Dziedzictwo odc. 1011: Poyraz mówi Mertowi, że to koniec!

Mert rozmawia przez telefon. Sprawia wrażenie poruszonego.

„Dziedzictwo” Odc. 1011 – streszczenie

Aynur siedziała na łóżku w swoim pokoju, wpatrując się bezwiednie w jeden punkt. W jej oczach malował się niepokój, a twarz zdradzała wewnętrzne rozdarcie.

— Czy naprawdę przesadziłam? — szepnęła do siebie.

W myślach wróciła do rozmowy z prokuratorem, która nie dawała jej spokoju. Przed oczami znów miała ten moment, gdy pokazał jej akta Kivança.

— Czego pan właściwie ode mnie chce, panie Sinanie? — zapytała z nutą gniewu w głosie. — Dobrze, odpowiem za pana. Skoro jestem pańską pracownicą, nie życzy pan sobie, żebym miała własne życie. To egoistyczne. Ale życie nie jest czarno-białe, jak się panu wydaje. Na tym świecie są też dobrzy ludzie. A Kivanç do nich należy.

— Nie dlatego prowadziłem dochodzenie na jego temat — odparł spokojnie, lecz stanowczo. — Chcę tylko cię chronić.

Aynur zrobiła krok do przodu. Spojrzała mu prosto w oczy z taką siłą, że przez chwilę zamilkł.

— Umiem sama o siebie zadbać — powiedziała zimno. — Nie mieszaj się więcej w moje życie.

***

Teraźniejszość.

Aynur poderwała się z łóżka. Nerwowo zaczęła krążyć po pokoju, od jednej ściany do drugiej, jakby próbując znaleźć odpowiedzi w pustce czterech kątów.

— Czy to tylko jego uprzedzenia? — myślała na głos. — A może po prostu chce, żebym zrezygnowała z Kivança? Ale dlaczego? Co nim kieruje? Czego on naprawdę ode mnie chce?

Jej wzrok padł na małe pudełko stojące na półce. Ostrożnie podeszła i sięgnęła po nie. W środku leżał pamiątkowy zegarek należący do zmarłego brata, Cengera.

— Ach, braciszku… — westchnęła cicho, a oczy zaszkliły się łzami. — Gdybyś tylko tu był… Pokazałbyś mi, co mam robić. Dałbyś mi siłę.

Wyjęła zegarek i z napięciem spojrzała na jego tarczę. Sekundnik stał w miejscu.

— Dlaczego się zatrzymał? — wyszeptała, jakby ten drobny szczegół miał w sobie ukrytą przestrogę. Poczuła dreszcz niepokoju, który przeszył ją aż do szpiku kości.

***

Kara z bijącym sercem wręczyła Ibrahimowi kartkę. Był to fałszywy wynik badania płci dziecka, który sama przygotowała z największą starannością.

— Co to jest? — zapytał Ibo, marszcząc brwi. Wodził wzrokiem po medycznym żargonie, zupełnie nie rozumiejąc, co trzyma w rękach.
— Wynik badania płci naszego dziecka — odpowiedziała cicho, lecz z wyraźnym napięciem w głosie. — Będziemy mieć córkę.

Mężczyzna uniósł wzrok, zaskoczony.

— Poszłaś na badanie beze mnie? — zapytał, zaskoczony i lekko urażony.
— Chciałam ci zrobić niespodziankę — odparła szybko. — No i… mamy córeczkę. Czy to nie wspaniale? Jesteś szczęśliwy?

Na moment zapadła cisza. Ibo zamarł, z ustami lekko otwartymi, jakby próbował coś powiedzieć, ale słowa utknęły mu w gardle. Kara wstała z fotela, podeszła bliżej i spojrzała mu prosto w oczy.

— Przecież sam mówiłeś, że płeć nie ma dla ciebie znaczenia. Że pokochasz nasze dziecko, niezależnie od tego, kim będzie. A teraz milczysz. Jesteś zawiedziony? Smutny, że to dziewczynka?

Ibo nagle ocknął się, jakby wyrwany z głębokiego transu.

— Smutny?! — powtórzył z niedowierzaniem. — Mój mózg się zawiesił… ze szczęścia! — wybuchł radośnie i natychmiast objął ją mocno. — Będziemy mieć córkę! To najpiękniejsza wiadomość na świecie!

Kara jednak nie odwzajemniła uścisku tak entuzjastycznie, jak się spodziewał. Zadrżała, po czym lekko go odepchnęła.

— Naprawdę nie chciałeś syna? — zapytała z wahaniem.

Ibo spojrzał na nią poważnie.

— Nie. Chcę tylko, żeby było zdrowe. Ale… czemu zrobiłaś coś tak ważnego za moimi plecami?

Kara z westchnieniem odebrała mu kartkę.

— Bo… nie było żadnego badania — przyznała. — To nieprawdziwy wynik. Wymyśliłam to wszystko, żeby cię sprowokować. Żebyś poczuł się winny. Żeby… wywołać sprzeczkę.

— Co? Karo, przecież to nie są rzeczy, z których się żartuje! — powiedział z wyrzutem. — Dlaczego?

Kobieta opuściła wzrok, jakby przytłoczona własnymi emocjami.

— Bo słyszałam, jak z Kirpim bawiliście się w zgadywanie płci. Śmialiście się, obstawialiście, czy to chłopiec… Pomyślałam, że może naprawdę w głębi serca chcesz mieć syna.

