Panna młoda odc. 41: Aysu ma coś do ukrycia! Beyza chce posagu!

Ayse nieruchomieje, widząc przed sobą Beyzę.

„Panna młoda” Odc. 41 – streszczenie

Po burzliwej kłótni z matką Cihan spędził całą noc w firmie. Zasnął przy biurku, z głową opartą o ramię, wciąż ubrany w marynarkę. Na blacie leżały rozrzucone kartki, ołówki i szkice, nad którymi pracował do późna, jakby tylko praca była w stanie uciszyć jego myśli.

Gdy sekretarka wchodzi do gabinetu, cichy dźwięk otwieranych drzwi wyrywa go ze snu.

— Panie Cihanie… dzień dobry — mówi zaskoczona. — Przepraszam, nie wiedziałam, że pan tu jest. Przyszłam posprzątać biurko.

Cihan prostuje się powoli, mruga kilka razy, jakby próbował wrócić do rzeczywistości.

— Proszę zostawić wszystko tak, jak jest — odpowiada zachrypniętym głosem, walcząc ze sklejającymi się powiekami.

— Czy zrobić panu kawę?

— Najpierw śniadanie — mówi po chwili. — Ser, oliwki… coś lekkiego. Kawę wypiję później.

Sekretarka kiwa głową i wychodzi. W drzwiach niemal wpada na Engina.

— Jesteś dziś wyjątkowo wcześnie — zauważa prawnik, wchodząc do środka. — Skąd ta nagła miłość do pracy? Kiedy przyszedłeś?

Cihan uśmiecha się blado.

— Właściwie… w ogóle nie wychodziłem.

— Jak to? — Engin unosi brwi. — Nocowałeś tutaj?

***

Po chwili obaj siedzą przy biurku. Engin bierze do ręki kilka szkiców i zaczyna je uważnie przeglądać. Na kartkach widać precyzyjne linie, powtarzalne motywy i dopracowane detale.

— Pracowałem nad nimi całą noc — mówi Cihan spokojnie. — Ale było warto.

— Zazwyczaj wieczorami pracujesz w domu — zauważa Engin, nie podnosząc wzroku znad rysunków. — Nigdy nie widziałem cię tutaj o tej porze. Coś się stało?

Cihan nie odpowiada. Zamiast tego wskazuje palcem jeden ze szkiców.

— Ten jest najlepszy. Poproś dział grafiki o przygotowanie wersji 3D.

Engin odkłada kartkę i patrzy na niego uważnie.

— Rozumiem. Skoro zmieniłeś temat, nie chcesz o tym rozmawiać. Ale pamiętaj — kiedy tylko zmienisz zdanie, jestem obok. — Po chwili znów skupia się na rysunku. — Wzór jest naprawdę piękny. To twój projekt?

Cihan na moment milknie. Przed oczami staje mu obraz Hancer stojącej przed nim, nieco skrępowanej, gdy robił jej zdjęcie.

— Zobaczyłem go na jednym swetrze — mówi cicho. — Zrobiła go sama. Na drutach.

— Kto? — Engin unosi głowę. — Hancer?

Cihan wyciąga telefon i pokazuje mu zdjęcie swetra. Engin kiwa głową z wyraźnym uznaniem.

— Współpracuję z najlepszymi projektantami na rynku — dodaje Cihan. — A od miesiąca nie potrafią zaproponować mi nic sensownego. Hancer stworzyła idealny wzór, nawet się nad tym nie zastanawiając.

Engin uśmiecha się lekko.

— Jesteś prawdziwym szczęściarzem, Cihanie — mówi spokojnie. — Masz u boku niezwykle utalentowaną żonę.

Cihan nie odpowiada, ale w jego spojrzeniu pojawia się coś miękkiego — jakby pozwolił sobie na myśl, że to prawda.

***

Mukadder wolnym, chwiejnym krokiem przechodzi przez hall. Każdy ruch kosztuje ją wysiłek. Od chwili, gdy poprzedniego dnia Cihan odwrócił się do niej plecami i odszedł z Hancer, trzymając ją za rękę, coś w niej pękło. Duma, na której opierała całe życie, runęła jak domek z kart.

— Mamo… — Sinem natychmiast podchodzi do teściowej i ujmuje ją pod ramię. — Dlaczego wstałaś? Brałaś już lekarstwo?

