„Dziedzictwo” Odc. 923 – streszczenie
Lekarze zabraniają Nanie zasnąć, więc Poyraz zostaje przy jej łóżku, czuwając nad tym, by nie zmrużyła oczu nawet na chwilę.
– Chyba po raz pierwszy w życiu aż tak się bałam – mówi cicho Nana. – Bałam się, że już nie zobaczę Yusufa. Że zostanie sam. A kiedy go nie widzę… to ty jesteś moją jedyną nadzieją.
– Ja? – Poyraz unosi brwi ze zdziwieniem.
– Tak. Wierzyłam, że mnie znajdziesz. Nawet jeśli jesteś na mnie zły. Nawet jeśli myślisz, że jestem dla ciebie ciężarem…
– Przestań – przerywa jej łagodnie. – Musimy coś sobie wyjaśnić. Nie jesteś dla mnie ciężarem. Owszem, czasem się złoszczę, czasem się z tobą kłócę… Ale to mój temperament, nic więcej. Czasem gadam głupoty, bo nie potrafię inaczej.
– Na przykład ostatnio? Co cię tak zezłościło? – pyta z półuśmiechem Nana.
– Czasami irytują mnie ludzie, którzy zadają za dużo pytań – odpowiada, odwzajemniając uśmiech. – Ale wiedz jedno: ty i Yusuf jesteście dla mnie rodziną. Prawdziwą. I zawsze nią będziecie.
– Więc w gniewie powiedziałeś, że jestem beznadziejnym uczniem?
– Tak, bo to nieprawda. W rzeczywistości jesteś nie tylko dobrą uczennicą, ale i świetną pracownicą. A co najważniejsze – jesteś dobrym człowiekiem. Dowiedziałem się, że zgodziłaś się na tamtą ofertę tylko po to, by spłacić nasz dług. A ja tyle ci nagadałem… Przepraszam cię za to.
– Ty otworzyłeś przede mną drzwi swojego domu. Chciałam tylko ci się odwdzięczyć.
– Nie musisz tego robić. Jestem tutaj. To ja jestem głową tego domu, to moja odpowiedzialność. Moim obowiązkiem jest was chronić. Od teraz żadnych działań na własną rękę. Jasne?
***
Ferit przebywa w gabinecie Leyli. Wraz z Deryą analizują kolejne elementy śledztwa dotyczącego wspólnika porywacza Aynur i Sinana – mężczyzny, któremu udało się zbiec tuż przed obławą.
– Ostatni raz kamery uchwyciły go w Bağcılar – informuje Ferit, pochylony nad dokumentami. – Potem ślad po nim zaginął. Masz jakąś teorię?
– Nic. Mój mózg się zatrzymał… Jestem wykończona – wzdycha Derya, przecierając czoło.
– I słusznie. Widać, że jesteś przemęczona. Zostaw to na dziś. Idź do domu, odpocznij.
– Nie potrafię. Nie odejdę od tej sprawy, dopóki jej nie zamkniemy. Wiesz co? Chodźmy do mnie. Tam odświeżymy głowy. Zamówimy coś do jedzenia, spojrzymy na to z innej perspektywy.
– Gdybym miał dziś iść do czyjegoś domu, to tylko do swojego – odpowiada Ferit z lekkim uśmiechem. – Potwornie tęsknię za moją córką.
– Jesteś naprawdę cudownym ojcem – mówi Derya, patrząc na niego z mieszaniną podziwu i czegoś trudniejszego do nazwania.
Nagle rozbrzmiewa dzwonek telefonu Ferita. Na ekranie pojawia się imię: Ayşe.
– Fericie, znów pracujesz do późna – mówi kobieta po drugiej stronie. – Znam ten rytm. Wiem, jak bardzo potrafi wyczerpać. Dlatego mam dla ciebie pewną propozycję. Kiedy tylko złapiecie tych, którzy prześladują Aynur i Sinana, spędzimy razem cały dzień. Spacer po mieście, kino, kolacja z rybą. Tylko ty i ja. Co ty na to?
– To brzmi… idealnie – odpowiada Ferit, a na jego twarzy pojawia się cień uśmiechu. – Dziękuję, Ayşe. To najlepsza motywacja, jaką mogłem dziś dostać. Wracam do pracy z nową energią. Dobranoc.
Gdy odkłada telefon, Derya zerka na niego z ukosa.
– Nadchodzi jakiś prezent?
– Tak. Motywacyjna nagroda. Kiedy zamkniemy tę sprawę, spędzę z Ayşe jeden spokojny dzień. Bez kłótni, bez napięć. Wreszcie nastał między nami spokój… i muszę przyznać, że bardzo mi to odpowiada. Idę po herbatę, zaraz wracam.
Ferit wychodzi z pokoju. Przez chwilę zapada cisza. Derya wpatruje się w drzwi, przez które zniknął. Jej twarz wyraża coś więcej niż tylko zmęczenie – pojawia się cień frustracji, gniewu, zawodu.
– Jeśli nie rozpętam burzy na tych spokojnych wodach, nie nazywam się Derya – mówi przez zaciśnięte zęby, powoli zaciskając także pięści.
***
Powieki Nany zaczynają się zamykać. Walczy z sennością, ale Poyraz czuwa – lekko szturcha ją palcem.
– No hej, nie poddawaj się – mówi z uśmiechem. – Jeszcze trochę, dasz radę?
– Dam… ale te leki działają jak hipnoza – mruczy, z trudem otwierając oczy.
Prostuje się i przeciąga powoli na łóżku, jakby próbowała obudzić całe ciało.
