Dziedzictwo odc. 911: Poyraz całuje Nanę!

Poyraz całuje Nanę.

„Dziedzictwo” Odc. 911 – streszczenie

Sinan wraca do domu, ale nie znajduje w nim ukojenia. Ciężar bólu przygniata go coraz mocniej, przytłaczając każdą myśl, każdy oddech. Stracił Aynur. I to z jego winy. Gdyby nie wezwał policji, gdyby sam poszedł na spotkanie z porywaczem… Może teraz byłaby wolna. Może wciąż by żyła.

Ciszę przerywa nagły dźwięk telefonu. Sinan drgnął, jakby brutalnie wyrwano go z otchłani rozpaczy. Spogląda na ekran. Hakan.

Odbiera natychmiast. Po drugiej stronie słyszy… piskliwy krzyk. Znajomy, choć zniekształcony strachem. Serce wali mu w piersi.

Aynur.

Żyje!

— Ty łajdaku! — wrzeszczy, a w jego głosie miesza się furia z ulga. — Tym razem skażę cię na taką karę, że nigdy nie wyjdziesz z więzienia!

— Posłuchaj mnie, prokuratorze — odpowiada porywacz. Mówi spokojnie, ale w jego tonie kryje się stalowa groźba. — Chcę tych pieniędzy, ale to twoja ostatnia szansa. Poinformuję cię o miejscu i godzinie. Jeśli jeszcze raz zaangażujesz policję…

Przez chwilę panuje cisza, a potem padają słowa, które mrożą Sinanowi krew w żyłach.

— Twoja ukochana naprawdę umrze.

***

Na komisariacie panuje napięta atmosfera. Ferit nie może sobie wybaczyć niepowodzenia akcji policyjnej. Cały ciężar porażki spoczywa na jego barkach.

— To moja wina… — mówi cicho, ściskając dłonie w pięści.

Ayse, widząc jego stan, podchodzi bliżej i delikatnie przytula go, chcąc dodać mu otuchy.

— Zrobiłeś wszystko, co mogłeś — szepcze.

Ich bliskość nie umyka uwadze Deryi. Na widok obejmującej się pary krew zaczyna wrzeć w jej żyłach. Jeszcze przed chwilą była wściekła, widząc ich splecione dłonie, ale teraz… Teraz czuje, że traci nad sobą kontrolę.

Nie może na to pozwolić.

Podchodzi do nich szybkim krokiem, zmuszając Ayse do odsunięcia się.

— Fericie, dowiedziałam się o wszystkim. Bardzo mi przykro — mówi z udawaną troską, starannie modulując głos. — Co mogę dla ciebie zrobić?

— Nic, pani prokurator — odpowiada oschle Ferit. Czuje się przytłoczony. — Ayse, nie mogę tu dłużej oddychać. Muszę zaczerpnąć świeżego powietrza.

Razem wychodzą na zewnątrz.

Derya zostaje sama. Jej twarz wykrzywia grymas złości. Tupie nogą i zaciska pięści tak mocno, że aż bieleją jej knykcie.

— Muszę coś zrobić. Ale co?

Nagle wpada na pomysł.

W tym samym momencie do biura wchodzi Ibo. Derya spogląda na niego przenikliwie, po czym wydaje stanowcze polecenie:

— Daj mi wszystkie kopie nagrań z monitoringu. Natychmiast.

***

Sinan nie ma wyboru. Przygotowuje pieniądze i udaje się we wskazane miejsce. Serce wali mu jak oszalałe, ale twarz pozostaje niewzruszona. Nie może sobie pozwolić na choćby cień słabości.

Na miejscu czeka na niego ten sam mężczyzna, który dzień wcześniej zjawił się na komisariacie jako fałszywy listonosz. Bez słowa zakłada mu na głowę czarny worek i prowadzi w nieznane.

Gdy materiał zostaje gwałtownie zerwany, Sinan mruży oczy w ostrym świetle lampy. W nozdrza uderza go zapach kurzu, wilgoci i metalu. Magazyn.

Aynur.

Jej spojrzenie krzyżuje się z jego. Oczy ma szeroko otwarte, a w nich — mieszanina niedowierzania i nadziei.

— Panie Sinanie! — jej głos drży, ale jest w nim więcej ulgi niż strachu.

