Panna młoda odc. 31: Lekarstwa i zastrzyki! Hancer pod pełną kontrolą!

Hancer siedzi na kanapie. W ręku trzyma strzykawkę. Obok niej leżą liczne opakowania z lekarstwami.

„Panna młoda” Odc. 31 – streszczenie

Beyza siedzi przy stoliku ustawionym tuż obok basenu. Woda lśni w słońcu, odbijając spokojne niebo, a ona powoli miesza łyżeczką kawę, delektując się ciszą i chwilowym poczuciem kontroli. Na jej ustach błąka się ledwie zauważalny uśmiech.

— Lekarka zrobi to, co do niej należy — mówi półgłosem, bardziej do siebie niż do kogokolwiek innego. — Dziewczyna o imieniu Hancer przestanie istnieć w tej rezydencji. Jakby nigdy jej tu nie było.

Drzwi tarasu otwierają się cicho. Mukadder wychodzi na zewnątrz i bez pośpiechu zajmuje miejsce obok bratanicy. Przez moment przygląda się jej uważnie — zbyt uważnie, by był to zwykły gest.

— Zauważyłam, że ostatnio jesteś wyjątkowo spokojna — mówi w końcu. — Nie wybuchasz, nie denerwujesz się, nie reagujesz impulsywnie. — Przysuwa się odrobinę bliżej. — To do ciebie niepodobne. Musi być jakiś powód.

Beyza nie odpowiada od razu. Bierze łyk kawy, pozwalając, by gorzka nuta rozlała się po podniebieniu.

— Mylisz się, ciociu — mówi wreszcie łagodnie. — Próbowałam cię przekonać i przegrałam. Pogodziłam się z tym. Czasem trzeba zaakceptować porażkę, żeby później wygrać w odpowiednim momencie.

Mukadder unosi brew, po czym kiwa głową z uznaniem.

— Bardzo dobrze — stwierdza. — Zawsze bądź taka. Pozwól tej dziewczynie zajść w ciążę, a reszta ułoży się sama. — Jej głos staje się twardy, niemal bezlitosny. — Wtedy to ty będziesz panią tej rezydencji. Innej drogi nie ma.

Beyza odwraca się w jej stronę i uśmiecha się spokojnie, niemal wdzięcznie.

— Właśnie dlatego jestem taka zrelaksowana — odpowiada. — Dopóki jesteś po mojej stronie, nie zrobię nic głupiego.

Unosi filiżankę i pije kolejny łyk kawy. W jej oku błyska krótka, przebiegła iskra — taka, której Mukadder już nie zauważa.

Bo Beyza nie tylko jest spokojna. Ona jest pewna, że plan właśnie wchodzi w decydującą fazę.

***

Hancer siedzi na jasnej, miękkiej kanapie. Obok niej leżą porozkładane opakowania z zastrzykami hormonalnymi, gaziki, ulotki. Biel plastiku i papieru razi w oczy w tym ciepłym, domowym wnętrzu. Dziewczyna bierze jedną ze strzykawek do ręki. Palce lekko jej drżą.

Powoli odsłania ramię. Zbliża igłę do skóry. Zatrzymuje się. Oddycha coraz szybciej, jakby brakowało jej powietrza.

– Nie mogę… – szepcze, opuszczając rękę. – Naprawdę nie mogę tego zrobić…

Odkłada strzykawkę, jakby parzyła. Przyciska dłonie do kolan i pochyla głowę. W tej chwili ciszę przerywa pukanie do drzwi.

Hancer podnosi się niechętnie i idzie otworzyć. W progu stoi Fadime, trzymając talerz pełen świeżych owoców – jabłek, gruszek, bananów. Jej twarz jest spokojna, ale uważna.

– Przyniosłam ci owoce – mówi łagodnie. – Za chwilę będzie gotowa zupa, też ci ją przyniosę.

– Nie chcę jeść… naprawdę – odpowiada Hancer cicho, spuszczając wzrok.

– Tak nie może być. – Fadime wchodzi do środka bez pytania. – Popatrz na siebie. Jesteś blada jak ściana. Zaraz się rozchorujesz.

Siada obok niej na kanapie i bierze widelec. Nabija kawałek gruszki, delikatnie podsuwa go do ust dziewczyny.