– Jak ja mam przetrwać całą noc bez snu? – jęczy. – Nienawidzę szpitali. Jestem zmęczona…
– W takim razie czas na rozmowę – stwierdza Poyraz, dosuwając fotel bliżej łóżka. – Muszę cię czymś zająć. Tak właściwie… nic o tobie nie wiem. Poza tym, że jesteś szalona. No, opowiadaj coś o sobie. Mówili, że jesteś nianią. To twoja praca? Bo z twoim charakterem mogłabyś zostać zawodniczką MMA, ale skoro wybrałaś nianię – też dobrze.
– Nie jestem tylko nianią – odpowiada z powagą Nana. – Jestem nauczycielką. Uwielbiam dzieci. One są szczere, nie mają tylu oczekiwań jak dorośli. Dorastałam sama. Nie miałam nikogo, komu mogłabym zaufać. Wybrałam tę drogę, żeby dzieci nie musiały być takie jak ja. Żeby nauczyły się ufać – sobie i innym.
W oczach Poyraza pojawia się cień wzruszenia. Przez chwilę milczy, po czym mówi ciszej:
– Wiesz, że jesteś naprawdę wyjątkowa?
Nana tylko się uśmiecha. Nie musi nic mówić – on już wie, co chciała odpowiedzieć.
***
Aynur potajemnie wymyka się z domu i wpada w ręce wspólnika Hakana – jedynego, który wciąż pozostaje na wolności. Sytuacja robi się dramatyczna, ale na szczęście w ostatniej chwili zjawia się Sinan i ratuje ją z opresji.
Wkrótce oboje cali i zdrowi wracają do domu.
– Dzięki Bogu! – wzdycha z ulgą Adalet, rzucając się Aynur na szyję.
– Jak mogłaś być tak lekkomyślna?! – grzmi Sinan, wciąż pod wpływem emocji. – Co by się stało, gdybym nie zdążył?!
– Boże, serce mi wysiądzie! – wtóruje mu Adalet. – Pan Sinan ledwo cię uratował!
– Nic mi nie jest, siostro – odpowiada cicho Aynur. – A jeśli pan prokurator raczy się trochę uspokoić, poczuję się jeszcze lepiej.
– Wciąż się trzęsiesz – zauważa Sinan. – I słusznie. Gdybym spóźnił się choć o minutę… Nie chcę nawet myśleć, co mogłoby się stać.
– Trzęsę się, bo na mnie krzyczysz – ripostuje Aynur. – W domu zaczęło mi brakować powietrza. Chciałam po prostu zaczerpnąć świeżego oddechu, nic więcej.
– Jeśli męczy cię obecność gościa, to sprawa rozwiązana – mówi oschle Sinan. – Facet został złapany, niebezpieczeństwo minęło. Wrócę do siebie. Ty odpocznij i wracaj do pracy. Dom po kilku dniach wymaga porządnego ogarnięcia.
– Nie martw się, nie zamierzam znowu uciekać. Znam swoje obowiązki.
***
Wściekła Derya wpada do mieszkania jak burza. Trzaska drzwiami, zrzuca torebkę na podłogę i zaczyna chodzić nerwowo tam i z powrotem.
– Znowu Ayse! – syczy przez zaciśnięte zęby, wyrzucając ręce przed siebie. – Nawet sprawa Akkoclarów jej nie powstrzymała! Teraz planują cały dzień razem… spacer, kino, ryba?! Jakby byli zakochanymi nastolatkami!
Jej oddech staje się coraz szybszy. W końcu emocje biorą górę. Z wściekłością zrzuca z szafki ramkę ze zdjęciem, potem kubek, klucze – wszystko ląduje na podłodze z głośnym hukiem.
– Nie mogę na to patrzeć! – krzyczy, a jej głos drży z napięcia. – Nie mogę pozwolić, żeby Ferit i Ayse znów się do siebie zbliżyli. Nie teraz. Nie, kiedy jestem tak blisko!
Zaciska pięści, starając się złapać oddech. Myśli gorączkowo, jakby w głowie miała tysiąc uruchomionych naraz alarmów.
– Myśl, Derya, myśl! Musi być sposób…
I wtedy nagle jej wzrok staje się bystry, niemal drapieżny. Oczy rozświetla błysk przebiegłości.
– Mam! – szepcze z triumfem. – Ayse odeszła od Ferita, bo myślała, że ją zdradził… To był cień podejrzenia, jedno kłamstwo, które wystarczyło. Jeśli raz dała się zmanipulować, da się i drugi.
Zrzuca z siebie kardigan i niedbale targa włosy, rozrzucając je w artystycznym nieładzie, jakby przygotowywała się do roli.
– Wystarczy jeden obraz. Jedno niejasne spojrzenie, dwuznaczna sytuacja… Mogę to zrobić. I zrobię.
***
Sinan, pod wpływem rozmowy z Adalet, podejmuje decyzję: między nim a Aynur znowu mają obowiązywać chłodne, służbowe relacje. Żadnych niepotrzebnych emocji.
Gdy kobieta pojawia się w jego domu, prokurator czeka na nią z gotową listą zadań.
– Czy to naprawdę konieczne? – pyta zaskoczona Aynur. – Znam swoje obowiązki, nie muszę mieć ich rozpisanych.
– Przez te ostatnie dni jadłem rzeczy, które podrażniły mój żołądek – odpowiada sztywno Sinan. – Wracamy do lekkich, zdrowych posiłków. Bez eksperymentów.
– Oczywiście, panie Sinanie. Zrozumiałam. Zaraz się tym zajmę.
Mężczyzna nawet na nią nie patrzy. Stoi z rękami w kieszeniach, zamknięty, obojętny. Aynur odchodzi bez słowa i zabiera się do pracy – ze ściśniętym gardłem, ale z podniesioną głową.
Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Emanet. Inspiracją do jego stworzenia był film Emanet 664. Bölüm dostępny na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tego odcinka, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.