Po drugiej stronie pojawia się Fadime. Ostrożnie chwyta Mukadder za drugie ramię, jakby bała się, że kobieta zaraz się osunie.

— Nic pani nie jadła od wczoraj — mówi z troską. — Dlatego tak się pani czuje. Śniadanie jest już gotowe. Zaraz przyniosę też herbatę.

Mukadder prostuje się nagle, jakby te słowa ją obraziły.

— Nie wezmę żadnych lekarstw — odpowiada twardo. — I nie będę jadła śniadania. Zabierzcie wszystko ze stołu.

Jej głos nie drży. Jest chłodny, nieprzejednany.

W tej samej chwili z kuchni wychodzi Gülsüm. Na tacy niesie śniadanie. Zatrzymuje się tylko na moment, po czym rusza w stronę drzwi wyjściowych.

— Dokąd z tym idziesz? — pyta ostro Mukadder.

Gülsüm zamiera.

— Niosę śniadanie… pannie młodej.

Na twarzy Mukadder pojawia się cień pogardy.

— Ten rozdział jest zamknięty — mówi powoli. — Nie będziemy dłużej karmić psa, który nas gryzie. Od tej chwili nie dostanie od nas nawet łyka wody. Zanieś to z powrotem do kuchni.

Gülsüm bez słowa odwraca się i wraca do kuchni.

Mukadder przenosi spojrzenie na Fadime i Sinem. Jej oczy są twarde, bezlitosne.

— Ktokolwiek zaniesie jej choćby kawałek chleba — mówi lodowatym tonem — wylatuje stąd bez pożegnania.

Odwraca się i odchodzi do salonu, zostawiając za sobą ciężką ciszę, w której strach miesza się z bezsilnością.

***

Kamera przenosi się do kuchni. Gülsüm wchodzi nerwowym krokiem, niosąc tacę, której zawartość ledwie nie drży w rytm jej rąk.

— Jakim cudem wróciłaś tak szybko? — dziwi się Aysu, unosząc brwi. — Teleportowałaś się czy co?

— W ogóle nie byłam w starym domu — odpowiada Gülsüm ściszonym głosem. — Pani Mukadder mi zabroniła. Powiedziała, że nie wolno nam nawet przynieść pannie młodej wody.

Aysu marszczy czoło.

— Nie rozumiem tej kobiety. Co ona właściwie ma przeciwko Hancer? Wczoraj w domu panował chaos, dziś takie rzeczy… O co tu chodzi?

W tej chwili do kuchni wchodzi Fadime. Jej twarz zdradza napięcie.

— To nie jest nasza sprawa — mówi do córki cicho, ale stanowczo. — Nie angażuj się we wszystko. Pani Mukadder jest jak tykająca bomba zegarowa. Przy niej nic nie mów, a najlepiej… w ogóle nie pokazuj się jej na oczy.

Odwraca się do Gülsüm.

— Kazała zabrać jedzenie ze stołu. Zajmij się tym.

Gülsüm kiwa głową i wychodzi z kuchni. Jej ramiona są sztywne — wyraźnie boi się kolejnego wybuchu gniewu Mukadder.

— Nadal tego nie pojmuję — mruczy Aysu. — Co takiego panna młoda jej zrobiła?

— Czy ja nie powiedziałam ci, żebyś się nie mieszała? — Fadime spogląda na córkę ostrzegawczo. — Zwłaszcza w sprawy panny młodej. I nawet nie waż się wspominać jej, że Beyza była żoną pana Cihana. Ona o tym nie wie.

— O Boże… — Aysu otwiera szeroko oczy. — To wszystko jest tak poplątane. Czy to nie grzech ukrywać przed nią prawdę?

— Nie muszą się przed nami tłumaczyć — odpowiada Fadime rzeczowo. — Na pewno jest ku temu powód.

— Umieram z ciekawości — wzdycha Aysu teatralnie. — Obudziłaś we mnie detektywa. Czuję w sobie misję rozwiązywania konfliktów.

— Aysu, bo połamię ci nogi! — grozi Fadime półżartem, półserio. — A tak w ogóle… czy twoje wolne od szkoły nie powinno się już skończyć? Nadal się nawet nie spakowałaś.