– Dalej, córko. Nie bądź uparta. Zjedz chociaż trochę. Zanim zupa będzie gotowa. – Jej głos mięknie. – Żal mi cię. Naprawdę źle wyglądasz. Owoce są dobre, ekologiczne, pełne witamin.

– Wiem… – Hancer kręci głową. – Ale nie mam apetytu. Nie wcisnę nic w siebie.

– Musisz jeść. – Fadime ścisza głos, jakby zdradzała sekret. – Pani Mukadder cię obserwuje. Powiedziała wyraźnie, że masz się zdrowo odżywiać, a ja mam tego dopilnować. Jeśli nie żałujesz siebie, to przynajmniej żałuj mnie.

Hancer unosi na nią zmęczone spojrzenie. Po chwili kiwa głową.

– Dobrze. – Bierze widelec z jej ręki. – Nie chcę cię stawiać w trudnej sytuacji.

Wgryza się w niewielki kawałek gruszki. Przełyka z trudem.

Dopiero teraz Fadime zauważa leżące obok opakowania z lekami. Jej twarz na moment poważnieje.

– Zamierzasz wziąć to wszystko? – pyta z troską. Po chwili dodaje szybko: – Nieważne. Zostawię owoce tutaj. Zjesz, kiedy będziesz miała siłę.

Wstaje i kieruje się do wyjścia.

Gdy drzwi się zamykają, Hancer zostaje sama. Jej wzrok powoli przesuwa się z talerza z owocami na porozkładane strzykawki. Światło z okna pada na igłę, która lśni chłodno.

Dziewczyna zaciska palce na kocu. Strach i bezradność wracają ze zdwojoną siłą.

***

Wkrótce w starym domu pojawia się Mukadder. Wchodzi do salonu bez zapowiedzi. Jej kroki są szybkie i zdecydowane. Zatrzymuje się przed Hancer i omiata ją chłodnym, oceniającym spojrzeniem. Jej wzrok natychmiast pada na niemal nietknięty talerz z owocami stojący na stoliku.

– Słyszałam, że nie jesz i nie pijesz – mówi ostrym tonem. – Co to ma znaczyć? Nasze jedzenie ci nie odpowiada? W domu twojego brata miałaś większą różnorodność?

Hancer prostuje się na kanapie, jakby chciała zniknąć.

– Nie… to nie tak – odpowiada cicho. – Po prostu nie mam apetytu.

Mukadder prycha z pogardą.

– Nie zamierzam czekać, aż łaskawie odzyskasz apetyt. – Wskazuje ruchem ręki talerz. – Służąca przynosi ci świeże, najlepsze owoce, a ty kręcisz nosem? Tak być nie może. Dopóki to dziecko się nie urodzi, masz jedno zadanie: dbać o siebie. Tylko jedno. Chyba tyle potrafisz, prawda?

Słowa uderzają Hancer jak policzek. Dziewczyna opuszcza głowę i zaciska dłonie na sukience.

– Wzięłaś lekarstwa? – ciągnie Mukadder bez chwili wahania.

– Tak… – odpowiada Hancer niemal szeptem.

– A zastrzyk? Zrobiłaś sobie zastrzyk?

Zapada krótka, ciężka cisza.

– Nie… – przyznaje w końcu Hancer. – Nie mogłam.

Mukadder mruży oczy.

– Dlaczego nam o tym nie powiedziałaś? Jak długo zamierzałaś to odkładać? – Jej głos staje się jeszcze twardszy. – Przygotuj się. Skoro nie potrafisz poradzić sobie sama, pojedziemy do szpitala.

Hancer gwałtownie podnosi głowę. W jej oczach pojawia się panika.

– Proszę… – mówi drżącym głosem. – Daj mi jeszcze jedną szansę. Zrobię to. Obiecuję. Tylko… tylko nie wysyłaj mnie nigdzie. Proszę.

Mukadder przez chwilę przygląda się jej w milczeniu, jakby ważyła decyzję. W końcu mówi chłodno:

– Dobrze. Powiem Sinem, żeby ci pomogła. – Zbliża się o krok. – Ale jeśli i tym razem nie będziesz w stanie się przemóc, pojedziesz do szpitala. Bez dyskusji. Zapamiętaj to.

