Dziedzictwo odc. 934: Wyniki DNA szokują policję!

Derya mdleje.

„Dziedzictwo” Odc. 934 – streszczenie

Trucizna leży na szpitalnym łóżku, z wyraźnym wysiłkiem próbując poruszyć nogami – raz je ugina, raz prostuje, zaciskając zęby z bólu. Do pełnej sprawności jeszcze daleka droga, ale każdy dzień przynosi mały postęp.

– Muszę odzyskać siły jak najszybciej – mówi cicho, ale z determinacją w głosie. – Mam za dużo do zrobienia. Nie znoszę niedokończonych spraw.

Do sali wchodzi jego człowiek – lojalny, szybki, zawsze gotowy do działania.

– Sprawdziłem, co działo się pod twoją nieobecność – zaczyna. – Ktoś podrzucił Poyrazowi narkotyki. Złapał faceta, a ten, przesłuchiwany przez policję, powiedział, że to ty go wynająłeś.

Trucizna unosi głowę i mruży oczy. Na jego twarzy pojawia się cień zdziwienia, który szybko ustępuje miejsca skupieniu.

– Natychmiast ustal, kto naprawdę za tym stoi. Kto pociągał za sznurki, po co to zrobił i czemu akurat teraz. Nie wracaj, dopóki nie będziesz wiedział wszystkiego.
– Rozkaz, szefie! – pada bez wahania, i mężczyzna znika za drzwiami.

Trucizna spogląda w sufit, a w jego oczach pojawia się błysk.

– Ciekawe, kim jest ten śmiałek… – szepcze do siebie. – Wróg mojego wroga może się okazać cenny. Może właśnie znalazłem nową marionetkę do swojej gry.

***

Na komisariat docierają wyniki badań DNA niezidentyfikowanych zwłok znalezionych w lesie. Ayse otwiera kopertę, rzuca okiem na dokument i momentalnie blednie. Jej oczy rozszerzają się ze zdumienia, jakby zobaczyła coś niemożliwego. Wpatruje się raz w kartkę, raz w Deryę, jakby nie mogła pojąć, co właśnie przeczytała.

– Pani komisarz? – odzywa się zaniepokojony Ferit. – Co się stało? Dlaczego jesteś taka wstrząśnięta?

Ayse przełyka ślinę. Jej głos jest cichy, prawie bezdźwięczny:
– Wyniki wskazują… z 99-procentowym prawdopodobieństwem, że ciało należy do… Leyli Kazanci.

W komisariacie zapada absolutna cisza. Wszyscy zwracają wzrok na Deryę. Czas jakby stanął w miejscu.

– Leyli Kazanci? – powtarza Ferit. W samym tym momencie Derya osuwa się na ziemię, tracąc przytomność – albo bardzo przekonująco to udając.

Policjanci rzucają się, by jej pomóc. Gdy Derya odzyskuje świadomość, otwiera oczy i z trudem mówi:
– Derya… Moja Derya…

Pomagają jej usiąść na krześle. Jej twarz jest blada, a głos ledwo słyszalny.

– Wszystko w porządku? – pyta Ferit z troską. – Co się stało?
– Może zacznij od wyjaśnienia, kim jest Derya – mówi Ayse, teraz już znacznie bardziej podejrzliwie.

„Prokuratorka” spuszcza wzrok. Głos jej drży, jakby zaraz miała się rozpłakać:
– Derya… była moją siostrą bliźniaczką.

Ferit nie kryje zaskoczenia.
– Miałaś siostrę bliźniaczkę?

– Tak. A jak zapewne wiecie, DNA bliźniąt jednojajowych pokrywa się niemal w całości. Dlatego uznano, że to moje ciało… – Jej głos łamie się. – Myśleli, że to ja… Fericie! – rzuca się komisarzowi w ramiona, rozpaczliwie szlochając. – To tak bardzo boli…

***

Chwilę później – w gabinecie Ferita.

Ayse, Ferit i Derya siedzą w ciszy. „Prokuratorka” bierze kilka łyków wody i odstawia drżącą dłonią szklankę.

– Leylo – zaczyna Ferit łagodnie – rozumiemy, że to dla ciebie trudne, ale musisz nam pomóc to zrozumieć. Jeśli ciało należy do twojej siostry, to… czy nie niepokoiłaś się jej zniknięciem? Nie próbowałaś jej odnaleźć?

– Właśnie – dodaje Ayse, spoglądając na Deryę przenikliwie. – Nie zrozum mnie źle, ale wygląda na to, że nie miałyście ze sobą kontaktu od dłuższego czasu.
– Nie, to nie tak! – Derya protestuje z płaczem. – Ona była moją drugą połówką… Tylko że… nikt nie wie, co przeżyłam…

Ferit rzuca Ayse ostrzegawcze spojrzenie, dając jej do zrozumienia, by nie naciskała.

– Nie mówiłam nikomu o Deryi – kontynuuje Derya, ledwo powstrzymując łzy – bo to była moja najgłębsza rana. Ona cierpiała na zaburzenia psychiczne. Umieściłam ją w klinice, gdzie miała otrzymać pomoc. Ale po miesiącu uciekła. Przyszła do mnie i błagała, żebym ją stamtąd zabrała. Twierdziła, że ją tam źle traktowano.

Zatrzymuje się na moment, po czym mówi dalej:

– Obiecałam jej, że znajdę lepsze miejsce. I znalazłam. Ale jej stan się pogarszał… Aż pewnego ranka… nie było jej już w klinice. Zostawiła mi wiadomość. Napisała, że jedzie do Anglii. Robiła tak wcześniej – znikała, a potem odzywała się po miesiącach. Myślałam, że tym razem będzie tak samo…

Jej głos cichnie, a potem wybucha płaczem, chowając twarz w dłoniach. Wszystko wygląda jak dramatyczny spektakl – i najwyraźniej przekonuje zarówno Ferita, jak i Ayse.

