Dziedzictwo odc. 1034: Semih na celowniku Poyraza!

Cansel, Cennet i Yusuf.

„Dziedzictwo” Odc. 1034 – streszczenie

W domu prokuratora rozlega się dźwięk dzwonka. Sinan podchodzi do drzwi i otwiera je z lekkim zdziwieniem. Na progu stoi Aynur.

— Panie Sinanie — zaczyna, z powagą w głosie. — Praca pana Ferita została odroczona. Zostanę w mieście jeszcze przez jakiś czas. Nie mogłam przestać myśleć o pani Isil… Zostawienie jej samej nie dawało mi spokoju. Jeśli pan pozwoli, mogę dalej pracować. Chcę jej towarzyszyć.

Nie czekając na odpowiedź, przekracza próg, jakby jej obecność była czymś oczywistym.

***

Akcja przenosi się do pokoju Isil. Kobieta leży na łóżku, oparta na poduszkach, a przy niej siedzi Ezgi. Obie wpatrują się w ekran laptopa.

— Zdecydowałam — oznajmia Ezgi, przesuwając palcem po gładziku. — Ta sukienka na zaręczyny… a ta na ślub. Co o nich sądzisz?

Isil pochyla się bliżej i przygląda zdjęciom.

— Suknia ślubna jest piękna, ale… może się jeszcze zastanów — mówi łagodnie. — Moim zdaniem jest zbyt prosta. Na ślubie musisz wyglądać spektakularnie. Elegancja, tak, ale z efektem wow. Poza tym… — ścisza głos i patrzy dziewczynie w oczy. — Często się ostatnio uśmiechasz. Nie zapominaj, Ezgi… jesteś kobietą, która nie będzie mogła mieć dzieci.

Zapada cisza. Przerywa ją Sinan, który wchodzi do pokoju.

— Wejdź, kochanie — mówi Ezgi, prostując się z uśmiechem. — Przeglądamy suknie w Internecie. Muszę wybrać kreację na zaręczyny i na ślub. Kilka modeli mi się spodobało, ale sama nie wiem… Chcesz rzucić okiem?

— Nie trzeba. Wiem, że wybierzesz coś odpowiedniego — odpowiada Sinan z obojętnym wyrazem twarzy.

— Typowe — mruczy Isil. — Mężczyźni zawsze się dystansują, kiedy chodzi o sukienki.

— To prawda, ciociu Isil — przytakuje Ezgi. — Planujemy ślub za dwa tygodnie, a jeszcze nawet nie ustaliliśmy dokładnej daty. Nie wiem, jak sobie ze wszystkim poradzę.

— Nie martw się. Zajmę się formalnościami — zapewnia Sinan. — Daj mi tylko swój dowód. Złożę wniosek o zawarcie małżeństwa.

— Dobrze, kochanie. Ale ty też musisz coś zrobić. Znaleźć smoking.
— Bez przesady. Wystarczy zwykły czarny garnitur.

— Nie zamierzasz włożyć smokingu na własny ślub?! — pyta z niedowierzaniem Isil.

— Chcę prostego ślubu. Bez zbędnego rozmachu. Dla mnie najważniejsze jest, że bierzemy ślub, a nie jak wyglądamy.

— Może i tak, ale ceremonia powinna odzwierciedlać nasz status — odpowiada stanowczo Isil. — Ludzie muszą wiedzieć, że to ważne wydarzenie. Ezgi przeszła wiele, ale będzie przepiękną panną młodą.

Sinan kiwa głową z lekkim wahaniem.
— Niech będzie, skoro tego chcecie — mówi bez entuzjazmu.

— Świetnie. Musimy się dobrze przygotować. A propos, Aynur znalazła nową opiekunkę, ale wolałabym sama wybrać kogoś odpowiedniego.

— Nie będzie takiej potrzeby — oznajmia Sinan. — Aynur jutro wraca do pracy.

Isil i Ezgi wymieniają zaskoczone spojrzenia.

— Jej nowa praca została przesunięta. Sama zaproponowała, że może jeszcze trochę popracować. Zgodziłem się — dodaje mężczyzna spokojnie.

Ezgi nie mówi nic, ale w jej oczach pojawia się błysk.

Gdy Sinan wychodzi, Isil spogląda uważnie na dziewczynę.
— Co knujesz?