Odwraca się i wychodzi, zostawiając po sobie duszną ciszę. Hancer zostaje sama, z opuszczoną głową i uczuciem, że napięcie w tym domu stało się niemal nie do zniesienia.

***

Mukadder wraca do rezydencji wyraźnie napięta, choć stara się zachować pozory spokoju. Przechodzi przez salon i ciężko siada na kanapie, tuż obok Beyzy i Sinem. Przez chwilę milczy, jakby porządkowała myśli.

– Co się stało, ciociu? – pyta Beyza z udawaną troską. – Przemówiłaś jej wreszcie do rozsądku?

Mukadder unosi podbródek i prostuje plecy.

– Dzięki Bogu jeszcze nie jestem stara ani bezradna – odpowiada chłodno. – Wciąż potrafię doprowadzić sprawy do porządku.

Przenosi wzrok na Sinem. Jej spojrzenie staje się twarde, rozkazujące.

– Od teraz to ty będziesz odpowiedzialna za jej lekarstwa i zastrzyki – oznajmia bez cienia wahania. – Każdego dnia dopilnujesz, żeby wszystko przyjmowała zgodnie z zaleceniami. Osobiście będziesz robić jej zastrzyki.

Sinem zamiera na moment, po czym wstaje.

– Dobrze, mamo – mówi cicho, ale stanowczo.

– I bądź bardzo ostrożna – dodaje Mukadder, nie spuszczając jej z oczu. – Może próbować cię oszukać, odwlekać, udawać słabość. Nie daj się nabrać. Masz mieć pewność, że zastrzyk został zrobiony.

Sinem potwierdza skinieniem głowy i kieruje się w stronę wyjścia z salonu.

Mukadder odprowadza ją wzrokiem, po czym pochyla się lekko w stronę Beyzy.

– Zobaczymy teraz, czy odważy się mnie jeszcze oszukiwać – mówi cicho, z zimnym uśmiechem.

Beyza odpowiada jej krótkim spojrzeniem. W kąciku jej ust pojawia się ledwie dostrzegalny cień satysfakcji.

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Gelin. Inspiracją do jego stworzenia był film Gelin 18.Bölüm dostępny na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tego odcinka, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Podobne wpisy

  • Panna młoda odc. 5 i 6: Cihan pakuje walizkę! Ma dość Beyzy!

    Beyza, niepogodzona z rozwodem, zakłada z powrotem obrączkę i składa wniosek o cofnięcie rozwodu. Cihan zabiera Hancer na badanie ginekologiczne, traktując je jak formalność potwierdzającą warunki umowy. Cihan dowiaduje się o ruchu Beyzy i dochodzi między nimi do gwałtownej konfrontacji, zakończonej jego decyzją o odejściu. Beyza, załamana, błaga go, by został, i ostatecznie wycofuje wniosek rozwodowy. Hancer ujawnia Deryi prawdę o pieniądzach i planowanym ślubie, wyznając, że zrobiła to, by zapewnić choremu bratu spokojne ostatnie dni. Tymczasem Mukadder i Nusret ścierają się w konflikcie o przyszłość rodziny. Mukadder ujawnia Beyzie swój bezwzględny plan: Hancer ma urodzić dziecko, a potem zostać usunięta z ich życia.

  • Panna młoda odc. 33: Mukadder atakuje Beyzę laską!

    Mukadder w brutalnej konfrontacji oskarża Beyzę o próbę zniszczenia rodu Develioglu i wyrzuca ją z rezydencji, grożąc surową karą. Upokorzona Beyza wraca do domu ojca, gdzie ukrywa prawdziwy powód swojego wyjazdu, podsycając w sobie gniew i żądzę zemsty. Cihan, wstrząśnięty wydarzeniami w klinice, przyznaje Enginowi, że niemal zrujnował życie Hancer i zleca dokładne śledztwo w sprawie lekarki. Mimo wyrzutów sumienia nie rezygnuje jednak z planów dotyczących in vitro. Mukadder odwiedza Hancer i narzuca jej nową decyzję: rezygnację z procedur i zajście w ciążę w „naturalny” sposób, bez pytania jej o zdanie. Presja wobec Hancer narasta, a Beyza, uspokojona wsparciem ojca, odzyskuje pewność, że wkrótce wszystko wróci na jej miejsce.

  • Panna młoda odc. 19: Cihan i Hancer zostają mężem i żoną!

