Dziedzictwo odc. 932: Ayse przyłapuje Deryę!

Ayse patrzy zdumionym wzrokiem na Deryę.

„Dziedzictwo” Odc. 932 – streszczenie

Przygotowując się do wyjścia, Derya nagle zamiera. Z przerażeniem uświadamia sobie, że nie ma swojego naszyjnika. Serce zaczyna bić szybciej.

— Do diabła! Ty głupia kobieto! — syczy, wściekła na siebie. — Jak mogłaś być tak nieostrożna? Derya, ty idiotko! Ten naszyjnik… Muszę natychmiast wrócić do lasu i go znaleźć. Jeśli ktoś go znajdzie…

Nagle rozlega się dzwonek telefonu. Derya nerwowo sięga po aparat i odbiera, starając się opanować głos.
— Dzień dobry, Fericie. Właśnie się szykuję, możemy porozmawiać później?

— Jestem pod twoim domem. Miałem coś do załatwienia w okolicy i pomyślałem, że cię zabiorę.
— Ach… w porządku. Już schodzę.

Rozłącza się i opada na krawędź łóżka. Jej oczy błądzą nerwowo po pokoju, jakby gdzieś w przestrzeni mogła znaleźć rozwiązanie. Ale jedyne, co czuje, to narastająca panika.

***

Na komisariacie natychmiast rzuca się w wir pracy. Przegląda zdjęcia z miejsca zdarzenia wykonane przez techników. Każde kolejne zdjęcie przynosi ulgę — naszyjnika nie ma.

— Jeśli rzeczywiście go tam zgubiłam, to znaczy, że jeszcze go nie znaleziono — szepcze do siebie. — Ale nie mogę na to liczyć. Muszę tam wrócić. I to jak najszybciej.

W drzwiach pojawia się Ferit.
— Przeglądasz akta sprawy? Coś cię niepokoi?

— Nie, wszystko w porządku — odpowiada, ale jej głos lekko drży. — Chciałabym pojechać na miejsce zdarzenia. Sama. Chcę jeszcze raz wszystko przeanalizować.

— Ayse i ja właśnie się tam wybieramy.
— Nie trzeba. Robiłam to wiele razy. Potrzebuję tej samotności. Praca w ciszy otwiera w mojej głowie nowe tropy.

Ferit patrzy na nią uważnie.
— Rozumiem. Ale w ciągu dnia nie będzie na to czasu. Dam ci chwilę dla siebie. Potem omówimy wszystko wspólnie.

***

Na miejscu Derya trzyma się z dala od reszty zespołu. Wystarczy jeden rzut oka na znajome drzewa, by wspomnienia wróciły z brutalną siłą. Obraz tamtej nocy — krew, krzyk, pustka po wszystkim — wciąż żyje pod jej skórą. Czuje, jak narasta w niej strach.

Ferit zauważa jej napięcie.
— Wszystko w porządku? — pyta spokojnie.

— Tak… po prostu… ta sprawa zostawiła we mnie ślad. Staram się połączyć fakty. Musimy szybko znaleźć sprawcę. Musi zostać ukarany.
— W takim razie nie przeszkadzam.

Kiedy Ferit się oddala, Derya nagle dostrzega błysk srebra tuż przy swoim bucie. Schyla się gwałtownie i chwyta przedmiot — to naszyjnik. Jej naszyjnik. Serce podchodzi jej do gardła.

Ale nie była sama.

Ayse, czujnie obserwująca każdy jej ruch, podchodzi natychmiast.
— Co właśnie podniosłaś? — pyta lodowatym tonem. — Musimy wezwać techników. Na tym mogą być odciski.

Derya zamiera, po czym powoli otwiera dłoń. Ayse natychmiast rozpoznaje ozdobę.
— To… przecież to twój naszyjnik — mówi zaskoczona. Jej spojrzenie wbija się w twarz Deryi, domagając się wyjaśnień.

Derya, walcząc z paniką, przywdziewa łagodny uśmiech.

— Tak. Musiał mi wypaść z kieszeni. Włożyłam go tam wcześniej, żeby założyć później i… chyba po prostu się wysunął. O czym pomyślałaś? — rzuca z pozornym rozbawieniem. — Widać, że ta sprawa i tobie daje się we znaki.

Stara się brzmieć lekko, ale napięcie w jej głosie zdradza więcej, niż by chciała.

