„Wichrowe Wzgórze” – Odcinek 368: Streszczenie
Zeynep niepokoi się z powodu utraty apetytu. Przychodzi do pracowni, by skonsultować to z mężem. Halil, Tekin i Hakan oddychają z ulgą, gdy okazuje się, że nie usłyszała niczego z ich rozmowy.
***
W gabinecie Halila panuje atmosfera narady wojennej. Eren i Halil kończą swoje rozmowy telefoniczne niemal w tej samej chwili. Odkładają telefony na biurko z ciężkim westchnieniem.
Eren pierwszy łamie ciszę.
— Próby przekonania firmy ubezpieczeniowej nic nie dały — mówi gorzko. — Odmówili wypłaty. W raporcie jest jasno napisane, że to ty miałeś zlecić podpalenie fabryki. Dopóki ten zapis istnieje, jesteśmy spaleni. — Zaciska palce na oparciu krzesła. — Halilu… nie wiem, co teraz zrobimy. A Serdar? Co powiedział?
Halil masuje czoło, jakby głowa miała mu pęknąć z bólu.
— Serdar będzie dochodził swoich praw — odpowiada. — I ma do tego pełne prawo. Umowa przewiduje jasno wysokość rekompensat. Jeśli nie udowodnimy, że nie mieliśmy nic wspólnego z pożarem, nie ma takiego bogactwa, by pokryć straty i odszkodowania. — Jego głos staje się twardszy. — Wujek Muzaffer postawił nas pod ścianą… wszystko przez obsesję jego córki.
Drzwi gabinetu otwierają się i wchodzi Hakan.
— Kontynuujemy poszukiwania Koraya — mówi, zdejmując kurtkę. — Ale dosłownie zapadł się pod ziemię.
Halil uderza pięścią w blat.
— Czyli żadnych dobrych wieści — stwierdza z gniewem.
— Najprawdopodobniej uciekł do Stambułu — dodaje Hakan. — Policja go ściga. My również mamy ludzi w terenie.
Halil odchyla się na fotelu, ścierając dłonią pot z czoła.
— Nikt nie może się dowiedzieć o naszej sytuacji. Nikt. Szczególnie Zeynep i Selma. One noszą nowe życia, nie możemy ich narazić na choćby najmniejszy stres. — Robi pauzę. — Rozwiążemy to po cichu. Między sobą.
Eren unosi brwi, poważny jak nigdy.
— Jeśli nie znajdziemy Koraya i nie przekonamy go do zmiany zeznań, będziemy w poważnych tarapatach, Halilu.
Hakan dodaje cicho, ale bardzo stanowczo:
— Zastawiłeś całą farmę pod hipotekę. Bank przejmie ją natychmiast.
Zapada cisza. Halil patrzy w dal, jakby chciał przebić wzrokiem całą tę sytuację i znaleźć wyjście, którego jeszcze nie dostrzega.
W końcu podnosi wzrok. Jego oczy są zimne, ostre, pełne determinacji.
— Wyciągnijcie tego łajdaka Koraya spod ziemi, jeśli trzeba — mówi powoli. — I przyprowadźcie go do mnie.
Ton Halila nie znosi sprzeciwu.
***
Halil robi wszystko, by spełniać każdą zachciankę Zeynep — zwłaszcza teraz, gdy nosi ich dziecko. Kiedy więc oznajmia, że ma ogromną ochotę na rydze, uśmiecha się tylko, zakłada kurtkę i razem z nią rusza do lasu na grzybobranie.
W tym samym czasie Merve i Cemil również wyruszają między drzewa, chcąc dorzucić coś od siebie do rodzinnego koszyka.
— Moje dwie siostry są w ciąży — mówi Merve, a w jej głosie pobrzmiewa duma i ekscytacja. — W jednym roku zostanę podwójną ciocią. Nie mogę się doczekać!
Cemil uśmiecha się ciepło.
— Będziesz wspaniałą ciocią — mówi. — A, i wczoraj… twoja znajoma chciała mnie zaobserwować na portalu społecznościowym. Tugce. Kojarzysz?
Merve gwałtownie obraca głowę.
— Nie mów, że zaakceptowałeś! — Oburzenie wylewa się z niej natychmiast, zanim zdąży się powstrzymać. — To znaczy… Ona jest bardzo irytująca. Mówię to dla twojego dobra.
Po chwili dodaje ciszej:
— Ale… jeśli chcesz, to ją zaakceptuj.
