Dziedzictwo odc. 899: Prokurator w szoku: Aynur odnosi sukces!

Aynur uśmiecha się.

„Dziedzictwo” Odc. 899 – streszczenie

Ayse starannie składa ubrania, układając je jedno na drugim. W tym momencie do salonu wchodzi Ferit.

— Zrobiłaś mi pranie? — pyta z lekkim zaskoczeniem w głosie. — Wszystko wisi na podwórku. Czym sobie na to zasłużyłem?

— Robisz okropne pranie — odpowiada Ayse, nie podnosząc wzroku. — Albo dodajesz za mało detergentu, albo w ogóle nie wiesz, jak obsługiwać pralkę. Nie mogłam na to patrzeć, więc wzięłam sprawy w swoje ręce.

Ferit przekrzywia głowę, obserwując ją uważnie.

— Jesteś na coś zdenerwowana?

— Tylko twoja niechlujność mnie irytuje — mówi ostro, ale w jej głosie słychać coś więcej. — Staram się żyć z tobą w zgodzie, naprawdę próbuję, ale gdziekolwiek spojrzę, widzę tylko twoje błędy.

Ferit wzdycha i siada na kanapie.

— Rozumiem, że to dla ciebie trudne. To normalne, że się denerwujesz. Po tak długim czasie ponownie dzielimy dom, choć oboje wiemy, że to tylko tymczasowe. Mnie też nie jest łatwo. Czasem mnie irytujesz, ale dla dobra naszej córki musimy wytrzymać. Ten okres minie. W końcu każde z nas pójdzie własną drogą, a życie otworzy przed nami nowe drzwi.

Ayse nie odpowiada. Podnosi kupkę ubrań i bez słowa odchodzi do swojego pokoju. Gdy tylko zamyka za sobą drzwi, rzuca rzeczy na łóżko i opiera się plecami o ścianę.

— Nie chcę żadnych nowych drzwi, Fericie — szepcze do siebie, zaciskając palce na materiale koszulki, którą jeszcze chwilę temu składała. — Chcę odzyskać ciebie. Ale… to niemożliwe. Nadal cię kocham, lecz nie mogę ci tego powiedzieć.

***

Aynur nerwowo krząta się po kuchni, starając się poskromić własne emocje. Nie potrafiła przygotować wyszukanych dań, których zażądał Sinan, więc postanowiła postawić na to, co zna najlepiej – tradycyjną kuchnię turecką. Nie miała wyboru.

W tym momencie do kuchni wchodzi prokurator. Jego spojrzenie jest surowe, a ton nieznoszący sprzeciwu.

— Czy jedzenie jest gotowe? — pyta oschle.

Aynur unika jego wzroku.

— Tak, ale… menu trochę się zmieniło — odpowiada ostrożnie. — Przygotowałam paprykarz z mięsem, manty i surówkę.

Sinan niemal natychmiast napina szczękę. Tylko obecność profesora w sąsiednim pokoju powstrzymuje go przed wybuchem.

— Jakie manty, kobieto?! — syczy przez zaciśnięte zęby. — Gdzie są dania, o które prosiłem?!

Aynur prostuje się, zbierając w sobie resztki odwagi.

— Spłonęły. Zamieniły się w popiół…

Sinan mierzy ją wściekłym spojrzeniem.

— Kiedy gość wyjdzie, zapłacisz mi za to.

***

Chwilę później prokurator zaprasza swojego gościa do stołu.

— Profesorze — zaczyna tonem, w którym pobrzmiewa wymuszona uprzejmość — planowałem zaserwować dania kuchni światowej, ale doszło do pewnego… nieporozumienia. — Posyła Aynur krótkie, pełne dezaprobaty spojrzenie, po czym zwraca się ponownie do gościa. — Dlatego mamy paprykarz z mięsem i manty. Proszę mi wybaczyć.

Profesor unosi brwi, a po chwili na jego twarzy pojawia się szczery uśmiech.

— Ależ jakie przeprosiny?! Wręcz przeciwnie, to prawdziwa uczta! Uwielbiam kuchnię turecką. — Z entuzjazmem spogląda na podane dania, po czym zwraca się do Aynur z uznaniem. — Masz złote ręce, córko.

Aynur, zaskoczona, unosi wzrok, ale nie mówi nic. Sinan również milczy, choć w jego oczach czai się coś, czego sam nie chce przyznać.

***

Po skończonej kolacji i wyjściu profesora, Aynur również szykuje się do opuszczenia domu. Jednak zanim przekracza próg, Sinan zatrzymuje ją gestem. Jego twarz jest napięta, jakby walczył ze sobą.

— Przepraszam — mówi w końcu cicho, niemal niechętnie.

