Dziedzictwo odc. 1007: Nana potajemnie umawia się z Mertem!

Nana uśmiecha się, patrząc na Nazli.

„Dziedzictwo” Odc. 1007 – streszczenie

Mert, rozdarty między nadzieją a lękiem, zwraca się do Nany z nieśmiałą prośbą. Chce wiedzieć, czy Nazli ma kogoś i co sądzi o nim samym.

Nana zgadza się bez wahania, choć wewnątrz czuje dziwne ukłucie. Pomaga Mertowi z całego serca, ale gdy rozmawia z Nazli, nagle dociera do niej coś bolesnego – że sama żyje w zaprzeczeniu. Doradza Mertowi, by przestał uciekać przed uczuciami, a sama nie potrafi spojrzeć własnym emocjom w oczy.

***

Wieczór w eleganckiej restauracji. Sinan wchodzi razem z Ezgi, spokojny i pewny siebie – do momentu, gdy wzrokiem omiata salę. Nagle jego ciało napina się, a serce przyspiesza. Przy jednym ze stolików dostrzega twarz, której nie spodziewał się zobaczyć. Aynur. Siedzi w towarzystwie Kıvança, rozmawiają spokojnie, a ich sylwetki zdają się zbyt bliskie, zbyt naturalne.

– Spójrz, co za zbieg okoliczności – rzuca z uśmiechem Ezgi. – Twoja pracownica też tu jest.

– Tak… to naprawdę przypadek – odpowiada Sinan, choć jego głos brzmi nieco bardziej szorstko niż zwykle. Jego wzrok na chwilę zatrzymuje się na Aynur. Ona również go zauważa. Ich spojrzenia się spotykają. Krótkie, ale intensywne.

Kelner podchodzi i prowadzi ich do sąsiedniego stolika – dokładnie naprzeciwko miejsca, gdzie siedzi Aynur.

– Wyglądasz na spiętego – zauważa Ezgi, z lekkim niepokojem. – Jeśli chcesz, możemy poszukać innego miejsca.
– Dlaczego?

– No wiesz… może niekomfortowo jest siedzieć w tym samym miejscu co twoja pracownica. W końcu to nasze pierwsze wspólne wyjście od lat.

Sinan patrzy na nią, a potem przez ramię na Aynur, która właśnie sięga po kieliszek wina, uśmiechając się do swojego towarzysza.

– Nie… to mi nie przeszkadza – mówi w końcu. – Ona nie może mnie zdenerwować.

Ale jego twarz zdradza coś zupełnie innego. Zazdrość. Żal. I coś jeszcze – ciche pragnienie, którego nie potrafi już ukryć.

***

Telefon Poyraza zaczyna wibrować. Na ekranie widnieje nieznany numer. Przez chwilę waha się, ale ciekawość bierze górę. Odbiera.

– Nazywam się Sedat Yalçın – odzywa się chłodny, niski głos po drugiej stronie. – Słyszałem, że jesteś jednym z najlepszych. Odnoszącym sukcesy bokserem. Chciałbym z tobą porozmawiać.

– Znam twoje nazwisko, panie Sedacie – odpowiada ostrożnie Poyraz. – I wiem o nielegalnych walkach w klatkach, które organizujesz. Wiem też o zakładach, które kręcą się wokół tego brudnego interesu.

– Mówili mi, że jesteś twardym zawodnikiem. Że się nie zgodzisz. Ale też, że jesteś wojownikiem z krwi i kości. A tacy jak ty rozumieją, że niektóre propozycje są nie do odrzucenia. – Głos Sedata staje się bardziej natarczywy. – Wiesz, o jaką stawkę toczy się gra? Za jedną noc możesz zgarnąć dwieście tysięcy.

– Nie przyjąłbym tej oferty, nawet gdybyś zaoferował mi milion – mówi twardo Poyraz. – Skreśl moje nazwisko z listy i nie dzwoń więcej.
– Zastanowisz się. Wiem, że zmienisz zdanie. A dopóki tego nie zrobisz… niczego nie wykreślam. Do usłyszenia.

Połączenie się urywa. W pomieszczeniu zapada napięta cisza.

– To był ten łajdak Sedat?! – wybucha Şahin, zaciskając pięści, które zaczynają lekko drżeć. – Chce cię wciągnąć do tej chorej gry?!

– Tak, bracie. To był on – potwierdza Poyraz.
– Co się dzieje? – pyta Nana zdezorientowana. – Jakie walki w klatce?

Şahin spogląda na nią z powagą, jakby chciał ją przygotować na coś okrutnego.

– Słyszałaś o starożytnych walkach gladiatorów? To coś w tym stylu. Dwóch zawodników w klatce. Żadnych zasad. Żadnych litości. Tylko brutalna siła i jeden cel – przetrwać.

Twarz Nany blednie. W oczach pojawia się przerażenie.
– To… to potworne.

– Właśnie. A do tego obstawiają ogromne pieniądze – mówi Şahin, wyciągając przed siebie ręce, które nieprzerwanie drżą. – Spójrz na mnie. Z takim skutkiem skończyłem po legalnych walkach. A to, co dzieje się w tych klatkach… to tysiąc razy gorsze.

