Panna młoda odc. 50: Podpalony lont! Nusret wrzuca bombę w ręce Cihana!

Zbliżenie na twarz Nusreta, siedzącego przy stole w salonie rezydencji Develioglu. Sprawia wrażenie zadowolonego.

„Panna młoda” Odc. 50 – streszczenie

Podekscytowana Beyza niemal wpada do pokoju Mukadder bez pukania. Drzwi uderzają o ścianę.

— Ciociu, widziałam coś takiego, że… — urywa nagle.

Przy stoliku stoi Fadime z tacą. Nad porcelanową filiżanką unosi się para.

Mukadder podnosi wzrok.

— Możesz odejść — mówi chłodno do pokojówki. — I zamknij za sobą drzwi.

Fadime spuszcza oczy i wychodzi bez słowa. W pokoju zapada cisza.

Mukadder odkłada filiżankę i mierzy bratanicę badawczym spojrzeniem.

— No? O co chodzi?

Beyza podchodzi bliżej. Jej oczy błyszczą.

— Panna młoda… — mówi powoli, delektując się każdą sylabą. — Odejdzie stąd szybciej, niż przyszła.

Mukadder prostuje się na fotelu.

— Wyjaśnij mi to.

***

W starym domu Hancer chodzi nerwowo po salonie. Dłonie drżą jej tak bardzo, że musi je zaciskać, by to ukryć.

— Boże… co mam zrobić? — szepcze, przeczesując włosy. — Jak mam spłacić te długi? Czuję, że tonę… z każdej strony coś mnie ciągnie w dół.

Sięga po telefon i wybiera numer Deryi.

Po kilku sygnałach słyszy jej głos.

— Tak?

— Przed chwilą… przyszedł wierzyciel mojego brata — mówi Hancer, starając się opanować drżenie w głosie.

— Naprawdę? — Derya udaje zaskoczenie. — Skąd miał adres?

Przez sekundę milczy, po czym dodaje:

— Chociaż… wszyscy przecież wiedzą, gdzie stoi rezydencja Develioglu.

Hancer nie wyczuwa fałszu.

— Zażądał pieniędzy do jutra. Powiedział, że jeśli nie zapłacę, pójdzie do Cihana. — Głos jej się łamie. — Jak mam go powstrzymać? Bratowo, pomóż mi.

Po drugiej stronie zapada chłodna cisza.

— Jeśli tak bardzo się boisz, uprzedź go.

— Co masz na myśli?

— Idź do Cihana pierwsza. Powiedz mu wszystko. Że twój brat jest chory. Że ma długi. Nawet jeśli się zdenerwuje, zapłaci, żeby uniknąć skandalu.

Hancer zamiera.

— Nigdy — mówi stanowczo. — Nie wykorzystam jego pieniędzy w ten sposób. Wolę umrzeć.

Derya prycha cicho.

— Chciałaś rady, więc ci ją dałam. Jeśli ci się nie podoba, to nie dzwoń. Mówiłam ci już wcześniej, jak możesz zdobyć pieniądze. — Jej ton staje się ostry. — Rozwiedź się z nim. Weź pięć milionów. Spłacisz wszystkich i jeszcze ci zostanie.

— Jak możesz tak mówić? — szepcze Hancer z bólem.

— To twój brat ma długi. Nie ja.

Połączenie zostaje przerwane.

Hancer przez chwilę wpatruje się w ekran telefonu. W jej oczach zbierają się łzy.

Z jednej strony groźby wierzyciela. Z drugiej — zimna kalkulacja bratowej.

***

Beyza i Mukadder siedzą naprzeciwko siebie w ciężkich, tapicerowanych fotelach.

Mukadder powoli odkłada filiżankę na spodek.

— Więc ten mężczyzna czekał na nią pod drzwiami starego domu? — pyta chłodno. — Co za wstyd. W samym sercu naszej posesji.

Beyza nachyla się do przodu, podekscytowana.

— Nie tylko czekał. Groził jej, słyszałam to na własne uszy. Hancer błagała go, żeby milczał.

W jej głosie pobrzmiewa triumf.

— Cokolwiek przed nim ukrywa, to coś poważnego. Widziałam jej twarz. Była przerażona.