***

Poyraz dopada mężczyznę, który podrzucił narkotyki do jego kurtki. Wściekłość buzująca w jego żyłach znajduje ujście w serii brutalnych ciosów. Chce odpowiedzi. Chce wiedzieć, kto za tym stoi. Ale mimo że ofiara krztusi się krwią i ledwo trzyma się na nogach, milczy jak zaklęty.

— Mów! Na czyje zlecenie to zrobiłeś?! — ryczy Poyraz, chwytając go za kołnierz.
— Dość! — Mert wkracza stanowczo i odciąga przyjaciela. — Uspokój się, zabijesz go. To niczego nie rozwiąże.

Mężczyzna dyszy ciężko na ziemi, a Mert podnosi z jego kieszeni telefon.
— Mamy jego komórkę. Zaniosę ją do znajomego, odblokuje ją dla nas.

***

Niedługo później Mert wraca do warsztatu z odblokowanym urządzeniem w dłoni. W środku czeka na niego Poyraz i Nana.

— Co się stało? Czyj to telefon? — pyta zaniepokojona Nana.
— Należy do tego drania, którego złapaliśmy — odpowiada Mert, przekazując telefon Poyrazowi.

Poyraz przegląda zawartość. Jego oczy zaczynają błyszczeć, gdy natrafia na wiadomości.

— Wszystko tu jest — mówi powoli. — Korespondował ze swoim zleceniodawcą. Nazwa herbaciarni, adres, kwota za „przysługę”… Wszystko.

Twarz Nany rozjaśnia się. Czuje, jak ciężar spada jej z serca. Przez chwilę zwątpiła w Poyraza. Teraz wie, że się pomyliła.

— Zapisał go jako „Szef” — dodaje Poyraz. — Pora dowiedzieć się, kim naprawdę jest ten „szef”.
— Zadzwoń do niego. Odbierze, to się dowiemy — proponuje Mert.

Poyraz kręci głową z lekkim uśmiechem.
— Nie, zrobimy to inaczej. Sprytniej. Zastawimy na niego pułapkę… i wtedy go dorwiemy.

***

Semih odbiera wiadomość od Ismaila: „Musimy porozmawiać. Przyjdź do domu mojego przyjaciela, to pilne.”

Nie podejrzewając podstępu, rusza od razu na miejsce. Jest już o krok od wpadnięcia w pułapkę, gdy nagle zostaje brutalnie zatrzymany przez swoją siostrę. Cansel chwyta go za ramię i zaciąga w boczną uliczkę, oddaloną od głównej drogi.

— Zastawili na ciebie pułapkę! — rzuca ostro, z wyraźnym napięciem w głosie. — Poyraz czeka na końcu ulicy. Złapał Ismaila i wysłał ci wiadomość z jego telefonu. Tam na ciebie czekają!

Semih zamiera, zdezorientowany i zszokowany.
— Ale… ty… Skąd o tym wiedziałaś?

Okazuje się, że Cansel, przechodząc przypadkiem obok warsztatu, usłyszała fragment rozmowy i zorientowała się w planie Poyraza.

Semih zaciska pięści. Panika maluje się na jego twarzy.
— Czyli mają Ismaila… Co teraz? Na pewno zacznie mówić. Do diabła! Prędzej czy później zdradzi moje imię!

Cansel gwałtownie chwyta go za kurtkę i potrząsa, próbując go otrzeźwić.
— Przestań się mazać! Słuchaj uważnie — wiem, gdzie go trzymają.

***

W tym samym czasie Poyraz i Mert czekają w wyznaczonym miejscu, gotowi na spotkanie z „szefem”. Napięcie narasta, a czas się dłuży. W końcu Poyraz dostaje wiadomość. Treść jest krótka i niepokojąca:

„Trucizna nie wpada w pułapki.”

Mert zerka przez ramię Poyraza, a jego twarz blednie.
— Trucizna? Więc ten łajdak stoi za wszystkim?

Poyraz nie odpowiada od razu. Milczy, wpatrując się w ekran, jakby próbował dostrzec coś między słowami. Coś się nie zgadza. Ten sposób działania nie pasuje do Trucizny. Gdyby to naprawdę był on, czy wybrałby tak skomplikowaną drogę zamiast działać bezpośrednio?

Czy Semihowi uda się uratować skórę, zrzucając winę na Truciznę?
Czy Poyraz będzie drążył dalej i odkryje prawdę?

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Emanet. Inspiracją do jego stworzenia były filmy Emanet 668. Bölüm i Emanet 669. Bölüm dostępne na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tych odcinków, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Podobne wpisy