie wieczorem – dodaje beznamiętnie, po czym odwraca się i wychodzi z salonu, zostawiając za sobą napięcie, ciszę… i serca pełne niepokoju.

***

Poyraz wchodzi do warsztatu z ponurą miną, jakby cały świat runął mu właśnie na głowę. Mert, który właśnie nad czymś pracuje przy stole, od razu zauważa jego zdenerwowanie.

– Co się stało? – pyta, odkładając narzędzia i podchodząc bliżej.

– Dowiedziała się… – Poyraz mówi cicho, niemal szeptem. – Już wie, że siedziałem w więzieniu.

– Nana? – Mert marszczy brwi. – I jak zareagowała?

– Patrzyła na mnie, jakbym był kimś obcym. Jakby wszystko, co między nami było, nagle przestało mieć znaczenie. Zapytała, czy to prawda… Czy naprawdę mogłem być przestępcą. Jak mogła tak pomyśleć?

Mert milczy chwilę, a potem spokojnie, z wyczuwalnym zrozumieniem w głosie, mówi:

– Mogła, mistrzu. I to nie z powodu tego, kim jesteś, tylko przez to, co przeszła. Pomyśl – przez całe życie była zmuszana walczyć, ufać nieznajomym, chronić siebie i Yusufa. Jej serce znało tylko lęk i rozczarowanie. Kiedy dowiedziała się o twojej przeszłości, mogło to nią wstrząsnąć. Ale to nie znaczy, że przestała ci wierzyć.

Poyraz lekko kiwa głową, a w jego oczach tli się cień ulgi.

***

Chwilę później do warsztatu wchodzi Nana. Jej spojrzenie jest niepewne, ale zarazem pełne skruchy. Podchodzi powoli do Poyraza, który z zaskoczeniem na nią patrzy.

– Przepraszam – mówi cicho. – Nie powinnam była nawet przez sekundę wątpić w ciebie. Nie wierzę, że mogłeś zrobić coś złego.

– I ja przepraszam – odpowiada Poyraz. – Powinienem był ci powiedzieć. Ale bałem się. Bałem się, że znikniesz, że stracę twoje zaufanie. Milczałem, bo nie chciałem cię zranić. Ale się pomyliłem.

– Nie zamierzam nigdzie odchodzić – zapewnia go Nana z ciepłem w głosie. – Nadal ci ufam. Ale… chcę wiedzieć. Chcę znać prawdę. Co się właściwie wydarzyło?

Poyraz bierze głęboki oddech.

– Pewnej nocy policja śledziła dilera. Przechodził w pobliżu mojego warsztatu. Gdy tam wbiegli, jego już nie było – wymknął się, nikt nie widział jego twarzy. Zaczęli przeszukiwać warsztat… i znaleźli narkotyki. To miejsce jest na moje nazwisko, więc wszystko spadło na mnie. Nie miałem żadnego alibi – nikogo, kto potwierdziłby, że nie było mnie wtedy na miejscu. Byłem wtedy na wzgórzu, odpoczywałem sam. Kiedy wróciłem… czekali na mnie z kajdankami.

– Ale… przecież mogłeś się odwołać?

– Próbowałem. Ale bez dowodów i świadków nic nie mogłem zrobić. Skazali mnie na dwa i pół roku. Odsiedziałem trzy.

– Trzy? Dlaczego dłużej?

– Bo nie potrafiłem patrzeć, jak krzywdzą jednego biednego chłopaka. Stanąłem w jego obronie i wtedy… stało się to, co się stało. Dostałem dodatkowe sześć miesięcy.

Nana milczy chwilę, a potem zadaje pytanie, które ciąży jej na sercu:

– Czy kiedykolwiek dowiedziałeś się, kto ci to zrobił?

– Nie. Śledztwo trwało, ale nie znaleźli niczego. Może kiedyś prawda wyjdzie na jaw. Bóg widzi wszystko… i wierzę, że pewnego dnia sprawiedliwość zwycięży.

Nana delikatnie dotyka jego ramienia.

– Bardzo mi przykro, Poyrazie. Wiem, jak to jest być niesłusznie oskarżonym. Znam ten ból aż za dobrze.

W tym momencie kamera robi zbliżenie na Semiha, który stoi w cieniu przy wejściu do warsztatu. Jego oczy błyszczą złośliwą satysfakcją.

– Pożaru, który wznieciłem, nie da się tak łatwo ugasić – szepcze z chytrym uśmiechem. – Sytuacja się nieco uspokoiła, ale ja wiem, jak ją znowu rozpalić.