– Dlatego płacą tak dużo – dodaje ponuro. – Bo szukają ludzi, którzy godzą się na śmierć. Poyrazie… nie daj się nabrać. Będą cię kusić, manipulować. Bez względu na to, ile ci zaproponują – nie wchodzisz w to, rozumiesz?

– Nie zrobi tego! – rzuca zdecydowanie Nana, po czym patrzy na męża z cieniem niepewności w oczach. – Prawda, że się nie zgodzisz?

– Nie zrobię tego – odpowiada spokojnie, ale stanowczo Poyraz. – Mam rodzinę. Was. I nie zamierzam ryzykować waszego bezpieczeństwa.

***

W restauracji sytuacja przybiera niespodziewany obrót. Kıvanç otrzymuje telefon – alarmujące wieści o włamaniu do jego magazynu. Zmienia się na twarzy, pospiesznie przeprasza Aynur i zostawia ją samą, regulując rachunek w biegu.

Sinan obserwuje scenę kątem oka. Gdy Kıvanç wychodzi, podchodzi do Aynur.

– Jeśli chcesz, mogę cię odwieźć – proponuje, powściągając emocje.
– Dziękuję, ale poradzę sobie. Wezmę taksówkę – odpowiada chłodno Aynur. – Powinieneś zająć się panią Ezgi.

Sinan nie nalega. Wiedząc jednak, że noce w Stambule są bardzo niebezpieczne, podąża za Aynur i ratuje ją przed niebezpieczną sytuacją, gdy obcy mężczyzna namawia ją, by wsiadła do jego samochodu.

***

Poyraz niespodziewanie prosi Nanę, by się przygotowała. Chce dokończyć rozmowę, którą przerwali podczas romantycznej kolacji w hotelu.

Nana z zapałem szykuje się do wyjścia. Właśnie kończy się malować, gdy dzwoni telefon. Na ekranie pojawia się imię Merta. Odbiera.

– Jak wygląda sytuacja? – pyta mężczyzna z napięciem w głosie. – Rozmawiałaś z Nazlı?
– Tak – odpowiada spokojnie Nana. – Nie ma nikogo w swoim sercu. Jeśli tylko odważysz się, możesz zająć to miejsce.

– Naprawdę, bratowo? – Mert niemal nie kryje wzruszenia. – Mówisz poważnie?
– Nosisz tę miłość w sobie od dawna – mówi z ciepłem Nana. – Pora w końcu przestać od niej uciekać. Musisz się z nią zmierzyć.

– Masz rację… ale nie wiem, co dalej. Czy możesz mi doradzić? Spotkajmy się jutro w twojej kawiarni. Ale… proszę, nie pozwól, żeby mistrz się dowiedział.

– Oczywiście. Poyraz nie może o niczym wiedzieć – odpowiada szeptem Nana, nieświadoma, że właśnie w tej chwili jej mąż staje w progu, słysząc każde słowo. – Spotkamy się jutro po cichu.

– Dobrze, bratowo. Bądź błogosławiona. Nie miałbym odwagi spojrzeć mu w oczy…
– Nie martw się, nikt się nie dowie. Do zobaczenia.

Kończy rozmowę i wraca do ostatnich przygotowań. Nie wie, że Poyraz już zdążył się wycofać – bez słowa, z cieniem na twarzy. Na zewnątrz przechadza się nerwowo, zagubiony we własnych myślach.

– „Czego nie mogę się dowiedzieć? Z kim rozmawiała? Kto do niej dzwonił? Czy coś przede mną ukrywa?” – myśli, z trudem panując nad emocjami. – „Czy ma kłopoty? A może mi nie ufa? Ale dlaczego? Ile jeszcze razy mam jej udowadniać, że może mi powiedzieć wszystko?”

Zaciska szczęki, próbując pohamować impuls.
– „Jeśli teraz ją zapytam, wyprze się. Powie, że przesadzam. Że źle zrozumiałem…”

Niedługo później Nana wychodzi na zewnątrz, ubrana, gotowa, pełna nadziei. Na jej twarzy maluje się delikatny uśmiech.

– A tu jesteś – mówi z ulgą. – Szukałam cię wszędzie. Jestem gotowa. Jedziemy?

Poyraz unika jej wzroku.
– Nie. Zmiana planów. Kolacja została odwołana – odpowiada oschle.

– Naprawdę? – W jej głosie pojawia się cień zawodu, choć jeszcze godzinę temu wcale nie miała ochoty nigdzie wychodzić.
– Tak. Zanosi się na burzę. Pogoda się psuje. Może innym razem. Może jutro. Masz jakieś plany?

– Jeszcze nie wiem… – mówi ostrożnie, niepewna, skąd ta nagła zmiana nastroju.
– Dobrze. W takim razie zobaczymy jutro – rzuca chłodno. – Robi się zimno. Chodźmy do środka.

Nie mówi nic więcej. Nana patrzy na niego z niepokojem, ale nie dopytuje. Coś się zmieniło – czuje to całym sercem. Tylko nie wie jeszcze, co.

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Emanet. Inspiracją do jego stworzenia był film Emanet 727. Bölüm dostępny na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tego odcinka, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Podobne wpisy