    W rezydencji Develioglu dochodzi do kameralnego, pozbawionego emocji ślubu Cihana i Hancer. Ceremonia odbywa się bez radości, w obecności najbliższych; świadkami są Engin i Cemil, a Mine nagrywa wszystko telefonem. Po podpisaniu aktu Cemil wręcza Cihanowi zegarek po ojcu, a Mukadder przekazuje Hancer kosztowną biżuterię, jasno dając do zrozumienia, że posłuszeństwo jest warunkiem przetrwania w rodzinie. Zaraz po ślubie Cihan opuszcza rezydencję, a Hancer zostaje odesłana do starego domu, oddzielona od bliskich. Wieczorem Cihan informuje ją, że następnego dnia jadą na badania do kliniki in vitro, jasno określając jej rolę jako żony mającej urodzić dziecko. Beyza, wyrzucona z rezydencji, popada w rozpacz, lecz pod wpływem ojca postanawia walczyć o powrót do rodziny Develioglu. Nazajutrz Hancer doświadcza pierwszego upokorzenia ze strony Mukadder, która oskarża ją o niespełnienie małżeńskich obowiązków i policzkuje ją, jasno pokazując, że jej koszmar dopiero się zaczyna.

  • Panna młoda odc. 30: Beyza szantażuje lekarkę! Yonca dostaje pracę u Develioglu!

    Beyza odnajduje nową klinikę doktor Fusun Kaby i konfrontuje ją z nielegalną aborcją sprzed lat, grożąc ujawnieniem przestępstwa. Szantażuje lekarkę, żądając, by zniszczyła życie Hancer podczas planowanej procedury in vitro. Wkrótce potem Hancer i Cihan pojawiają się w gabinecie Fusun, gdzie słyszą, że oboje są zdrowi, a in vitro nie jest medycznie konieczne. Lekarka szczegółowo wyjaśnia przebieg zabiegu, co wywołuje u Hancer lęk i załamanie. Tymczasem Yonca kontynuuje grę przeciwko Beyzie: po konfrontacji telefonicznej zdobywa pracę w firmie Develioglu. Gdy Fusun próbuje wycofać się z umowy, Beyza ponownie ją szantażuje, zmuszając do posłuszeństwa i zapowiadając, że dziecko Hancer nigdy się nie urodzi.

  • Panna młoda odc. 27: Awaria prądu odsłania uczucia! Cihan i Hancer zbliżają się do siebie!

    Engin i Yasemin przyjeżdżają do starego domu, by odwiedzić Hancer, mimo sprzeciwu Mukadder, która oczekiwała gości w rezydencji. Cihan próbuje sprowadzić ich do głównego domu, lecz bezskutecznie. Hancer, pozbawiona zapasów, prosi Sinem o pomoc, czym wywołuje gniew Mukadder i Beyzy. W starym domu spotkanie przebiega w coraz swobodniejszej atmosferze, a wspomnienia z dzieciństwa Cihana i Engina zbliżają Hancer do męża. Beyza, zazdrosna o ich relację, prowokuje awarię prądu i upozorowany wypadek, jednak Yasemin szybko demaskuje jej grę. Z powodu braku prądu Cihan zostaje z Hancer w starym domu. W półmroku między małżonkami rodzi się napięcie i bliskość, którą przerywa nagły powrót światła — ale zmiany między nimi są już nieodwracalne.

  • Panna młoda odc. 46: Engin nie ma wątpliwości: Cihan się zakochał!

    Cihan, po rozmowie z Yasemin, rezygnuje z in vitro, by nie wywierać presji na Hancer, i planuje wspólny wyjazd do Hereke. Hancer podsłuchuje fragment rozmowy i uznaje, że wciąż jest dla niego jedynie sposobem na dziecko, dlatego w ostatniej chwili odmawia podróży. Cihan czuje się odrzucony i również rezygnuje z wyjazdu. W rezydencji Beyza doprowadza do wyrzucenia Fadime i Aysu, mimo braku dowodów kradzieży. Hancer przygarnia je do starego domu i zapowiada, że Cihan wszystko wyjaśni. Tymczasem Engin sugeruje Cihanowi, że zaczyna kochać Hancer, a Derya niemal zostaje przyłapana przez Cemila na ukrywaniu pieniędzy w donicy.