Dziedzictwo odc. 966: Wesele-niespodzianka Nany i Poyraza!

Poyraz i Nana odbywają swój pierwszy taniec.

„Dziedzictwo” Odc. 966 – streszczenie

Sinan siedział przy stole, pochylony nad stosem dokumentów. Twarz miał napiętą, a wzrok wbity w litery. Obok, na fotelu, jego matka rozsiadła się wygodnie z telefonem przy uchu.

– Nie jestem zła, kochanie – mówiła Isil z ciepłym uśmiechem. – Po prostu próbuję uporządkować parę spraw. Jestem teraz u Sinana, wiesz? Później ci opowiem, jak było. Do usłyszenia.

Odłożyła telefon i sięgnęła po filiżankę herbaty. Sinan uniósł głowę i zmrużył lekko oczy.
– Czyli zamierzasz złożyć tacie raport – powiedział z lekką ironią.

Isil spojrzała na niego bez cienia oburzenia, z łagodnym rozbawieniem.

– Myślisz się, synku. Twój ojciec i ja po prostu tacy jesteśmy. Gdy nie jesteśmy razem, zawsze dzwonimy do siebie i dzielimy się dniem. Ot, taka nasza codzienność. Nie sądzę, żebyś miał taką bliskość ze swoją dziewczyną. O ile w ogóle jakaś istnieje.

W tej chwili rozległ się dźwięk dzwoniącego telefonu. Sinan zerknął na ekran – Aynur.

– Dzień dobry, panie Sinanie – odezwał się jej głos po drugiej stronie. – Nie mogę znaleźć ładowarki do telefonu. Możliwe, że zostawiłam ją u pana. Mógłby pan sprawdzić?

– Oczywiście – odpowiedział łagodnym, wręcz czułym tonem, grając przed matką scenę, jakby dzwoniła jego dziewczyna. – Zostawiłaś ją, kiedy byłaś u mnie. Zaraz jej poszukam.

– To dziwne – powiedziała zdumiona Aynur. – Myślałam, że rzucisz słuchawką. A ty… przyjąłeś to zadziwiająco spokojnie.
– A ty? Jak się czujesz? Jak minęła ci noc?

– Jak minęła mi noc? Co to za pytanie? Jeśli naprawdę chcesz wiedzieć, to proszę bardzo. Przeszła mi już złość na ciebie, ale wczoraj? Wczoraj zatrzasnąłeś mi drzwi przed nosem. Do samego rana na ciebie narzekałam!

– Pięknie – odpowiedział miękko, niemal rozmarzonym głosem.
– Pięknie? – powtórzyła oburzona. – Panie Sinanie, czy pan sobie żartuje?
– Nigdy. To bez znaczenia, nie chcę cię już zatrzymywać. Do zobaczenia, kochanie.

Rozłączył się. Kamera przeniosła się na twarz Aynur, która patrzyła w telefon z niedowierzaniem.

– Powiedział do mnie „kochanie”? – szepnęła do siebie oszołomiona. – Nie… to niemożliwe. Pewnie się przesłyszałam. Musiał powiedzieć coś innego…

***

W kolejnej scenie prokurator znajduje się na komisariacie. Nerwowo krąży po swoim gabinecie, a jego kroki odbijają się echem od ścian. Ręce ma zaciśnięte, a brwi ściągnięte w napięciu. W końcu zatrzymuje się przy fotelu i zaciska palce na jego oparciu, jakby próbował uspokoić wzbierające emocje.

– Najlepiej byłoby powiedzieć mamie prawdę – mruczy do siebie z ciężkim westchnieniem. – Przyznać, że nie mam żadnej dziewczyny i zakończyć to raz na zawsze… Ale wtedy nigdy nie przestanę słuchać jej złośliwych komentarzy. Będzie mi to wypominać do końca życia.

