„Dziedzictwo” Odc. 909 – streszczenie
Poyraz i Nana podnoszą się z podłogi.
— Dlaczego się skradasz?! — Nana patrzy na niego z wyrzutem. — Myślałam, że to włamywacz! Co robisz w domu?
— Naprawdę mam ci się tłumaczyć, dlaczego tu wróciłem? Jesteś szalona.
— A ja cię o to prosiłam? Nie miałeś być na weselu? Tak bardzo się do niego przygotowywałeś… Przyszedłeś sprawdzić, co u mnie? Jeśli tak, to nic mi nie jest.
— Widzę. Nie brakuje ci ani szaleństwa, ani gadania. I nie, nie przyszedłem cię sprawdzać. Wróciłem.
Poyraz sięga po telefon, by oświetlić wnętrze pogrążone w półmroku po awarii prądu.
— Bateria mi padła. Daj mi swój telefon.
Nana podnosi swoją komórkę z podłogi i marszczy brwi.
— Chyba zepsuła się przy upadku. Nie chce się włączyć. Jak teraz Yusuf się ze mną skontaktuje?
— Nie ma potrzeby, żeby dzwonił. Pozwól mu oczyścić głowę. Poczekaj, w kuchni powinna być świeca.
Badając drogę rękoma, Poyraz dociera do kuchni, a Nana podąża za nim. Otwiera szufladę i wyciąga jedyną, ostatnią świecę. Gdy jej ciepłe światło rozświetla ich twarze, mówi:
— Musi nam wystarczyć, dopóki nie wróci prąd.
Nana patrzy z niepokojem na topniejący wosk, który zdaje się znikać w oczach. Wizja spędzenia całej nocy z Poyrazem w ciemnościach nie napawa jej optymizmem.
Przenoszą się do salonu. Nana strąca z fotela tomik poezji, w którym często zaczytuje się Poyraz. Z książki wypada lekko pożółkła kartka. Nana podnosi ją, ale zanim zdąży się jej przyjrzeć, Poyraz rzuca ostro:
— Oddaj mi to.
— Co tam jest, że tak bardzo nie chcesz, żebym przeczytała?
— To nieistotne. Daj mi to.
Ale Nana nie zamierza mu ulec. Unosi kartkę i zaczyna czytać na głos:
— Ona jest kimś, kto będzie szedł obok mnie, a nie za mną. Miło…
Zawiesza się, nie znając znaczenia jednego ze słów.
— Miłościwa moja — poprawia ją Poyraz i recytuje z pamięci: — Teraz cię nie ma, ale pewnego dnia się pojawisz. Będziesz patrzyła mi w oczy jak nikt inny…
Zabiera kartkę.
— Tam był twój podpis. To ty to napisałeś?
— To tylko bazgroły. Kim ja jestem, żeby pisać poezję?
— A o kim jest ten wiersz? Miło…
— Miłościwa — pomaga jej Poyraz. — Jako dziecko marzyłem o nauczycielce, która mogłaby mnie uczyć. Ten wers jest o niej.
— To nie jest tego rodzaju wiersz. Nie okłamuj mnie.
Poyraz wzdycha.
— Dobrze. To o miłości. O kimś, kogo kiedyś pokocham. W liceum pisałem, ale wstydziłem się mówić o uczuciach. Używałem słowa miłościwa jako szyfru, żeby nikt nie zrozumiał. Dlaczego się śmiejesz?
— Myślałam, że ktoś taki jak ty nie zna takich słów. Ale wstyd nie jest niczym złym. Więc dla kogo to napisałeś?
— Zadajesz za dużo pytań. Chciałem, żeby w moim życiu pojawił się ktoś prawdziwy. Towarzysz. Odważny, dobroduszny, silny i uczciwy. Napisałem ten wiersz do kogoś, kogo jeszcze nie znałem. A ty? Nie masz takich marzeń?
— Nie mam na nie czasu. Istnieje dla mnie tylko jedna rzeczywistość. Yusuf. Moim jedynym celem jest jego bezpieczeństwo i to, by nigdy mu niczego nie zabrakło.
***
Cennet nie może znieść myśli, że Poyraz i Nana są sami w domu. Udaje, że głośna weselna muzyka źle wpływa na jej ciśnienie i nalega na powrót do domu.
Na miejscu nie ma już śladu po niedawnej awarii. Prąd wrócił. Poyraz i Nana przebywają w osobnych pokojach.
***
Przygnębiona Aynur przemierza opustoszałe miasto. Nieliczne latarnie rzucają słabe światło na mokry bruk, ale cienie wciąż zdają się czaić w mroku. Ulica jest cicha, zbyt cicha. Nie zauważa, że ktoś podąża za nią, pogrążona w myślach, które kłębią się w jej głowie niczym burzowe chmury.