Mukadder marszczy brwi z niesmakiem.

— Przyniosła za sobą cały brud ze slumsów — cedzi przez zęby. — I teraz ten brud puka do naszych drzwi.

Zapada chwila ciszy.

— Mogłybyśmy powiedzieć Cihanowi — dodaje po chwili. — Ale po ostatnich wydarzeniach nie uwierzy nam tak łatwo. Musimy działać mądrzej.

Beyza prostuje się.

— Co masz na myśli, ciociu?

— Najlepiej byłoby, gdyby zobaczył tego człowieka na własne oczy. Gdyby sam usłyszał groźby. Wtedy nie byłoby miejsca na wątpliwości.

Beyza zamiera na moment, po czym jej twarz rozjaśnia szeroki uśmiech.

— Nadal może go zobaczyć.

Mukadder unosi brew.

— Jak to? Ten człowiek jeszcze tam jest?

— Nie musi być — odpowiada Beyza, unosząc palec. — Na podwórku jest kamera.

Mukadder spogląda w stronę okna.

— Twój ojciec mówił, że kamery nie działają. Myślisz, że zostały już naprawione?

Beyza chwyta torebkę i wstaje gwałtownie.

— Zaraz do niego zadzwonię. Sprawdzi nagranie.

— Poczekaj. — Głos Mukadder staje się ostry. — Nie działaj pochopnie.

Beyza zatrzymuje się w pół kroku.

— Na co mam czekać? To idealna okazja. Wreszcie pokażemy Cihanowi, kim naprawdę jest jego żona.

Mukadder odchyla się wygodnie na oparcie fotela. Jej twarz przybiera wyraz chłodnej kalkulacji.

— Ujawnimy jej prawdziwą twarz, oczywiście. — Robi znaczącą pauzę. — Ale jeśli teraz popełnimy najmniejszy błąd, to my opuścimy tę rezydencję, nie ona.

Beyza powoli opuszcza torebkę.

— Więc co proponujesz?

Mukadder splata dłonie na podłokietniku.

— Cihan dowie się o wszystkim. — Jej głos jest spokojny, niemal lodowaty. — Ale nie od nas.

W pokoju zapada cisza, ciężka i pełna złowrogiej obietnicy.

***

Gabinet Nusreta jest elegancki, ale surowy w swojej prostocie. Jasne ściany kontrastują z ciemnym, masywnym biurkiem, na którym wszystko ma swoje miejsce: starannie ułożone segregatory, telefon, skórzane etui i tabliczka z jego nazwiskiem. Nad jego głową wisi metalowa mapa świata – chłodna, symboliczna dekoracja, podkreślająca jego ambicje i zasięg wpływów.

Nusret siedzi wyprostowany w wysokim, czarnym fotelu. Ma na sobie ciemną marynarkę i golf, co nadaje mu powagi i pewności siebie. Dłonie splata spokojnie na blacie, a jego spojrzenie jest czujne, uważne – jakby zanim jeszcze ktokolwiek się odezwie, on już znał powód wizyty.

Drzwi otwierają się bez pukania. Do środka wchodzą Beyza i Mukadder. Beyza porusza się szybko, niemal nerwowo, podczas gdy Mukadder idzie wolniej, z godnością, opierając się wygodnie na oparciu krzesła, gdy siada. Powietrze w pomieszczeniu natychmiast gęstnieje. To nie jest kurtuazyjna wizyta – to narada.

Nusret mierzy je długim spojrzeniem.

— Widzę, że stara ekipa znowu trzyma się razem — mówi powoli, unosząc brew. — Ciekawe. Czyżby wiatr zmienił kierunek?

Beyza pochyla się lekko do przodu, a jej twarz rozjaśnia napięty uśmiech.

— Mamy szansę pozbyć się Hancer. Ale potrzebujemy twojej pomocy.

Mukadder przejmuje głos i rzeczowo, bez pomijania szczegółów, opowiada o mężczyźnie czekającym pod starym domem, o groźbach, o strachu Hancer i o kamerze, która mogła wszystko zarejestrować. Beyza wtrąca szczegóły, podkreślając momenty, w których Hancer błagała, by Cihan niczego się nie dowiedział.

