Panna młoda odc. 220: Beyza wnosi o rozwód! Hancer policzkuje Cihana!

Głowa Cihana odskoczyła na bok po policzku wymierzonym przez Hancer.

„Panna młoda” Odc. 220 — streszczenie

Beyza odsłuchała wiadomość głosową od Hancer:

„Wiem, że jesteś bardzo zła. Masz do tego prawo. Proszę cię tylko, nie karz Cihana z mojego powodu. On kocha swoje dziecko bardziej niż cokolwiek i kogokolwiek na świecie. To nie on zawinił. Za wszystko odpowiadam ja. Proszę cię tylko o pięć minut. Daj mi pięć minut na rozmowę. Będę czekała na twój telefon”.

Beyza uniosła wzrok znad telefonu i uśmiechnęła się z chłodną satysfakcją. Wyglądała tak, jakby dokładnie na taką wiadomość czekała. Stała w pokoju ubrana elegancko, w jasnoniebieski sweterek o fakturze tweedu i jasne, luźne spodnie. Na jej twarzy nie było niepokoju ani wyrzutów sumienia. Była tylko pewność siebie.

Po chwili namysłu zaczęła pisać odpowiedź.

„Park Kumsal, godzina jedenasta. Czekaj na ławce przy zjeżdżalni”.

***

Hancer pojawiła się w parku punktualnie. Słoneczne światło padało na alejki, ławki i pusty plac zabaw. W oddali widać było kolorową zjeżdżalnię, dokładnie taką, jaką wskazała Beyza. Hancer usiadła na ławce i rozejrzała się niespokojnie, szukając wzrokiem rywalki.

Zamiast Beyzy dostrzegła jednak białą kopertę leżącą na sąsiedniej ławce.

Zaintrygowana podeszła bliżej i wzięła ją do ręki. Na froncie widniał odręczny napis:

„Przez ręce Hancer Cinar dla Cihana Develioglu”.

Hancer zawahała się. Przez krótką chwilę trzymała kopertę nieruchomo, jakby przeczuwała, że w środku czeka na nią kolejna pułapka. W końcu jednak otworzyła ją i wyjęła dokument.

Gdy przebiegła wzrokiem po pierwszych linijkach, zamarła. To był pozew rozwodowy złożony przez Beyzę przeciwko Cihanowi.

Niedaleko, ukryta za krzewami, stała Beyza. Obserwowała Hancer z uśmiechem pełnym triumfu. Widziała jej zaskoczenie, widziała napięcie na jej twarzy i czerpała z tego wyraźną przyjemność.

– No dalej, gołąbku pocztowy – szepnęła do siebie. – Leć już. Wyląduj prosto na dłoni Cihana. Niech pięknie oskubie ci skrzydła.

***

Hancer stanęła przed Cihanem z kopertą w dłoniach. W gabinecie panowała ciężka cisza. Mężczyzna od razu wyczuł, że nie przyszła z błahą sprawą.

— Muszę ci to przekazać — odezwała się niepewnie. — Od Beyzy…

Cihan wziął kopertę, wyjął dokument i przebiegł wzrokiem po pierwszych linijkach. W tej samej chwili w jego myślach rozbrzmiały słowa Beyzy:

„Podpisaliśmy umowę, Cihanie. Jeśli test wykaże, że jestem matką dziecka, rozwiedziemy się i już nigdy go nie zobaczysz. Zgodziłeś się na to. Zaryzykowałeś swoim synem i przegrałeś. Przyjrzyj się więc uważnie swojemu synowi, bo widzisz go po raz ostatni”.

Twarz Cihana stężała. Przez kilka sekund stał nieruchomo, jakby próbował powstrzymać wybuch. Nagle zacisnął palce na kartce, zmiął ją i odwrócił się gwałtownie, robiąc kilka kroków po gabinecie.

— Cihanie… bardzo mi przykro, że musiałam ci coś takiego przynieść — powiedziała Hancer z bólem w głosie.

Odwrócił się do niej z gniewem w oczach.

— Jak możesz pośredniczyć w moich sprawach z Beyzą? — zapytał ostro. — Gdzie się z nią spotkałaś?

— Myślałam, że jeśli z nią porozmawiam, przekonam ją do powrotu.

— Ile razy mówiłem ci, żebyś trzymała się z daleka i się nie wtrącała? — wybuchnął. — Niszczysz wszystko, czego dotkniesz, Hancer! Chcesz, żebym stracił syna? Właśnie tego chcesz?