– To by wyjaśniało – mówi cicho Ayse – dlaczego ciało znaleziono tak blisko twojego domu…
– Pani prokurator, proszę się uspokoić – dodaje łagodnie Ferit.
– Zabili ją, Fericie! – Derya krzyczy przez łzy. – Ciało, które badacie, należy do mojej siostry! Nie potrafię tego pojąć… Moja dusza pęka z bólu!

Znów pogrąża się w szlochu. Ferit i Ayse patrzą na nią ze współczuciem – nieświadomi, że padają ofiarą doskonale wyreżyserowanego przedstawienia.

***

Nana podejmuje kolejną próbę zdobycia przebaczenia od Poyraza. W końcu zaczyna rozumieć, że poza miłością do jedzenia, mężczyzna ma też słabość do poezji i matematyki. To nietypowe połączenie staje się dla niej inspiracją. Przez kilka godzin dopracowuje każdy wers, a kiedy czuje, że jest gotowa — z drżącym sercem przychodzi do warsztatu.

Staje przed nim, niepewna, lecz zdeterminowana. Patrzy mu prosto w oczy i zaczyna recytować:

Ty jesteś pierwszy.
Tygrysek i ja jesteśmy drudzy.
Gdy się zsumujemy — jest nas troje,
lecz wtedy… widziałam w tobie zero.
Zero, które wciąga wszystko.
Uciekłam, by nie pochłonęło nas też.
Skrzywdziłam cię, bo źle obliczyłam.
Zostałam z niczym.
Ale my — jesteśmy czymś więcej.

Na moment milknie i patrzy mu głęboko w oczy. W jej głosie pojawia się łagodna, czuła nuta:

Gdy pozbędziesz się gniewu, zostanie tylko pojednanie.
Potem dodamy wszystko.
Pomińmy minusy… i przejdźmy do plusów.

Zapada cisza. Poyraz unosi brwi, zaskoczony – nie wie, czy właśnie słucha wyznania, przeprosin, czy może… absurdu.

– Co to właściwie miało być? – pyta z lekkim grymasem na twarzy.
– Poezja! – mówi z przekonaniem Nana. – Matematyczna poezja. Łączy to, co kochasz – liczby i słowa. Czy może być coś piękniejszego?

Na twarzy Poyraza pojawia się ledwo dostrzegalny uśmiech. Kącik jego ust unosi się, choć oczy wciąż pozostają poważne.

– Sama to napisałaś?
– Tak – przyznaje cicho. – Dla ciebie. Żebyś mi wybaczył. Możesz?

Poyraz nie odpowiada. Odsuwa lekko głowę, jego spojrzenie staje się chłodniejsze. Serce Nany zaczyna bić szybciej. Opuszcza wzrok, a jej głos traci pewność.

– Czyli… nie wybaczyłeś mi. Poezja matematyczna zawiodła…

W tej samej chwili, gdy zamierza porwać kartkę z wierszem, Poyraz sięga po nią i powstrzymuje ją.

– Zatrzymam to – mówi stanowczo. – I jeśli jeszcze raz spróbujesz napisać wiersz, pokażę ci ten. Jako ostrzeżenie.

Nana stoi przez chwilę nieruchomo, z zawodem malującym się na twarzy. Myśli, że jego słowa to ostateczne odrzucenie. Odwraca się bez słowa i wychodzi z warsztatu, zostawiając za sobą powietrze nabrzmiałe emocjami.

Poyraz zostaje sam. Spogląda raz jeszcze na zapisany wiersz. Jego wzrok zatrzymuje się na jednym wersie.
Jesteśmy czymś więcej – powtarza półgłosem, niemal z czułością.

Uśmiecha się do siebie. Delikatnie. Prawie niezauważalnie.
– Na litość boską… jak mógłbym ci nie wybaczyć?

***

Gürkan odwiedza Sinana w pracy. Wchodzi bez zapowiedzi, ale z miną, która nie pozostawia wątpliwości – przyszedł w ważnej sprawie.
– Masz chwilę? – pyta, zamykając drzwi za sobą. – Musimy porozmawiać.

Sinan unosi wzrok znad dokumentów.
– O czym? Jeśli chodzi o to, co się wydarzyło… doszło do nieporozumienia. Przepraszam.

– Nie widziałem cię od tygodnia – przerywa mu Gürkan. – Znam cię od liceum, Sinanie. Zawsze, kiedy zaczynasz się wycofywać, jest ku temu jeden, konkretny powód.
– Jaki? – pyta prokurator z lekkim niepokojem w głosie.

Gürkan podchodzi bliżej, patrzy mu prosto w oczy i pyta:
– Jesteś zakochany w Aynur, prawda?

W tym momencie, tuż za drzwiami gabinetu, zatrzymuje się Aynur. Miała właśnie zapukać, ale jej ręka zastyga w pół gestu. Cała znieruchomiała, jakby czas na chwilę się zatrzymał. Tylko jej szeroko otwarte oczy zdradzają, że usłyszała więcej, niż powinna.

Czy Sinan odważy się odpowiedzieć? Czy przyzna się przed przyjacielem do swoich uczuć, a tym samym – choć nieświadomie – wyzna prawdę Aynur?

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Emanet. Inspiracją do jego stworzenia był film Emanet 670. Bölüm dostępny na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tego odcinka, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Podobne wpisy