***

Niedługo potem Semih wynajmuje mężczyznę, który podrzuca woreczek z białym proszkiem do kieszeni kurtki Poyraza. Wszystko aranżuje tak, by to Nana dokonała „odkrycia”.

– Nie mogę w to uwierzyć – mówi zszokowana, trzymając w ręku woreczek. – Okłamał mnie! Już raz zataił prawdę, a teraz znów to robi?!

W jej oczach pojawia się gniew i rozczarowanie. Zaufanie, które z trudem odbudowywali, znów rozpada się w jednej chwili.

***

Akcja przenosi się na komisariat.

W biurze panuje cisza przerywana jedynie szelestem przewracanych dokumentów. Ferit siedzi naprzeciwko Deryi. Pracują razem nad nową sprawą, ale napięcie, które unosi się w powietrzu, jest wyczuwalne.

Derya podnosi wzrok znad akt i patrzy na Ferita z lekkim zawahaniem. Jej głos brzmi cicho, ale stanowczo:

– Fericie, bardzo mi przykro z powodu tego wszystkiego, co się wydarzyło… – zaczyna ostrożnie. – Nie zrozum mnie źle, ale może powinniśmy rozważyć zakończenie naszej współpracy. Jeśli to ma sprawić, że Ayse poczuje się lepiej, zgodzę się na to bez wahania.

Ferit kręci głową, opierając się wygodniej na krześle. Jego głos jest spokojny, ale widać, że sprawa wciąż go boli.

– Nie ma takiej potrzeby. Nawet jeśli odejdziesz z mojego życia zawodowego, Ayse i tak znajdzie nowy cel swojej niechęci. Problem nie leży w tobie, Deryo. Ona zawsze widzi przeszkody tam, gdzie nie powinna.

Patrzy jej prosto w oczy.

– Z tobą przynajmniej mogę porozmawiać jak z człowiekiem. Bez osądów, bez dramatów. Z tobą łączy mnie szczera przyjaźń – a tego dziś nie da się przecenić.

Na ustach Deryi pojawia się dyskretny uśmiech. Choć stara się go ukryć, nie potrafi zapanować nad uczuciem satysfakcji. Ferit zbliża się do niej emocjonalnie szybciej, niż się spodziewała.

W tym momencie do gabinetu wchodzi Volkan. Przerywa ciszę swoim pewnym krokiem i zawodowym tonem oznajmia:

– Inspektor przysłał wam nowe akta. Prosi, żebyście rzucili na nie okiem.

Kładzie teczkę na biurku Deryi. Kobieta sięga po nią z obojętnością, ale wystarczy rzut oka na tytuł sprawy, by jej dłonie zadrżały.

– O co chodzi? – pyta chłodno, starając się ukryć niepokój.

Volkan nie zwraca uwagi na jej reakcję i odpowiada jakby od niechcenia:

– Znaleziono ciało kobiety. W lesie. Twarz zmasakrowana, prawdopodobnie przygnieciona kamieniem. Nie da się jej zidentyfikować. Sprawa wygląda na morderstwo.

Derya blednie. Powietrze w pomieszczeniu nagle staje się ciężkie. Serce zaczyna bić jej szybciej, a obraz przed oczami zaczyna się rozmazywać. W myślach wraca do tamtej nocy. Do lasu, ciszy, szaleńczego oddechu i świstu kamienia, który raz na zawsze miał zamknąć usta jej siostrze. Później ściółka, liście, ziemia… myślała, że to koniec. A jednak nie.

Ferit patrzy na nią z niepokojem.

– Deryo? Wszystko w porządku? Zbladłaś jak ściana.

– Tak… to nic – mówi z trudem. – Muszę tylko… napić się wody.

Wstaje gwałtownie, krzesło zgrzyta o podłogę. Wychodzi na drżących nogach, prawie potykając się o próg. Gdy tylko znajduje się na korytarzu, musi oprzeć się o ścianę, by nie upaść.

Jej serce wali jak oszalałe. Zimny pot spływa po karku, dłonie drżą, a umysł krzyczy tylko jedno:

– Boże, co mam teraz robić? Co jeśli to naprawdę ona? Co jeśli ją znaleźli?

Z trudem łapie oddech, próbując zapanować nad paniką.

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Emanet. Inspiracją do jego stworzenia był film Emanet 666. Bölüm dostępny na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tego odcinka, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Podobne wpisy