— Nie wiedziałam, że do tego dojdzie — broniła się bezradnie. — Myślałam…

— Co myślałaś? Że Beyza nie jest matką mojego syna? — przerwał jej. — Mam już dość! W tym, co robisz, nie ma żadnych dobrych intencji. Są tylko ukryte zamiary.

— Jakie złe zamiary mogłabym mieć wobec ciebie? — zapytała z rozpaczą. — Jak możesz w ogóle tak myśleć?

— Zostaw te puste słowa. Zrozumiałem, czego chcesz. Chcesz być ze mną. Dlatego robisz te wszystkie niedorzeczne rzeczy.

Hancer zamarła, dotknięta do żywego.

— Mówisz tak, bo jesteś zraniony — odparła cicho, ale stanowczo. — Tylko dlatego wybaczam ci tę podłość.

Odwróciła się, chcąc wyjść, lecz Cihan chwycił ją za ramię i zatrzymał.

— Skoro mam być podły, powiem ci jeszcze więcej — syknął, patrząc jej prosto w oczy. — No dalej, przyznaj się. Powiedz, że mnie kochasz. Powiedz, że wyszłaś za mąż tylko po to, żeby wzbudzić we mnie zazdrość.

— Przekraczasz granicę!

— Na wszystkie sposoby próbujesz być blisko mnie. Próbujesz usunąć każdą przeszkodę. Nawet mojego syna.

Hancer nie wytrzymała. Uniosła rękę i wymierzyła mu mocny policzek. Głowa Cihana odskoczyła na bok, a w gabinecie zapadła głucha cisza.

— Nie mam nic do powiedzenia człowiekowi, który uważa, że mogłabym skrzywdzić dziecko — powiedziała drżącym, ale stanowczym głosem. — Zapamiętaj to dobrze. Nie szukam miejsca, do którego mogłabym wrócić. Nie szukam też ojca dla mojego dziecka. Moje dziecko ma już ojca. Od tej chwili nie pokazuj mi się więcej na oczy, Cihanie Develioglu!

Odwróciła się na pięcie i wyszła, zatrzaskując za sobą drzwi. Dopiero na korytarzu zatrzymała się i oparła plecami o ścianę. Łzy, które tak długo powstrzymywała, spłynęły jej po policzkach.

Szybko je otarła, poprawiła torebkę na ramieniu i ruszyła do łazienki, nie pozwalając sobie na ani jedno spojrzenie wstecz.

***

Przeziębiony Engin leżał na kanapie, przykryty białym kocem. Był wyraźnie osłabiony, blady i zmęczony. Na stoliku przed nim stały lekarstwa, szklanka wody i drobne rzeczy potrzebne choremu. Sila podeszła bliżej i zatrzymała się przy kanapie, przyglądając mu się z troską.

— Zupa jest gotowa — oznajmiła. — Podgrzej ją sobie, kiedy zgłodniejesz. Chcesz jeszcze czegoś?

— Nie, dziękuję — odpowiedział cicho, zmęczonym głosem.

— Nie zostawiłabym cię samego w takim stanie, ale dopiero dostałam tę pracę. Nie chcę już na początku prosić o wolne.

Engin uniósł na nią spojrzenie spod ciężkich powiek.

— Nie musisz zostawać. Wystarczy, że trochę odpocznę. Dojdę do siebie. Niczego więcej mi nie potrzeba.

W tej samej chwili telefon leżący na stoliku zaczął dzwonić. Sila sięgnęła po aparat i podała go Enginowi. Mężczyzna odebrał, przez chwilę słuchał rozmówcy, po czym rozłączył się i odłożył telefon.

— Cihan pozwał pewną lekarkę — powiedział. — Wygraliśmy sprawę. Właśnie mnie poinformowano, że została zawieszona.

Sila zmarszczyła brwi.

— Dlaczego Cihan miałby pozywać lekarkę?

Engin odetchnął ciężko.

— Kiedy Cihan i Hancer byli małżeństwem, zdecydowali się na zapłodnienie in vitro. O pomoc zwrócili się do doktor Fusun Kaby. Później wyszło na jaw, że skrzywdziła wiele kobiet. W przypadku Hancer również chciała zastosować niewłaściwe leczenie. Na szczęście Cihan w porę temu zapobiegł.

— Jak to możliwe, że zabrał żonę do niesprawdzonej lekarki? — zapytała Sila z niedowierzaniem.

— Miała dobrą opinię. Pani Mukadder ją sprawdziła.