— Nie bój się, wszystko będzie dobrze — zapewnia, choć sam nie ma pewności, czy to prawda.

Rozlega się szyderczy śmiech.

— Bardzo wzruszająca scena, aż łzy same napływają mi do oczu… — kpi Hakan, przechadzając się wokół nich jak drapieżnik wokół ofiary. — Wszystko będzie w porządku, powiadasz? Ale dla kogo?

Pochyla się nad neseserem i otwiera go. Przez chwilę panuje absolutna cisza.

Potem nagle zaciska szczęki, a jego twarz wykrzywia wściekłość.

— Fałszywe?! — syczy, po czym wyciąga broń i błyskawicznie przystawia lufę do skroni Sinana. — Żartujesz sobie ze mnie?! Nie traktujesz mnie poważnie? Nie cenisz swojego i jej życia?!

Sinan nie cofa się, nie drży. Spogląda porywaczowi prosto w oczy.

— Znam cię bardzo dobrze, Hakanie — mówi spokojnie. — Wiem, że robisz to dla pieniędzy. Jeśli naprawdę ich chcesz, wypuścisz kobietę, a ja cię do nich zaprowadzę.

Hakan mruży oczy, a jego palec niebezpiecznie zaciska się na spuście.

— Dlaczego jesteś taki nieposłuszny, prokuratorze Sinanie? — mruczy niskim głosem. — Diabeł właśnie każe mi strzelić ci w głowę. Nie graj ze mną w gry.

***

Ayse dokonuje przełomowego odkrycia. Analizując nagrania z miejskiego monitoringu, dostrzega znajomą sylwetkę. Sinan siedzi za kierownicą samochodu fałszywego listonosza i dyskretnie skina głową, mijając kamerę.

To nie przypadek. To znak.

— Dał sygnał! Aynur żyje! — mówi z ekscytacją Ayse, a jej serce przyspiesza.

Nie traci ani chwili. Musi jak najszybciej powiedzieć o tym Feritowi. Domyśla się, że może go znaleźć w archiwum, więc natychmiast się tam udaje.

Ale nie jest sama.

Derya, ukryta w cieniu, uważnie ją obserwuje. Kiedy Ayse znika w archiwum, rywalka podąża za nią i bez wahania zamyka drzwi na klucz.

Następnie, z uśmiechem triumfu, kieruje się prosto do Ferita, który znajduje się w jej gabinecie.

— Komisarzu! — zaczyna rozemocjonowanym tonem. — Przeglądając nagrania z kamer, zobaczyłam Sinana. Spotkał się z kimś. To nagranie jest świeże! Widziałam, jak skinął głową w stronę kamery, jakby chciał nam coś przekazać. Myślę, że Aynur żyje, a Sinan świadomie poddał się, żeby ją uratować.

Ferit wstrzymuje oddech. Słowa Deryi trafiają prosto do jego serca.

— Co ty mówisz?! — jego oczy rozbłyskują nadzieją. Po raz pierwszy tego dnia. — To świetna wiadomość! Sprawdźmy to nagranie, natychmiast!

***

Hakan i jego człowiek opuszczają magazyn, zostawiając Sinana i Aynur samych w mrocznej, dusznej przestrzeni.

— Panie Sinanie, dlaczego tu przyszedłeś? — pyta Aynur. — On chce tylko jednego: zabrać ci pieniądze i cię zabić!

Sinan patrzy na nią uważnie.

— A co miałem zrobić? — odpowiada cicho, ale stanowczo. — Zostawić cię samą na pastwę tego psychopaty? Aynur, to ja odpowiadam za to, że tu jesteś.

— Ale narażasz dla mnie życie…

— Zrobiłem to, co należało zrobić — ucina. — Nie wyolbrzymiaj. Zrobiłbym to samo dla każdego.

Słowa Sinana są chłodne, niemal obojętne, ale Aynur dostrzega w jego spojrzeniu coś, czego nie potrafi nazwać.

— Na razie zyskałem trochę czasu, ale sytuacja w każdej chwili może się skomplikować — kontynuuje. — Prowadziłem samochód do wyjazdu z miasta, potem ten człowiek założył mi worek na głowę i sam przejął kierownicę. Nie mam pojęcia, dokąd mnie przywieziono. Musisz mi powiedzieć, co pamiętasz. Może wychwyciłaś jakąś wskazówkę.