Nagle coś sobie uświadamia. Zatrzymuje się na chwilę, sięga do torebki i wyciąga z niej pęk kluczy. Kluczy do domu Sinana. Do domu, którego drzwi są dla niej zamknięte.
— Co się z tobą dzieje, Aynur? — szepcze do siebie z goryczą. — Jakbyś była jedyną osobą, którą zwolniono z pracy. Spójrz na to z innej strony… Teraz jesteś wolna. Nie musisz przestrzegać tych wszystkich zasad. Oddasz mu klucze i każdy pójdzie w swoją stronę.
Cichy odgłos kroków za jej plecami sprawia, że serce podchodzi jej do gardła. Ogląda się nerwowo, ale nikogo nie dostrzega. Mężczyzna, który ją śledzi, zdążył schować się za zaparkowanym samochodem.
***
Sinan nie może przestać myśleć o Aynur. Siedzi w gabinecie, zapatrzony w przestrzeń.
— W rzeczywistości to dobra dziewczyna. Dobrze pracowała. Ale jednak popełniła błąd.
Dzwonek do drzwi przerywa jego rozmyślania. Otwiera i zamiera na widok stojącej w progu Aynur.
— Wejdź — mówi tonem, który bardziej przypomina rozkaz niż zaproszenie.
— Nie wejdę.
— Nie chcesz wejść tam, gdzie ci każę, ale wchodzisz tam, gdzie nie powinnaś. Musisz nad tym popracować.
Zostawia otwarte drzwi i odchodzi w głąb salonu, czekając, aż pójdzie za nim. Aynur niepewnie przekracza próg, a po chwili mówi:
— Wybacz mi. Już na początku jasno wyznaczyłeś granice. To były najdziwniejsze granice, jakie kiedykolwiek widziałam… Nieważne. Znowu niepotrzebnie przeciągam. Nie miałam złych intencji, ale stało się. Oto klucze.
Wyciąga dłoń z kluczami, ale Sinan nawet się nie porusza.
— Nie chcę kluczy — odpowiada chłodno. — Chcę, żebyś pracowała według zasad. W przyszłości będziesz ostrożniejsza i nie sprawisz więcej problemów.
— To niemożliwe. Taka już jestem. Nieważne, jak bardzo się staram, nigdy nie będę tak doskonała, jak byś chciał. Znowu się na mnie zezłościsz, a ja znowu się obrażę. Nigdy nie będę dla ciebie wystarczająco dobra jako pracownik.
Kładzie klucze na stoliku.
— Do widzenia.
Sinan czuje, jak coś w nim drga. Nie spodziewał się, że Aynur odejdzie tak po prostu. Ale nie może okazać słabości, nie może jej zatrzymać, nie może przepraszać. Nie jest taki. Dlatego odpowiada tylko:
— W porządku.
Aynur wychodzi, a kiedy jest już za bramą, mówi do siebie cicho, jakby próbowała się przekonać, że dobrze zrobiła:
— Nie poprosił, żebym została. To koniec.
Stawia kilka kroków… i nagle czyjaś silna dłoń zaciska się na jej ramionach. Nie zdąża nawet krzyknąć, gdy mężczyzna zasłania jej usta.
Głęboki, chrapliwy głos szepcze jej do ucha:
— Niech pan Sinan choć przez chwilę poczuje, jak to jest stracić kogoś bliskiego.
***
Gdy Aynur odzyskuje świadomość, czuje, że jest przywiązana do krzesła. W pomieszczeniu panuje półmrok, jedynie słabe światło bije od migoczącej żarówki pod sufitem. Obok niej siedzi jej porywacz – mężczyzna o zimnym, twardym spojrzeniu.
— Kim jesteś? Czego chcesz od Sinana? Od mnie? Cośmy ci zrobili? — wyrzuca z siebie, czując, jak strach zaciska jej gardło.
— Ten łajdak pozbawił mnie wszystkiego co miałem.
— To ty jesteś łajdakiem! — wybucha Aynur. — Na pewno popełniłeś jakieś przestępstwo, a Sinan cię ukarał! Ja nie mam z tym nic wspólnego! Jestem tylko jego pracownicą. Nie kiwnie nawet palcem, żeby mnie ratować. Poza tym… i tak mnie zwolnił.
Mężczyzna śmieje się cicho, obracając w palcach nóż.
— Obserwowałem jego dom. Widziałem, jak często tam przychodziłaś. Jak spędzałaś tam noce. Nie próbuj mnie oszukiwać.