— Profesor jest na zwolnieniu lekarskim — odpowiada dziewczyna beztrosko. — Zostanę jeszcze dwa dni. Cieszysz się, prawda?

— Czy to nauczanie wczesnoszkolne? — Fadime mruży oczy. — Jeśli nauczyciel zachorował, to chyba ma zastępstwo?

— Mam inne zajęcia, ale nie muszę na nie chodzić. — Aysu wzrusza ramionami. — Nie są takie ważne.

— Czy ty przypadkiem nie wymyślasz wymówek? — Fadime przygląda się jej podejrzliwie. — Czy w szkole wydarzyło się coś, o czym nie mówisz?

— Co miałoby się wydarzyć? — oburza się Aysu. — Rozmawiałam z dyrektorem. Dał mi pozwolenie.

— W takim razie zadzwonię do tego dyrektora — oznajmia Fadime, sięgając po telefon.

— Mamo! — Aysu natychmiast reaguje. — To wstyd! Wyjdę na kłamczuchę, której własna matka nie ufa. Zadzwonisz i powiesz mu, że nie wierzysz swojej córce? Zrobisz mi wstyd przed całą szkołą? Naprawdę aż tak mi nie ufasz?

Fadime milczy przez chwilę. Waha się, ale w końcu odkłada telefon.

— Dobrze — mówi. — Ale za dwa dni wracasz do szkoły. Umowa stoi.

— Jasne. Obiecuję. — Aysu uśmiecha się szybko.

Zabiera telefon ze stołu i wychodzi z kuchni, a Fadime patrzy za nią z niepokojem, wiedząc, że w tym domu sekrety zawsze mają tendencję do wychodzenia na jaw.

***

Beyza schodzi po schodach powoli, z wyraźnym napięciem w ruchach. Nagle zatrzymuje się, słysząc ściszony, nerwowy głos dobiegający z korytarza. To Aysu rozmawia przez telefon.

— Dobrze, dziewczyno, nie gadaj głupot — syczy Aysu, odwrócona plecami. — Oddam ci wszystko. Ale jeśli będziesz mnie tak torturować, naprawdę stracę nad sobą panowanie. Spróbuj tylko zadzwonić do mojej matki, a nie dostaniesz ode mnie ani grosza. Nie mam już nic do stracenia. Wyrzucili mnie ze szkoły. Myślisz, że ciebie mam się bać? Jeśli chcesz pieniędzy, nie dzwoń więcej. Zadzwonię, kiedy nadejdzie czas zapłaty.

Rozłącza się gwałtownie. Odwraca… i zamiera.

Tuż obok stoi Beyza. Przez krótką chwilę mierzą się spojrzeniami. Beyza nie mówi nic. Uśmiecha się tylko krótko — zimno, jakby właśnie zapamiętała coś, co może jej się jeszcze przydać.

— Nie przejmuj się tym tak bardzo — rzuca obojętnie i mija Aysu, jakby rozmowa w ogóle jej nie dotyczyła.

Kieruje się prosto do salonu. Siada na kanapie obok Mukadder, ciężko opierając plecy.

— Nie spałam całą noc, ciociu — mówi cicho.

Mukadder nawet na nią nie patrzy.

— A myślisz, że ja spałam? — odpowiada z goryczą. — Nie zmrużyłam oka ani na chwilę. Głowa mi pęka. Nie mam dziś sił na rozmowy.

— A jednak przyszłam porozmawiać — mówi Beyza spokojnie. — Myślałam całą noc. Podjęłam decyzję.

Mukadder nachyla się nieznacznie, czujna, jakby przeczuwając kłopoty.

— Gdy tylko Cihan wróci, porozmawiam z nim — oznajmia Beyza bez wahania. — Chcę swój posag. Nie atakuj mnie. Nie wycofam się z tej decyzji.

Mukadder zrywa się z kanapy, oburzona.

— Nie mów bzdur, Beyza! — wybucha. — Pochodzisz z szanowanej rodziny. Jesteś Develioglu! Nie jesteś jak ta biedaczka!

— Ale Cihan tak nie uważa — odpowiada chłodno Beyza. — Skoro dał jej posag, ja też go chcę.

Mukadder blednie. Jej głos staje się ostry jak nóż.

