„Dziedzictwo” Odc. 921 – streszczenie
W salonie panuje napięta cisza. Semih, Şahin, Cansel i Cennet siedzą na kanapach, przygaszeni, przytłoczeni wiadomościami, które właśnie usłyszeli.
– Co ty mówisz, Şahinie?! – Cennet łapie się za serce, patrząc na syna z przerażeniem. – Porwali ją?! O Boże… Ta biedna dziewczyna… Przecież przyjęła tę pracę tylko po to, żeby nam pomóc! Boże, miej ją w swojej opiece… Dziecko jest w pokoju, nie możemy dopuścić, żeby coś usłyszało.
– Powiedziałem mu, że Nana poszła na wizytę do lekarza – odzywa się cicho Şahin.
Cansel wstaje bez słowa i odchodzi do kuchni. Semih podąża za nią. Znajduje ją przy zlewie, nalewającą sobie szklankę wody.
– Jest im naprawdę ciężko – mówi, nie patrząc mu w oczy. – Jeszcze wczoraj pani Cennet chciała się jej pozbyć… Ale mniejsza z tym. Najważniejsze, że tobie nic się nie stało.
– Masz rację, ale sytuacja jest naprawdę poważna. Nana została porwana. Nie wiadomo, gdzie jest, ani co ją spotka.
– Może tak miało być – odpowiada chłodno Cansel, wzruszając ramionami. – Taki los. Szczerze mówiąc… sama miałam już jej dość. Cały czas tylko: „Jaka piękna, jaka urocza, jakie ma cudowne włosy…” A ja uważam, że wcale nie jest taka piękna.
– Nie bądź okrutna – rzuca Semih z naganą. – Zgodziła się na tę sesję tylko po to, żeby pomóc tobie i Şahinowi spłacić długi. Zrobiła to z serca. A teraz? Co z nią będzie? Poyraz na pewno też wariuje z niepokoju.
– Nana wpadła w ręce gangu – mówi Cansel z rezygnacją. – A ty lepiej trzymaj się z dala. Nie mieszaj się, bo jeszcze tobie coś się stanie.
Semih milknie na chwilę, po czym odwraca się do drzwi.
– Idę zaczerpnąć powietrza – rzuca, a w myślach dodaje z determinacją: – Zobaczymy, kto naprawdę zostanie bohaterem Nany…
***
Semih udaje się do warsztatu, mając nadzieję dowiedzieć się czegoś o działaniach Poyraza. Na miejscu zjawia się także policjant Rustem.
– Bracie Rustemie, są jakieś wieści? – pyta niecierpliwie Poyraz.
– Niestety nie. Po kamperze ani śladu. Prawdopodobnie zmienili pojazd w miejscu, gdzie nie ma żadnych kamer.
– Ustaliliście, kim są?
– Tak. To para recydywistów. W przeszłości byli skazani za handel ludźmi. Mężczyzna ma na koncie także molestowanie i gwałt.
W oczach Poyraza pojawia się furia.
– Muszę ją znaleźć. Natychmiast!
– Proszę, tym razem zachowaj spokój. Daj nam działać. Skontaktuję się z tobą, jak tylko będzie coś nowego – mówi Rustem stanowczo i opuszcza warsztat.
Ale Poyraz nie zamierza czekać bezczynnie.
– Co zamierzasz? – pyta Semih z niepokojem.
Poyraz rzuca mu krótkie spojrzenie, w którym iskrzy determinacja.
– Zobaczysz. Tylko bądź cierpliwy.
***
Nana szarpie się z łańcuchami, którymi została przykuta do ściany. Jej nadgarstki są obtarte i czerwone, ale nie przestaje walczyć. Drzwi skrzypią. Do pomieszczenia wchodzi Ersin, niosąc talerz z jedzeniem.
– Odsuń się! – warczy Nana, patrząc na niego z odrazą.
Zbliża się z ostrożnością, ale ona jednym ruchem wytrąca mu talerz z rąk, roztrzaskując go o podłogę. Próbuje go kopnąć, ale łańcuchy skutecznie ograniczają jej ruchy.
– Zabiję cię! – wrzeszczy wściekły Ersin, unosząc rękę.
W tym momencie do pokoju wpada Banu.
– Co tu się wyprawia?!