Sila zastygła na moment. To jedno zdanie wystarczyło, by w jej głowie zapaliła się kolejna lampka ostrzegawcza.

— Tak czy inaczej, została ukarana — powiedziała po chwili, starając się ukryć napięcie. — Nie denerwuj się już. Musisz odpoczywać. Na mnie czas. Do zobaczenia.

Odwróciła się i wyszła z salonu. Gdy tylko znalazła się poza zasięgiem wzroku Engina, natychmiast wyciągnęła telefon z kieszeni. Wpisała w wyszukiwarkę nazwisko lekarki.

Na ekranie pojawił się artykuł z dużym nagłówkiem: „Doktor Fusun Kaba aresztowana”. Pod spodem widniało jej zdjęcie oraz informacja o podejrzeniach dotyczących fałszowania wyników DNA i stosowania leków, których pacjentki nie potrzebowały.

Sila patrzyła na ekran z narastającym napięciem.

Im głębiej kopię, tym więcej widzę twoich grzechów, pani Mukadder — pomyślała. — Zobaczymy, jak za nie zapłacisz.

Schowała telefon, sięgnęła po torebkę i opuściła dom.

***

Cihan zadzwonił do adwokatki Beyzy. Niedługo później kobieta zjawiła się w jego biurze, jednak bez swojej klientki. Weszła spokojnie, z zawodową pewnością siebie. Miała ciemne, miękko ułożone włosy, bordowy płaszcz, elegancką bluzkę w odcieniu przygaszonej zieleni i dyskretną biżuterię, która podkreślała jej chłodny, profesjonalny wygląd. W dłoni trzymała błękitną teczkę z dokumentami. Usiadła naprzeciwko Cihana i spojrzała na niego z lekkim, niemal prowokującym uśmiechem.

— Przygotowała pani pozew o rozwód za porozumieniem stron — zaczął Cihan. — Nie przypominam sobie, żebyśmy z Beyzą podjęli taką decyzję.

— To decyzja pani Beyzy — odparła prawniczka spokojnie. — Proszę potraktować ją jako wyraz dobrej woli. Moja klientka nie chce konfliktu.

— Ja również nie chcę konfliktu. Poza tym zamierzam ratować to małżeństwo.

— Piękne słowa, ale… — Prawniczka sięgnęła do torebki i wyjęła umowę, którą Cihan zawarł z Beyzą przed wykonaniem testu DNA. Rozłożyła dokument i wskazała palcem podpis. — My nie opieramy się na słowach, tylko na dokumentach. Czy to pana podpis?

Cihan zmarszczył brwi.

— Podpisałem to, ale teraz mówię wyraźnie: nie zgadzam się.

Jego głos lekko się podniósł. Adwokatka nawet nie drgnęła.

— Panie Cihanie, na pana miejscu kontynuowałabym tę rozmowę spokojniej. Nawet jeśli sąd pozwoli panu widywać dziecko raz na dwa tygodnie, ja nie zgodzę się na to, widząc pańskie zachowanie.

— Grozi mi pani moim synem?! — wybuchł.

— Nie grożę. Wykonuję swój obowiązek i dbam o dobro ofiary. Wszystko wskazuje na to, że jej paranoiczny mąż jest skłonny do przemocy, a tym samym może stanowić zagrożenie również dla dziecka mojej klientki. Jeśli będzie pan nadal postępował w ten sposób, może pan nigdy więcej nie zobaczyć syna.

Cihan zacisnął szczęki.

— Zadzwoniłem do pani z nadzieją, że znajdziemy jakieś rozwiązanie. Ale, jak widzę, przyszła pani tylko po to, żeby mnie zastraszyć. Proszę przekazać Beyzie, że nie zgadzam się na rozwód.

— Oczywiście, już biegnę jej to powiedzieć — odparła z kpiącym spokojem. — Panie Cihanie, jest pan właścicielem firmy, ale nie pani Beyzy. Nie może jej pan rozkazywać.

Cihan gwałtownie podniósł się z fotela.

— Kiedy chodzi o moje dziecko, będę mówił wszystko, co uznam za konieczne!

Prawniczka również wstała. Wciąż zachowywała pełen profesjonalizm, choć w jej spojrzeniu pojawiła się wyższość.

— Powinien był pan pomyśleć o tym, zanim podpisał pan umowę. W tej sytuacji nie może pan widywać dziecka, jeśli moja klientka sobie tego nie życzy.

— Powiedziałem, żeby nie groziła mi pani moim dzieckiem! Nie pozwolę na to!

