„Dziedzictwo” Odc. 973 – streszczenie
Nana budzi się po pierwszej nocy spędzonej w warsztacie. Chłód betonu wciąż czuje w kościach, ale ciepły zapach zaparzonej herbaty dodaje jej otuchy. Poyraz już nie śpi – ubrany, gotowy do działania, krząta się po pomieszczeniu.
– Nastawiłem herbatę – oznajmia, odwracając się do niej z kubkiem w dłoni. – Skoczę jeszcze po świeże pieczywo. Za chwilę będzie gotowe śniadanie.
Nana przeciąga się i sięga po buty.
– Powiedziałabym, że powinnam pościelić łóżko… ale przecież go nie ma – rzuca z uśmiechem.
– W takim razie nie masz dziś żadnych obowiązków – odpowiada z lekkim rozbawieniem Poyraz. – Nie możesz narzekać.
W tym momencie drzwi warsztatu otwierają się z trzaskiem. Do środka wchodzi Sahin, opierając się ciężko na kuli. W jego oczach tli się gniew.
– Dzień dobry, bracie – mówi spokojnie Poyraz.
– Nie jest dobry – odpowiada ostro Sahin. – Odwróciłeś się od rodziny. Zostawiłeś wszystko i wszystkich. Ocknij się, zanim będzie za późno. Napraw swój błąd.
Poyraz prostuje się i patrzy mu prosto w oczy.
– Moja żona nie jest błędem – mówi stanowczo. – Ona jest moją koroną.
– I dla niej odwrócisz się od rodziny?
– Ona jest moją rodziną.
– To twoje ostatnie słowo?
– To moje pierwsze i ostatnie słowo.
Sahin przez chwilę milczy. Widzi, że nie przekona brata. W jego spojrzeniu pojawia się zawód, ale nie mówi już nic więcej. Odwraca się i wychodzi bez pożegnania.
***
Semih siedzi przy stoliku w herbaciarni, sącząc gorący napój i śledząc wiadomości w telefonie. Gdy dzwoni Rifat, natychmiast odbiera.
– Rifacie, masz coś?
– Mam wszystko – odpowiada cicho głos w słuchawce. – Nana Maryam dostała specjalne pozwolenie. Tego samego dnia wyszła za mąż za Poyraza.
– Doskonale. Doceniam to – mówi Semih z chłodnym uśmiechem i kończy rozmowę.
Odstawia telefon, sięga po szklankę i upija dwa łyki. Na jego twarzy maluje się triumf.
– Zagrałeś bohatera i ożeniłeś się z tą dziewczyną… Czyli wszystko to jedno wielkie oszustwo – mówi do siebie. – To małżeństwo długo nie potrwa. Przysięgam, jeśli mam na imię Semih, zniszczę ten układ kawałek po kawałku.
Telefon ponownie dzwoni – tym razem wyświetla się imię siostry.
– Jak się masz, królowo wszystkich sióstr? – odbiera z udawaną czułością.
– A jak mam się mieć, mój paszo? – wzdycha Cansel. – Staram się dojść do siebie po szpitalu. Na szczęście mama Cennet wyrzuciła tę podstępną Nanę z domu. Sahin próbował przemówić Poyrazowi do rozsądku, ale on nie wrócił. Wciąż jest z nią. Mieszkają w warsztacie… Jak jacyś bezdomni.
– Doprawdy? – Semih unosi brew, teatralnie udając obrzydzenie. – Niech toną w tym kurzu i zimnie. Dobrze im tak.
– A ty? – dopytuje siostra. – Nie odwiedziłeś mnie. Wyszłam już ze szpitala, a ty nawet nie zadzwoniłeś.
– Mam pewne sprawy na głowie, ważny interes… Ale cały czas o tobie myślę, moja królowo.
– Znam te twoje „interesy” – mówi chłodno Cansel. – Tylko nie wpakuj się w kłopoty.
Semih uśmiecha się pod nosem, ale nic nie odpowiada. W jego oczach tli się cwany błysk.
***
Sibel odwiedza Cansel, która leży w łóżku, blada i zmęczona, ale w jej oczach wciąż widać niegasnący gniew.
– Mama wyrzuciła tę żmiję Nanę z domu – oznajmia z satysfakcją żona Sahina. – To jedyna rzecz, która przynosi mi teraz ulgę. Ale wszystko się jeszcze ułoży. Poyraz pójdzie po rozum do głowy i wróci. Musi.
– Naprawdę w to wierzysz? – Sibel patrzy na nią z powątpiewaniem. – Poyraz kiedyś zmienił zdanie? Ja też długo miałam nadzieję… Ale on nie wróci. Nie po tym wszystkim.
– Musisz być cierpliwa – odparowuje Cansel. – Jeszcze nie zdaje sobie sprawy, w co się wpakował. Nie ma przy sobie matki, siostry, brata… Jak długo to wytrzyma? Poyraz zawsze był związany z rodziną. To tylko kwestia czasu.
Nagle rozlega się dzwonek telefonu. Cansel rzuca okiem na ekran i marszczy brwi z irytacją.
– Ta przeklęta położna. Dzwoni do mnie bez przerwy. Cały czas ją ignoruję, ale ona się nie poddaje. Dowiedzmy się, czego chce.
Odbiera z niechęcią.
– Siostro Şükran, co się dzieje? Dlaczego nie przestajesz dzwonić?