– Uderzyła mnie! Zaraz jej pokażę!
– Nawet się nie waż! – syczy Banu, stając między nimi. – Chcesz uszkodzić towar klienta?! Wiesz, jak się to dla nas skończy?! Wynoś się stąd!
Ersin, zgrzytając zębami, wychodzi, trzaskając drzwiami. Banu zwraca się do Nany, teraz już spokojniej.
– Ty natomiast… zachowuj się.
– Jak kobieta może brać udział w takim obrzydliwym procederze?! – mówi Nana z niedowierzaniem, z oczyma pełnymi gniewu i łez. – Nie ujdzie ci to na sucho. Nawet jeśli nie zdołam uciec, Poyraz się dowie. On mnie znajdzie!
– Ten sam Poyraz, który urządził scenę z zazdrości, kiedy robiliśmy zdjęcia? – Banu uśmiecha się kpiąco.
– Nie było żadnej zazdrości! On przejrzał twoje kłamstwa. Reagował, bo chciał mnie chronić!
– Naiwna jesteś, dziewczyno – mruczy Banu z nutą politowania. – Zamiast dziękować mi za uratowanie cię, dalej się złościsz. Zostaniesz zasypana bogactwem…
Nana spluwa jej prosto w twarz.
– Wolę umrzeć, niż stać się czyimś towarem!
Twarz Banu w jednej chwili staje się lodowata. Wymierza Nanie siarczysty policzek.
– Wiesz, ile dziewczyn przewinęło się przez ten pokój? Wszystkie mówiły dokładnie to samo. A potem wyjeżdżały. Ty też wyjedziesz. Dziś wieczorem.
***
Banu wychodzi, ale po chwili wraca razem z Ersinem. Nana już nie krzyczy. Siedzi cicho, patrząc w podłogę.
– No proszę, nasza dziewczynka się uspokoiła – mówi Banu z fałszywym uśmiechem.
– Zrozumiałam jedno – odpowiada Nana z zimną determinacją. – Nie mam szans na ucieczkę. Ale jeśli chcecie spokoju, pozwólcie mi zadzwonić do Poyraza. Muszę mu powierzyć dziecko. Inaczej nie przestanę walczyć. Do ostatniego tchu.
Porywacze wymieniają spojrzenia. Po krótkiej naradzie zgadzają się. Banu wyciąga telefon i ustawia tryb głośnomówiący.
– Tu Nana. Poyraz, słyszysz mnie?
– Nana?! Dzięki Bogu… Czy nic ci nie zrobili? Jesteś ranna?
– Nie, nic mi nie jest. Jak się ma Yusuf? A Semih?
– Są bezpieczni – odpowiada Poyraz z napięciem w głosie. – Możesz mówić? Jesteś sama?
– Nie – odzywa się Banu. – Ale jeśli chcecie rozmawiać prywatnie, możemy wyjść. Nana i tak nie wie, gdzie się znajduje.
– Jeśli coś mi się stanie… powierzam ci Yusufa – mówi Nana łamiącym się głosem. – On nie ma już nikogo. Opiekuj się nim dobrze.
– Przestań! – woła Poyraz. – To ty się nim zaopiekujesz. Wydostanę cię stamtąd. Obiecuję.
– Nie mam czasu. Zabierają mnie dziś wieczorem. Za granicę! Zrób coś, błagam!
Banu bez słowa rozłącza rozmowę.
Nana wybucha:
– Zapłacisz za to! Poyraz mnie znajdzie! Nie zostawi mnie samej!
***
Aby odnaleźć Nanę, Poyraz decyduje się na ryzykowny plan. Podszywa się pod młodą dziewczynę, która stara się o pracę w agencji modelek. Wysyła handlarzom znalezione w sieci zdjęcie atrakcyjnej dziewczyny i umawia się na spotkanie. Porywacze, przekonani, że właśnie zdobyli kolejną ofiarę, bez wahania połykają haczyk.
***
W pokoju, w którym od kilkunastu godzin przetrzymywana jest Nana, otwierają się drzwi. Do środka wchodzi Banu, niosąc butelkę z wodą. Podchodzi ostrożnie i podaje go dziewczynie.
Nana bierze łyk. Jej gardło jest wyschnięte jak papier. Po chwili patrzy prosto w oczy kobiety, z których bije chłodna obojętność.