Cemil wzrusza ramionami.
— Wydawało mi się, że byłoby to niegrzeczne, gdybym odmówił.
— Niegrzeczne? — prycha Merve. — To ona postąpiła niegrzecznie! Ledwo cię zna! — Kręci głową z irytacją. — Ale rób, co chcesz. Jeśli chcesz wpakować się w kłopoty, twoja sprawa.
Cemil uśmiecha się pod nosem.
— Wcale nie jest taka szalona… — zaczyna ostrożnie. — Jeszcze się nie znamy, ale z czasem to może się zmienić.
Jest zazdrosna. — Ta myśl pojawia się w jego głowie instynktownie, niemal z czułą pewnością. — Inaczej dlaczego zareagowałaby aż tak ostro?
Merve, cała w emocjach, odwraca się i rusza przodem, stąpając po ściółce zbyt energicznie, jakby próbowała odejść od własnych uczuć.
Cemil patrzy na nią przez chwilę, po czym mówi nagle, spokojnie, ale pewnie:
— Nie mogę jej zaakceptować.
Merve zatrzymuje się. Powoli obraca głowę. Jej oczy są szeroko otwarte, pełne zdziwienia… i czegoś jeszcze.
Cemil stoi tuż przed nią. Patrzy jej prosto w oczy.
— Nie mogę jej zaakceptować — powtarza. Robi krótką pauzę, po której serce Merve zaczyna bić jak szalone. — Ponieważ… kocham cię.
Słowa zawisają w powietrzu jak wystrzelona strzała — ciepłe, pewne i prawdziwe.
Merve nie potrafi wydobyć z siebie ani słowa. Cały las jakby ucichł, czekając na jej reakcję.
„Wichrowe Wzgórze” – Odcinek 369: Streszczenie
Halil i Zeynep udają się do szpitala na badanie USG. W gabinecie, przy przytłumionym świetle monitora, słyszą po raz pierwszy szybkie, rytmiczne bicie serca swojego dziecka. To krótkie, ale niezwykle poruszające chwile, które oboje przeżywają w głębokim wzruszeniu. Lekarka wręcza im zdjęcie ultrasonograficzne, a Halil patrzy na nie z taką czułością i dumą, jakby trzymał w dłoniach najcenniejszy symbol ich przyszłości.
Wychodząc z gabinetu, natrafiają na kobietę z chorą córeczką, której lekarze zapowiadają konieczność pilnej operacji. Widać po niej rozpacz i bezradność wynikającą z braku pieniędzy na zabieg. Halil, mimo że sam znajduje się w trudnej sytuacji finansowej po pożarze fabryki, podejmuje decyzję bez wahania. Oferuje pokrycie kosztów operacji, kierując się jedynie współczuciem i poczuciem odpowiedzialności. Jego gest staje się jednocześnie wyrazem siły charakteru i potwierdzeniem, że nawet w obliczu własnych problemów nie potrafi przejść obojętnie wobec cierpienia innych.
***
Jeszcze tego samego dnia matka dziewczynki idzie drogą prowadzącą do rezydencji Firatów. W ręku trzyma skromną reklamówkę pełną świeżo zebranych grzybów — to jedyna rzecz, jaką ma, by okazać wdzięczność.
Gdy zatrzymuje się pod bramą, rozlega się dźwięk jej telefonu. Zerka na ekran, a westchnienie złości wyrywa się jej z ust.
— Dlaczego do mnie dzwonisz, Korayu? — mówi szorstko po odebraniu. — Przypomniało ci się nagle, że jesteś ojcem?
Po drugiej stronie słychać rozdrażniony męski głos.
— Nie dajesz mi żyć w spokoju. Wpadnę dziś o dziewiętnastej po parę ubrań. Dam ci pieniądze na operację.
Kobieta marszczy brwi, zatrzymując się w pół kroku.
— Skąd niby je weźmiesz? Kogo znowu oszukałeś? — głos jej drży. — Nie chcę twoich pieniędzy. Nie zapłacę za operację córki brudnymi pieniędzmi.
Koray prycha pogardliwie.
— Przecież to ty płakałaś, że Busra umiera. Liczy się to, że przeżyje! Kogo obchodzi, skąd są pieniądze?!
— Mnie obchodzi. — Kobieta mówi to z siłą, której wcześniej w sobie nie czuła. — Halil Firat zapłacił za operację. Wiem, że jest twoim szefem. Zostawiłam Busrę z siostrą i przyszłam do jego domu, żeby mu podziękować. Ty też powinieneś to zrobić.