Ezgi powoli odwraca głowę, jej twarz wykrzywia się w chłodnym uśmiechu.

— Skoro chce zostać… to dobrze. Pokażę jej. Chcę, żeby cierpiała. Będzie musiała patrzeć, jak jestem szczęśliwa. Jak poślubiam Sinana.

Isil przygląda jej się z uznaniem, a na jej ustach pojawia się cień satysfakcji.

***

Poyraz zamyka drzwi, kiedy nagle zatrzymuje go czyjś głos. Przez uchylone okno słyszy pełen złości monolog. To Semih — brat Cansel. Mężczyzna stoi samotnie w cieniu, zaciskając pięści.

— Niech to szlag! — syczy przez zęby. — On zawsze jest na pierwszym planie! Ma wszystko — rodzinę, żonę, stabilne życie. Szczęście i wdzięczność to jego codzienność. A ja? Ja zawsze jestem tym drugim. Przegranym. Ale nadejdzie dzień… dzień, w którym to ja zwyciężę!

Po chwili Semih odchodzi, nieświadomy, że ktoś go słuchał. Poyraz zamarza. Słowa, które usłyszał, wbijają mu się w głowę jak drzazgi.

— Jeśli to on mnie zdradził… Jeśli to on wbił mi nóż w plecy… zapłaci za to. I to drogo — mówi przez zaciśnięte zęby.

***

Wieczór. Poyraz siedzi z Naną na sofie. Pomieszczenie oświetla ciepłe światło żarówki, ale napięcie wisi w powietrzu jak burzowa chmura.

— To może być Semih — rzuca w końcu ciężko.

Nana unosi głowę, zaskoczona.
— Jak na to wpadłeś? Przecież sam mówiłeś, że to niemożliwe. Że nie zrobiłby czegoś takiego…

— Bo chciałem w to wierzyć — odpowiada Poyraz cicho. — Ale dziś… słyszałem go. Stał przed domem i mówił o mnie. O tym, że mam rodzinę, żonę, wszystko, co jemu się nie udało. A potem dodał, że nadejdzie dzień, gdy to on wygra. Brzmiało to jak obietnica… albo groźba.

— Może był po prostu sfrustrowany… — szepcze Nana niepewnie.

— Może. Ale przypomniałem sobie coś jeszcze. — Poyraz pochyla się do przodu, jakby chciał uwolnić ciężar z pleców. — Dzień, w którym podrzucono mi narkotyki… To właśnie Semih zaprosił mnie wtedy na herbatę. To on mnie tam ściągnął.

Nana milknie, próbując połączyć fakty.
— Ale przecież… To zrobił Trucizna. To on został wtedy oskarżony…

— A co jeśli Semih zrzucił winę na niego? — Poyraz mówi coraz szybciej, coraz bardziej pobudzony. — A pamiętasz porwanie przez Burhana? Semih wtedy też był z tobą. Nigdy nie wyjaśniono, dlaczego. Może to było powiązane? Może Burhan działał z kimś, może z nim?

— Nie… to zbyt okrutne. Jak on mógłby…? — Nana obejmuje się ramionami, jakby zrobiło jej się nagle zimno. — Dlaczego miałby to wszystko zrobić?

— Dawałem mu szanse — mówi Poyraz twardo. — Szukałem mu pracy, starałem się pomóc. I co? W każdej z nich zawodził. Zawsze kończyło się skandalem, problemami. Może już wtedy robił coś za moimi plecami…

— Poyraz… — Nana sięga po jego dłoń, ale on już wstaje, niespokojny, jakby nie mógł ustać w miejscu.

— Muszę się upewnić. Najpierw się upewnię! — mówi z zaciśniętą szczęką.

— Proszę, nie teraz. Uspokój się — prosi łagodnie Nana, wstając również. — Jesteś wściekły. Jeśli zaczniesz działać w tym stanie, zdemaskujesz się. A jeśli się mylisz…? Musisz być ostrożny. Zaczekaj, przyniosę ci szklankę wody. Usiądź. Oddychaj. Zastanowimy się razem, co robić dalej. Dobrze?

Poyraz milknie, skinieniem głowy dając znak, że ją usłyszał. Nana wychodzi z pokoju.

