Dziedzictwo odc. 1018: „Kocham innego!” – dramat Aynur!

Aynur leży w łóżku i przyciska broszkę do piersi.

„Dziedzictwo” Odc. 1018 – streszczenie

Adalet stoi nad siedzącą na kanapie Aynur. Jej twarz jest napięta, spojrzenie ostre jak brzytwa.

— Co to miało znaczyć? — wybucha. — Krew mi się zagotowała, gdy was zobaczyłam. Do tej pory cała się trzęsę! Spotykasz się z panem Sinanem w parku, i to dzień przed swoimi zaręczynami?! Aynur, opanuj się i uważaj na każdy swój krok!

— Przysięgam, nie umawialiśmy się — broni się dziewczyna, jej głos drży.
— Nie jestem ślepa — ucina Adalet. — Widzę, co się dzieje. Nie wmówisz mi, że to był przypadek. Co innego miałby tam robić pan Sinan?

— On już wcześniej przychodził do tego parku… To właśnie tam spotkaliśmy się pierwszy raz. Teraz zniknął, a jego mama była zmartwiona. Pomyślałam, że może znów tam poszedł, żeby odetchnąć. Chciałam tylko sprawdzić, czy nic mu się nie stało…

Adalet wzdycha ciężko i siada obok niej. Ton jej głosu łagodnieje, ale pozostaje stanowczy.

— Aynur, jesteś młoda i piękna. Rozumiem, że możesz mieć inne marzenia… może nawet inne uczucia. Ale musisz stąpać po ziemi. Możesz próbować okłamywać mnie, możesz oszukiwać innych, ale nie okłamuj samej siebie. Zwłaszcza nie okłamuj Kivança. Czym on zawinił? Powiedziałam ci już — masz wejść na nową ścieżkę życia. Masz się zaręczyć.

— Siostro Adalet, ja…

— Córko — przerywa jej z czułością, ale i mocą. — Jutro wsuniecie sobie pierścionki na palce. Czy to jakaś gra? Chcesz, żeby twoje serce biło dla mężczyzny, który nie potrafił cię wybrać, czy dla tego, który zna twoją wartość i zrobi wszystko, by cię uszczęśliwić? Pomyśl, czy chcesz zostać sama z niespełnioną nadzieją… czy zbudować szczęśliwe życie. Z dziećmi, z bezpieczeństwem, z kimś, kto będzie przy tobie zawsze. Wybór należy do ciebie.

Aynur spuszcza wzrok. Jej twarz staje się spokojna, ale oczy błyszczą łzami.

— Wiem, siostro. Masz rację. Już podjęłam decyzję. Zaręczę się z Kivançem. Będę w pokoju.

Wstaje i niemal biegiem wychodzi z salonu. W swoim pokoju zatrzaskuje drzwi, jakby chciała odciąć się od całego świata. Z drżącymi dłońmi sięga do szuflady toaletki. Wyciąga z niej broszkę, którą podarował jej Sinan. Przyciska ją do piersi i szeptem, przez zaciśnięte gardło, mówi do siebie:

— Znowu prawie mu uległaś… Przestań. Nie łudź się. Dał ci to, bo cię szanuje. Nie dlatego, że cię kocha.

Opada bezsilnie na krzesło. Spogląda w lustro, jakby próbowała odnaleźć w swoim odbiciu odwagę, której tak jej teraz brak.

— To dobry człowiek — mówi w myślach o Sinanie. — Docenia mnie, ale to wszystko. Tak jak powiedziała siostra Adalet — muszę iść wyznaczoną ścieżką. Muszę przestać wierzyć w marzenia, które nigdy się nie spełnią.

***

Nazajutrz Aynur budzi się później niż zwykle. Przez chwilę leży bez ruchu, wpatrując się w sufit. Potem przenosi wzrok na leżący na szafce nocnej bukiet kwiatów oraz dwa starannie zapakowane prezenty przewiązane czerwoną kokardą — podarunek od Sinana. Jej twarz wyraża zamyślenie, smutek, tęsknotę.

Powoli podnosi się do pozycji siedzącej i kieruje spojrzenie na wiszącą na drzwiach sukienkę — tę, którą ma dziś założyć na swoje zaręczyny. Jej oddech staje się płytszy, nerwowy. Przyciąga kolana pod brodę, obejmuje je ramionami. W jej oczach lśnią łzy.

Drzwi uchylają się i zagląda Adalet. Na twarzy ma promienny uśmiech.

— Dzień dobry! — woła z entuzjazmem. — Nadal w łóżku? Aynur, dzisiaj twoje zaręczyny! Wstawaj szybko, nie ma czasu na leniuchowanie! Mamy mnóstwo rzeczy do zrobienia. Zaczynajmy przygotowania!

Zamyka drzwi, nie zauważając bólu na jej twarzy. Gdy tylko znika z pola widzenia, mina Aynur tężeje, jakby ciężar dnia przygniatał ją jeszcze bardziej.

— Nie chcę wstać… Nie chcę nic robić… — szepcze zgaszonym głosem.

Nagle rozlega się dźwięk telefonu. Podskakuje. W jej oczach pojawia się nadzieja.

— Pan Sinan? — myśli gorączkowo, sięgając po urządzenie. Ale na ekranie widnieje imię innego mężczyzny: Kivanç.

Odbiera bez entuzjazmu.
— Halo?

— Jak się dziś czuje moja przyszła narzeczona? — odzywa się rozpromieniony głos Kivança. — Aynur, jestem taki podekscytowany, że aż nie mogę oddychać. Dzięki Bogu, to dziś… nasz wielki dzień.

— Tak… Ja też jestem podekscytowana — odpowiada cicho, niemal mechanicznie. Jej głos brzmi pusto, bez życia.