Zapada krótka cisza. A potem:
— Co zrobiłaś?! — Koray wrzeszczy tak głośno, że kobieta odsuwa telefon od ucha. — Wpakujesz mnie w kłopoty! Jeśli dowiedzą się, że jesteś moją żoną, to koniec! Wyłudziłem od niego pieniądze na operację. Wyrządziłem mu ogromną krzywdę. Nie idź tam! Wracaj natychmiast do domu!
Serce kobiety przyspiesza.
— Co… co ty mu zrobiłeś, Koray?
Po drugiej stronie panuje moment ciszy. A potem padają słowa, które odbierają jej dech.
— Spaliłem jego fabrykę.
— Co?! — jej głos łamie się w szoku.
— Jeśli teraz pójdziesz do Halila, nasze dziecko będzie dorastać bez ojca — mówi chrapliwie. — Pójdę do więzienia na długie lata. Rozumiesz? Nie idź tam. Wracaj. Natychmiast.
Kobieta stoi nieruchomo, trzymając telefon w dłoni, z oczami szeroko otwartymi ze strachu. Reklamówka z grzybami lekko drży w jej dłoni.
***
Akcja przenosi się do gabinetu Halila. Ciężkie powietrze, cisza i gęsty cień na jego twarzy mówią wszystko — problemy narastają jak burzowe chmury. Hakan stoi naprzeciwko niego, trzymając w dłoni notatki, ale bardziej niż notatki trzyma się resztek cierpliwości.
— Koraya nigdzie nie możemy znaleźć — zaczyna, a w jego głosie słychać frustrację. — Ale udało się dowiedzieć czegoś o jego rodzinie. Ma córkę, Busrę. Ciężko chorą. Ubytek przegrody międzykomorowej… poważna wada serca. — Hakan zaciska szczękę. — Ten łajdak wykorzystał własne dziecko. Jego żona ma na imię Sinem. Zostawił obie w szpitalu i uciekł.
Halil podnosi na niego wzrok — ostry, przenikliwy. W jego oczach pojawia się nagłe zrozumienie.
— Poznałem je dzisiaj — mówi z niedowierzaniem. — Sinem i małą Busrę.
Przesuwa dłonią po czole, jakby próbował zebrać myśli.
— Hakanie… — mówi stanowczo. — Jeśli wpadłeś na pomysł, by dotrzeć do Koraya przez nie, natychmiast o tym zapomnij. Busra jest przed operacją. Nie pozwolę, by przez nas cokolwiek się opóźniło. One nie mogą ucierpieć.
Hakan wzdycha, przyjmując to z pełnym zrozumieniem.
— Masz rację. One są niewinne. Nie wolno ich wciągać w tę wojnę. — Waha się przez chwilę, po czym mówi: — Muszę ci jednak przekazać coś jeszcze. Jutro albo pojutrze na farmie pojawią się urzędnicy skarbowi. Po zaległe podatki.
Patrzy na Halila ze współczuciem, którego nawet nie próbuje ukryć.
— Nie możemy dłużej trzymać Zeynep i reszty domowników w nieświadomości. Pani Tulay powiedziała mi, że zatrudniła nową pokojówkę… — Cicho dodaje: — Biedna kobieta nie wie, że możemy stracić farmę, zanim zdąży odebrać pierwszą wypłatę.
Halil zamyka oczy, jakby te słowa go fizycznie uderzyły. Po chwili przełyka ślinę.
— Wiem. — Głos ma chrapliwy, ale pewny. — Porozmawiam z nimi wszystkimi. — W jego spojrzeniu pojawia się determinacja. — Ale najpierw… muszę przygotować Zeynep. Przyzwyczaić ją do myśli, że mogą nadejść ciężkie czasy.
***
Akcja przeskakuje do późnego wieczora. Zeynep siedzi na sofie, wpatrzona w ekran telefonu. Gdy drzwi otwierają się i do pokoju wchodzi jej mąż, natychmiast wstaje, podchodzi do niego i mówi podekscytowana:
– Halil, w Internecie znalazłam wiele pięknych rzeczy do pokoju dla naszego dziecka. Wszystkie są takie słodkie, że nie mogę się zdecydować, które wybrać. Spójrz na to. – Odwraca telefon w jego stronę.