W gabinecie zapada cisza.

— Tak wygląda sytuacja — podsumowuje Mukadder chłodno. — Reszta należy do ciebie. Pomożesz nam?

Nusret odchyla się w skórzanym fotelu. Jego palce stukają rytmicznie o podłokietnik.

— Interesuje mnie coś innego — mówi w końcu. — Czy naprawdę nie sprawdziłaś tej dziewczyny, zanim sprowadziłaś ją do domu? Moja córka rozwiodła się z jej powodu. Byłem przekonany, że kontrolujesz sytuację.

Mukadder zaciska usta.

— Popełniłam błąd. — Jej ton jest szorstki. — Teraz próbuję go naprawić. Pomożesz nam, czy nie?

Nusret spogląda na Beyzę. W jej oczach widać napięcie i ambicję.

— Kto, jeśli nie ja? — mówi w końcu z lekkim uśmiechem. — Powiedzcie jasno, czego ode mnie oczekujecie.

Beyza odpowiada bez wahania:

— Cihan nam nie ufa. Jeśli pokażemy mu nagranie, uzna, że manipulujemy. Dlatego to ty musisz mu je pokazać.

Nusret milknie na chwilę, kalkulując.

— Rozumiem. — Prostuje się. — Powiem, że sprawdzałem system monitoringu. Że przypadkiem natrafiłem na to nagranie. Zapytam go, kim jest mężczyzna, który grozi jego żonie.

W jego oczach pojawia się chłodny błysk.

— Ale najpierw upewnię się, że nagranie rzeczywiście istnieje. Zadzwonię do techników i każę przesłać zapis z kamer.

Mukadder i Beyza wymieniają krótkie, znaczące spojrzenie.

Gra właśnie wchodzi w nową fazę.

***

Przytłoczona narastającymi problemami i presją czasu, Hancer postanawia zmienić swoją wcześniejszą decyzję dotyczącą honorarium za motyw, który stworzyła. Jeszcze niedawno stanowczo odmówiła przyjęcia pieniędzy, traktując projekt jako coś osobistego i nienamacalnego, lecz rosnąca presja związana z długami brata i koniecznością ratowania go przed konsekwencjami zmusiła ją do przewartościowania własnych zasad.

Kiedy informuje o tym Cihana, mężczyzna przyjmuje tę wiadomość z pozornym spokojem. Jego twarz pozostaje niewzruszona, głos opanowany, a gesty oszczędne. Jednak pod tą warstwą chłodu kryje się głęboki zawód. W jednej chwili wracają do niego wszystkie dawne podejrzenia. Znów zaczyna patrzeć na Hancer nie jak na kobietę kierującą się dumą i honorem, lecz jak na oportunistkę, która w kluczowym momencie wybiera własny interes. W jego oczach jej wcześniejsza odmowa traci na wartości, stając się jedynie pozą, która nie wytrzymała próby czasu.

Gdy zostaje sama, Hancer nie potrafi już dłużej utrzymać maski opanowania. Ciężar decyzji i świadomość spojrzenia, jakim obdarzył ją Cihan, przygniatają ją do tego stopnia, że wybucha płaczem. Czuje wstyd i rozczarowanie samą sobą. W najboleśniejszy sposób dociera do niej myśl, że właśnie stała się w jego oczach kimś, kim nigdy nie chciała być — a co gorsza, zaczyna widzieć siebie dokładnie tak samo.

***

Nusret przyjeżdża do rezydencji późnym popołudniem. Nie zapowiada swojej wizyty. Bez pośpiechu kieruje się prosto do gabinetu Cihana.

Drzwi otwierają się cicho. Cihan siedzi za biurkiem, pochylony nad laptopem. Na ekranie widnieje projekt – delikatny, misterny wzór autorstwa Hancer. Mężczyzna analizuje detale z pełnym skupieniem.

– Słucham cię – mówi chłodno, nie odrywając wzroku od monitora.

Nusret siada naprzeciwko, zakłada nogę na nogę i przez chwilę przygląda się siostrzeńcowi w milczeniu.

– Mieliśmy spotkać się jutro w firmie, ale uznałem, że nie mogę czekać. To sprawa, która nie powinna zwlekać.

