Dziedzictwo odc. 856: Yaman wywabia Truciznę z kryjówki!

Scena na podwórku przed rezydencją. Nana tuli się do Yamana.

„Dziedzictwo” Odc. 856 – streszczenie

Aynur i Adalet powoli wracają do siebie, ale Akca wciąż nie odzyskała przytomności po ataku Trucizny. Powrót do rezydencji okazuje się dla wszystkich bolesnym doświadczeniem. Ślady chaosu, jaki pozostawił po sobie napastnik, są wciąż widoczne. Nawet gdy miejsce zostanie uporządkowane, obrazy dramatycznych wydarzeń tego dnia pozostaną w pamięci niczym niekończący się koszmar.

Dla Nany jednak najgorszy jest brak Yusufa. Bez niego wszystko traci sens. Dziewczyna pogrąża się w rozpaczy.

Skulona w kącie, mocno przyciska do siebie pluszaka należącego do chłopca. Yaman klęka obok niej i, choć sam jest w rozsypce, stara się mówić pewnym głosem:

– To tylko koszmar. Obudzimy się z niego, obiecuję. Yusufowi nic się nie stanie. Wszystko będzie jak dawniej. Znowu będziemy razem.

Mężczyzna obejmuje Nanę ramieniem, a ona kładzie głowę na jego barku.

***

Poza śledztwem w sprawie Yusufa Ferit próbuje również ustalić, dlaczego Ayse do niego strzeliła. Od Dogi dowiaduje się, że jej matka planowała zabrać ją do Niemiec, aby wziąć udział w tajnej misji.

– Jesteś pewna? – dopytuje komisarz. – Bez pożegnania? Nie mówiąc nikomu, nawet twojemu ojcu?

– Tak, ale ostatecznie nie pojechałyśmy – przyznaje Doga. – Tylko nie mów nikomu, że ci to powiedziałam.

– Dobrze, zachowam to dla siebie. Ale ty też nie zdradzaj, że mi powiedziałaś.

Gdy Ferit zostaje sam, wypowiada słowa pełne determinacji:

– To nie była żadna misja, pani komisarz. Ty po prostu chciałaś uciec.

***

Akcja przenosi się do nowej kryjówki Trucizny. Yusuf, po serii zastrzyków, pozostaje nieprzytomny. Jego ciało drży, jakby przeżywał koszmar. Porywacz przywiązał go do krzesła i teraz pochyla się nad nim, obserwując jego reakcje.

– Chyba podałem ci trochę za dużą dawkę – mruczy do siebie. – Wytrzymaj, mam jeszcze dużo pracy z tobą. Nie możesz tak szybko odejść. Wiesz, jakie jest miejsce między życiem a śmiercią? Jesteś tam teraz.

Trucizna podaje chłopcu kolejny zastrzyk.

– Powoli zostaniesz wymazany z tego świata, a Kirimli skończy jako żywy trup – mówi z zimnym uśmiechem.

Nagle rozlega się dźwięk dzwoniącego telefonu.

– Mam nadzieję, że to coś ważnego – warczy, odbierając połączenie.

– Kirimli wydał oświadczenie na portalu społecznościowym – informuje mężczyzna po drugiej stronie. – Wysyłam ci link.

Trucizna otwiera przesłane łącze i odtwarza nagranie opublikowane przez Yamana.

– Devran Keskindemir – mówi Yaman na filmie – psychopata znany jako Trucizna, porwał mojego bratanka, Yusufa Kirimliego. Chce się na mnie zemścić, bo uważa mnie za odpowiedzialnego za śmierć swojego syna sześć lat temu. Ale prawda jest inna. To on, choć przypadkowo, zabił własnego syna. Nigdy się z tym nie pogodził i szuka daremnej zemsty.

– Nie! Kłamiesz! – wybucha Trucizna, a jego oczy płoną czystym obłędem. – To ty go zabiłeś!

Tymczasem Yaman kontynuuje na nagraniu:

– Podczas wykopalisk odnaleziono ciało Canera Keskindemira. Raporty balistyczne wykazały, że został zastrzelony z broni swojego ojca. Prawda jest oczywista. Teraz dobrze mnie posłuchaj, Trucizno. Czas stawić jej czoła. Choć było to niezamierzone, to ty go zabiłeś. Nie możesz już uciekać od własnych czynów. Zabiłeś swojego syna. Jak mawiał ojciec Arif: „Walka ze złem jest obowiązkiem człowieka wobec oddechu, którym oddycha.”

Trucizna nerwowo czyta komentarze pod filmem. Każde kolejne słowo doprowadza go do coraz większego szału.

– Nie zabiłem go! To on go zabił! – wrzeszczy, chodząc po magazynie w tę i z powrotem. – Kłamiesz, Kirimli! Kłamiesz!

W nagłym wybuchu furii wyciąga pistolet z szuflady biurka.

– Musisz być cicho! Uduszę cię twoim długim językiem!

Zaciskając palce na broni, Devran Keskindemir opuszcza kryjówkę, gotowy do konfrontacji.

***

Yaman stoi na podwórku przed rezydencją, gdy dzwoni jego telefon. Na ekranie pojawia się imię Ferita.

– Złapałeś węża za ogon i potrząsnąłeś nim – chwali go komisarz. – Nie wytrzyma długo. Wkrótce wyjdzie ze swojej kryjówki, a my go dopadniemy. Ty jednak uważaj na siebie.

– Nie martw się – odpowiada Yaman. – Nikt nie umrze, dopóki nie dowiem się, gdzie jest Yusuf.

Rozłącza się i chowa telefon do kieszeni.

W tym momencie podchodzi do niego Nana. W jej oczach widać niepewność.

– Myślisz, że nie zdenerwuje się i nie skrzywdzi Yusufa? – pyta cicho.

– Nie zrobi tego. Jest wściekły na mnie.

– Więc to ciebie będzie chciał skrzywdzić?! Naprawdę mi ulżyło! – rzuca z ironią. – Czy ty jesteś szalony?!

W przypływie emocji mocno przytula Yamana.

– Wiem, że dobrze to przemyślałeś – mówi ze łzami w oczach. – Ale błagam, bądź ostrożny.

Po chwili wraca do środka, a Yaman przekracza bramę rezydencji. Staje na drodze, jakby czekał na przybycie Trucizny.

– Wyjdź z tej ciemnej jaskini i przyjdź – mówi cicho, ale stanowczo. – Przyjdź, żebym mógł zmiażdżyć ci głowę.

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Emanet. Inspiracją do jego stworzenia był film Emanet 617. Bölüm dostępny na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tego odcinka, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Podobne wpisy