— Przygotuję bombonierki i kwiaty. Ogolę się dla ciebie jak trzeba! — śmieje się lekko. — Potem odbiorę ciocię i przyjedziemy. Aynur… Nigdy ci tego jeszcze nie powiedziałem, ale… Kocham cię.

Na jej twarzy nie pojawia się żaden uśmiech. Tylko cień bólu.

— Dziękuję… — mówi, niemal bezgłośnie. — My też zaczniemy przygotowania. Do zobaczenia.
— Niech czas leci jak na skrzydłach. Nie mogę się doczekać. Do zobaczenia, ukochana.

Rozłącza się. Aynur przez dłuższą chwilę trzyma telefon w dłoni, jakby miała nadzieję, że usłyszy coś jeszcze — coś, co zmieni bieg zdarzeń. W końcu odkłada go powoli, z rezygnacją.

W dłoni zaciska broszkę — tę samą, którą dał jej Sinan. Przyciska ją do serca, jakby chciała schować przed światem wszystko, co naprawdę czuje.

— Powiedział, że mnie kocha… — szepcze z rozpaczą. — A ja trwam w kłamstwie. — Jej głos łamie się pod ciężarem emocji. — Kocham innego… Ale nikt nigdy się o tym nie dowie. Ukryję tę prawdę… do końca życia.

Zaciska powieki. Cicho, bezgłośnie płacze.

***

Nazli kończy badania Poyraza i Nany. Z uśmiechem oznajmia, że oboje są już zdrowi, a ich kwarantanna właśnie dobiega końca. Choć fizycznie nic im już nie dolega, Poyraz zmaga się z zupełnie innym problemem — próbuje znaleźć odpowiedni moment, by wyznać żonie swoje uczucia. Jednak tym razem na przeszkodzie staje… jej niepohamowany apetyt.

Na domiar złego, wciąż nie daje mu spokoju gangster Sedat, który natarczywie wydzwania. Poyraz konsekwentnie ignoruje połączenia, mając nadzieję, że w końcu odpuści. Ale Sedat nie zamierza się wycofać.

***

Sedat pojawia się w warsztacie, towarzyszy mu rosły ochroniarz. Jego twarz nie zdradza żadnych emocji, ale głos aż kipi od gniewu.

— Gdzie jest Poyraz?! — rzuca ostro w stronę Merta.

W tym samym czasie, tuż za warsztatem, przechodzi Semih. Słysząc podniesione głosy, zatrzymuje się, przykuca przy ścianie i zaczyna nasłuchiwać.

— Mistrz nie będzie dla ciebie walczył — mówi twardo Mert, z zaciśniętą szczęką. — Nie wejdzie do twojej brudnej klatki. Odejdź stąd!
— Wiesz, ile przez niego straciłem?! — warknął Sedat.

— Jeśli powiedział, że nie będzie walczył, to nie będzie. I nic tego nie zmieni. Te walki są nielegalne. Nie masz na niego żadnego haka, a pieniądze już ci oddał. Więc wynoś się stąd, zanim zadzwonię na policję!

W odpowiedzi ochroniarz łapie Merta, wykręca mu ręce i przyciska do ściany. Sedat podchodzi bliżej i mówi z niskim, jadowitym spokojem:

— Przekaż swojemu mistrzowi, że byliśmy tu dzisiaj. Jeśli dalej będzie mnie unikał… zniszczymy jego dom. I jego rodzinę.

Po tych słowach wymierza Mertowi brutalny cios w twarz. Ten zatacza się, ale nie upada.

— Przekaż mu także to — syczy gangster i wychodzi z warsztatu razem ze swoim człowiekiem.

Po chwili do środka wchodzi Semih. Widzi Merta z rozciętą wargą.

— Mercie, co się tu stało? Kim byli ci ludzie? Słyszałem coś o walkach… zakładach… Co tu się dzieje?

— To gangster. Organizuje nielegalne walki w klatkach. Mistrz Poyraz kiedyś się zgodził, ale później się wycofał. Bratowa się dowiedziała i zrobiło się piekło. Teraz ten bandzior chce go zmusić, żeby wrócił. Semihu… to musi zostać między nami. Nikomu ani słowa.

— Masz moje słowo. Możesz mi zaufać. Nic ci nie jest?
— Nic, jakoś dam radę — odpowiada Mert, ocierając krew z wargi.

Semih wychodzi. Serce bije mu jak młot. To jego szansa, nie może jej zmarnować. Zanim zdąży pomyśleć, biegnie za Sedatem. Dogania go przy zaparkowanym aucie.

Gangster odwraca się powoli, mrużąc oczy.
— Kim jesteś?

Semih nie odpowiada od razu. Patrzy mu prosto w oczy.

— Nieważne, kim jestem. Ważne, co wiem. A wiem jedno — Poyraz nie ugnie się pod groźbami. Nie boi się takich jak ty. Może cię zabić jednym ciosem, tak samo jak twoich ludzi. Ale… ma słabość. Ma rodzinę. Ma kartotekę. Odsiedział trzy lata. Nie przeżyje nawet jednego dnia z dala od bliskich, a co dopiero kolejnych trzech lat. To ich się boi stracić.

Co zrobi Sedat z wiedzą przekazaną przez Semiha? Czy zacznie Poyrazowi grozić powrotem do więzienia i brakiem kontaktu z rodziną? Czy w ten sposób przekona go do wzięcia udziału w nielegalnych walkach? I co w tym wszystkim planuje Semih?

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Emanet. Inspiracją do jego stworzenia były filmy Emanet 735. Bölüm i Emanet 736. Bölüm dostępne na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tych odcinków, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Podobne wpisy