Cihan wreszcie podnosi wzrok.

– Brzmi poważnie. Jeśli chodzi o Beyzę…

– Nie – przerywa mu Nusret spokojnie. – Ta historia jest już zamknięta. Nie przyjechałem tu w jej sprawie.

Zapada krótka cisza.

– Cihanie, jesteśmy rodziną. Kłócimy się, ranimy, czasem nawet podkopujemy sobie grunt pod nogami, ale gdy pojawia się zagrożenie, ostrzegamy się nawzajem. Zawsze. Chodzi o kogoś innego.

– O kogo? – pyta Cihan, a jego spojrzenie staje się czujne.

Nusret przez moment waży słowa.

– O twoją żonę.

W powietrzu jakby robi się chłodniej.

– Wyrażaj się jaśniej – prosi Cihan twardym tonem.

– Podczas kontroli systemu monitoringu jeden z techników natknął się na coś niepokojącego. Zadzwonił do mnie. Uznał, że powinienem to zobaczyć, a ja… że ty również powinieneś.

Nusret wyciąga z kieszeni pendrive i powoli kładzie go na biurku.

– Nie chcę niczego sugerować. Obejrzyj nagranie i sam wyciągnij wnioski.

Cihan przez chwilę patrzy na niewielkie urządzenie, jakby ważył, czy naprawdę chce poznać prawdę. W końcu wpina je do laptopa.

Na ekranie pojawia się obraz z kamery przy starym domu. Widać Hancer. Stoi naprzeciwko obcego mężczyzny. Gestykuluje nerwowo, unosi dłonie w geście błagania. Mężczyzna pochyla się ku niej, mówi coś ostro, zbyt blisko. Nie słychać słów, ale napięcie jest oczywiste.

Szczęka Cihana zaciska się tak mocno, że aż drga. Oczy ciemnieją.

– To może być ktoś z rodziny – mówi po chwili, z trudem zachowując opanowanie. – Albo znajomy. Hancer zna moje zasady. Wie, że nie wolno jej zapraszać obcych na teren rezydencji.

Brzmi to bardziej jak próba przekonania samego siebie niż wujka.

Nusret wstaje powoli.

– Być może masz rację. Ja tylko wypełniłem swój obowiązek. Reszta należy do ciebie.

Poprawia marynarkę i kieruje się do drzwi.

– Czasem to, czego nie chcemy zobaczyć, jest dokładnie tym, na co powinniśmy patrzeć najuważniej – dodaje cicho.

Drzwi zamykają się za nim bezszelestnie.

Cihan zostaje sam. Na ekranie wciąż odtwarza się nagranie – zapętlone, nieme, ale krzyczące emocjami. Jego spojrzenie twardnieje z każdą sekundą.

***

Nusret wchodzi do salonu spokojnym, pewnym krokiem. Na jego twarzy nie widać pośpiechu ani zdenerwowania. Beyza i Mukadder siedzą przy stole jak na szpilkach, wyprostowane, czujne, z napięciem wypisanym na twarzach.

Nusret zdejmuje płaszcz, odkłada go na oparcie krzesła i siada naprzeciwko nich z niemal demonstracyjnym spokojem.

– Tato? – Beyza pochyla się w jego stronę, nie kryjąc niecierpliwości. – Co powiedział Cihan? Obejrzał nagranie?

– Długo cię nie było – dodaje Mukadder, mrużąc oczy. – Zaczęłam się obawiać, że doszło między wami do spięcia. Nie było żadnych nieprzyjemności?

Nusret przez chwilę milczy. Powoli przesuwa wzrokiem po salonie, upewniając się, że nikt nie kręci się w pobliżu. Dopiero wtedy pochyla się lekko nad stołem.

– Powiedziałem dokładnie to, co ustaliliśmy. Że technik przypadkiem natknął się na nagranie podczas sprawdzania kamer.

Beyza wstrzymuje oddech.

– I?

– Podałem Cihanowi pendrive. – Nusret opiera się wygodniej. – Na początku próbował zachować spokój. Ale kiedy zobaczył, jak Hancer rozmawia z tym mężczyzną… zamilkł.

– Zamilkł? – Beyza aż prostuje plecy. – Nic nie powiedział?