– Wszystko jest bardzo piękne… – mówi Halil, nie podzielając jednak euforii, która pobrzmiewa w głosie żony.
– Masz rację, mamy jeszcze dużo czasu na podjęcie decyzji. Pomyślałam, że możemy zrobić pokój dziecięcy z pomieszczenia naprzeciwko naszej sypialni.
– Zeynep, powiem ci coś, ale się nie denerwuj, proszę…
– Nie strasz mnie…
– Twoja mama… powiedziała mi, że nic nie jadłaś.
– O Boże! Czy to właśnie chciałeś mi powiedzieć? Przestraszyłeś mnie. Nie mam apetytu i nie jem. Wierz mi, chcę jeść, ale nie mogę.
– Nie możesz, tak? Spróbuj więc tego. – Mężczyzna otwiera drzwi na oścież. Do środka wchodzi nowa pokojówka – Kadriye – z tacą w rękach.
Zeynep natychmiast podnosi talerz, pełen duszonych grzybów, i napawa się zapachem.
– To rydze mleczne! Znalazłeś je dla mnie.
– Nie znalazłem ich. Ty to zrobiłaś – odpowiada tajemniczo.
***
Następuje retrospekcja. Akcja cofa się do rozmowy Halila i Hakana w gabinecie.
Do pokoju zapukała i weszła nowa pokojówka.
– Dzień dobry, panie Halilu. Jestem Kadriye, nowa pokojówka. Ktoś chce cię zobaczyć.
Do gabinetu wchodzi Sinem, mama Busry, której Halil sfinansował operację.
– Dzień dobry. Mam nadzieję, że nic się nie stało – powiedział Halil, wstając.
– Dzięki tobie, panie Halilu, wszystko jest w porządku. Przypadkowo usłyszałam twoją rozmowę telefoniczną w szpitalu i odkryłam, że pani Zeynep ma ogromną ochotę na rydze mleczne. Przyniosłam je, żeby podziękować.
Przekazała mężczyźnie woreczek z grzybami.
– Jest jeszcze coś… – dodała po chwili. – Rozmawiałam z mężem. Z Korayem… Powiedział mi, że spalił twoją fabrykę. Ma przyjść do naszego domu na dziewiętnastą. Chcę, żebyś o tym wiedział. Jeśli podpalił twoją fabrykę, powinien ponieść karę.
***
Akcja wraca do teraźniejszości.
– Złapaliśmy tego łajdaka Koraya i oddaliśmy go w ręce policji – mówi Halil do żony, kończąc opowieść. – Firma ubezpieczeniowa musiała zaakceptować, że doszło do podpalenia z zewnątrz, że to nie my za tym stoimy, i wypłacą nam odszkodowanie. Nie będziemy też musieli płacić żadnych kar umownych za niezrealizowane dostawy. Ubezpieczyciel wszystko pokryje.
– To wspaniała wiadomość – cieszy się Zeynep. – Byłeś zajęty tak wieloma sprawami, podczas gdy ja nie miałam o niczym pojęcia. Jeszcze męczyłam ci głowę tymi grzybami… Zmarnowałam twój czas na niepotrzebne rzeczy.
– To nie są niepotrzebne rzeczy. Zawsze będę spełniał życzenia mojej żony.
Zeynep uśmiecha się i kosztuje jednego z duszonych grzybów.
– Dokładnie tego chciałam. Jest soczysty i pyszny. Moje marzenia się spełniły.
– Czy jesteś gotowa na spełnienie kolejnego marzenia? – pyta Halil, nieco ciszej.
– Jakiego marzenia?
– Francuzi będą promować twoje perfumy na całym świecie. Jedziemy do Francji. Jesteś gotowa, Zeynep Firat?
Zeynep odkłada talerz z grzybami i rzuca się mężowi na szyję.
***
Mijają trzy miesiące, a brzuch Zeynep staje się wyraźnie zaokrąglony. Halil pisze list, który starannie zamyka na klucz, obiecując, że otworzą go w dniu piątych urodzin ich dziecka. Zeynep z entuzjazmem komentuje, że to wspaniały pomysł, ale nie może powstrzymać ciekawości, by poznać jego treść.
Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Rüzgarlı Tepe. Inspiracją do jego stworzenia były filmy Rüzgarlı Tepe 214. Bölüm i Rüzgarlı Tepe 215. Bölüm dostępne na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tych odcinków, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.