W tej chwili do gabinetu wszedł Nusret, który przyjechał do firmy razem z adwokatką.

— Co tu się dzieje? Co to za krzyki? — zapytał, rzucając siostrzeńcowi naganne spojrzenie. — Przyszliśmy rozwiązać tę sprawę w cywilizowany sposób, a ty jak się zachowujesz? Łamiesz prawo?

— Ja łamię prawo? — Cihan spojrzał na niego ostro. — To raczej twoja specjalność, wujku.

Prawniczka zamknęła teczkę i uśmiechnęła się chłodno.

— To była bardzo produktywna rozmowa, panie Nusrecie. Teraz mam jasny obraz tego, czy druga strona spełnia warunki, by sprawować opiekę nad dzieckiem.

— Cieszę się — odparł Nusret. — Jeśli pani skończyła, nie będziemy dłużej zatrzymywać.

— Tak, skończyłam.

Zanim wyszła, spojrzała jeszcze na Cihana z politowaniem, po czym opuściła gabinet. Cihan i Nusret zostali sami.

— Co się stało, siostrzeńcze? — zapytał Nusret z satysfakcją. — Twarz ci poczerwieniała. Myślałeś, że wszyscy będą cię słuchać tak jak Beyza? Na szczęście to dobra prawniczka. Osiąga każdy cel, który klient przed nią postawi.

Cihan podszedł do niego i położył dłoń na jego ramieniu. Jego głos był niski, ale pełen ostrzeżenia.

— Wujku, jeśli nie masz z tego żadnych korzyści, nie mieszaj się. Nie podejmuj niepotrzebnego ryzyka. I nie mów mi, że robisz to dla Beyzy. Kiedy niedawno naprawdę potrzebowała twojej pomocy, uciekłeś, nie oglądając się za siebie. Dlaczego wtedy nie broniłeś jej praw?

Nusret spojrzał mu prosto w oczy.

— Bo wiedziałem, że prawda jest po jej stronie. Ale skoro już o tym mowa… dlaczego tak bardzo opierasz się rozwodowi? Dlaczego uganiasz się za kobietą, którą oskarżyłeś o to, że wrobiła cię w ojcostwo cudzego dziecka?

— Mówiłem to wiele razy i powtórzę jeszcze raz. Robię to dla dobra syna.

— Kto kocha swojego syna, troszczy się również o jego matkę.

— Czego niby jej odmówiłem?

— Siebie — odpowiedział Nusret bez wahania. — Czy kiedykolwiek dałeś jej miłość, której tak bardzo pragnęła?

— Wujku, nigdy nie powiedziałem, że pokocham Beyzę. Ona też dobrze o tym wiedziała.

— Upokorzyłeś moją córkę, zamknąłeś ją w kotłowni i oddzieliłeś od syna. Teraz ty będziesz cierpiał.

Nusret odwrócił się i wyszedł z gabinetu. Cihan przez chwilę stał nieruchomo, próbując opanować gniew. W końcu furia wzięła górę. Jednym gwałtownym ruchem przewrócił swój fotel, a huk odbił się echem po pustym biurze.

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Gelin. Inspiracją do jego stworzenia był film Gelin 163.Bölüm dostępny na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tego odcinka, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Podobne wpisy

  • Panna młoda odc. 112: Cihan odlicza dni do rozstania! Hancer pod presją!

    Mukadder zastaje pusty stół i wybucha, poganiając Sinem do przygotowania kolacji dla Cihana. Gulsum ogłasza, że została asystentką Beyzy i odmawia pracy, co zaostrza konflikt. Na korytarzu Beyza atakuje Hancer i grozi jej, lecz ta zapowiada odejście po wyzdrowieniu Cihana. W gabinecie Cihan zaczyna odliczać dni do rozstania. Służba zostaje zwolniona i chce się pożegnać, lecz Mukadder im zabrania — aż interweniuje Cihan. Mine przeżywa ich wyjazd. Derya, rozdarta między rodziną a bransoletkami, wpada na niepokojący pomysł.

  • Panna młoda odc. 2: Miliony w zamian za dziecko!