– Jego twarz stężała. Kiedy wychodziłem, wciąż siedział nieruchomo, jakby był przyklejony do krzesła. Nawet nie zauważył, że zamknąłem drzwi.

Mukadder powoli kiwa głową, a w jej spojrzeniu pojawia się chłodna satysfakcja.

– Czyli ziarno zostało zasiane.

– Nie tylko zasiane – poprawia Nusret cicho. – Podpaliliśmy lont. Teraz trzeba poczekać, aż ogień dotrze do prochu.

Beyza uśmiecha się szeroko. W jej oczach błyszczy triumf.

– Myślisz, że skonfrontuje ją jeszcze dziś?

– Daję mu czas do wieczora. Najpóźniej jutro wybuchnie – odpowiada Nusret spokojnie. – Cihan nie jest człowiekiem, który przechodzi obojętnie obok takich rzeczy. A kiedy jego zaufanie zostaje naruszone… nie wybacza łatwo.

W tym momencie do salonu wchodzi Gulsum z tacą. Filiżanki delikatnie stukają o porcelanowe spodki, gdy stawia je przed nimi.

Mukadder unosi swoją kawę.

– Za cierpliwość – mówi chłodno.

– Za sprawiedliwość – dodaje Beyza z cieniem złośliwości.

Nusret spogląda na nie obie i unosi filiżankę.

– Za dobrze rozegraną partię.

Trójka spiskowców wymienia porozumiewawcze spojrzenia. W powietrzu unosi się zapach kawy… i zapowiedź nadchodzącej burzy.

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Gelin. Inspiracją do jego stworzenia był film Gelin 32.Bölüm dostępny na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tego odcinka, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Podobne wpisy

  • Panna młoda odc. 56: Cihan porywa Hancer w środku nocy!

    Nusret odwiedza Yoncę w jej gabinecie i proponuje wspólne wyjście po pracy. Kobieta wręcza mu elegancki prezent – tesbih z szafirowych koralików, symbolizujących wierność. Rozmowa szybko schodzi na temat lojalności i zdrady. Nusret przyznaje, że dla ukochanej osoby jest gotów poświęcić wszystko, ale zdrady nigdy nie wybacza. Cemil barykaduje drzwi domu, zdecydowany nie dopuścić, by ktoś tej nocy porwał Hancer. W sypialni Derya żartuje, że Cihan może porwać żonę przez okno. Wkrótce okazuje się, że nie żartowała – Cihan rzeczywiście pojawia się nocą pod oknem Hancer. Pod pretekstem rozmowy wyciąga ją na zewnątrz, a chwilę później zamyka drzwi samochodu i oznajmia, że właśnie ją porywa. Zabiera dziewczynę do odosobnionej chaty w lesie. Gdy Hancer próbuje uciec, Cihan zatrzymuje ją i siłą wnosi do środka.

  • Panna młoda odc. 9 i 10: Cihan na kolacji w domu Hancer!

    Yonca obserwuje posiadłość Develioglu i upewnia się, że Beyza przeżyła wypadek, co budzi w niej wściekłość i zapowiedź dalszego szantażu. Nusret próbuje przekonać Cihana, by zrezygnował z małżeństwa z Hancer, lecz mężczyzna stanowczo odrzuca prośbę i deklaruje, że dotrzyma danego słowa. Mukadder podejmuje decyzję o przygotowaniu domu dla Hancer, co wywołuje gniew Beyzy. Cemil odwiedza Cihana w firmie, oddaje zapomniany pierścionek i żąda zapewnienia, że jego siostra będzie szanowana. W trakcie rozmowy słabnie, a Cihan odwozi go do domu. Wieczorem Cemil przekonuje Hancer i Cihana do założenia pierścionków, traktując to jako symbol zaręczyn. Po wyjściu Cihan zdejmuje obrączkę, a Hancer słyszy, jak brat chwali przyszłego zięcia, nie znając prawdy. Beyza odkrywa, że Cemil spotkał się z Cihanem, i poprzysięga zniszczyć rywalkę. Nazajutrz Derya publikuje w sieci zdjęcie „zaręczonej” pary.