Aynur przez chwilę szuka w pamięci czegokolwiek, co mogłoby im pomóc.

— Nie wiem… — wzdycha, zrezygnowana. — Mnie też przywieźli tu z zasłoniętymi oczami.

Mimo wszystko nie poddają się. Wspólnymi siłami próbują oswobodzić się z więzów. Ich palce drżą, mięśnie palą od wysiłku, ale nadzieja dodaje im sił. W końcu udaje im się uwolnić.

Na krótką, złudną chwilę.

Właśnie wtedy, gdy zaczynają wierzyć, że ucieczka jest możliwa, coś się zmienia. Porywacz cały czas miał ich na oku.

Nagle do wnętrza magazynu wdziera się duszący, słodkawy zapach. Aynur krztusi się, Sinan czuje, jak jego ciało nagle staje się ciężkie, a mięśnie odmawiają posłuszeństwa.

Gaz.

Oboje osuwają się na podłogę. Ostatnie, co widzi Sinan, to niewyraźny zarys czyjejś sylwetki, a potem…

Ciemność.

***

Tekin zaprasza Nanę i Poyraza, by usiedli obok niego. Spogląda na nich z czułością, ale i z lekką surowością – jak ktoś, kto chce przekazać ważną lekcję.

— Nie wolno kłócić się o drobnostki — zaczyna spokojnym, ale stanowczym tonem. — Wiecie, jak szczęśliwe było moje małżeństwo? Zawsze troszczyliśmy się o siebie nawzajem. Bóg mówi, że małżonkowie są dla siebie osłoną. Żyliśmy w zgodzie, bo obiecaliśmy sobie, że nie będziemy się kłócić. Każdą sprzeczkę kończyliśmy, zanim w ogóle się zaczęła. Teraz wy również mi to obiecacie. Nie będziecie się kłócić, nie będziecie się obrażać. I nie zapomnicie, jak bardzo się kochacie. No dalej, powiedzcie to.

Nana prostuje się nerwowo.

— Nie będziemy się kłócić.

— Nie będziemy się obrażać — dodaje Poyraz, choć oboje wypowiadają te słowa bez przekonania, unikając swojego wzroku jak ognia.

Tekin kręci głową.

— Obiecajcie to sobie nawzajem, patrząc sobie w oczy.

„Narzeczeni” podejmują kolejną próbę, ale ich spojrzenia błądzą wszędzie, tylko nie na sobie. W końcu Tekin wzdycha i zmienia strategię.

— Poyrazie, co najbardziej przyciągnęło cię do Nany?

Poyraz marszczy brwi i rozgląda się, jakby szukał drogi ucieczki.

— Do mnie? — pyta zszokowana Nana, czując, jak serce wali jej jak oszalałe.

— Wujku Tekinie, to naprawdę konieczne?

— Oczywiście, że tak. — Starszy mężczyzna uśmiecha się ciepło. — Czasem człowiek tak się zatraca w codziennym życiu, że zapomina o wartości ukochanej osoby. Powiedz mi, co w niej pokochałeś.

Poyraz przełyka ślinę i wzdycha.

— Ona… jest szalona, wujku Tekinie. — Zerka kątem oka na Nanę, która momentalnie się prostuje. — Przepełniona szaleństwem. Ale jednocześnie… dzielna i emocjonalna. Jest lojalna, oddana. Ma czyste serce.

Nana odwraca głowę, próbując ukryć zmieszanie, ale wtedy Tekin zwraca się do niej.

— A ty, córko? Co ciebie przyciągnęło do Poyraza?

Nana waha się przez chwilę, aż w końcu wyrzuca z siebie:

— On również jest całkowicie szalony! — Podnosi podbródek, jakby broniła się przed własnymi słowami. — Jest jak burza. Jego upór bywa nieznośny, irytujący. Ale… jest też odważny, gotowy do poświęceń i sumienny. Ma dobre serce. I jest… solidny. Jak kłoda.

Poyraz unosi brew.

— Jak kłoda? Naprawdę?

— O tak — Nana mruży oczy. — Uparty, ciężki i nie do ruszenia.

Tekin śmieje się z rozbawieniem.

— Kiedyś, gdy los wystawi was na próbę, przypomnijcie sobie te słowa. Nauczcie się doceniać siebie nawzajem.