— To dlatego wzięłam na siebie twoją winę? — pyta z wściekłością. — Dlatego pozwoliłam, by upokorzył mnie przed tą dziewczyną? Tylko po to, żeby mój syn cię nie przekreślił… żeby jeszcze do ciebie wrócił?!

Robi krok w stronę bratanicy.

— Nie poruszysz więcej tego tematu — mówi stanowczo. — Moje poświęcenie nie pójdzie na marne.

Nagle uginają się pod nią kolana. Mukadder chwieje się i opada z powrotem na kanapę, bliska omdlenia.

— Mamo! — Sinem natychmiast zjawia się u jej boku, podtrzymując ją ramieniem.

Beyza patrzy na to w milczeniu. Na jej twarzy nie ma strachu — tylko chłodna kalkulacja.

***

Aysu zatrzymuje się przed drzwiami starego domu, ostrożnie balansując tacą ze śniadaniem. Dziewczyna puka cicho. Po chwili drzwi uchylają się i w progu staje Hancer.

— Dzień dobry — mówi Aysu, spuszczając głos. — Jestem Aysu, córka Fadime. Pani Sinem wysłała mnie tutaj, ale niech to zostanie między nami.

Hancer uśmiecha się blado i przyjmuje tacę. Zapach świeżych owoców i herbaty na moment łagodzi napięcie.

— Dziękuję. Proszę przekazać Sinem moją wdzięczność — odpowiada ciepło. — Aysu… pozwól, że zapytam. Jak wygląda sytuacja w rezydencji? Wiem, że wczoraj doszło do kłótni.

Aysu waha się przez sekundę, po czym kiwa głową.

— Chodzi o pana Cihana i panią Mukadder. Pan Cihan wyszedł wczoraj wieczorem i do tej pory nie wrócił. Znam go trochę… Kiedy się uprze, nie odpuści. Nie wróci, dopóki pani Mukadder nie przeprosi.

— A ona? — dopytuje Hancer, ściskając krawędź tacy. — Jest… bardzo zła?

— Raczej zdesperowana — odpowiada Aysu cicho. — Smutek miesza się w niej z dumą.

Hancer wzdycha ciężko, jakby nagle zabrakło jej powietrza.

— Tak bardzo nie chciałam, żeby to zaszło tak daleko…

Aysu spogląda na nią uważnie, po czym uśmiecha się smutno.

— Mine miała rację — szepcze. — Stoi przede mną Kopciuszek o miękkim sercu.

— Nie rozumiem… — Hancer marszczy brwi.

— Nieważne. — Aysu cofa się o krok. — Trzymam cię w drzwiach, a śniadanie stygnie. Przepraszam.

Odwraca się i odchodzi ścieżką, znikając między krzewami. Hancer zostaje w progu jeszcze przez chwilę, patrząc za nią, po czym zamyka drzwi. Wchodzi do środka z tacą w rękach i ciężarem w sercu — bo wie już, że gniew w rezydencji narósł bardziej, niż się spodziewała.

***

Akcja przeskakuje do wieczora. W domu Nusreta panuje ciepła, niemal intymna atmosfera. Na stole, nakrytym czerwonym bieżnikiem, stoją kryształowe kieliszki, karafka z wodą, miska świeżej sałatki i talerze z makaronem. Yonca siedzi naprzeciwko Nusreta. Z apetytem nawija długie nitki makaronu na widelec. Jej ruchy są swobodne, naturalne, pozbawione skrępowania.

– Podziwiam kobiety, które jedzą z apetytem – mówi Nusret z lekkim uśmiechem, obserwując ją uważnie. – Kto lubi jedzenie, ten lubi też życie.

Yonca odkłada widelec, wyciera usta serwetką i splata dłonie na stole.

– Jak pięknie to powiedziałeś – odpowiada ciepło. – Chcesz jeszcze trochę?

– Dziękuję, najadłem się – mówi, odsuwając talerz. – Ale niecierpliwie czekam na deser, który przyniosłaś. Wyglądał wspaniale. Przyznam, że byłem zaskoczony, gdy powiedziałaś, że zrobiłaś go sama. Wyraźnie masz talent… nie tylko kulinarny.

– Lubię robić rzeczy, które sprawiają innym przyjemność – odpowiada Yonca z pozorną skromnością.