Z rezygnacją siada za biurkiem. Zaledwie chwilę później do pomieszczenia wchodzi Ibrahim. W dłoniach trzyma grubą teczkę. Podchodzi do biurka i kładzie ją przed Sinanem.

– Oto dokumenty dotyczące tej rzekomej agencji castingowej – mówi. – Naciągali dziewczyny, obiecywali im karierę, a potem kierowali do miejsc, z którymi żadna szanująca się osoba nie powinna mieć do czynienia. Większość poszkodowanych już wniosła pozwy.

Ibrahim wychodzi, zostawiając Sinana samego z dokumentami. Prokurator milczy przez chwilę, po czym unosi głowę z nagłym błyskiem w oku.

– Agencja castingowa… – powtarza szeptem, a w jego głosie pojawia się nuta nadziei. – Może to nie taki zły pomysł. Potrzebuję kogoś, kto zagra swoją rolę perfekcyjnie.

Bez chwili zwłoki przesuwa dłonie na klawiaturę laptopa i zaczyna gorączkowo pisać.

***

Godzinę później Sinan siedzi przy jednym ze stolików w komisaryjnej stołówce. Obok niego – młoda, atrakcyjna aktorka. Ma na sobie prostą, lecz elegancką sukienkę i promienny uśmiech, który mogłyby uwieść niejednego widza.

– Wyjaśniono mi wszystko w agencji – mówi dziewczyna pogodnie, odgarniając kosmyk włosów z twarzy. – To bardzo nietypowe zlecenie. Szukałam roli w serialu albo filmie, a trafiłam… tutaj. Ale wie pan co? To może być ciekawe wyzwanie. Oczywiście, mam swoje granice. Jedyna fizyczna bliskość, na którą się zgadzam, to trzymanie się za ręce.

– To w zupełności wystarczy – odpowiada Sinan spokojnie. – Najważniejsze, żeby mama uwierzyła, że jesteśmy razem. Reszta nie ma znaczenia.

Nagle dziewczyna chwyta go za dłoń. Jej gest jest pewny, naturalny – jakby robili to od lat.

– Co ty robisz? – pyta zaskoczony Sinan, rumieniąc się lekko.

– Trzymam cię za rękę, kochanie… – odpowiada żartobliwie, z błyskiem w oku. – Przepraszam, po prostu od razu wczułam się w rolę. Musimy zacząć ćwiczyć, inaczej nikt nam nie uwierzy.

W tym samym momencie w wejściu do stołówki pojawia się Aynur. Zatrzymuje się jak wryta, widząc tę scenę. Jej spojrzenie zatrzymuje się na splecionych dłoniach Sinana i nieznajomej. W jej oczach pojawia się cień bólu, a twarz przybiera wyraz zaskoczenia i niedowierzania.

– Więc pan Sinan… naprawdę ma dziewczynę – myśli, z trudem przełykając ślinę. W jej sercu narasta gorzki żal.

***

Wykorzystując nieobecność Cansel i Cennet, Nazli i Şahin z entuzjazmem przygotowują dla Nany i Poyraza przyjęcie-niespodziankę. Do pomocy dołączają Yusuf i Mert — razem, w pośpiechu, lecz z uśmiechem, wieszają girlandy, rozstawiają balony i nakrywają stół. Dom wypełnia się ciepłem, światłem i śmiechem.

Gdy Nana i Poyraz wracają do domu, zatrzymują się w progu, zaskoczeni. Całe wnętrze lśni kolorowymi dekoracjami. W powietrzu unosi się zapach ciasta i świeżych kwiatów. A kiedy tylko przekraczają próg, rozlegają się brawa i radosne okrzyki:

– Niespodzianka!
– Co to wszystko ma znaczyć? – pyta zdumiony Poyraz, rozglądając się dookoła.

– Wzięliście ślub… ale bez wesela – mówi z uśmiechem Şahin. – Dla nas to było trudne do przełknięcia. Dlatego postanowiliśmy zorganizować wam małe święto. W gronie najbliższych. Tak, byście mieli co wspominać.