— Powiedziałam ci, że byłam tylko jego pracownicą!
— Zobaczymy… — mówi drab, przesuwając ostrzem po swojej dłoni.
***
Sinan wciąż nie poszedł spać. Przechadza się po salonie, zaciskając pięści, pełen napięcia i frustracji.
— Znowu będę musiał komuś tłumaczyć zasady… — warczy pod nosem. — To właśnie doprowadza mnie do szału! Nic innego!
Nagle rozbrzmiewa dzwonek telefonu. Na ekranie pojawia się imię: Aynur. Sinan unosi brwi.
— No proszę, poszła po rozum do głowy.
Odbiera połączenie.
— Aynur?
Zamiast jej głosu słyszy ochrypły, pełen kpiny ton obcego mężczyzny:
— Spodziewałem się, że powiesz „kochanie”, panie prokuratorze. Choć, szczerze mówiąc, nie lubię ckliwych historii.
Sinan momentalnie staje w miejscu.
— Kim jesteś? Co ten telefon robi u ciebie?!
— Jestem dziwnym Hakanem — odpowiada tamten, przeciągając każde słowo. — Mam pewne żądania. Ale nie wobec niej. Wobec ciebie.
Sinan przeczesuje pamięć, aż w końcu jego oczy błyskają zrozumieniem.
— Hakan… Hakan Zafersoy!
— Brawo! Poznałeś mnie. Cóż, miałeś wystarczająco dużo czasu, żeby mnie zapamiętać. Przez ciebie straciłem wszystko. Teraz chcę to odzyskać. Milion lir za twoją ukochaną.
Sinan zaciska zęby.
— Jeśli pójdziesz na policję — kontynuuje Hakan lodowatym tonem — Aynur skończy martwa.
— Jeśli choćby tkniesz ją palcem, przysięgam, że cię zniszczę!
— To zależy od ciebie, prokuratorze. Chcesz, żeby żyła? Zrób, co każę. Czekaj na mój telefon.
Połączenie zostaje przerwane. Sinan z furią kopie w pufę, przewracając ją na podłogę.
— Przyszła się mną zaopiekować, a ten drań uznał, że jesteśmy w związku!
***
Telefon Ferita rozbrzmiewa nagle. Po drugiej stronie łączy się Adalet, której głos zdradza panikę:
— Panie Fericie… Nie mogę się dodzwonić do Aynur! — niemal płacze. — Poszła do domu prokuratora Sinana i od tamtej pory nie daje znaku życia!
— Spokojnie, Adalet. Znam prokuratora Sinana. Zadzwonię do niego.
Ferit natychmiast wybiera numer Sinana.
— Komisarzu, jestem na stacji — słyszy napięty głos prokuratora. — Przyjdź natychmiast. Porwali Aynur. Jej życie jest zagrożone. Wszystko wyjaśnię na miejscu.
***
Ferit i Ayse błyskawicznie docierają na komisariat. W pokoju operacyjnym panuje napięcie. Sinan i Volkan w pośpiechu pakują gotówkę do nesesera.
— Nie potrzebujemy pieniędzy — stwierdza stanowczo Ferit. — Gdy tylko poda miejsce przekazania, złapiemy go i zmusimy do mówienia. Aynur zostanie uratowana.
Sinan spogląda na niego chłodno.
— Już ci mówiłem. Ten człowiek jest niebezpieczny. Jest na tyle szalony, że ujawnił mi swoją tożsamość. Nie mogę ryzykować.
— Myślisz, że ja bym zaryzykował życie Aynur? — rzuca Ferit. — Jest dla mnie jak rodzina. Nie rozumiesz? Znamy się na tej robocie. Z takimi porwaniami mieliśmy do czynienia nie raz. Wiem, że się martwisz, ale powinieneś był myśleć o tym wcześniej, zanim wysłałeś ją samą nocą na miasto.
Sinan patrzy na niego twardym wzrokiem.
— Wezmę pieniądze i spotkam się z nim. Kiedy Aynur będzie wolna, możecie robić, co chcecie.
— To szaleństwo.
— To moja wina, że została porwana. I moim obowiązkiem jest jej ratunek. Jestem prokuratorem, widziałem więcej przestępców niż ty. A co najważniejsze — znam tego człowieka.
Ferit mierzy go wzrokiem.
— Niech będzie, jak chcesz. Ale jeśli coś stanie się Aynur… będziesz miał ze mną do czynienia.
Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Emanet. Inspiracją do jego stworzenia był film Emanet 656. Bölüm dostępny na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tego odcinka, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.