– Kim jest ten człowiek, który mnie „kupuje”? – pyta cicho, ale stanowczo. – Co mnie czeka? Chcę wiedzieć, zanim mnie stąd zabierzecie.
Banu wzdycha i przysiada na łóżku, jakby miała zaraz wyznać jakąś smutną prawdę.
– Jest… wymagający – mówi powoli. – Dziewczyna, którą mu sprzedałam ostatnim razem, skończyła na wózku. Ale ty możesz mieć więcej szczęścia. Jeśli będziesz posłuszna, dostaniesz prezenty, drogie ubrania, może nawet apartament. Wiem, że teraz to brzmi strasznie… ale człowiek z czasem przywyka. Do wszystkiego można się przyzwyczaić.
– Nie przyzwyczaję się! – wrzeszczy Nana i nagle uderza Banu łokciem prosto w nos.
Kobieta wydaje z siebie stłumiony krzyk i upada na podłogę, trzymając się za twarz. Krew zaczyna sączyć się z jej nosa. Nana, mimo kajdan na nadgarstkach, rzuca się do przodu, gotowa walczyć dalej.
– Ty mała suko! – ryczy Banu i rzuca się na dziewczynę.
W ostatnim momencie do pokoju wpada Ersin, który łapie partnerkę i odciąga ją siłą.
– Zostaw ją! Nie teraz!
Wychodzą, trzaskając drzwiami, a Banu przeklina pod nosem, oddychając ciężko. Nie zauważają, że w szarpaninie z kieszeni Banu wypadł niewielki, błyszczący kluczyk. Nana wpatruje się w niego z nadzieją. Jej ręce nie sięgają aż tak daleko… ale może noga? Przesuwa się ostrożnie, próbując dosięgnąć go stopą.
***
W przedpokoju Ersin podaje Banu chusteczkę, by otarła strużkę krwi.
– Musimy pozbyć się jej jak najszybciej – warczy kobieta. – Albo ją wydamy, albo ją zabiję. Inaczej sama zrobi nam piekło.
– Ta dziewczyna to istny demon – burczy Ersin. – Ale opanuj się. Czeka cię spotkanie z Nermin. Musisz wyglądać normalnie.
***
Kiedy Banu wychodzi na umówione spotkanie z „nową kandydatką” – nieświadoma, że w rzeczywistości to podstęp Poyraza – w głowie Ersina zaczynają kłębić się mroczne myśli. Zbyt długo wstrzymywał się od tego, co najbardziej go pociąga. Zbyt długo był tylko „logistyką”.
Sięga po strzykawkę z silnym środkiem usypiającym i rusza do pokoju, w którym przetrzymywana jest Nana.
Ale tym razem coś jest inaczej.
Kiedy wchodzi do środka, spodziewając się bezradnej dziewczyny, zostaje zaatakowany. Nana zdołała uwolnić się z kajdanek, używając klucza. Rzuca się na niego z całą siłą desperacji. W oczach ma ogień – nie ma już w niej strachu, jest tylko wola przetrwania.
Zaskoczony Ersin upuszcza strzykawkę. Nana wymierza mu cios pięścią, potem kopnięcie. Mężczyzna chwyta ją za włosy, ale ona uderza go głową w twarz.
Zaczyna się brutalna walka o życie – i tylko jedno z nich wyjdzie z tego pokoju o własnych siłach.
***
Derya zaskakuje Ferita urodzinową niespodzianką. Wręcza mu drogi zegarek i całuje w policzek – wszystko na oczach Ayse.
Jednak to prezent od Ayse sprawia komisarzowi znacznie więcej radości. Jest to wyjątkowy album ze zdjęciami rodzinnymi, który Ayse przygotowała wspólnie z Dogą – pełen wspomnień, emocji i ciepła.
Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Emanet. Inspiracją do jego stworzenia był film Emanet 663. Bölüm dostępny na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tego odcinka, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.










![Dziedzictwo odc. 26: Ali wierzy Kiraz! Zuhal dowiaduje się, że Ikbal działała za jej plecami! [Streszczenie + Zdjęcia]](https://turkweb.pl/wp-content/uploads/2023/03/Dziedzictwo-odc.-26-1-768x432.jpg)