Aynur patrzy na niego z niedowierzaniem i delikatnym uśmiechem, ale nie komentuje.

***

Nana przygotowuje posiłek dla Poyraza w warsztacie – to jej sposób na podziękowanie za pomoc i gościnę. Danie jest piekielnie ostre, ale mężczyzna je je bez mrugnięcia okiem, delektując się każdym kęsem.

Nagle odkłada widelec i spogląda na Nanę z powagą.

— Nie wyprowadzajcie się — mówi cicho, ale stanowczo. — Nie rozumiem, dlaczego podjęłaś taką decyzję. Może ktoś ci coś powiedział i wzięłaś to sobie do serca, ale niech mówią, co chcą, nawet moja mama. To nie ma znaczenia. Liczy się tylko to, że Yusuf jest tu szczęśliwy i bezpieczny. Czy jest coś ważniejszego? Nie odchodźcie.

Nana zamiera. Chciałaby mu ulec, zostać, dać Yusufowi to, czego pragnie, ale rozsądek podpowiada coś innego. Plotki już krążą, a pani Cennet jest na skraju wytrzymałości. Jeśli zostanie, tylko pogorszy sytuację.

— Musimy odejść, ale nie zapomnimy o tobie — mówi w końcu, chcąc, by zrozumiał, jak bardzo jest wdzięczna.

— Ani ja o was — odpowiada Poyraz z ledwo ukrywanym żalem.

Nana próbuje się uśmiechnąć, choć czuje ścisk w żołądku.

— Posprzątam i wrócimy do domu. Jutro musimy wstać wcześnie.

Poyraz nagle wstaje i sięga do kieszeni.

— Dziękuję za jedzenie. A to… — wyciąga w jej stronę kopertę. — Weź. To na początek.

Nana spogląda na pieniądze i natychmiast cofa się o krok.

— Nie mogę tego przyjąć.

— To nie czas na dumę. Potraktuj to jako pożyczkę. Wiem, że inaczej tego nie przyjmiesz.

Po dłuższej chwili milczenia Nana sięga po kopertę. Jeśli chce zapewnić Yusufowi dach nad głową, nie ma wyboru.

— To pożyczka — podkreśla. — Oddam najszybciej, jak będę mogła.

***

Na korytarzu Nana zostaje zatrzymana przez Cansel. Kobieta mierzy ją zimnym spojrzeniem.

— Oddaj mi moją sukienkę — rozkazuje lodowatym tonem. — Nie myśl sobie, że możesz ją zatrzymać.

— Nie miałam takiego zamiaru — odpowiada spokojnie Nana. — Ale Yusuf już śpi. Oddam ci ją jutro.

— Będę u twoich drzwi o ósmej. Nie sądź, że dostaniesz coś za darmo.

Nana marszczy brwi.

— Dlaczego czasami jesteś dla nas dobra, a czasami wroga?

Cansel prycha z politowaniem.

— Bo działałaś za naszymi plecami. Próbowałaś zostać sam na sam z Poyrazem. Najpierw w pokoju, potem w parku.

Nana prostuje się, a na jej twarzy pojawia się oburzenie.

— Uważaj na słowa! Nie zrobiłam nic złego!

— Wciskaj kit komuś innemu. Zbyt późno zorientowałam się, jakie masz zamiary, ale mama od początku cię przejrzała. Jutro masz zniknąć z tego domu!

Cansel odwraca się na pięcie i odchodzi, zostawiając dziewczynę z bijącym mocno sercem. Po chwili Nana wraca do pokoju. Kuca przy śpiącym Yusufie i delikatnie gładzi jego włosy.

— Wybacz mi, kochanie — szepcze z bólem. — Musimy odejść, bo nas wyrzucono. Ale nie mogę ci tego powiedzieć. Ani tobie, ani Poyrazowi. Wiem, że bardzo go polubiłeś… że go kochasz. Bywa gadatliwy i irytujący, ale jest dobrym człowiekiem.

Zaciska usta i walczy ze łzami. Decyzja została podjęta. Nie ma odwrotu.

***

W ostatniej scenie odcinka Leyla szarpie się z więzami, aż w końcu udaje jej się je rozerwać. Nie traci czasu – rzuca się do ucieczki. Każdy krok to walka. Ciało ma wycieńczone, a świat wiruje jej przed oczami. Tuż za progiem traci równowagę i upada na ziemię.

W tym samym momencie, gdzieś w ciemnym pokoju, jej siostra bliźniaczka gwałtownie otwiera oczy.

Jej spojrzenie jest puste. Nieludzkie.

Czy Leyli uda się uciec?

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Emanet. Inspiracją do jego stworzenia były filmy Emanet 648. Bölüm i Emanet 649. Bölüm dostępne na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tych odcinków, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Podobne wpisy