    W domu pogrążonym w półmroku Hancer budzi się z niepokojącego snu, w którym widzi siebie jako pannę młodą ratującą płaczące dziecko. Tego samego wieczoru do domu przychodzą Hatice i elegancka przedstawicielka bogatej rodziny Develioglu z propozycją małżeństwa Hancer z Cihanem – rozwiedzionym milionerem, który pilnie potrzebuje syna. Dziewczyna stanowczo odrzuca ofertę, sprzeciwiając się traktowaniu kobiety wyłącznie jako narzędzia do urodzenia dziecka. Wkrótce Derya traci pracę i pod presją długów zaczyna rozważać, jak zmusić Hancer do zmiany decyzji. Tymczasem Hancer dowiaduje się od lekarza, że u jej brata wykryto torbiel na pniu mózgu i konieczne są pilne, kosztowne badania.

  • Panna młoda odc. 93: Cała prawda w rękach Hancer! Napięcie sięga zenitu!

    Poranek przynosi napiętą konfrontację: Hancer naciska na Cihana, by ujawnił prawdę o ciąży Beyzy jej mężowi i jego nowej partnerce, ostrzegając, że jutro może dojść do aborcji. Cihan odmawia i ucina rozmowę, proponując wyjazd. Mukadder wykorzystuje sytuację, manipulując Hancer i skłaniając ją do spotkania z „tą kobietą”, które w rzeczywistości jest pułapką. Beyza wspiera plan, grożąc konsekwencjami. Hancer udaje się na miejsce, gdzie zamiast spotkania otrzymuje tajemniczą paczkę. Zanim ją otworzy, pojawia się Cihan i zabiera ją do romantycznej posiadłości, próbując odciągnąć jej uwagę. Nieświadoma intrygi Hancer zbliża się do męża, podczas gdy Mukadder i Beyza są pewne, że prawda wkrótce ją zniszczy.

  • Panna młoda odc. 75: Nusret zleca zabójstwo Cihana!

    Mukadder odbiera telefon od Nusreta, który oskarża ją o zdradę i grozi jej oraz Cihanowi. Kobieta próbuje zaprzeczyć, ale traci pewność, gdy słyszy, że prawda wyszła na jaw. W kuchni wybucha konflikt – Mukadder oskarża domowników o donos, upokarza Sinem, lecz Melih staje w jej obronie i stawia ultimatum. Nusret zleca swojemu człowiekowi śledzenie Cihana i wydaje rozkaz jego zabicia. W sypialni dochodzi do bolesnej rozmowy Cihana i Hancer – on wyznaje uczucia, a ona przyznaje, że nie potrafi odnaleźć się w jego świecie. Ich relacja pęka. Rano Beyza podsłuchuje rozmowę ojca i odkrywa plan morderstwa. Próbuje ostrzec Cihana, ale nie może się z nim skontaktować. W tym samym czasie Cemil decyduje się opuścić stary dom, ignorując stan zdrowia, co prowadzi do konfliktu z Deryą i Hancer. Zdesperowana Beyza wpada do rezydencji i wyznaje Mukadder, że życie Cihana jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie.

  • Panna młoda odc. 217: Engin nie wierzy w wynik DNA!

    Po ogłoszeniu wyników DNA Mukadder grozi Hancer i Enginowi sądem. Beyza, Nusret i Mukadder triumfują. Cihan w pokoju dziecięcym przeprasza Cihana Gurura za to, że w niego zwątpił. W starym domu Engin, Hancer i Melih próbują zrozumieć wynik testu. Engin dowiaduje się, że Yonca zmieniła zeznania: twierdzi, że poroniła i porwała dziecko z zazdrości o Beyzę. Tymczasem okazuje się, że Mukadder przekupiła Yoncę pieniędzmi i obiecała jej nowe życie, a w zamian kobieta ma podtrzymać kłamstwo oraz spotykać się z dzieckiem. Yonca kupuje salon fryzjerski, czym doprowadza Deryę do furii. Wieczorem Melih i Sinem rozmawiają o sekrecie ciąży Hancer. Melih prosi ją, by milczała, i zapowiada, że nie zostawi Hancer, bo dał jej słowo.

  • Panna młoda odc. 121: Hancer walczy o Cihana! Proponuje mu wspólny wyjazd!

    Podczas śniadania Beyza celowo porusza temat imienia dziecka, wywołując napięcie; Hancer ukrywa emocje. Cihan upomina Beyzę, by nie prowokowała. Derya planuje wynajem pokoju z powodu problemów finansowych, a Yonca – szukając schronienia – zgłasza się jako najemczyni. Gulsum zostaje wystawiona przez Meliha, który w kawiarni wyznaje uczucia Sinem, lecz ta ucieka. Hancer skarży się Deryi na Cihana i Beyzę, a ta zmusza ją do telefonu i organizuje wspólny wyjazd do domku.