***

Poyraz wstaje i zaczyna nerwowo przechadzać się tam i z powrotem. Każdy krok dudni jak echo złości w jego wnętrzu. Wreszcie zatrzymuje się i mówi do siebie, niskim, niemal mrocznym tonem:

— Jeśli to naprawdę ty, Semih… Jeśli przez cały czas grałeś za moimi plecami… Bój się mnie. Przysięgam, jeśli okażesz się zdrajcą, będę twoim katem. Zapłacisz mi za wszystko. Co do grosza.

***

Kamera przesuwa się za drzwi. Nana nie poszła do kuchni. Zatrzymała się tuż za progiem, jakby przeczuwała, że Poyraz nie będzie cicho.

Zamknęła oczy. Jej usta drżą, a głos ledwo przebija się przez ciszę:

— Boże… nie pozwól mu popełnić błędu. Proszę Cię. Chroń go. Nie pozwól, by gniew zabrał mu rozsądek…

***

Adalet jest już w domu. Leży na sofie, przykryta cienkim kocem, a Aynur przynosi jej filiżankę parującej herbaty. Spogląda z troską na swoją przyjaciółkę.

— Zarezerwowałaś już nowy bilet? — pyta Adalet, łagodnie, choć w jej głosie czuć napięcie.

Aynur spuszcza wzrok.
— Siostro… nie wyjeżdżam. Mój wyjazd został odwołany.

Adalet prostuje się na poduszce. Jej spojrzenie momentalnie staje się czujne i przenikliwe.

— Co takiego? — marszczy brwi. — Powiedz mi prawdę. Co się dzieje? Dlaczego nagle rezygnujesz? Czy to… to, co myślę? Nie chodzi o mnie, prawda? Nie zostajesz tylko dlatego, że się o mnie martwisz.

Aynur przez chwilę milczy, jakby walczyła z samą sobą.
— Także z tego powodu. Chcę zostać z tobą… ale to nie jedyny powód.

Adalet wciąga gwałtownie powietrze, już wiedząc, co usłyszy.

— Pan Sinan, tak? — mówi z wyrzutem. — Przecież sama mówiłaś, że bierze ślub. Czy naprawdę zamierzasz rzucić wszystkie swoje plany przez dwa słowa wypowiedziane przez Ezgi?

Aynur siada obok niej, wyraźnie poruszona.

— W szpitalu widziałam lekarza Ezgi. Rozmawiali przez telefon. Mówił coś o problemie z wynikami, który już został „rozwiązany”. Ale dlaczego w ogóle miałby być jakiś problem? — Jej głos drży od emocji. — To brzmi jak manipulacja. Jeśli mam rację, Ezgi wykorzystuje swoje zdrowie i poczucie winy pana Sinana, żeby zmusić go do małżeństwa. Nie mogę tego tak zostawić. Muszę odkryć prawdę.

— Czyli jednak chodzi o twoje uczucia — stwierdza cicho Adalet.

— Nie. — Aynur kręci głową z determinacją. — To nie tylko uczucia. On zasługuje na prawdę. A ja… ja jestem mu to winna. Jeśli po tym wszystkim nadal zdecyduje się z nią ożenić, usunę się. Ale wcześniej muszę ujawnić tę grę. Wiem, że możesz być na mnie zła, ale zrobię to, co uważam za słuszne.

Adalet przez chwilę tylko na nią patrzy — długo, głęboko, z bólem i obawą.

— Aynur… moje serce wali jak młot na myśl, że znów możesz popełnić błąd. Ale… podążanie za prawdą to służenie sprawiedliwości. Jak mogłabym ci tego zabronić? — Głos jej lekko się łamie. — Jeśli to naprawdę jest słuszne… musisz działać. Ale obiecaj mi jedno.

— Cokolwiek chcesz.

— Nie pozwól, żeby emocje tobą zawładnęły. Działaj z głową, nie z sercem. Tylko wtedy możesz coś naprawdę zmienić.

Aynur wzrusza się. Pochyla się i całuje Adalet w policzek z czułością i wdzięcznością.

— Obiecuję. Dziękuję ci… za wszystko. Nie wiem, jak mam ci się odwdzięczyć za twoje wsparcie.

Adalet delikatnie uśmiecha się, choć jej oczy wciąż są pełne niepokoju.
— Po prostu… wróć cała. I z prawdą.

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Emanet. Inspiracją do jego stworzenia były filmy Emanet 748. Bölüm i Emanet 749. Bölüm dostępne na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tych odcinków, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Podobne wpisy