Na chwilę zapada cisza, ale zaraz potem starzec prostuje się i dodaje z uśmiechem:

— A teraz pocałujcie się w policzki, żebym uwierzył, że naprawdę się pogodziliście.

— Słucham?! — Nana i Poyraz mówią niemal jednocześnie.

Tekin tylko kiwa głową, jakby nie znosił sprzeciwu. Poyraz wzdycha ciężko, po czym błyskawicznie obejmuje Nanę i składa na jej policzku krótki, niemal niezauważalny pocałunek. Ale to wystarcza, by Nana zesztywniała niczym posąg.

— Właśnie tak! — Tekin klaszcze w dłonie, zadowolony. — Teraz mogę udać się na spoczynek ze spokojnym sercem.

Kiedy oddala się w stronę kanapy, Nana gwałtownie wstaje i bez ostrzeżenia przydeptuje Poyrazowi stopę.

— Ał! Co ty wyprawiasz?! — syczy Poyraz, podskakując z bólu.

— Nawet jeśli to tylko gra, trzymaj się ode mnie z daleka! — warczy Nana, mierząc go wzrokiem. — Nigdy więcej tego nie rób!

— Jakbym marzył o tym, żeby cię pocałować… — odburkuje Poyraz, kręcąc głową, po czym wraca do pracy, udając, że cała sytuacja wcale go nie obeszła.

Ale Nana wie, że i jego serce biło szybciej. Bo jej — biło jak szalone.

***

Ayse, wciąż zamknięta w archiwum, gorączkowo uderza w drzwi. Jej frustracja narasta z każdą sekundą.

Nagle klamka się porusza, a drzwi otwierają się. W progu staje Kara.

— Ktoś musiał pomyśleć, że nikogo tu nie ma, i przez przypadek zamknął drzwi — mówi Ayse, choć w duchu jest niemal pewna, że to nie przypadek. To musiało być celowe. I wie dokładnie, kto za tym stoi.

— Nastąpił przełom w śledztwie — oznajmia Kara. — Wszystko wskazuje na to, że Aynur żyje. Prokurator Leyla zauważyła coś na nagraniu…

— Nie uwierzysz, ale już o tym wiem — przerywa Ayse.

Bez chwili zwłoki rusza do biura. Gdy tylko przekracza próg, jej spojrzenie od razu pada na Deryę. Siada obok niej, utrzymując pozornie neutralny wyraz twarzy.

— Kara mi powiedziała — zaczyna swobodnym tonem. — Ja również natrafiłam na ten sam trop. Skąd miałaś dostęp do nagrań?

Derya unosi brew, jakby pytanie ją rozbawiło.

— Poprosiłam Iba o kopię — odpowiada gładko.

— Tak, pani komisarz — potwierdza natychmiast Ibrahim. — Pani prokurator zwróciła się do mnie z taką prośbą.

Ayse uważnie przygląda się Deryi. Jej intuicja podpowiada jej, że coś tu nie gra.

— Sprzedała Feritowi moje ustalenia? Czy to tylko moja wyobraźnia? — myśli, wpatrując się w prokuratorkę. — Jest tylko jeden sposób, by się przekonać. Muszę ją śledzić.

***

Wkrótce inspektor podejmuje decyzję o dołączeniu Ayse do sprawy przemytników broni, którą prowadzi Ferit.

Derya czuje, jak jej gniew narasta. Serce bije jej mocniej, a dłonie mimowolnie zaciskają się w pięści. To nie miało tak wyglądać. Ayse miała być wyeliminowana, a tymczasem znowu jest u boku Ferita.

W jej oczach błyska furia.

Wchodzi do łazienki i zatrzymuje się przed lustrem. Oddycha ciężko, próbując się uspokoić.

Bezskutecznie.

Nagle jej ręka unosi się w górę i z całej siły uderza w taflę szkła. Lustro pęka z głuchym trzaskiem, a jego odłamki rozpryskują się na wszystkie strony.

Tuż za drzwiami stoi Ayse. Jej oczy rozszerzają się w przerażeniu.

— Ta kobieta jest naprawdę szalona — szepcze, niemal nie wierząc w to, co widzi. — Jest bardziej chora i niebezpieczna, niż myślałam…

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Emanet. Inspiracją do jego stworzenia były filmy Emanet 657. Bölüm i Emanet 658. Bölüm dostępne na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tych odcinków, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Podobne wpisy