Dziedzictwo odc. 972: Taniec Sinana i Aynur!

Sinan całuje dłoń Aynur.

„Dziedzictwo” Odc. 972 – streszczenie

Wynajęcie domu okazuje się dużo trudniejsze, niż Poyraz przypuszczał.

– Będziemy musieli zostać tutaj – mówi do Nany, rozglądając się po skromnym, zimnym wnętrzu warsztatu.

Dziewczyna spogląda na surowe ściany i zaciska usta.

– Oczywiście, zostaniemy… Ale co z Yusufem?
– Porozmawiam z Mertem. Na razie zostanie u niego – odpowiada Poyraz bez wahania.

***

Aynur zgadza się na kolejne spotkanie z matką Sinana. Ponownie ma odegrać rolę jego dziewczyny. Tym razem nie chodzi jednak tylko o rozmowę – matka prokuratora planuje test.

– Będziemy tańczyć? – pyta z niedowierzaniem Aynur.
– Mama chce sprawdzić, gdzie leży twój słaby punkt – odpowiada Sinan. – A ty sama powiedziałaś jej, że tańczysz tango.

– Boże… Widziałam raz w telewizji, jak ludzie tańczyli. I wtedy… po prostu to powiedziałam.
– Na szczęście ja uczyłem się tanga na studiach – mówi spokojnie Sinan. – Teraz ja cię nauczę.

Włącza muzykę na laptopie. Melodia wypełnia pomieszczenie.

– Ścisz to, proszę – szepcze speszona Aynur. – Ktoś usłyszy, będzie wstyd… W co ja się wpakowałam? Może powiem, że skręciłam kostkę? Albo… że złamałam nogę?

– W takim razie musiałabyś udawać kontuzję aż do końca pobytu mojej mamy. Nie przejdzie. Spróbujmy. Unieś ramiona – tak, jakbyś trzymała partnera. Krok w prawo… teraz w lewo… jeden do przodu, jeden do tyłu.

Aynur wykonuje polecenia, ale czuje się niezręcznie i sztucznie.

– Panie Sinanie, wyglądam głupio. Idę raz w jedną, raz w drugą stronę, jakbym się potykała o własne nogi.

Prokurator podchodzi bliżej, by poprowadzić ją w tańcu. Ich ciała zbliżają się, a atmosfera robi się gęsta od napięcia. Aynur nagle odsuwa się i pod pretekstem wymówki opuszcza jego gabinet.

Na korytarzu łapie się za głowę.

– Nie ma jakiegoś innego tańca? – mruczy do siebie. – Po co ja w ogóle zaczęłam z tym tangiem? Żałuję, że nie ugryzłam się wtedy w język… Co ja najlepszego zrobiłam?

***

Cennet zmierza w stronę warsztatu, pełna niepokoju i matczynej troski.

– Mój syn nie może żyć z dala od rodziny – mówi do siebie w myślach. – Na pewno bardzo mu ciężko. Muszę z nim porozmawiać. Przecież nie odwróci się ode mnie. Nie skrzywdzi własnej matki…

Zatrzymuje się tuż przed wejściem. Przez uchylone drzwi dostrzega Poyraza i Nanę, którzy wspólnie gotują. Śmieją się, rozmawiają, tworząc obraz ciepła i bliskości.

– Na Boga, synu… Czy ja naprawdę już nic dla ciebie nie znaczę? – szepcze zrozpaczona, patrząc na tę scenę z bólem w sercu. – Czy twoja matka nie przychodzi ci już nawet na myśl?

Łzy napływają jej do oczu. Cicho odwraca się i odchodzi, nie zdradzając swojej obecności.

***

Mimo braku wcześniejszych prób, wspólny taniec przed panią Isil okazuje się niespodziewanym sukcesem. Pokój wypełnia nastrojowa muzyka tanga, a kroki Sinana i Aynur – pełne pasji, harmonii i delikatnego napięcia – tworzą niemal idealny obraz zakochanej pary. Ich ruchy są płynne, spojrzenia intensywne, a atmosfera między nimi elektryzująca.

Gdy muzyka cichnie, Isil ocenia chłodno:
– Zatańczyliście bardzo ładnie… Ale to nie było tango.

Sinan uśmiecha się lekko, z błyskiem w oku.

– Skorzystałem z okazji, by zatańczyć z kobietą, którą kocham – odpowiada z powagą. – Nie chodziło o popisy, jak na szkolnym konkursie. Taniec to nie tylko kroki. To uczucia, które się w nim ukrywa.

Pochyla się i całuje dłoń Aynur z szacunkiem i wdzięcznością.
– Dziękuję ci – szepcze. – Naprawdę.

***

W warsztacie, wśród chłodnych murów i surowego betonu, Nana kładzie się na prowizorycznym materacu. Poyraz z braku lepszego miejsca układa się obok, na pustym kartonie rozłożonym bezpośrednio na betonowej wylewce.

– Możesz tak spać? – pyta z niepokojem Nana.
– Nic mi nie będzie. Śpij spokojnie – odpowiada z uśmiechem.

– Nie, tak nie może być. To wszystko wydarzyło się przeze mnie. Nie mogę pozwolić, żebyś spał na betonie. Jeszcze się rozchorujesz, a wtedy będę musiała się tobą zajmować.

Poyraz wzdycha z udawanym dramatyzmem i siada.

– Masz rację. Dostałbym zapalenia płuc, a ty musiałabyś prowadzić warsztat. Wyprodukowałabyś stoły z trzema nogami i doprowadziła firmę do bankructwa. Dla dobra nas wszystkich muszę być zdrowy – mówi i przenosi się na materac obok niej.

– Gdybym miała poduszkę, już byś nią oberwał – mruczy Nana z przekąsem. Obejmuje się ramionami, próbując odpędzić zimno.

Poyraz zauważa to i bez słowa ściąga swoją kurtkę, delikatnie okrywając nią dziewczynę.

– Znowu się trzęsiesz jak galareta – mówi cicho. – W dzieciństwie byłem taki sam. Zimowe noce były lodowate. Babcia rozpalała piec w naszym pokoju, a ja leżałem, patrząc, jak blask ognia tańczy na suficie.

– Jeszcze to zobaczysz – mówi miękko Nana. – Będziemy spać przy trzaskającym ogniu, tak jak wtedy. Ale musisz załatwić większą butlę z gazem. Mała nie wystarczy. Będziemy smażyć ogromne ilości ziemniaków.

Uśmiecha się lekko, po czym odwraca się na bok.
– Nieważne. Dobranoc.

Poyraz nie odpowiada. Leży w ciszy, wpatrując się w jej sylwetkę, jakby chciał zapamiętać każdą chwilę. Jeszcze długo nie może zmrużyć oka.

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Emanet. Inspiracją do jego stworzenia były filmy Emanet 699. Bölüm i Emanet 700. Bölüm dostępne na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tych odcinków, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Podobne wpisy