  • Panna młoda odc. 15: Skandal w sieci! Portal plotkarski ujawnia zdjęcie Cihana i Hancer!

    Poranek Cihana zaczyna się od skandalu – w sieci pojawia się artykuł plotkarski sugerujący, że po rozwodzie z Beyzą natychmiast związał się z Hancer. Zdjęcie z grilla trafia do mediów, a Engin rozpoczyna śledztwo, by ustalić, kto je ujawnił. Afera wywołuje burzę w rodzinie Develioglu: Nusret oskarża Cihana o zniszczenie honoru Beyzy, Mukadder próbuje opanować kryzys, a sama Beyza potajemnie cieszy się z wybuchu skandalu. Cihan konfrontuje się z Cemilem, brutalnie wyjaśniając, że małżeństwo z Hancer to wyłącznie umowa, bez rodzinnych więzi. Wkrótce potem Cemil trafia nieprzytomny do szpitala. Świadek twierdzi, że tuż przed zasłabnięciem widziała u niego Cihana. Hancer, wstrząśnięta, rusza na spotkanie z nim, przekonana, że przekroczył granicę, której nie wolno było przekraczać.

  • Panna młoda odc. 11 i 12: Dom z koszmaru! Hancer traci przytomność!

    Engin informuje Cihana o wizycie brata Hancer w firmie, a rozmowa ujawnia irytację Cihana koniecznością odgrywania „idealnego zięcia” i jego przekonanie, że Hancer kieruje się wyłącznie pieniędzmi. Derya i Hancer przyjeżdżają do posiadłości Develioglu z prezentami, a Derya chwali się zdjęciami z grilla i „zaręczyn”, co wywołuje zazdrość i gniew Beyzy. Cihan w ostrych słowach upokarza Hancer w gabinecie, zabrania jej rodzinie zbliżać się do Develioglu i każe natychmiast opuścić dom. Beyza prowadzi Hancer do starego domu na terenie posiadłości, gdzie dziewczyna doznaje silnego déjà vu i traci przytomność. Cihan znajduje ją nieprzytomną, oskarża Beyzę, ale po odzyskaniu świadomości Hancer błaga, by nie kazał jej mieszkać w tym domu. Cihan pozostaje niewzruszony, stawiając jej ultimatum, a Hancer odchodzi pieszo, przekonana, że miejsce ze snów kryje mroczną tajemnicę.

  • Panna młoda odc. 77: Cihan ogłasza: Hancer będzie matką mojego dziecka!

    Romantyczne chwile Cihana i Hancer przerywa pilny telefon – mężczyzna zabiera żonę na spotkanie. W rezydencji staje przeciwko Mukadder, broniąc Hancer jako swojej żony. W gabinecie Nusret próbuje ją zastraszyć i podważyć jej miejsce u boku Cihana. Beyza odkrywa, że Yonca planuje aborcję, co rodzi w niej nowy plan. Po spotkaniu Cihan zabiera Hancer w podróż, lecz szybko odkrywa, że są śledzeni. Dochodzi do brutalnej konfrontacji – napastnik przyznaje, że działa na polecenie Nusreta. Cihan staje twarzą w twarz z prawdą o zdradzie własnej rodziny.

  • Panna młoda odc. 59: Cihan ma dość! Beyza musi opuścić rezydencję!

    Podczas wspólnej kolacji w starym domu Hancer wyznaje Cihanowi, że po wizycie przy grobie jego brata zaczęła widzieć w nim zupełnie innego człowieka. Cihan chce wreszcie powiedzieć jej prawdę o swojej przeszłości i małżeństwie z Beyzą, lecz rozmowę przerywa wizyta Sinem i małej Mine. Beyza w akcie okrutnej zemsty zabija ulubioną papużkę dziewczynki. Gdy Sinem odkrywa prawdę, oskarża ją o okrucieństwo i zapowiada, że jej dni w rezydencji są policzone. W pracy Cihan przyznaje Enginowi, że nie może wyznać Hancer prawdy, dopóki Beyza mieszka w domu. Postanawia więc usunąć ją z rezydencji i zwołuje pilne spotkanie z rodziną. Nusret prosi Yoncę, by zajęła się Beyzą, nie wiedząc, że kobieta realizuje własny plan.