– Życie singla ma swoje minusy – wzdycha Nusret. – Często brakuje mi domowego jedzenia. Takiego… z sercem.

– W takim razie mamy układ – mówi Yonca lekko. – Ja odpowiadam za jedzenie, ty za rozmowę.

Nusret uśmiecha się szerzej.

– Wygląda na to, że idealnie się uzupełniamy.

W tej samej chwili telefon leżący na stole zaczyna wibrować. Na ekranie pojawia się napis: Córka. Nusret zerka na wyświetlacz, a jego twarz natychmiast tężeje.

– Pójdę do łazienki – mówi Yonca, wstając od stołu. – Porozmawiaj spokojnie.

Nie idzie jednak daleko. Zatrzymuje się w połowie schodów, skąd doskonale słychać każde słowo dobiegające z salonu. Opiera się o poręcz i nasłuchuje.

– Dzwoniłem do ciebie przez cały dzień – mówi Nusret ściszonym, wyraźnie zirytowanym głosem. – Dlaczego nie odbierałaś? Co ty wyprawiasz, Beyzo?

– A więc ciocia natychmiast do ciebie pobiegła – odpowiada Beyza ostro. – Oskarżasz mnie, zanim w ogóle mnie wysłuchasz.

– Skąd w ogóle ten pomysł z posagiem? – pyta Nusret. – Czego ty chcesz? Dziesięciu złotych bransoletek?

– Widzę, że ciocia nie powiedziała ci, ile wynosi posag tej dziewczyny – ripostuje Beyza.

– To nieważne. To nie nasza sprawa – ucina. – Twoja ciocia ma rację. Jeśli zażądasz posagu od Cihana, wszystko się skończy. Tego chcesz?

– Chcę tylko, żeby wziął pod uwagę moje uczucia – odpowiada twardo Beyza. – Myślałam, że mnie poprzesz. Że porozmawiasz z nim, zapytasz, dlaczego…

– Mówię ci jasno: zakończ to – przerywa Nusret. – Uspokój się, a potem porozmawiamy. Zapomnij o tych dziesięciu bransoletkach.

Yonca przymyka oczy. Na jej ustach pojawia się powolny, wyrachowany uśmiech. Kamera zbliża się na jej twarz, na błysk satysfakcji w spojrzeniu.

– Teraz już wiem, czego mogę zażądać od Beyzy – szepcze do siebie, niemal bezgłośnie.

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Gelin. Inspiracją do jego stworzenia był film Gelin 25.Bölüm dostępny na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tego odcinka, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Podobne wpisy

  • Panna młoda odc. 4: Cihan i Hancer podpisują umowę!

    Hancer przychodzi do rezydencji Develioglu i w cztery oczy spotyka się z Cihanem. Oświadcza, że zgadza się na małżeństwo, ale stawia warunek: chce pieniędzy i absolutnej tajemnicy przed rodzinami. Po ostrej wymianie zdań Cihan zatrzymuje ją i decyduje się na układ. W obecności domowników ogłasza Mukadder, że zawarł z Hancer umowę i poleca rozpocząć przygotowania do ślubu, czym wywołuje szok Beyzy i niepokój w rodzinie. Następnie zabiera Hancer do siedziby firmy, gdzie prawnik Engin przygotowuje kontrakt małżeński: milion dla Hancer i wysoka kara za zerwanie umowy. Hancer podpisuje dokumenty, otrzymuje zaliczkę w wysokości stu tysięcy i po raz pierwszy uświadamia sobie, że właśnie przypieczętowała decyzję, od której nie ma już odwrotu.

  • Panna młoda odc. 23: Policja zatrzymuje Cemila! Engin w tajemnicy pomaga Hancer!