Ibrahim pokręcił głową z czułym uśmiechem. Sięgnął do kieszeni i wyjął złożoną kartkę.

— To nie dlatego — powiedział spokojnie. — Spójrz. To lista. Sporządziłem ją w nocy — wszystko, czego nasze dziecko będzie potrzebować przez najbliższe dziesięć lat.

— Dziesięć lat? — powtórzyła zaskoczona Kara.

— Tak. Jeśli to będzie dziewczynka, kupię jej domek do zabawy, lalki, może nawet mały ogródek. Jeśli chłopiec — rower, piłki, drewniany miecz. Ale to tylko szczegóły. Dla mnie liczy się jedno: nasze dziecko będzie mieć ojca, który kocha je bezgranicznie. Bez względu na wszystko.

Na twarzy Kary pojawił się uśmiech — szczery, wzruszony i pełen ulgi. Łzy stanęły jej w oczach.

— Masz rację — wyszeptała. — Jak najszybciej poznajmy płeć dziecka. Bo kimkolwiek będzie… już jest kochane.

***

Nana, z pomocą Cennet, krzątała się w kuchni, przygotowując ulubione danie ziemniaczane Poyraza. Każdy ruch był wyrazem troski – doprawiała ostrożnie, pilnowała czasu, jakby od tego zależało coś więcej niż tylko smak potrawy. Gdy wszystko było gotowe, z nadzieją podała talerz mężowi.

— Nie jestem głodny. Jadłem już w warsztacie — powiedział Poyraz chłodno, co było do niego zupełnie niepodobne.

Zanim Nana zdążyła zaprotestować, odwrócił się i wyszedł bez słowa. Nie spojrzał nawet na ciasto ziemniaczane, które zwykle wywoływało uśmiech na jego twarzy.

Została w milczeniu, patrząc na talerz, którego nikt nie tknął.

— Nawet ciasta nie spróbował… — szepnęła do siebie, zmartwiona. — Czy zrobiłam coś nie tak? A może… chodzi o coś zupełnie innego? Nie rozumiem.

Wieczór mijał powoli. Nana siedziała na kanapie, co chwilę zerkając na drzwi, nasłuchując kroków. Cisza ciążyła coraz bardziej. Dopiero późno w nocy zamek wreszcie zgrzytnął. Poyraz wrócił.

— W końcu jesteś — powiedziała z ulgą, wstając.

— Tylko się wykąpię i zaraz wychodzę — odparł, nie patrząc na nią. Ściągnął kurtkę i rzucił ją niedbale. Z kieszeni wypadł brelok — ten, który mu kiedyś podarowała. Leżał na dywanie… połamany.

Nana podniosła go powoli, jakby dotykała czegoś kruchego nie tylko fizycznie, ale i emocjonalnie. Obróciła w palcach zniszczony prezent i spojrzała na męża z żalem i niedowierzaniem.

— Zrobiłam go dla ciebie — powiedziała cicho. — Dlaczego jest w takim stanie? Wygląda, jakby ktoś go… celowo połamał.

Poyraz odwrócił wzrok. W myślach znów widział tamten obraz: Nana, uśmiechnięta, odbiera bukiet od Semiha. Ich spojrzenia, zbyt ciepłe, zbyt swobodne. Zazdrość ścisnęła go wtedy za gardło. Zacisnął dłoń tak mocno, że brelok pękł.

— Widocznie nie był wystarczająco solidny — rzucił chłodno. — Łatwo się rozpadł.

I zanim Nana zdążyła zareagować, odwrócił się i wyszedł, zatrzaskując za sobą drzwi z głośnym trzaskiem.

***

W warsztacie zapanowało poruszenie. Pojawił się mężczyzna wysłany przez Sedata Yalçına — człowieka z mrocznego półświatka, organizatora nielegalnych walk. Mert, wyraźnie zaniepokojony, natychmiast wykręcił numer Poyraza.

— Mistrzu, gdzie jesteś?! — zapytał nerwowo. — Przyszedł tu facet od jakiegoś Sedata. Przywiózł sprzęt do walki… Co się dzieje?

Po drugiej stronie rozległ się twardy, beznamiętny głos.
— Nie ma pomyłki. Będę walczyć.

— Co?! Jaka walka? A jeśli bratowa się o tym dowie?
— Już nie ma znaczenia. To koniec.

— Co ty wygadujesz?! Dlaczego miałoby się skończyć to, co was łączy?
— Bo ona kocha kogoś innego.
— Co ty mówisz? Kogo niby?

— Semiha. Tydzień temu widziałem, jak spotykają się w kawiarni. Potajemnie. Nie musisz mi nic tłumaczyć. Już wszystko rozumiem.

— Mistrzu, to nie tak! To nie to, co myślisz…
— Wszystko jest jasne. Nie ma o czym gadać — powiedział Poyraz i rozłączył się bez słowa więcej.

Telefon zamilkł. W warsztacie zapadła ciężka cisza. Mert stał bez ruchu, z komórką przy uchu, z sercem bijącym szybciej — przeczuwając, że wszystko właśnie wymyka się spod kontroli.

Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Emanet. Inspiracją do jego stworzenia były filmy Emanet 730. Bölüm i Emanet 731. Bölüm dostępne na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tych odcinków, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.

Podobne wpisy