– Bo mam ci coś ważnego do powiedzenia – odpowiada chłodno głos położnej. – Sibel wysłała mi wiadomość. Napisała, że brałaś tabletki i przez nie poroniłaś. Mam ją zapisaną. Jeśli nie dostarczysz mi trzydziestu tysięcy lir, wszystko ujawnię.
Cansel zamarza. Milknie na chwilę, po czym wybucha:
– Grozisz mi?!
– Nazywaj to, jak chcesz. Ty wrobiłaś niewinną kobietę, okłamałaś rodzinę, rzuciłaś oszczerstwa. Popełniłaś przestępstwo. Jeśli nie chcesz, żeby prawda wyszła na jaw, zapłacisz. I to szybko.
– Nie mogę! Nie mam takich pieniędzy – mówi z narastającą paniką. – Ledwo wstaję z łóżka, nie pracuję. Dopiero co straciłam dziecko…
– Trzeba było o nim pomyśleć, zanim zaczęłaś łykać tabletki odchudzające jak cukierki – odpowiada położna bez litości. – Skąd weźmiesz pieniądze, to już nie mój problem.
Cansel wciska wyciszenie mikrofonu i odwraca się do Sibel z szeroko otwartymi oczami.
– Ty też jesteś w to zamieszana. Musimy znaleźć pieniądze. Inaczej wszystko się wyda.
Sibel kiwa głową, choć na jej twarzy widać niepokój.
– Dobrze. Zajmę się tym. Jakoś to ogarniemy.
Cansel bierze głęboki wdech, włącza mikrofon i mówi drżącym głosem:
– Dobrze. Zapłacę. Tylko… nie mów nikomu. Proszę cię.
***
Semih właśnie dowiedział się, że Nana i Poyraz mają problemy finansowe i nie stać ich na wynajem domu. Widząc w tym okazję do zbliżenia się do Nany, działa szybko i z pozorną troską oferuje jej pomoc.
– Jeden z moich przyjaciół wyjechał za granicę i powierzył mi swoją kawiarnię na czas nieobecności – mówi z uprzejmym uśmiechem. – Szukam kogoś zaufanego do pracy. Pomyślałem o tobie. Wiem, że wyprowadziłaś się z domu i przechodzisz trudny czas. Może chciałabyś trochę dorobić, odciążyć Poyraza?
Nana patrzy na niego z wdzięcznością i ulgą.
– Naprawdę? To byłoby świetnie! – mówi z entuzjazmem. – Gdzie jest ta kawiarnia?
– Niedaleko, na obrzeżach dzielnicy. Jeśli chcesz, mogę cię tam zabrać. Możesz zacząć choćby dziś. Godziny są elastyczne.
– Naprawdę dziękuję, Semihu. To bardzo mi pomoże. Powiem o tym Poyrazowi.
Ale jej radość gaśnie niemal natychmiast. Jej spojrzenie robi się niepewne.
– Tylko… on nie chce, żebym pracowała. Woli, żebym była z Yusufem. Teraz mój skarb jest z Mertem, ale…
Semih nie daje jej dokończyć. Przechyla głowę, patrząc z pozornym zrozumieniem.
– W porządku. Powiedz mu, że wychodzisz do Yusufa. Przepracujesz tylko dwie godziny – tyle wystarczy, żeby zarobić parę lir. Pomyśl, kupisz Yusufowi jakąś zabawkę, albo dołożysz się do rachunków. Poyraz będzie dumny, że mu pomagasz, nawet jeśli nie dowie się o tym od razu.
Nana milczy przez chwilę, a potem na jej twarzy pojawia się lekki, niepewny uśmiech. Widać, że zaczyna przekonywać samą siebie, że to dobry pomysł.
***
Poyraz wraca na krótko do rodzinnego domu, by zabrać kilka rzeczy, które zostawił po przeprowadzce. Przechodząc korytarzem, zatrzymuje się przed drzwiami pokoju Cansel, słysząc cichą rozmowę.
– Dziękuję ci, Sibel – mówi głosem pełnym wdzięczności Cansel. – Dobrze, że jesteś przy mnie. Nie zostawiłaś mnie samej w tym wszystkim.
– Ty też zawsze byłaś po mojej stronie – odpowiada równie cicho Sibel.
Nastaje chwila ciszy. Poyraz już ma odejść, kiedy słyszy kolejne słowa Cansel, tym razem jeszcze cichsze i bardziej nerwowe:
– Sibel… zabierz te tabletki. Nie chcę ich więcej widzieć. Sam ich widok doprowadza mnie do szału.
Poyraz marszczy brwi. Coś w tym tonie i treści rozmowy budzi jego podejrzenia. Zatrzymuje się na moment dłużej – wyraźnie zaniepokojony. Czy odkryje, co zrobiła jego bratowa?
Powyższy tekst stanowi autorskie streszczenie i interpretację wydarzeń z serialu Emanet. Inspiracją do jego stworzenia były filmy Emanet 700. Bölüm i Emanet 701. Bölüm dostępne na oficjalnym kanale serialu w serwisie YouTube. W artykule zamieszczono również zrzuty ekranu pochodzące z tych odcinków, które zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych i ilustracyjnych. Wszystkie prawa do postaci, fabuły i materiału źródłowego należą do ich prawowitych właścicieli.