    Engin informuje Cihana o zakończeniu spraw związanych z funduszem dla dzieci zmarłego pracownika, po czym słyszy polecenie natychmiastowego rozpoczęcia procedury rozwodowej. Cihan oskarża Hancer o ucieczkę z pieniędzmi i manipulację, odrzucając sugestie rozmowy. W tajemnicy Engin otrzymuje od dr Yasemin informację o miejscu pobytu Hancer i decyduje się jej pomóc, nie informując Cihana. Tymczasem Derya próbuje odnaleźć Hancer w rezydencji, lecz zostaje brutalnie upokorzona przez Mukadder, która oskarża rodzinę dziewczyny o chciwość i zdradę. W kawiarni Yasemin przekonuje Hancer, by nie zgadzała się na in vitro pod presją męża i nie wracała do starego domu. Rozmowę przerywa dramatyczny telefon: brat Hancer zostaje aresztowany z powodu niespłaconych długów. Zdruzgotana Hancer obwinia się o jego los i rusza działać, a Engin postanawia towarzyszyć jej, licząc, że sytuację da się jeszcze odwrócić.

  • Panna młoda odc. 31: Lekarstwa i zastrzyki! Hancer pod pełną kontrolą!

    Beyza, przekonana, że jej plan z udziałem lekarki przebiega zgodnie z założeniami, uspokaja czujność Mukadder i zyskuje jej pełne poparcie. Hancer, przygotowująca się do procedury in vitro, nie potrafi wykonać pierwszego zastrzyku hormonalnego i zmaga się z narastającym lękiem. Fadime próbuje zmusić ją do jedzenia, obawiając się reakcji Mukadder. Gdy ta odkrywa, że Hancer nie przyjęła leków, reaguje gniewem i groźbą hospitalizacji. Ostatecznie nakazuje Sinem przejąć pełną kontrolę nad leczeniem Hancer i osobiście podawać jej zastrzyki.

  • Panna młoda odc. 28: Poświęcenie Hancer na marne! Derya trwoni każdy grosz!

    Hancer decyduje się oddać Deryi kartę z pieniędzmi, by spłacić wszystkie długi Cemila i zapewnić mu nowy, bezpieczny start. Derya przyjmuje pomoc, lecz zamiast uregulować zobowiązania, kieruje się do rezydencji Develioglu, gdzie konfrontuje się z Mukadder i wymusza na niej kosztowną biżuterię. Mukadder postanawia zakończyć problem raz na zawsze, forsując plan ciąży Hancer, nawet metodą in vitro. Beyza, udając troskę, zasiewa w Hancer niepokój, sugerując problemy zdrowotne Cihana. Gdy Hancer prosi męża o wspólne badania, Cihan reaguje gniewem, oskarża ją o chciwość i opuszcza dom. Tymczasem Derya trwoni pieniądze na luksusy, a Cihan, rozbity i pełen wątpliwości, szuka ukojenia przy grobie ojca.

  • Panna młoda odc. 26: Hancer znajduje bratnią duszę!

    Hancer chce wreszcie wyznać bratu prawdę o swoim małżeństwie, gdy niespodziewanie w jego mieszkaniu pojawia się Cihan i zabiera ją z powrotem do rezydencji. W drodze stawia jasne warunki: jako jego żona ma zgłaszać każdy problem wyłącznie jemu. Po powrocie do starego domu Hancer spotyka się z otwartą wrogością Mukadder, która brutalnie wyrzuca ją przed dom i doprowadza do jej upadku ze schodów. W obronie Hancer staje Sinem, ujawniając, że to sam Cihan przywiózł ją z powrotem. Upokorzona i ranna Hancer znajduje wsparcie u Sinem, która oferuje jej pomoc i przyjaźń. Tymczasem Beyza i Mukadder obserwują rozwój wydarzeń z narastającą frustracją, zapowiadając kolejne konflikty w rodzinie.

  • Panna młoda odc. 2: Miliony w zamian za dziecko!

    W domu pogrążonym w półmroku Hancer budzi się z niepokojącego snu, w którym widzi siebie jako pannę młodą ratującą płaczące dziecko. Tego samego wieczoru do domu przychodzą Hatice i elegancka przedstawicielka bogatej rodziny Develioglu z propozycją małżeństwa Hancer z Cihanem – rozwiedzionym milionerem, który pilnie potrzebuje syna. Dziewczyna stanowczo odrzuca ofertę, sprzeciwiając się traktowaniu kobiety wyłącznie jako narzędzia do urodzenia dziecka. Wkrótce Derya traci pracę i pod presją długów zaczyna rozważać, jak zmusić Hancer do zmiany decyzji. Tymczasem Hancer dowiaduje się od lekarza, że u jej brata wykryto torbiel na pniu mózgu i konieczne są pilne, kosztowne badania.