– Bracie… naprawdę trzeba było się tak trudzić?

– Oczywiście, że trzeba było. Każda historia zasługuje na swój wyjątkowy moment. My też mamy swoje wspomnienia. Cansel podczas naszego pierwszego tańca tak mocno nadepnęła mi na stopę, że przez tydzień kulałem. Ale wiesz co? Do dziś wspominamy to ze śmiechem. Teraz wasza kolej, by stworzyć coś niezapomnianego.

Z głośników rozbrzmiewa nastrojowa melodia. Bliscy otaczają Nanę i Poyraza, uśmiechając się ciepło. Para staje w środku, nieco niepewnie, ale poddaje się atmosferze. Poyraz ujmuje Nanę w talii i przyciąga do siebie. Przez chwilę trwa w tej bliskości, z zamkniętymi oczami, chłonąc chwilę. Nana opiera głowę na jego ramieniu, ale po kilku sekundach lekko się cofa.

To zbyt dużo jak na nią. To wszystko – emocje, gesty, spojrzenia – przekracza granicę ustalonej umowy.

– Yusufie, zatańczysz ze mną? – pyta cicho i z uśmiechem wyciąga do niego rękę.

Poyraz nie mówi nic, uśmiecha się lekko, a miejsce Nany u jego boku zajmuje siostra – Nazli.

***

Później wszyscy zbierają się wokół stołu. W jego centrum stoi pięknie udekorowany tort. Nana i Poyraz chwytają razem nóż i wspólnie wykonują pierwszy ruch. Rozlegają się ponowne brawa i wiwaty.

– Mam pytanie, jeśli to nie zbyt osobiste – odzywa się Nazli z błyskiem ciekawości w oczach. – Kto pierwszy wyznał uczucia? To musiał być mój brat, prawda?

Poyraz uśmiecha się szerzej i kiwa głową.

– Tak. To byłem ja. Nana jest… wyjątkowa. Szalona i nieprzewidywalna. Długo nosiłem to w sobie, bo zwyczajnie się bałem. Kiedy w końcu się odważyłem i jej to powiedziałem… przegoniła mnie kijem.

Śmiech przetacza się przez pokój. Nana opuszcza wzrok, zakłopotana, ale nie przerywa.

– Ale wtedy złapałem ją za rękę – kontynuuje Poyraz już poważniej – spojrzałem jej w oczy i powiedziałem: „Nie ma rozwiązania. To się po prostu stało. Zakochałem się w tobie”.

Wypowiada te słowa, nie odrywając wzroku od żony. W jego głosie słychać szczerość, pewność. W jego oczach – coś, co wykracza daleko poza umowę między dwojgiem ludzi.

Nana milczy. Wspomnienie listu, który niedawno od niego dostała, wraca z całą mocą. Teraz te słowa, wypowiedziane przy wszystkich, niemal teatralne, ale jakże prawdziwe… W umowie była tylko chłodna kalkulacja. Ale to, co dzieje się teraz, to już nie gra.

Ona nie wie, co powiedzieć.

– A ty, bratowo? – dopytuje Nazli z uśmiechem. – Co wtedy odpowiedziałaś?

W odpowiedzi zapada cisza. W końcu Poyraz bierze sprawy w swoje ręce, wyczuwając zawahanie Nany:

– Co miała powiedzieć? Zgodziła się. A potem się pobraliśmy, prawda?
– Tak… – przytakuje cicho Nana, głosem ledwie słyszalnym. – Tak było…

Chwyta nóż i wraca do krojenia tortu, ukrywając za spokojem poruszenie, które w niej szaleje.

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Emanet. Inspiracją do jego stworzenia były filmy Emanet 694. Bölüm i Emanet 695. Bölüm dostępne na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tych odcinków, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Podobne wpisy